Miłość i śmierć z litrem wódki w tle Wronie baśnie — Fatalna pomyłka sióstr (1z2)

Wronie baśnie — Fatalna pomyłka sióstr (2z2)

 Link do części III: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=2457

 

 Baśń II (2z2)

 — Fatalna pomyłka sióstr

 Nie będę ci chłopcze bzdetów opowiadał, że niby wiem jakim to sposobem i Ruda wkrótce na Loterię Śmierci przyjechała. Chłopstwo tak się lubujące w czaro-marach przypisuje to zasłudze tajemniczej chrzestnej, której to pojawienie się miało niby niebożę nawymodlić. Tyle że ja już swoją drogę na tym padole aż nadto obszedłem i wiem, że na żadne modły nikt tam z góry nam nie odpowiada. Ciumulstwo durne wierzy w rozmamłane zabobony oraz głupi ślepokurzy los i dlatego z bido-nędzą po ostatni dzień na ziemi pozostanie. Ja ci kłamać nie będę, bo nie wiem, w jaki sposób maltretowane dziewczę przybyło i do tego tak ślicznie odziane. Zakładam jednak bardziej przyziemny scenariusz w postaci albo kradzieży ubrań z przyrzecznego targu, albo sprzedaży wdzięków. W każdym razie Ruda na Loteryję-Śmierci zajechała i dopiero wtedy się zaczęło.

 A miało to miejsce już dobrze po kilkunastu generalskich tańcach, kiedy sekretarz-krzykacz ostatnią kolumnę zgonów odczytywał. Niektóre niewiasty, zwłaszcza te, co już wcześniej mężczyzn potraciły, siedziały teraz ze smutkiem na twarzach, próbując utopić zaprzepaszczone szanse w kubkach wypełnionych procentami. Te, którym się w rodzinie jeszcze jacyś "jajeczni" ostali, nasłuchiwały każdego z wyczytywanych nazwisk, wstrzymując z emocji dech.

 

 — Biorne-Kovalson! — kontynuował komisarz-krzykacz caluśki upocony. — Południowe wzgórza. Rozerwany od pocisku armatniego. Zmarł, nim upaść zdołał, a z racji kalibru, upadał niczym deszcz. Lekka śmierć.

 Kronikarz naprędce stosowne pokreślił na podłużnym pasie papirusu, by po chwili zagnieść całość w kulkę i wrzucić do słoja. Skinął, że można dalej.

 — Vladko Mrosłav. Szyją próbował ostrze szabli płoszyć. Głowy nie ma. Poznany po butach. Lekka śmierć.

 Kolejna kulka do słoiczka hop.

 — Ostatni to... — Komisarz-krzykacz rozejrzał się po wielkim zgromadzeniu, obserwując setki wpatrzonych w niego jak w obrazek twarzy. — Olaf-Smolnik. Drugi z braci tak samo podobnych, bliźniaczym zwany. Umarł z żalu za pierwszym, co to go ziemia przyjęła raptem kilkanaście minut wcześniej. — Skonfundowany, powiódł wzrokiem na samego pana Generała. — To się liczy? — dopytał. — Można tak?

 Generał czuł już niebywałe umęczenie. Do tego stopy miał solidnie podeptane przez próbujące uwieść go maszkarki, ale kiedy tylko spojrzał na zgromadzony, wyczekujący tłum...

 — Ostatni taniec — zawyrokował niebywale męskim, nieznoszącym sprzeciwu głosem. — A że zgon podwójny i dotyczy braterskiej śmierci z żalu, co jawi mi się niebywałą miłością do naszego kochanego Pervo, tym razem obejdziemy się bez słoja. Pragnę ostatni taniec wyświadczyć każdej z sióstr, które utraciły aż tak miłujących ojczyznę braci. Jeśli zatem takowe są, niech natychmiast wystąpią.

 Ma się rzecz jasna rozumieć, Blondyna pospołu z Czarną jęły się przepychać przez tłum rozdecybelowanej w pomrukach gawiedzi. Generał jednak umiał bardzo dobrze tonować nastroje społeczne.

 — Wszystkim, którzy buczą, uznając, że śmierć z żalu za ojczyzną nie zasługuje na szczególne wyróżnienie, nakazuję niezwłocznie stanąć po mojej prawej stronie. Tak, żeby Katowska Milicja Opresyjna mogła z każdym na osobności przedyskutować arkana patriotyzmu. A siostrę albo i siostry poległych braci, niezwłocznie zapraszam na środek.

