Smarzowski Rodzinka.pl

Nie zarzucaj przy otwartym

 Był to rok 1999. Wychowywałem się na warszawskim Grochowie, gdzie nie wszystko było takie proste. Brak perspektyw i patologia wepchnęły mnie w bojówkę kiboli Legii Warszawa.

 

 Z jednej strony nadeszli kibole Legii, z drugiej Lecha.

 

 - Stara kurwa do jebania Lech z Poznania! - bojówkarze Legii chwycili kamienie i zaczęli rzucać nimi w przeciwników. Ci z Lecha, którzy wytrzymali ostrzał, zaatakowali kiboli Legii kijami do baseballa. Wtedy na miejsce ustawki zajechał policyjny furgon.

 - Ktoś nas podkurwił na psy! - usłyszałem, zanim dostałem kamieniem w głowę.

 

 Obudziłem się w szpitalu, przykuty kajdankami do łóżka. Musiał być już wieczór. Po chwili do pokoju weszła pielęgniarka i zawołała dwóch policjantów.

 

 - Dzień dobry, Krzysztofie - powiedział ten wyższy. - Sierżant Roman Winiarek i starszy posterunkowy Sebastian Zych. Gdy tylko dojdziesz do siebie, przesłuchamy cię.

 

 Kilkanaście godzin później byłem już na komisariacie.

 

 - Nic nie powiesz? - uśmiechnął się Winiarek.

 - Więc dobrze - dodał Zych. - Chyba to przesłuchanie nie ma sensu, sierżancie. Nowacki nie chce koronki, to trudno.

 - Idziesz pierdzieć w pasiak na kilka dobrych lat za pobicia. Miejmy nadzieję, że te darmowe wakacje cię usatysfakcjonują, Krzysiu.

 

 I tak oto znalazłem się na Białołęce. Drut kolczasty, odrapane ściany i szare mury najlepiej oddawały charakter tego miejsca. Wychowek przydzielił mnie do celi grypsujących, gdyż akurat zwolniło się tam miejsce. Niedługo później miałem okazję dowiedzieć się, dlaczego.

 

 - Panowie, macie nowego kolegę - powiedział oddziałowy,typowy karierowicz, otwierając drzwi do celi. Wszedłem do niej. Ujrzałem trzech, mniej lub bardziej muskularnych, wytatuowanych kolesi. Oddziałowy zamknął za mną drzwi.

 

 Cela była dość ciasna, szara i smutna. Kilka łóżek, odrapane ściany, okno z kratą i to wszystko. Śmierdziało papierosami i potem. Nie wyobrażałem sobie, jak ja wytrzymam tu kolejne kilka lat. Koledzy z celi, grający właśnie w karty, odwrócili głowy w moją stronę.

 

 - Za co? - spytał jeden z osadzonych.

 - Bójki.

 - Masz skręconą bajerę?

 - Jasne.

 - Dobra. Ja jestem Jarek, Kiełbasa. Ten, co kima na koju to Antek, Wariat. A to, mój drogi, jest Ludwik, Prosiak.

 - Jesteście grypsujący?

 - Co kurwa? Grypsujący! Ja pierdolę! - Prosiak rzucił karty na podłogę i próbował uciec, jednak przywalił głową o ścianę.

 - Prosiak, kurwa, ile razy mam ci powtarzać, że to my jesteśmy grypsujący! - wrzasnął Kiełbasa, po czym szepnął mi na ucho. - To debil. Nie przejmuj się.

 

 Prosiak trafił pod opiekę lekarza, a Kiełbasa postanowił rozegrać ze mną zapoznawczą partyjkę w makao. Na początku szło mi tak sobie, potem coraz lepiej, aż w końcu...

 

 - Makao i po makale - powiedziałem z uśmiechem.

 - Kurwa, następnym razem ja wygram.

 - A tak w ogóle za co garujecie?

 - Ja za pz. Prosiak za wydrę i prochy. Wariat zajebał kilka osób. Był jeszcze taki jeden Jajko, ale dwa dni temu bachnął się na lince.

 - To dlatego miejsce w celi się zwolniło?

 - Ta.

 

 I tak oto mijały tygodnie, praktycznie każdy dzień wyglądał tak samo. Karty, żarcie, spacerniak, znowu karty, spanie. Rutynowe kontrole, konfiskaty grypsów. Czasem dochodziło do rękoczynów i gwałtów, ale to już rzadziej. Tak wyglądała moja codzienność. Aż pewnego razu doszło do przełomu.

 

 Graliśmy właśnie w pokera. Wariat był w kiblu, a Prosiak wziął kubek i napił się herbaty.

 - Wydrynił przy otwartym! Nie było plomby, a wydrynił! - zawołałem.

 - No to teraz musi wydrynić soloneza. Wariat!

 

 Wariat wyszedł z kibla, śmiejąc się, po czym zaczął szykować soloneza. Gdy napój był już gotowy, Wariat oblizał kubek i wręczył go Prosiakowi.

 

 - Ssssssssmaczengo - powiedział, gryząc wargi, po czym roześmiał się i położył na łóżku.

 

 Prosiak z obrzydzeniem zbliżył kubek do ust. Wtem drzwi do celi otworzyły się.

 

 - Panowie, nowy kolega - powiedział oddziałowy - Robert Bojke, prokurator z Kielc. Siedzi za łapówki. Dobra, ja już nie przeszkadzam...

 - Prokurator... - Kiełbasa wsadził papierosa do ust. - Kogoś chyba czeka audiencja na tronie.

 - Zapierdalaj na harem, ścierwo! - wrzasnął Wariat, po czym chwycił Bojkego za włosy i brutalnie zgwałcił. Następnie podszedł do niego Kiełbasa i pierdnął mu w twarz. Po gwałcie Wariat pobiegł do kibla, wyjął ze środka niespłukaną kupę i kazał ją zjeść Bojkemu. Gdy ten odmówił, Wariat wysmarował mu nią twarz. Potem on i Kiełbasa zaczęli kopać Roberta, leżącego na ziemi, a Prosiak na niego nasikał.

 

 Trochę później na spacerniaku podszedłem do Roberta. Siedział zgięty w pół na ławce i patrzył nieobecnym wzrokiem na ziemię.

 

 - Nawet ja uważam, że przesadzili - powiedziałem.

 - Musimy ich pokonać.

 - Jak?

 - Nie przestrzegajmy zasad narzuconych przez przestępców. Nie mówmy grypserą. Bądźmy normalni.

 - Dobra.

 

 Wieczorem.

 

 Kiełbasa, Wariat i Prosiak wrócili właśnie ze stołówki. Ja i Robert czytaliśmy książki na kojach, nie przejmując się niczym i o całym świecie zapominając.

 

 - Te! - zawołał Kiełbasa. - Prokurator! Gajówka!

 - Weź go zostaw, Jarek. - warknąłem.

 

 Kiełbasa zrobił bardzo zdziwioną minę

 - Co kurwa? Nie mówisz grypserą!

 - Nie mówię.

 - Frajer!

 

 Pokazałem Kiełbasie środkowy palec.

 - Dobrze... bardzo dobrze...

 

 Rano sanitariusze musieli wynosić z celi dwa trupy.

 

 

 KONIEC

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~TomaszBordo
Kategoria: thriller

Liczba wejść: 11

Opis:

Dodano: 2020-03-28 14:40:25
Komentarze.
Pozwoliłam sobie przeczytać, jako że zareklamowałeś to opko filmem, który uwielbiam. Taa, podobne do symetrii, chciałoby się więcej. Dobry klimat, krótko i na temat. Gwara więzienna fajnie wykorzystana.
Końcówka zawodowa!
( Tyle, co ciut zwraca uwagę to osadzone blisko siebie powtórzenie: odrapane ściany).
Odpowiedz
SylviaWyka dziękuję
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
Co Ty tu, kurwa, za głupoty wypisujesz dzieciaku?
Pomijam miejscami kalkowy dialog, chuj tam, inspiracja. Niech Ci będzie.

Ale słuchaj.

Typ dopiero wpadł, nie był na ameryce, nic i od razu mu wszystko mówią co i jak?
Za dużo naoglądałeś się Gita, ale wariat czy debil nie może grypsować. Po prostu w ten sposób dorabiają się kropki na środku czoła i z racji takiego statusu, bronią przez zajeżdżaniem.

Poza tym git zwraca się do typa "mój drogi"? To już jest wychyła.
Można by dużo jeszcze, ale jeśli Ci zależy, a widać, że tak, bo orbitujesz wokół tych tematów, to zgłębiaj temat dosadniej.
Odpowiedz
Canulas ok dzięki za uwagi. A co sądzisz o postaciach Prosiaka i Wariata?
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin