jasno nowy wygląd
WYWIAD w czasach zarazy – czyli o filmach klasy Z, bizzarro oraz sytuacji politycznej w kraju i na świecie!
<
Miasteczko (cz. V)
>

TW #06 – Nocą

 Postać: Milczący anioł

 Zdarzenie: Nowe wcielenie

 ____________________

 

 Coś go zbudziło. Coś wewnątrz niego. Może sen? Majak, omam, krążące na granicy świadomości i podświadomości przeczucie. Albo... poczucie... zagrożenia? Potarł spoconymi dłońmi jeszcze bardziej spocone skronie. Śnił o czymś, to pewne. O czymś niedobrym. Zaświecił nocną lampkę, przytomnie stwierdzając, że obudził się po prostu dlatego, że chciało mu się pić. Sięgnął ręką – bezskutecznie. Znów nie wziął mineralnej do pokoju. Bose stopy dotknęły zimnej podłogi. Przez umysł mężczyzny przebiegła myśl, że najwidoczniej gdzieś musiał nie zamknąć okna. Może w kuchni jest rozszczelnione? Rano spadł śnieg i znacznie się ochłodziło. Założył kapcie i koszulkę. Wierzchem dłoni potarł zaspane oczy. Idąc przez korytarz, potknął się o rzucony niedbale plecak. Fuknął pod nosem. Tutaj również pstryknął światło i wchodząc do kuchni jeszcze raz – pstryk. Zlokalizował butelkę Evian i na kilka głębokich haustów pochłonął jedną trzecią. Z poczuciem ulgi oparł się o kuchenny blat, równolegle dostrzegając coś w czerni okiennej szyby. Huk!

 

 Naczynie wysunęło się z ręki i ze spektakularnym chrobotem roztrzaskało o podłogę. Gdyby nie dwa żółte punkciki wyłaniające się z nocnego mroku, skutecznie przyciągające jego uwagę, zapewne zdołałby uchwycić myśl, że ten jeden raz kupił wodę w szklanej butelce, bo ponoć zdrowsza. I ten jeden raz się roztrzaskała. Z kostki popłynęła krew, tego jednak również nie zarejestrował. Coś było za oknem. Czuł to, widział, wiedział. Prawą ręką z rozcapierzonymi palcami sięgnął w kierunku ściany tuż za nim. Mózg przetwarzał kolejne informacje, naprędce formułował wnioski, wydawał decyzje i zmuszał do działania. Musiał zgasić światło, by zobaczyć wyraźniej, co tam jest. Krążenie płynów w jego organizmie zostało poddane działaniu kortyzolu. Lodowate opuszki palców namacały równie lodowatą ścianę. Wodził ręką po omacku, jednocześnie nie spuszczając wzroku z dwóch, żółtych punkcików za oknem. Gdyby były w oddali, mogłyby być wszystkim – sąsiadującymi ze sobą latarniami, reflektorami zaparkowanego na moment pojazdu czy nawet oświetleniem czyjegoś ogrodu. Ale miał nieodparte wrażenie, że są tuż za płaską powierzchnią szkła. W czerwcową noc uznałby je za świetliki, był jednak koniec marca, a rano spadł śnieg. Palce natrafiły na plastik, nacisnął. Światło zgasło.

 

 I wtedy je zobaczył. Oczy, twarz, nos, rząd powykrzywianych kłów. W odruchu przerażenia nabrał powietrza głęboko w płuca. Świat zwolnił, świat się zatrzymał, strach sparaliżował ciało. Trwało to sekundy, bardzo krótkie i bardzo przerażające sekundy, podczas których do świadomości dotarło jeszcze, że te oczy faktycznie są żółte. W następnej chwili wielka pięść uderzyła w szybę.

 

 I wtedy oprzytomniał! I wtedy zaczął biec! Najpierw korytarzem do drzwi, sprawdzić, czy są zamknięte. Na pewno tak! – łomotało w jego głowie. – Zamykam je każdego, pieprzonego dnia! Nawet nie zwrócił uwagi na drugie okno, dopiero zdublowany dźwięk, taki sam jak ten w kuchni, dosięgnął go niczym zdublowany strach. Potknął się o plecak, wpadł na ścianę, w przerażeniu dostrzegając także i w tym oknie, parę żółtych punktów. Sypialnia! – kolejna komenda z nadawcą i adresatem w jednej i tej samej osobie. Dosłownie tam wskoczył, odruchowo zatrzaskując za sobą drzwi i w wielkim przymusie sprawdzenia, czy tu będzie bezpieczniej, pstryknął włącznik światła. Pstryk i huk! Łapa zaciśnięta w pięść uderzyła w okno. Zsunął się po ścianie na posadzkę, przeczołgał, wpełzając pod łóżko, szlochając i drżąc. Kapcie zgubił po drodze, po wewnętrznej stronie lewego uda ściekał mocz. Każde okno w jego domu trzeszczało pod naporem uderzających w nie łap. Widział to. Widział? Widział. Słyszał ten chrobot, ten trzask. Czy usłyszał pękające szkło? Serce łomotało, wzrok dostrzegł wypełniający pokój blask. Trzepot skrzydeł? Zapadł się w sobie. Właśnie tak to poczuł. Jakby wessał sam siebie. Za dużo bodźców w zbyt krótkim czasie, mózg nie nadążał przetwarzać w solidnym akompaniamencie stresu. A może nie potrafił... pojąć. Blask go pochłonął, wessał, implodował.

 

 Nie wiedział, ile trwała wyrwa czasowa, ale gdy oprzytomniał, obserwował pokój z innej perspektywy. Zawisł w rogu pod sufitem. Widział wszystko, słyszał nawet więcej, niż powinien, niektóre dźwięki nie pasowały do obrazu. Coś sunęło łańcuchem, szurało, rozrywało jakiś materiał. Tymczasem on widział pióra. Opadały jedno po drugim. Jedno po drugim.

 Jedno po drugim.

 Małe, białe piórka. Czuł się nieobecny i w jakiś niewytłumaczalny sposób bezpieczny. Fizycznie nie miał możliwości ruchu. Jakby ktoś polał go czymś, co zastygło. Przyjrzał się posadzce tam, gdzie spadały pióra. Czerniały, węgliły się, a potem z tych miejsc unosił się dym. Usłyszał dźwięk, jakby otwierała się jama pełna skumulowanych pisków. Poczuł na sobie dziesiątki zimnych i wilgotnych dłoni. Setki obłapiających go palców. Wiły się niczym jaszczurki, wpełzały w zakamarki, zespalały się z nim. I wtedy zniknął.

 

 Obudził go świt.

 Cisza.

 Usiadł na łóżku, czując, jakby jego głowa spuchła, spęczniała, jakby wszystko było z waty. Odtworzył ten straszny sen krok po kroku, minuta po minucie, kadr po kadrze. Pamiętał, że wciśnięty pod łóżko widział czyjeś stopy, a potem postać zniknęła w obrazie przedstawiającym archanioły i inne takie duperele. Kupił go dawno temu, bo to tak zwana sztuka. Spojrzał jeszcze raz na rzeczony obraz. Wisi, jak wisiał, archanioły jak archanioły. Żadnych piór na posadzce nie zaobserwował, nie pamiętał jedynie, żeby miał w niej tyle sęków. To jakaś paranoja, ktoś musiał mu coś dosypać wczoraj do obiadu albo coś. Rozejrzał się za wodą, znów jej nie było. Podreptał do kuchni, wciąż zaspany, wciąż jakby oblepiony tłumiącą zmysły watą, ledwo jednak przekroczył próg, piekący ból przeszył stopę. Spojrzał w dół, roztrzaskana butelka. W kolejnej sekundzie zerknął w okno.

 Szybę pokrywała pajęczyna pęknięć.

5922 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 57

Opis:

Dodano: 2020-04-02 21:09:54
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
"zapewne zdołałyby uchwycić myśl" - tu chyba "zdołałby", bo to o bohatera chodzi;
"Nie widział, ile trwała wyrwa czasowa" - tak tylko się zastanawiam, czy nie miało być "Nie wiedział", ale może nie miało
"jakby wszystko było z watry" - z waty;
"tłumiąca zmysły watą" - tłumiącą;
Zestaw fajny był, szkoda, że zrezygnowałaś jednak z efektu, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ja akurat lubię takie nieco deliryczne klimaty - kiedy nie do końca wiadomo, gdzie się zaczyna i kończy rzeczywistość, a gdzie miesza się z majakami i szaleństwem. Każdy gdzieś wewnętrznie boi się takiego odrealnienia, bo ono wiąże się z utratą kontroli i nie możnością panowania nad własnym życiem i czynami. To też zawsze w jakiś sposób fascynuje.
Jeśli ciężko Ci było zmordować ten zestaw, to wcale tego nie widać - jest napięcie i są emocje. I zakończenie odpowiednio niejednoznaczne. "Gdy rozum śpi, budzą się demony".
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
alfonsyna matko kochana, ile literówek... już reperuję.
Zestaw w pierwszej chwili mi się spodobał, gdy go przepisałam do pliku i zaczęłam się w niego wpatrywać i myśleć okazał się jednak niezbyt kompatybilny ze mną (zwłaszcza efekt!), mity są ok, ale nie inspirują mnie w żaden sposób, ale jakoś twórczo nie pobudzają, dlatego zdroworozsądkowo postanowiłam tym razem odpuścić efekt Co do mordowania zestawu - w 50 % pisane na prądzie, w 50 % tkane mozolnie. Fajne refleksje snujesz, dzięki piękne
Odpowiedz
Ritha no chyba coś w tym jest, że te fajne zestawy się trochę ciężko pisze i w sumie nie ma się co zmuszać, jak się czegoś nie czuje. Choć dla mnie ten mit to by był na zasadzie gotowej historii poniekąd, więc niby jest to jakieś ułatwienie, bo nie trza za dużo kombinować z fabułą. xd Takie 50 na 50 widać też daje radę.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
alf, fanfiki chyba jakoś nie dla mnie nie chce taśmy z podkładem, poproszę profesjonalną xd
Odpowiedz
Ritha prawidłowo! Trzeba sobie stawiać wyzwania!
Ja fanfiki też nie, nawet czytać nie lubię i nie wiem, po co ludzie to piszą, skoro jakiś autor już wymyślił, co było do wymyślenia. xd
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
alfonsyna noo, też nie wim
Odpowiedz
~sensol 1 r.
och! wreszcie mnie ktoś przestraszył! znakomite! wydaje się bardzo dopracowane albo pisane na pełnych obrotach wysokooktanowej weny. w każdym razie takie mam wrażenie, że wystarczy wyjąć jedno słowo, a to już nie będzie to...dałaś czadu
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
sensol ha! fajnie, że się troszku nawet bałeś Tak jak pisałam Alfonsynie – 50% tekstu powstało w cugu, reszta była dość mozolnie dopieszczana. Ni ma lekko! Ale skoro taki efekt, to jestem bardzo zadowolona zatem. Dzięki piękne
Odpowiedz
"Zamykam je każdego, pieprzonego dnia! Nawet nie zwrócił uwagi na drugie okno, dopiero zdublowany dźwięk, taki sam jak ten w kuchni, dosięgnął go niczym zdublowany strach." - łoo, ładne.

"Tymczasem on widział pióra. Opadały jedno po drugim. Jedno po drugim.

Jedno po drugim." - chyba wiesz jak oceniam taki zapis


Nooo, horrorek jak trza i do tego zakleszczony w jednej części - zazdraszczam kompresji.
Kurde blaszka. Widać, że jesteś jak ta kioskowa zapalniczka - grubo w gazie.
Brawox

Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Can, wcale nieprawda! Nie byłam w gazie od miesięcy! Już nawet średnio pamiętam jak to jest. Ale nie poddam się! Co do kompresji (mój sposób) – wystarczy patrzeć na tekst jak na scenę, a nie jak na opowieść. Wtedy jest to dość proste, nie masz obowiązku przytaczać całego życia (losów) bohaterów, tłumaczyć ich motywów działania, skrupulatnie nakreślać charakteru i szydełkować całego wielkiego świata dookoła. Czasem zamiast planu filmowego wystarczą deski teatru.
Myślę też, że to pewne cechy minimalisty, zawsze nim byłam i to się jakoś chyba przekłada na kompresję. No cóż, jak nazwa głosi – to trening – trenuj zatem
Cieszę się, że odbiór pozytywny : )))
Odpowiedz
Ritha eee, dobry patenciak
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
🤠
Odpowiedz
Świetny, mroczny tekst. Lubię takie zakończenia Kiedy niby wszystko dochodzi do normy, a tu nagle jednak nie Super!
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
aniamarzycielka dzięki piękne Cieszę się
Odpowiedz
~JamCi 1 r.
Noooo ciekawie. Akurat tyle dopowiedziane i tyle niedopowiedziane, żeby był odpowiedni balans realności i niepokoju. Mimo tempa taka jakaś stabilna narracja i to też daje ciekawy efekt.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
JamCi i Tobie również dziękuję
Odpowiedz
Trzymało mnie w napięciu do samego końca. Bardzo mi się podobało!
W ten sposób może dziać się początek końca...
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
alka666 i tutaj też Fajnie, że się podobało
Odpowiedz
Oczywiście pokusiłam się i przeczytałam w nocy, wprowadziłaś taki nastrój, że w duchu myślałam, po co zapala to światło no na ch... Ja bym nie zapaliła.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
SylviaWyka hih, w odruchu zapewne Fajno, ze się skusiłaś
Odpowiedz
Idź człowieku w nocy napij się wody, no idź

Bardzo dobrze zbudowane napięcie, wręcz po mistrzowsku. Niby taki ot zwykły sen, a jednak sprytnie przepleciony z rzeczywistością. No cudnie.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Adelajda hahaha
Dzięki Ad
Odpowiedz
Kurczę współgra ten klimat narastającego lęku przedstawiony w tym opku z mymi koszmarowo-sennymi doświadczeniami. Mimo dusznego klimatu - bardzo przejrzyste. Miałem w głowie serię obrazów, jakbym oglądał horror. Współodczuwałem. Lubię gdy tekst dział nav mnie tak czy inaczej. Zadziałał,vwięc jest chyba bdb.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Dzięki, Jago Kurde, współczuję snów zatem... Fajnie, że współodczuwałeś
Odpowiedz
Ritha już nie mam aż takich koszmarow, ale w dechę opisalaś to, bardzo w dechę
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
jagodolas to supcio!
Odpowiedz
~Manta 1 r.
Świetnie, przeczytałam to, a zaraz idę spać. Dobrze, że zawsze trzymam szklankę z wodą przy łóżku...
Mega klimat, miałam wzdrygnięcia i czułam strach! Super!
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Manta dziękuję! Cieszę się
Odpowiedz
*berkas 1 r.
Niepokojące, idę spuścić rolety. Nie chcę żadnej łapy tłuczącej szyby brrry.
Łyknąłem na raz i tak sobie myślę, że na ten moment najbardziej mi się podoba ten tekst ze wszystkich Twoich, które czytałem.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
berkas woooow, super, hihi, cieszę się dziękuwa!
Odpowiedz
~Halmar 1 r.
Oł łał. Przypomniałaś mi tym tekstem, za co kiedyś uwielbiałam horrory. To się po prostu dobrze czyta! Narracja bardzo plastyczna,napędza stracha, działa na wyobraźnię, oj, działa.
Oto jest pisanie.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Halmar dzięki! Kurde. Fajnie. Wszyscy mię tu wychwalili, aż spąsowiałam
Odpowiedz
Za oknem, cholernie się bałam w dzieciństwie patrzeć przez szybę po zmroku.
Było strszanie to czytać.


Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Szudracz to dobrze Tak miało być.
Odpowiedz
Naprawdę świetne. Magiczne, intrygujące, poczułam się jakbym sama była głównym bohaterem.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
OmnesMoriuntur dziękuję, cieszę się, że udało się wczuć
Odpowiedz
Witam,

"Krążenie płynów w jego organizmie zostało poddane działaniu kortyzolu." - pozwolę sobie zaznaczyć to zdanie, gdyż wg mojej skromnej wiedzy, pewna nielogiczność się tu wkradła. Kotryzol przemieszcza się przy użyciu/płynąc w "płynie organizmu" ale nie działa na ten "płyn" jako tako, a na organizm.

Cały tekst oczywiście ładnie, zgrabnie sklecony ale czytając o "żółtych punkcikach" za oknem, miałam odczucie, że czytam takie "strachy na lachy" tzn takie troszku, no, horroł na siłę.

Ok, dotrwalam do końca...

"Spojrzał w dół, roztrzaskana butelka. W kolejnej sekundzie zerknął w okno.

Szybę pokrywała pajęczyna pęknięć." - i niby ok, łoł zaskoczenie, więc jednak...

Ale, mówię... Nie.

Wyśrubowałaś technikę pisania do bardzo wysokiego poziomu. Już nawet nie pustostany (za którymi tęsknię) ale i idee fixe, Hans czy wspólne dzieła napisane z Canulasem.
A tutaj, jakbyś zrobiła kroczek w tył (może przez pośpiech, może pod presją, nie wiem, nie znam się, zabiegany jestem ... Tutaj pomysł jest świetny, napisane baaardzo dobrze, ale jednocześnie dobrze wiem, że potrafisz pisać przecudownie.
No, tyle.
Pazdrawljaju



Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Agu, przyjrzę się tym płynom, zapewne masz rację, troszkę nieporadnie.
Nie dalej jak wczoraj pisałam do Cana, że odbiór TW mam zacny, ale ja jeszcze nie czuję, że to jest to, że to jest to moje pisanie. I teraz Twój komentarz mi to potwierdził W 100 % się zgadzam Dzięki za opinię! Chyba potrzebowałam takiego wyłuszczenia
Odpowiedz
Ritha
Ach, jużem się niepokoiła, czym nie za ostro skomentowała, bo opowiadanie jest baaardzo dobre, no ale... Ty jesteś Mistrzem, moim Przewodnikiem Pisarskim, Mentorem.
No i wiesz, tego... Cieszy mnie, że umiesz przekuć (mini) krytykę w mega pozytywne działanie.

Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Agnieszka
Zawszę poprosze szczerze, bardzo sobie cenię rzetelny odbiór, dziękuję
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.