 

 Jak zapewne drogi chłopcze wiesz, niewielu śmiałków zasiedliło prawicę generała. Zakładam nawet, że żaden. Co zaś tyczy się sióstr, to i owszem, dotarły w końcu na sam środek placu, tak chętne oddać się pląsom w ramionach tego najmężniejszego z pozostałych mężczyzn. A dalej prawdopodobnie było tak:

 Czarna, mniej tęga, ale tęga również, strasznie stopy partnera podeptała. Tak, że ten jedynie przez wzgląd na żałobę nie przykazał strażom ukręcić jej łba. Za to drugiej, co to wyglądała niczym dwie i pół blondyny zaklętej w blondynie, niemożebnie wręcz śmierdziało z ust, czym podwójnie generała umęczyła. Trzecia natomiast, bo jeśli słyszałeś choćby cząstkę historii, wiesz, że zatańczyła z nim i trzecia, pląsała nader zwiewnie, pachniała znośnie i nie przypominała czterodrzwiowej szafy.

 Podobno dziewczyna obwiązała rude włosy chustą i tak samo postąpiła z twarzą, jednak nadmierna mądrość nie leżała w kanonie jej zalet. Częste bicie oraz jeszcze częstsze poniżanie, spowodowały pewien rodzaj umysłowej dysproporcji, względem niedającego się podważyć piękna. Uważała bowiem, że wystarczy zakryć jedynie włosy oraz twarz i niebezpieczeństwo rozpoznania znika. Jednakże generalski skryba przed dopuszczeniem na środek domagał się okazania karty mieszkańca Porvo, argumentując, że "Na gębę to każda by chciała figli posmakować".

 I tak oto kamuflaż przydał Rudej seksownej tajemniczości, ale kompletnie nie sprawdził się względem dwójki zapłakanych sióstr, rozgniewanej matki, czy wręcz wściekłej babki. Te już planowały straszną zemstę i mimo że Ruda pod koniec tańca po prostu wyrwała się z generalskich objęć i uciekła, późniejsze tłumaczenia nienawistnej czwórce niewiele przyniosły. Dziewczyna została po prostu skatowana. Siostry w napadzie szału wyrwały jej niemal wszystkie włosy, a matka przypiekała rozpalonym do czerwoności pogrzebaczem. Następnie wtrącili Rudą do piwnicy, by – jak określiła seniorka rodu – wstrętna dziewucha przemyślała sobie wszystko przez tydzień albo i dwa.

 Dziewiątego dnia otrąbiono wszem, a i podobno nawet także wobec, że od czasu tajemniczej ucieczki generał o niczym innym nie myśli, jak tylko o tej, co dała drapaka. Ponoć nawet całkiem przestał sypiać i nie tyle, że z kimś, ale i w ogóle. Snuje się jedynie po koszarach, wściekłe psy dokarmia kaszanką. A jak już nawet i komuś od bidy maczetą łeb zetnie, to miast do kolejnego delikwenta skoczyć, przystaje i krwią wyrysowuje na śniegu serduszka. Słowem... z zakochania zdziczał i zwariował.

 No i rozniosło się echo babskiego krakania. Przekupki targowe – kumom akuszerkom, maglarki – praczkom, kurtyzany – wielmożnym paniczom. Wszystkie poczęły legendzie doprawiać.

 — że tajemna dziewczyna skradła przed ucieczką pocałunek.

 — że zgubiła bucik.

 — że odleciała, dziarsko dosiadując jednorożca.

 — że to.

 — że tamto.

 — że generał będzie panny szukał.

 Cóż, drogi chłopcze. W każdej historii bywa ziarno prawdy. Ruda naprawdę zawróciła żołdakowi w głowie i odwiedziny faktycznie planował. Tyle że tradycyjnie pojmowana bajka tutaj w kłamstwa odnogę zakręca. Panna faktycznie podczas ucieczki coś tam upuściła, jednak generał nie musiał królestwa objeżdżać, gdyż przecież przed tańca początkiem każda pannica legitymację mieszkanki Porvo okazać musiała. Tak więc adres znał i wraz z całym orszakiem zapowiedział się w niedzielę na zapoznawczą wizytę.

 Tyle że...

 

 Małą chałupinę od samego rana wypełniały wrzaski i pokrzykiwania zrodzone z mocno skołatanych nerwów. A słowa przy tym padały tak strasznie paskudne, że i marynarz zapewne chciałby zakryć uszy. Słowem i popiołem działo się.

 — Wliz? — dopytała Zdunka blondwłosą córuchnę, będąc cała w nerwach. — Wliz na gicę czy nie?

 Zapocone dziewczę o rumianej twarzy zagryzło w złości wargę, po czym przypuściło kolejny szturm, celując grubym kopytkiem w kaloszowy wlot. Nic te starania nie dały. Noga była po prostu zbyt wielka.

 — No ni wlos, ni wlos — załkała Blondyna. — Mame, co robić? Włosy na nodze starannie przycięte, stopa wytaplana w margarynim śluzie. Czasu brak. Co spojrzeć, zara kukułka zegara wygdacze południe. Ratujtaże mnie.

 W tymże samym czasie babka dopingowała czarnowłose dziewczę do podobnych, zajadlejszych zmagań.

 — Wciskaj kopyto, pajęcza paskudo, bo ci zara ubryndzole palec. To twoja, tfu, nasza szansa na poprawę losu i raz na zawsze opuszczenie tej zatęchłej nory. Wpychaj śmierdzące szkicicho do środka, bo już mniej niż kwadrans nam pozostał. Generał niechybnie cwałuje przez rynek. Pchaj kopyto w but!

 — To na nic — rzuciła przez pokój jej córa Khellenna. — Tak się spasły maciory przeklęte, że nawet wiadro za maleńkie będzie.

 Babka Khella odpłynęła myślą w jakąś bliżej niepojętą dal. Po dłuższej chwili wróciła, omiatając izbę wściekłym wzrokiem.

 — Obie do mnie! — przykazała, a z jej rozbieganych oczu biło najprawdziwsze wręcz szaleństwo. — Ustawić się na jednej nodze, drugą zgiąć pod kuper i tak stać! A ty, Khellenna, prędko pędź po Rudą.

 — A na co nam ta... — rozpoczęła Zdunka, jednak od razu ruszyła wypełnić jej wolę. Po minucie wydobyła z ciemni nieprzytomną dziewczynę, przypominającą obklejony cienką skórą szkielet.

 Blondyna nie ustała testu jednej nogi i łupnęła z hukiem, niszcząc w drobiazgi kąpielową balię.

 — Wypadasz z gry. Idź do sieni, przynieś prędko sznury. Ty zaś — babka wskazała zakrzywionym palcem Czarnowłosą — bierz z podwórza czym prędzej siekierę. Czeka wbita w pieniek zaraz za obejściem.

 — A ja? — spytała Zdunka, wciąż trzymając zamęczoną Rudą, która miała już właściwie niewiele z rudości. — Co mam robić?

 — Kładź ją na ławę!

  Po chwili wszystkie wypełniły polecenia starej. Blondyna trzymała w łapach kłęby sznura, Czarna opierała łokieć o wielką siekierę, a dawna Ruda, lecz obecnie bardziej krwawo-łysa, spoczywała na plecach na samiutkim środku wielkiej ławy.

 — I teraz babciu co? — zapytały obie wnuczki naraz, wpatrując się w seniorkę z żarliwością papieża oglądającego boskie malowidła.

 — Pewnie trza ją do ławy przywiązać — zawyrokowała Zdunka, matka obu dziewuch, ale babka pokręciła głową. Po chwili przystąpiła do wyjaśnień:

 — Ty. — Wskazała paluchem czarnowłosą wnuczkę. — Podwiniesz nogę pod samiuśkie dupe, a blondyna zawiąże sznurami wokoło, że jak nawet ci kopytko ścierpnie, chcąc nie chcąc, wytrzymasz. Następnie siądziesz na fotel okryta kocem od brzucha do ziemi, żeby wystawał tylko kawał stopy. Na łeb, rzecz jasna, chusta. Generał zajedzie, znaleziony kaloszek na nogę nasadzi i od razu zakrzyknie, żeś jego.

 Cała trójka wlepiała gały w siedzącą staruszkę. Po durnych minach widać było, że jeśli coś pojęły, to tylko szczątkowo. W końcu Zdunka Khellenna odważyła się dopytać babki.

 — A pasującą nogę skąd weź... — Urwała nagle, spoglądając to na leżącą ex-Rudą, to na ogromną siekierę.

 — Najlepiej pod kolanem. — Uznała za stosowne doprecyzować staruszka. — Ale najpierw rozwalcie kopciuchowi łeb, bo być może żyje. Chodzi nam jedynie o kawałek nogi. Resztę ścierwa szczurom do piwnicy.

 Jak postanowiły, chłopcze, tak dokładnie zrobiły. Podobno, kiedy matka unosiła do ciosu mordercze narzędzie, z oczu jej Rudej córki ciągle wypływały jeszcze łzy. No ale stało się. Głowa pękła na dwie równe części, a zaraz po niej przyszła kolej na odcięcie nogi, którą później – i naprawdę w ostatnim momencie – dowiązano do kolana Czarnej. Dosłownie sekundy po zapleceniu węzłowej kokardki wybrzmiały dźwięki trąb. Później zaś rozległo się pukanie.

 — Tak? — zaintonowała nieszczere pytanie starucha, bo przecież dobrze wiedziała, kogo diabli niosą. — Kogo nam... aniołowie tu nasłali?

 — Generał Poghrno — doleciała zwrotna informacja przez zamknięte drzwi. — Przybyłem, jak obiecywałem, chcąc sprawdzić, czy faktycznie zagubiona rękawiczka na rączkę pasuje.

 Wszystkie cztery zbladły tak jak stały. Zdunka ponownie uniosła siekierę.

 

 Link do części V: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=2494

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 11

Opis:

Dodano: 2020-03-24 00:39:50
Komentarze.
~alka666 7 m.
"Te, którym się w rodzinie jeszcze jacyś "jajeczni" ostali, nasłuchiwali każdego z wyczytywanych nazwisk, wstrzymując z emocji dech"
W pierwszej części zdania jest "Te" r.ż., natomiast po przecinku - "nasłuchiwali". Czy nie powinien być zachowany r.ż. "nasłuchiwały"?

"Drugi z braci tak samo podobnych, bliźniaczymi zwany" - wydaje mi się, że bardziej pasuje "bliźniaczym zwany" lub "bliźniaczymi zwanych" l.poj. lub l.mn.

"No i rozniosło się echo babskiego krakania. Przekupki targowe, kumom akuszerkom, maglarki, praczkom, kurtyzany, wielmożnym paniczom" - nie wymieniasz kolejno osób, ale opisujesz kto komu opowiada.
Wydaje mi się, że mniej przecinków i można połączyć ze zdaniem poprzedzającym: "No i rozniosło się echo babskiego krakania - przekupki targowe kumom akuszerkom, maglarki praczkom, kurtyzany wielmożnym paniczom"

"przystaje i krwią wyrysowuje na śniegu serduszka" - powaliło mnie ze śmiechu

Brawo za szczerość narratora wobec czytelnika. Piękna baśń




Odpowiedz
*Canulas 7 m.
alka666 wszystkie Twoje sugestie oczywiście zasadne. Dziękuję pięknie.
Odpowiedz
~alka666 7 m.
Canulas Dobrze się czyta Twoje teksty. Szybko, bo ciekawie Bardzo mi odpowiada ten styl.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
alka666, nawet nie wiem czy mam jeden w sumie. Piętą Achillesową bywa opis.
Odpowiedz
~alka666 7 m.
Każdy ma jakieś słabości, ale i bardzo mocne strony. Wszystkie cechy są nam potrzebne. Każdy jest niepowtarzalny i to jest najfajniejsze w świecie


Odpowiedz
~alfonsyna 7 m.
Nie powtarzając już tego, co wyłapała Alka, dodam jeszcze od siebie:
"której to pojawienia się miało niby niebożę nawymodlić" - a nie miało być "pojawienie się"?
"Ponoć nawet całkiem przestał sypiać i nie tyle, że z kimś, ale i w ogóle. Snuje się ponoć tylko po koszarach, wściekłe psy dokarmia kaszanką. A jak już nawet i komuś od bidy maczetą łeb zetnie, to miast do kolejnego delikwenta skoczyć, przystaje i krwią wyrysowuje na śniegu serduszka" - po pierwsze, 2 x "ponoć" w bliskim sąsiedztwie, ale po drugie - bardzo mnie sympatycznie wzruszył ten opis, biedny generał ze złamanym serduszkiem
"Przekupki targowe, kumom akuszerkom, maglarki, praczkom, kurtyzany, wielmożnym paniczom" - to już wspomniała Alka, ale myślę, że można by to rozwiązać myślnikami, np. "Przekupki targowe - kumom akuszerkom, maglarki - praczkom, kurtyzany - wielmożnym paniczom";
"Ratujta, że mnie" - "Ratujtaże mnie";
"spytała Zdunka, wciąż trzymając pod pachami zamęczoną Rudą" - jakoś by to chyba lepiej było inaczej ująć, bo wynika z tego, jakby włożyła sobie Rudą pod pachy
"że jeśli coś pojęli" - to chyba same baby były, więc "pojęły";
"Ale najpierw rozwalcie kopiuchowi łeb" - tu nie wiem, czy nie miało być "kopciuchowi", chyba że to jakieś celowe określenie, którego nie znam;
Fajne masz słowotwórstwo w tej serii, choćby dla przykładu tu: "Ciumulstwo durne wierzy w rozmamłane zabobony oraz głupi ślepokurzy los i dlatego z bido-nędzą po ostatni dzień na ziemi pozostanie".
A w ogóle to całość świetna - taka urealniona, a może ubrutalniona realizmem wersja baśni - uwielbiam. Z czystym sumieniem powiem, że trzymasz poziom, a nawet jeszcze zwyżkujesz, bo coraz bardziej mi się podoba. Zresztą, nie spodziewałam się, że będzie inaczej. Jakoś mnie mimo wszystko uderzyła ta scena z siekierą - czuję niesprawiedliwość losu i żal mi Rudej, której, mimo wszelkich przesłanek, że skończy źle, i tak kibicowałam. Ale to wszystko tylko działa na korzyść tej historii. Całość świetna i zakończenie bardzo w punkt.

Odpowiedz
*Canulas 7 m.
alfonsyna, ło jebabeeen. Wstawiałem przed 1 w nocy jakoś i niby czyściłem, ale syndrom nieodleżenia widoczny straszliwie. Niniejszym od razu zabieram się za czyszczenie. Dziękuję pięknie za czytelniczy stalkeryzm (w sensie: śledzenie).

Odpowiedz
~alfonsyna 7 m.
Canulas, no zdarza się, znam ten syndrom bardzo dobrze! Najważniejsze, że opowieści płyną dalej.
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
alka666-alfonsyna - dziękuje. Właśnie nawypoprawiałem. Uff.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Łooo, ale miałeś bycoli tu, dobrze, ze Alfonsyna wpadła z odkurzaczem
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha dlatego poprawiam od marszu. Wrzucałem w nocy, ale starałem się odbabolić. Widocznie dupa ćwierć-blada
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Ok, czytam zatem umiarkowanie uspokojona.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
której to pojawienie się miało niby niebożę nawymodlić - łooo, jacież, jakie zwroty Nie no, fajne, tak całkiem serio językowo spójnie z klimatem baśniowym itp.

— Biorne-Kovalson! — kontynuował komisarz-krzykacz caluśki upocony. — Południowe wzgórza. Rozerwany od pocisku armatniego. Zmarł, nim upaść zdołał, a z racji kalibru, upadał niczym deszcz. Lekka śmierć - o kurdex, czo tu się dzieje, grubo, bidne chłopy, to jest niczym... licytacja

Kronikarz naprędce stosowne pokreślił na podłużnym pasie papirusu, by po chwili zagnieść całość w kulkę i wrzucić do słoja. Skinął, że można dalej - Jezus dlaczego widzę przed oczami Asteriksa i Obeliksa? Wklejam ten komentarz i już się skupiam należycie!

Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha szzzzkurwax, Obelixa, no świetnie. Idefixa jeszcze brakuje i... Yanko-Kakofoniksa
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
— Vladko Mrosłav. Szyją próbował ostrze szabli płoszyć. Głowy nie ma. Poznany po butach - złoto

Drugi z braci tak samo podobnych, bliźniaczym zwany. Umarł z żalu za pierwszym xd

A jak już nawet i komuś od bidy maczetą łeb zetnie, to miast do kolejnego delikwenta skoczyć, przystaje i krwią wyrysowuje na śniegu serduszka. Słowem... z zakochania zdziczał i zwariował xd

Śmieszne Canulardo, podoba się, czytam dalej
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Yanko-Kakofoniks xd
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha, nooo taaa. Takem to widzę.
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Ej, śmieszkuję sobie, ale podoba mi się i zapis i tworzenie scen i językowo, tutaj na przykład fajne:
Małą chałupinę od samego rana wypełniały wrzaski i pokrzykiwania zrodzone z mocno skołatanych nerwów.

— Wciskaj kopyto, pajęcza paskudo, bo ci zara ubryndzole palec xd

Wpychaj śmierdzące szkicicho do środka, bo już mniej niż kwadrans nam pozostał. Generał niechybnie cwałuje przez rynek. Pchaj kopyto w but! xd

Tak się spasły maciory przeklęte, że nawet wiadro za maleńkie będzie. - tak się dzieje jak ludzie nie biegają, bo jest zakaz. Będzie niedługo wiadro zamiast adidaska.

Cooo?! Jak to? Czekałam na... no nie będę spoilerować, ale to je BAJA przeca NU NU NU!

No i końcówka, jak już przyjechał - BOSKA. Świetna baśń, Can! Naprawdę przezacna, zabawna, ale i dopracowana. Zuch!
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha, hahhaaaa, kontentyn. Zabiję lenia i dokończę, bo nie przeczę, ciągnie mnie do Hebana, ale i mam pomysły na kolejne baśnie. Mniej popularne, a bardziej autorskie.
Dziękować

Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Pisz baśnie jak masz chęć! Widać, że Ci leżą, efekt super.
Heban też mile widziany
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Czekam na Smurfy!
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Ritha - jezykowo to jestem przygotowany na Hebana, ale i na 3 baśnie. Smurfy to za poważny temat. Kiedyś próbowałem rozpracować, ale nie dałem rady, bo smurfów jest aż sto sześć + bonusowe - Dziadek i Dzikus. Za ciężkie dla mnie, ale chciałbym stworzyć cykl starć.
I w pierwszym żeby smurfy napierdalały się albo z muminkami albo typami od disneya

Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Brzmi bosko Okej, zrelaksowałam się od tego całego syfu. Działaj, bydziem czytać
Odpowiedz
~entropia 7 m.
Musisz mi wybaczyć, ale niebieskie serce smurfa (jeszcze nie wiem którego, mogę zagrać marudę) zostawiam💙


No, strasznie mi się podobało. Jak ja nie cierpę pisać komentarzy! 😷

Idę, idę już




Odpowiedz
*Canulas 7 m.
entropia eee, komentarze są fajne. Dzienkson
Blue-heart. Taaa
Odpowiedz
!Szudracz 7 m.
O ja pier... Miazga w tej odsłonie.
Co tu się działo?
Oryginał może się schować między bajki przy tym humrorze.
Jesteś nieprzewidywalnym bajarzem.😁
Odpowiedz
*Canulas 7 m.
Szudracz haaaa No pacz. Fajno, że siadło
Odpowiedz
*Ritha 7 m.
Tutaj jest miejsce na link do cz. V, ale linkusia nie ma
Odpowiedz
Gdzieś ucięło link do kolejnej części, ale robi się coraz ciekawiej. Lecę dalej.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
OmnesMoriuntur kurde, jak zwykle cuś spierdzieliłem. Dodam link, jak na melinkę zjadę.
Dzięki.
Odpowiedz
~pkropka 6 m.
Widzę, że już ci mówili, ale weźże wstaw link.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
pkropka - linka dorysowałęęę. Ukłonias
Odpowiedz
~Adelajda 6 m.
"Czarna, mniej tęga, ale tęga również, strasznie stopy partnera podeptała. Tak, że ten jedynie przez wzgląd na żałobę nie przykazał strażom ukręcić jej łba. Za to drugiej, co to wyglądała niczym dwie i pół blondyny zaklętej w blondynie, niemożebnie wręcz śmierdziało z ust, czym podwójnie generała umęczyła. Trzecia natomiast, bo jeśli słyszałeś choćby cząstkę historii, wiesz, że zatańczyła z nim i trzecia, pląsała nader zwiewnie, pachniała znośnie i nie przypominała czterodrzwiowej szafy." 😆

No cudo normalnie, im dalej, tym lepiej. Uśmiałam się, oj tak. A końcówka hahaha. Biedne się namęczyły, a to rękawiczka była 😆
Świetne to było.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
Dzięki, miss Ajdeladajdo. Miło mnje.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin