Pięćset mil do domu — część XVIII Pięćset mil do domu — część XVII

TW 04 — Na łuk owcy

 Tak naprawdę nic z tego nie zaistniało.

 

 

 Liga TW. 04

 Canulas

 Postać: Polityczna krowa

 Zdarzenie: Jeden dzień bez przeklinania

 Efekt: Bohater musi być innej płci niż Ty

 Niestety zostałem zastrzelony przez mesje – Wy już wieta kogo – i (aż przykro) grube odfajkolando nastąpiło. Tekst wyszedł w ch... oj, bardzo na sztukę.

 

 

 

 To było zwyczajne biuro. Miało biurowe szafki i papiery na półkach. Miało kserokopiarkę, wiatrak oraz kosz na śmieci, pełen tych śmieci właśnie. Gdzieniegdzie walały się niezaostrzone ołówki, obśmiewane przez resztę ołówkowej elity: zaostrzonej i stojącej w plastikowym kubeczku. Podłogę wyściełano beżową wykładziną, podszytą niedużym meszkiem, tu i tam wyoraną trasami kółek obrotowych foteli. Z sufitu grzało jarzeniowe światło. Często też coś bipało i pipało, czasem wyło. No takie biuro zwyczajne.

 Na ścianach tegoż zwyczajnego biura przywieszono kolorowe obrazki. Kto przywiesił? Nie wiem. Pewnie ktoś tam kiedyś. Może po coś lub jedynie dla zbytku. Być może też ten sam ktoś ustawił rząd komputerów oraz dużą drukarkę. Następnie zagnał do środka ludzi różnej płci, każąc im robić to albo tamto.

 No i w sumie mamy jakieś tło.

 Więc skoro mamy już tło, wypełniacz dla opowieści, przyznam się państwu, że jest to jedynie atrapa. Pomieszczenie, znaczy: ludzie, komputery, kserokopiarka, ołówkowa elita, stojąca w kubeczku z napisem czy inne szpargały i bibeloty nie będą tu pełniły żadnej funkcji. Ot ozdobnik. Odwracacz waszej uwagi. Taka, powiedzmy, mistyfikacja. Stąd i niechlujny opis. Jedynie wstęp. Coś na pogodny start.

 Wszystko poza wielkim prostokątnym oknem. Oknem z widokiem na mały budynek o dachu przykrytym papą i żółtym odcieniu ścian. Z perspektywy piątego piętra podłużny prostokąt robił raczej wrażenie umiarkowane. Ludziom tu pracującym kojarzył się z kuchnią azjatyckiej jadłodajni lub zapleczem pralni. Nie budził zainteresowania, nie ściągał wzroku, nie rozpalał niczyjej wyobraźni. Ot, po prostu stał i po coś był. Nikt nie miał pojęcia, że barakowy puzzel to tak naprawdę TAJNY INSTYTUT TAJNEGO KOMPLEKSU ŚCIŚLE TAJNYCH BADAŃ KOSMICZNYCH. W SKRÓCIE TITKŚTBK.

 Nikt nie miał o tym pojęcia.

 

 *

 Tajny Instytut Tajnego Kompleksu Ściśle Tajnych Badań Kosmicznych. Ulica Drogi Jogurtowej 2/4/6. Godzina wylęgu porannych biegaczy.

 Wczesna.

 Pani generał przyjechała do kompleksu incognito: bez generalskiej czapy na generalskim łbie czy medali powpinanych w generalską klapę. Zamiast tego zwykły ortalionowy dres, czapka z pomponem i zimowa kurtka na zatrzaski. Do samych drzwi towarzyszyło jej dwóch mężczyzn, których jednak opisywać nie trzeba, gdyż zostali za nimi i raczej nie przewiduję, że wejdą. Na wypadek, gdybym jednak zmienił zdanie (lub co bardziej prawdopodobne: zapomniał) przyjmijmy, że to są draby. Draby wysokie jak dęby i poobwieszane bronią w stopniu znacznym. O. A do tego mordy mają tak wstrętne, że nawet ten przystojniejszy bez przypału mógłby odgrywać wilka z wiadomej bajki.

 <Dobrze. Ku akcji>.

 Pani generał (a żebym mógł zyskać synonimową przestrzeń też: generałka) – nie, że od razu omiotła, otaksowała czy zlustrowała – ale rozejrzała się z uwagą po sali. Po tym wspaniałym miejscu cudów i czarów, które w kuluarach agencji dorobiło się nazewnictwa "Mały Hogwart". Wszędobylski bałagan sugerował, że pracujący tu ludzie cenią sobie kreatywny chaos lub są najzwyklejszymi brudasami. Pani generał kibicowała mocno pierwszej opcji, jednak pozlepiane ketchupem raporty odpowiadały na wszystko w tym zakresie.

 — Więc? — zwróciła się bez żadnego "dzień dobry" do dwóch zarządzających placówką naukowców. Poszukała wzrokiem wieszaka, nie znalazła. Kurtka trafiła na osmolony korpus testowego manekina. — Przybyłam najszybciej, jak tylko było możliwe.

 — Najszybciej to by było z prędkością światła — odparł wyższy (bo raczej, jeśli jest dwóch, to jeden musi być wyższy, choćby trochę) i pstryknął dwukrotnie pstryczkiem od kontaktu. Rozbłysło. Zgasło. Powtórzył. Drugi, niższy, łysiejący, starszy, chudy, w okularach i takim białym, tym, tym kitelku takim, rubasznie rozbłysnął sardonicznym uśmiechem, podkręcając wąsa. Ręce zaplótł na piersi. Wyczekiwał.

 Uwolniona od ciepłoty kurtki kobieta nie dała się zbić z pantałyku.

 — Powiedzmy, że niemal równie szybko jestem. Podobno macie przełom.

 Spojrzeli po sobie. Zwrócili twarze z powrotem na generałkę. Dwa rogalowe uśmiechy ozdobiły szczupłą jednego, jak i pucołowatą twarz drugiego z mężczyzn.

  — Macie? — dopytała, akcentując zniecierpliwienie w głosie.

 Jeden skinął. Drugi rzucił: "Tak".

 Za oknami rozbłysł poranny piorun.

 Poranny biegacz na świecie (-1)

 

 **

 — Przez ostatnie miesiące wpompowano w to miejsce olbrzymie sumy, prawda?

 To nie było pytanie. To było oczekiwanie potwierdzenia.

 — Tak — odparł ten ociupinę coś tam.

 Generałka przystanęła. Splotła ręce z tyłu. Rozplotła. Palcem wskazującym zebrała z biurka kurz. Prostolinijną na co dzień twarz wykrzywił grymas wstrętu.

 — Więc jeszcze raz. Wolno i spokojnie, żebym sobie wszystko poukładała. Mieliście składać raporty dwa razy w tygodniu, tymczasem cisza trwa już niemal miesiąc. Mieliście prowadzić bilans wydatków, wysłaliście jakieś nieczytelne skany paragonów. Firma spełnia wszystkie wasze życzenia. Chcieliście robota kuchennego, dostaliście, tak?

 — Tak, ale?

 — Ale co?

 — Noo. Bardziej myśleliśmy, że to będzie Terminator w czapce kucharskiej.

 — Co?

 — Wiaderko.

 — Słucham?

 — Nie mów słucham bo... — zaczął wyższy, ale niższy rezolutnie uszczypnął go w miejsce, które niezwykle boli przy szczypaniu. Generałka zrobiła kolejną rundę wokół zagraconej sali, podnosząc, co bardziej dziwaczne przedmioty.

 — Straszny tu macie bur... bałagan. Już dawno powinniśmy to zamknąć. Niestety teraz w modzie cała ta NAŁUKA. Stare się nie sprawdziło i odchodzi. Leci na łeb i szyję. Dziś, jeśli chcesz zaistnieć w polityce, musisz mieć na tym poletku same pasmo sukcesów.

 — A to polit... kro... — wyszeptał jeden.

 — No. ...yczna ...wa, jak się patrzy — doszeptał drugi.

 — Dobra, gamonie, słuchajcie. Nie do końca wam wierzę, ale podobno... — Zawiesiła głos, zachęcając ich do dokończenia.

 Jeden z nich podrapał głowę w wiadomym geście niewiedzy.

 — Podobno co?

 (Jezu. Uzdolniony jak onanista z parkinsonem).

 — No przełom macie! Przełomy! Ponoć odkryliście czarną dziurę i ustaliliście, kiedy miał miejsce wielki wybuch. Jeśli to prawda... — zawahała się. — Prawda, prawda?

 — Taa. — Drugi machnął ręką. — Pani idzie.

 Przystanęli nad krętymi schodami, prowadzącymi w dół. Zatęchła wilgoć oblepiła nozdrza. Pierwszy wskazał palcem. Drugi doprecyzował w nie do końca naukowych słowach.

 — Ło tam.

 — Co, ło tam?

 — Nooo, czarna dziura, prze pani. Wszystko do niej wrzucaliśmy. Świeczka, latarka, lampka. Nic nie uciekło. Wszystko leży, jak wpadło.

 — A to wielki wybuch — rzucił drugi, pokazując artykuł w zaplamionej sosem gazecie. — Dziewięć dni temu. Butla z gazem czy coś. Chyba z piętnaście jednostek straży przyjechało.

 — Taak. Rozumiem. — Pani generał przeszła się po sali, zaglądając w kilka losowych kątów. Otworzyła kilka szafek i lodówkę. Zajrzała za prysznicową kotarę. — To jakiś behawioralny eksperyment, tak? Taki, jak to się mówi, psikus? Testujecie moją odporność? Noo, świetnie wyszło, wspaniale. Pożartowaliśmy. Naprawdę dałam się nabrać. Teraz jednak bardzo was proszę o konkrety.

 — Konkrety — powtórzył pierwszy.

 — Oczywiście — dodał niepewnie drugi, chowając za plecami gumowego dinozaura.

 W tym momencie rozbrzmiał telefon. Pierwszy odebrał. Dłuższą chwilę słuchał. W końcu odłożył aparat.

 — Dzwonił ktoś, skądś. Nie wiem kto i skąd. Nie wiem nawet czemu mam telefon. Powiedział tylko, że to wszystko jest tak głupie, że cierpi. Że czuje wstręt. Nie wiem, o co chodziło i skąd miał numer. Mówił, że nie chce nas wymazywać, zabijać, ale to wszystko miało być inaczej. Miało być śmiesznie, a wyszło tragicznie i żebyśmy się nie martwili. Że to nie nasza wina. Pani też. Podobno nie ma niczego poza tym pomieszczeniem. Znaczy, nie ma tak naprawdę nic, póki nie ma konieczności, by to zaistniało. Że to dlatego nie mamy nawet imion i jesteśmy tak do siebie podobni. Że mu się nawet nie chciało nas rozróżniać. Nie wiem. To trochę przykre.

 — O czym ty gadasz? Naćpałeś się czegoś?

 Naukowiec pokręcił głową.

 — Nie sądzę, ale nie mogę wykluczyć, proszę pani. Ponoć w tej rzeczywistości nie można nawet przekląć. Takie ograniczenia.

 — Pier... pier... dyrdymały zwykłe — odparła kobieta. — Mogę kląć, ile tylko chcę.

 Ponownie rozbrzmiał telefon. Pani generał ze zdziwieniem spojrzała na trzymany w dłoniach przedmiot. Odczytała trzy pierwsze cyfry. Siedem. Dziewięć. Dwa...

 Klik.

 "Dziś rano, kiedy uciekł autobus. Jakich użyła pani słów?"

 (Autobus. Przecież ja nigdy...)

 Klik.

 (Czmychnął mi ów pojazd. I cóż ja teraz pocznę, gdyż do pracy spieszno mi?)

 — Niemożliwe! — krzyknęła. — To wszystko ukartowane! Wsadziliście mi te wspomnienia do głowy! Otruliście! Nigdy nie jeździłam autobusem!

 

 W tym momencie, dokładnie w niedzielę 08.03.2020 r. O godzinie 21:52 postanowiłem, że to będzie koniec. Że dość. Nie miałem już dłużej siły ciągnąć tej żenady i patrzeć na cierpienia niedookreślonych postaci, które nie były ani śmieszne, ani fajne, ani przydatne. Widziałem, że z każdym zdaniem męczą się coraz bardziej. Postanowiłem niezwłocznie to zakończyć.

 — Słuchajcie — rozpocząłem o dwudziestej pierwszej pięćdziesiąt pięć — naprawdę szczerze mi przykro, że musiałem was stworzyć. Że was użyłem tylko po to, żeby wyrobić się z czasem i otrzymać punkty na TW. Mógłbym tu dodać, że nie tylko ja jestem winny, ale też Berkas, który mi taki zestaw sprezentował, ale prawda jest taka, że gdybym miał jaja i nie był tak zacięty rywalizacyjnie, po prostu bym was do tego nie powoływał. Z reguły staram się śrubować jakoś postacie. Złe, dobre czy nawet neutralne. Staram się, by wychodziły "jakieś". Naprawdę, bo tak w zasadzie nie wiemy, jak to działa, jeśli gdzieś tam przypadkiem zaistnieliście – przepraszam. Myślę jak z tego wybrnąć. Nie wiem. Napisać, że wygraliście wielkie sumy? Spełnić wasze najskrytsze marzenia? Hmm. Nie. Chcę być z wami szczery, a prawda jest taka, że naprawdę nie chce mi się o was pisać. Jesteście nudni i nijacy, co nie jest winą waszą, a moją. Mam inne plany. Nie jesteście w nich ujęci. Możliwe, że staję się coraz bardziej pojebany, ale autentycznie czuję cząstkę smutku z tego, jak to się potoczyło i komediowe plany przerodziły się w farsę. Może po prostu zapomnimy o całej sprawie, co? Wrócimy na samą górę tekstu i zapoznamy się jedynie z pierwszym zdaniem. Uznamy, że tak naprawdę nic z tego nie zaistniało.

 Przepraszam.

 

 

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 8

Opis:

Dodano: 2020-03-08 22:17:02
Komentarze.
~Agnieszka 7 m.
kurde już? tw 5? szybkiś
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
aaaa - jezuuu, cztery

Odpowiedz
*berkas 7 m.
"Odwracasz waszej uwagi" odwracacz

"Jezu. Uzdolniony jak onanista z parkinsonem" prychłem

"Czmychnął mi ów pojazd. I cóż ja teraz pocznę, gdyż do pracy spieszno mi?" prychłem x2

Czytało się spoko, może jestem mało wymagającym odbiorcą.
Po tym wstępie rozpraszaczu, tajna placówka i absurdalne dialogi. Mi tam pasowało.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
berkas osz kurdex. No takie, widać jakie Zara poprawię. Dzięx
Odpowiedz
~marok 7 m.
No nie było wcale aż tak źle, ale no przeczytałem pięćset część niedawno temu i no różnica jest naprawdę spora. Opko jest dobre, ale no trochę mnie minęło. Początek bardzo spoko, środek też, koniec mi nie siadł, choć absurd jest wyczuwalny w tym tekście. No tym razem trochę z boku, mimo to nie jest źle, jest dobrze. Nazwa kompleksu bardzo fajna, taka jak lubię
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
marok - dzięxon. Nie dziwię się, że trochę Cię ominęło. Chyba nawet nie mam za bardzo siły się odnosić. Wyszło jak wyszło. Tak musi zostać.
Odpowiedz
Jeśli zimową porą podróżny...

"uslaliliście" - coś tu nie tak z l
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Zaciekawiony wyraz poprawiłem, ale nie rozumiem pierwszego zdania.
Odpowiedz
+fanthomas 7 m.
Canulas jakaś aluzja do powieści Italo Calvino o ile się nie mylę
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
fanthomas - aha.
No to mało zrozumiała for muaa
Odpowiedz
~Karawan 7 m.
Canulas porą podróżny... jak to brzmi? a jakby; "podróżny zimową porą" ? mnie za pierwszym razem pobrzmiewa rymem niezamierzonym i mieszającym, ale wcinam sie Zaciekawionemu z moimi projekcjami Fajnie pooglądałeś siebie Dziękuję
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Prosimy zmienić kategorię na trening wyobraźni
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
TreningWyobrazni o kurde. Już
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Dzień dobry, jeżykowy tato. Otóż, będę czytała bubola

"Gdzieniegdzie walały się niezaostrzone ołówki, obśmiewane przez resztę ołówkowej elity: zaostrzonej i stojącej w plastikowym kubeczku"
"Być może też ten sam ktoś ustawił rząd komputerów oraz dużą drukarkę. Następnie zagnał do środka ludzi różnej płci, każąc im robić to albo tamto" - idealny opis biura

"No i w sumie mamy jakieś tło.
Więc skoro mamy już tło, wypełniacz dla opowieści, przyznam się państwu, że jest to jedynie atrapa. Pomieszczenie, znaczy: ludzie, komputery, kserokopiarka, ołówkowa elita, stojąca w kubeczku z napisem czy inne szpargały i bibeloty nie będą tu pełniły żadnej funkcji. Ot ozdobnik. Odwracacz waszej uwagi. Taka, powiedzmy, mistyfikacja. Stąd i niechlujny opis. Jedynie wstęp. Coś na pogodny start" - sensolowo! A sensolowość jest kąplemętem!

"Ludziom tu pracującym kojarzył się z kuchnią azjatyckiej jadłodajni lub zapleczem pralni. Nie budził zainteresowania, nie ściągał wzroku, nie rozpalał niczyjej wyobraźni. Ot, po prostu stał i po coś był. Nikt nie miał pojęcia, że barakowy puzel to tak naprawdę TAJNY INSTYTUT TAJNEGO KOMPLEKSU ŚCIŚLE TAJNYCH BADAŃ KOSMICZNYCH. W SKRÓCIE TITKŚTBK.
Nikt nie miał o tym pojęcia" hahahahaa, bardzo SENSOLOWO

Wiesz co, Twoje kwękanie to już chyba naradioaktywowanie JamCi Motors. Jestem w tym momencie co skopiowałam i na razie jest super! Na luzaka, wiadomo, bez koronkawania, ale super! Czytam dalej.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha hahahahahah, naradioaktywowanie JamCI motors
Tak, sęsolowo, to kąplementos. Yeee
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
xd
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
"Do samych drzwi towarzyszyło jej dwóch mężczyzn, których jednak opisywać nie trzeba, gdyż zostali za nimi i raczej nie przewiduję, że wejdą" - hahaha

<Dobrze. Ku akcji> xd

"— Najszybciej to by było z prędkością światła — odparł wyższy (bo raczej, jeśli jest dwóch, to jeden musi być wyższy, choćby trochę)" - otóż to!

"Za oknami rozbłysł poranny piorun.
Poranny biegacz na świecie (-1)" - pewnie sensolowy bohater mu źle pożyczył

" — Tak — odparł ten ociupinę coś tam" - to tez smieszne, złapałes luz, masz go w Hebanie i masz w wielu innych opkach, ale tam i tak koronkujesz (i zajebiście) natomiast osobiście uważam, że od czasu do czasu trzeba dla zdrowia psych. i dla zachowania naturalnego flow wskoczyc na totalny luz narracji (myslisz po co drugi wywiad tłukę, zeby sie wyzwolic z kajdan perfekcjonizmu na moment) bla bla bla Ritha kołcz

Dobra, czytam dalej, bo czuję, że pewnie koncówkę spierdolisz (innego wytłumaczenia kwękania nie znajduje, tato jeżyka).
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
" — Ło tam.
— Co, ło tam?
— Nooo, czarna dziura, prze pani. Wszystko do niej wrzucaliśmy. Świeczka, latarka, lampka. Nic nie uciekło. Wszystko leży, jak wpadło" - hahahaha

Berkas mi dziś wysłał dziurę w messengerze, zaraz po tym jak go prosiłam by mi więcej nie przyznawał zestawów. Halo, BERKAS, wyślij Canowi dziurę xd

No i na chuj ten fragment kursywą? Pod koniec, jeszcze to z telefonem, fajnie odjechało surrealistycznie.
Teraz idź do kibla, umaczaj łeb pod kranem i z mokrym japiszczem powiedz trzy razy do lustra - jestem Canulas i już nigdy nie zwątpię, że umiem fajnie pisać na luzaka. Przepraszam Rithę i wszystkich, którym kwękałam. Za karę przez tydzień będę czcił inną liczbę, niż sami wiecie jaką.

Idę. Bo straciłam tutaj wystarczająco dużo czasu! A jeszcze dwa opa mi zostały!
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha ale Ty nie zrozumiałaś chyba. Fragment kursywą jest integralną częścią opka i jest zaadresowany głównie do bohaterów w opku występująch. To nie jest biczowanie ku radości oczom gawiedzi odbiorczej. Nagle idzie załamanie twórcze i cierpią przez to podmioty wykreowane.


"Idę. Bo straciłam tutaj wystarczająco dużo czasu! A jeszcze dwa opa mi zostały!" - hahaha, piękne podsumowanie.

Opko powinno się nazywać trzy papierowy, bo bezpowrotnie kradnie 45minut
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Może i nie zrozumiałam! tzn. niby zrozumiałam, ale ja tam DOBRZE WIEM co się za tą NIBY-INTEGRALNĄ częścią opka kryje. O-ooo. Byłeś przy kranie? No właśnie.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha, hmmm, ja uważam, że całe opko jest drętwe i dopiero końcówka ewentualnie. No ale nie kłócę się. I tak jakbym 3kg schudł
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
No dobszzz, dobszzz
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
🙄🙄🙄🙄🙄🙄
Odpowiedz
~pkropka 7 m.
Panie, jak ty tak piszesz przygwożdżony i od ch... (na siłę) to ja zazdroszczę.
"Bardziej myśleliśmy, że to będzie Terminator w czapce kucharskiej." - nie wiedziałam, że potrzebuję, ale nie umiem dalej żyć bez robota kuchennego
To kursywą olałam. Bełkot i proszenie się o zbędne współczucie. Wykasuj to w-piz... (proszę) i będzie pięknie.
No i przestań stawiać gwiazdki sugerujące przypisy, które żadnych przypisów nie mają.
o!
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
pkropka - jezus mariaaa, aaaaaa, czyli zjebałęęęęę. Tekst kursyąa, powtarzam, jest integralną częścią opka, gdzie odnoszę się nie do was-czytelniko&czytelniczek, a do wykreowanych postaci.
Oj, mocno tam nie zagrało skoro Ty też odebrałaś inaczej.
Kurde-mol!!!
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
pkropka, aaaa, o chuj Fakt. Ta gwiazdka na początku. Jezuu. Juz dilejcię.
Odpowiedz
~pkropka 7 m.
Canulas pal licho do kogo się odnosisz. Opko jest cudne do momentu aż zaczyna się kursywa. Dalej po prostu wyjaśniłeś oczywiste.
"Dzwonił ktoś, skądś. Nie wiem kto i skąd. Nie wiem nawet czemu mam telefon. Powiedział tylko, że to wszystko jest tak głupie, że cierpi. Że czuje wstręt. Nie wiem, o co chodziło i skąd miał numer. Mówił, że nie chce nas wymazywać, zabijać, ale to wszystko miało być inaczej. Miało być śmiesznie, a wyszło tragicznie i żebyśmy się nie martwili. Że to nie nasza wina. Pani też. Podobno nie ma niczego poza tym pomieszczeniem. Znaczy, nie ma tak naprawdę nic, póki nie ma konieczności, by to zaistniało. Że to dlatego nie mamy nawet imion i jesteśmy tak do siebie podobni. Że mu się nawet nie chciało nas rozróżniać. Nie wiem. To trochę przykre." - o tu wszystko wyjaśniłeś. Więcej naprawdę nie potrzeba. Wiadomo co się z nimi stanie i już ich przeprosiłeś. Reakcja generałki pięknie podkreśla, ze nie godzi się z losem, nałukowcy wydają się pogodzeni z losem. Jest naprawdę fajnie.
Tak więc mam gdzieś do kogo się zwracasz kursywą. Jojczysz i tyle, a nie ma na co
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
pkropka
Po pierwsze zajebista emotikonka
Po drugie, kurde, może faktycznie wydilejtuję kursywę w takim razie. Cholerka. Mam klina.
Odpowiedz
!sensol 7 m.
rykłem razy dwa. przy terminatorze i onaniście. poleciałeś pytonem bardzo sprytnie. trochę krygujesz się jak dziewica. a niech się cieszą, że w ogóle zaistnieli. juz lepsze takie istnienie niż na przykład mycie trupów albo praca w rzeźni. albo bycie dźwiękowcem u Żenka.
Odpowiedz
!sensol 7 m.
przy okazji chciałem zapytać? czy można handlować punktami? kupować? sprzedawać?
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
sensol - hmmm, szara strefa TW? Eeee, kasztanie, wyskakuj z efektu bo wpierdol? O takei coś kaman? Ciemna strefa TW. Nie no, nie przewidujemy, chyba, że rozwiniesz.
Nie kryguję się. Jesłi efekt końcowy jest ok, to zajebiscie, ale piszę o tym jak wyszło przez pryzmat udręki jaką miałem przy pisaniu. Jeśli jej nie widać, to tym lepiej.
Odpowiedz
!sensol 7 m.
przy pisaniu zazwyczaj czuje się udrękę. fajnie jest jak się skończy pisać
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
sensol nie zawsze, ale fakt. Pomysły są najczęściej dużo przyjemniejsze od procesu.
Odpowiedz
!sensol 7 m.
ooo z tym wpeirdolem do dobry pomysł! oprócz napinania muskułów intelektualnych, trzeba by napinać również bicepsy i wykazać się tężyzną fizyczną. zawody byłyby jeszcze ciekawsze

do tego handel punktami. tylko u cinkciarzy. bo legalnie to nie wolno
Odpowiedz
~entropia 7 m.
" (Jezu. Uzdolniony jak onanista z parkinsonem)." -
Fajne na luza z humorem i absurdem. Całość jeszcze muszę przetrawić, wrócić.
"ołówkowa elita, stojąca w kubeczku z napisem(,) czy inne szpargały i bibeloty nie będą tu pełniły żadnej funkcji. "
"puzel- puzzel
Podoba mi się rozrysowane etapy



Odpowiedz
*Canulas 7 m.
entropia - cholera, z tym puzzlem to wiedziałem. W sensie, napis przez jedno z wydawął mi sie jakiś łysy. Kurde mol.
Odpowiedz
!sensol 7 m.
TITKŚTBK - BRŚWIS
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
sensol, nie jestem na tyle lotny, by odcyfrować. Jak rozwiązywałem krzyżówki, zdarzało mi się upychać po dwie literki w jednej kratce, jeśli wymagała tego sytuacja.
Odpowiedz
!sensol 7 m.
BRŚWIS - bezwzględny rekord świata w idiotycznych skrótach. nadaję go uroczyście Twojemu skrótowi
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
sensol - jaką miałem szansę na to wpaść?

Odpowiedz
!sensol 7 m.
małą
Odpowiedz
W porównaniu do innych twych tekstów ten mi się troszkę mniej spodobał. Ale tylko troszkę, bo jednak wplecione zostało trochę humoru i nawet gładko się czytało A mi się podobały te zwroty do bohaterów, choć moim zdaniem wcale nie byli tacy źli. Czasem tak bywa, że nie wychodzą tak jakbyśmy chcieli. Pozdrawiam
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
aniamarzycielka haaaaa, Ty się rozumisz. Dziękuję pięknie.
Odpowiedz
~alfonsyna 7 m.
Mnie nawet nie wadzi ten fragment kursywą, jakoś tam pasuje do całości, choć po prawdzie wcale nie jest tak źle jak on sugeruje. Jest humor taki akuratny, narracja taka swobodna, bohaterowie z potencjałem. Mnie się to nawet widzi, mogłabym dalej czytać, gdyby się Tobie nie odwidziało pisanie no.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
alfonsyna - dziękować. Miło mi, że jest okej

Odpowiedz
~Adelajda 7 m.
O rany, to jest takie inne i dobre 😆 Ale fragment kursywą cudowny.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Adelajda pssst do kasacji
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
pkropka napisala "Opko jest cudne do momentu aż zaczyna się kursywa" - dokladnie tak
Odpowiedz
~Adelajda 7 m.
Ritha Cichej, to jest nowatorstwo Canulasowe 😆 Can uczy się Pomrokowych chwytów
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Adelajda no baaaa, pewno, że dobry
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Adelajda to jest jojczeniorskie
Ale mial byc bubel to ubublowało
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha bleeee, nie-e. Właśnie na końcu się zaczyna.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha niedorozumiem
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Adelajda hmmm, nie no, jeśli tak to nieświadomie. Może i coś mnie użarło, ale nie widzę wielkiej zależności
Odpowiedz
~Adelajda 7 m.
Can ja Cię tu próbuję usprawiedliwić 😆 Tobie tylko jeże w głowie.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
jeżyk
Odpowiedz
^Halmar 7 m.
Przewrotnie dobre. Mimo kokieteryjnych wkrętów o rzekomej slabiznie. I się wkręciłam, i podziałało na moją wyobraźnię.
Odpowiedz
^Halmar 7 m.
Natomiast tytuł skojarzył mi się z jedną taka powieścią Murakamiego.
Zresztą klimat zdeczka też zatrąca
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Halmar - mam jedną ksiażkę Murakaniego. Jakis zbiór. Przeczytałem kilka opowiadań, więc zdania nie mam.
Thanksson
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin