cookies kaszlak

Mielonek (TW#6)

 Postać: Ten wysoki, łysy pan

 Zdarzenie: Mikroświat w brudnym kubku

 Efekt: Zaakcentuj w tekście dwie z trzech przydzielonych Ci Przez Trening emocji. Jedną masz prawo odrzucić.

 Emocje: złość, frustracja, zniecierpliwienie

 

 

 

 

 

 

 Zupełnie łysy ze mnie gość i mam metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Jeszcze do wczoraj myślałem, że nie ma to żadnego znaczenia dla historii, którą chcę opowiedzieć. A jednak! Ma! Ale po kolei.

 Najpierw kazali się bez przerwy dezynfekować. Tylko nie powiedzieli, skąd wziąć płyn dezynfekcyjny. Skuteczny płyn dezynfekcyjny, taki który zabije koronawirusa musi mieć minimum siedemdziesiąt procent alkoholu i jeszcze jakieś inne dodatki. Ale alkohol jest najważniejszy. Szukałem, węszyłem, chodziłem, pytałem, sprawdzałem, dopytywałem się. I nic. Miał być na Orlenie, sam pan prezydent chwalił i zachęcał koncern paliwowy do jeszcze intensywniejszej produkcji płynu dezynfekcyjnego. Szukałem po stacjach ale zamiast płynu wszędzie wisiała kartka z napisem wykonanym na komputerze, że płynu nie ma. Później płyn, którego nie było, potaniał nawet. Najpierw nie było płynu po dziewięćdziesiąt osiem złotych za pięć litrów. Potem po czterdzieści dziewięć. Słuszną linię ma nasza władza - pomyślałem patrząc z uznaniem na informację o obniżce ceny na ten tak niezbędny w czasach epidemii środek.

 W końcu, po straszliwej walce wewnętrznej, poszedłem na kompromis i zaopatrzyłem się w płyn dezynfekcyjny o mniejszym niż zalecany stężeniu alkoholu. Płyn nazywał się "Gorzka żołądkowa" i miał czterdzieści procent mocy. Co ciekawe - mimo że nazywał się "Gorzka żołądkowa" był SŁODKI!

 Dezynfekowałem się tym z trudem zdobytym płynem w zaciszu domowym. Słyszałem skargi na ulicach i w telewizji, że od ciągłego używania płynów do dezynfekcji pierzchną ręce, czerwienieje skóra na dłoniach, że suszy i piecze. Tymczasem od mojego płynu poczerwieniał mi nos, a ręce zaczęły się troszkę trząść, ale na pewno mi nie spierzchły.

 Szybko zostałem bezrobotnym. Powinienem wyjść z domu i szukać pracy, ale nie wolno mi. Z domu wychodzić można tylko po zakupy, albo do pracy. A jak się nie ma pracy, to trzeba siedzieć w domu. Takie przepisy. No chyba, że ktoś ma psa. Psa nawet miałem ale mi go ukradli, chociaż był szpetny i cuchnęło mu z pyska jak z przepełnionego sracza. Pewnie jakiś bezrobotny mi go ukradł, żeby móc się przewietrzyć i rozejrzeć za jakimś płynem dezynfekcyjnym.

 Z drugiej strony to nawet dobrze, że ukradli sierściucha, bo został mi po nim piętnasto-kilogramowy worek suchej karmy, więc przynajmniej mam co jeść siedząc w domu bez pieniędzy i perspektyw na znalezienie nowej pracy.

 Jeszcze jak miałem resztki forsy chciałem zrobić jakieś zakupy w Biedronce ale dowiedziałem się, że trzeba mieć rękawiczki i maseczkę. Poszedłem więc do sklepu z rękawiczkami i maseczkami. Przed wejściem do sklepu stał jakiś wielki osił. Wyglądał jak ochroniarze, którzy stali jeszcze tak niedawno przed wejściem do dyskotek i pilnowali porządku.

 - Są maseczki i rękawiczki? - zapytałem osiłka.

 - Są.

 - I każdy może sobie wejść i kupić?

 - Każdy.

 - I ja też?

 - Pan nie.

 - Dlaczego?

 - Bo nie ma pan rękawiczek i maseczki. Takie przepisy. Wpuszczamy klientów tylko w rękawiczkach i maseczce.

 Wracając zachwycałem się szlachetną prostotą tego przepisu. Aby kupić maseczkę i rękawiczki, trzeba mieć maseczkę i rękawiczki. Genialne!

 W końcu jednak udało mi się zaopatrzyć w te niezbędne do utrzymania higieny i reżimu sanitarnego akcesoria. Rękawiczki znalazłem na śmietniku. Nie były zbyt czyste, ale w przepisach dotyczących obowiązku posiadania rękawiczek nic nie było o tym, że mają być takie, czy siakie.

 Maseczkę zrobiłem sobie z majtek, które zostawiła u mnie Mietka miesiąc temu, jeszcze przed wybuchem całego tego zamieszania z koronawirusem. Nawet troszkę jeszcze pachniały jej słodkimi dziureczkami. Miałem do wyboru stronę przednią - żółtą, lub tylną - brązową. Pięć minut biłem się z myślami, którą wersję wybrać. Wyprać majtek nie mogłem, bo w międzyczasie wyłączyli mi wodę. Nie wiem, czy za to, że nie płaciłem czynszu i liczników, a nie stać mnie było już wcześniej, jeszcze wtedy, kiedy miałem pracę, bo spłuczka się zacinała i woda ciekła czasem godzinami i nabijała mi licznik. Czy może pracownicy miejskich wodociągów pomarli na koronawirusa i przestali pompować wodę do sieci miejskiej.

 Tak czy siak wody nie miałem. Całe szczęście, że wcześniej nałapałem do wanny, więc miałem teraz na popitkę płynu dezynfekcyjnego. Ale na pranie majtek wody marnować nie zamierzałem.

 Najgorzej było z dużą potrzebą. Robiłem kupę do litrowych słoików po ogórkach kiszonych, zakręcałem potem dokładnie i odstawiałem do komórki. Kiedy słoiki się skończyły, wykorzystywałem plastikowe reklamówki z Biedronki. Wynosiłem je po nocach i wyrzucałem do śmietnika.

 Ale nic.

 W końcu zaopatrzony w rękawiczki i maseczkę poszedłem do osiedlowego sklepu na zakupy. W samą porę, bo dosyć już miałem psich granulek. Może i miały te wszystkie wartości odżywcze, białko, witaminy, węglowodany, tłuszcze itp. Ale uwierzcie mi - po dwóch tygodnia jedzenia WYŁĄCZNIE granulek dla psa na sam ich widok robiło mi się niedobrze.

 Niestety, mimo posiadania maseczki i rękawiczek do sklepu mnie nie wpuszczono. Okazało się, że w międzyczasie władze wprowadziły nowy przepis, nową restrykcję.

 I tu wracamy do początku historii. Jak już mówiłem, myślałem, że fakt, że jestem łysy i wysoki nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia. I przytoczyłem go tylko po to, aby zadośćuczynić tematowi, który został mi narzucony przez TW. Żeby jakoś zmieścić się w ramach...

 A jednak nie.

 "Trzeba łysych pokryć papą!" - nakazał Premier, a Minister Zdrowia pokiwał głową z góry na dół i zrobił smutną minę, a właściwie jeszcze smutniejszą, bo smutną już miał...

 "Lecz funduszy nie ma na to" - dodał Premier, a Minister Zdrowia, chociaż wydaje się to całkowicie niemożliwe, posmutniał jeszcze bardziej.

 Więc muszę radzić sobie sam. A skąd ja im teraz wezmę w tym całym kryzysie, w czasach zarazy, kiedy markety budowlane pozamykane, papę? Poza tym forsy nie mam już prawie wcale. A oprócz papy, trzeba jakieś gumeczki do mocowania, żeby się nie zsunęła. Ewentualnie jakaś taśma samoprzylepna obustronnie, jakaś mocna, żeby się trzymała i łysiny i papy.

 Siedzę w domu głodny i staram się walczyć z narastającą we mnie złością i frustracją. Patrzę na mikroświat w brudnym kubku, który wyciągnąłem ze sterty nieumytych naczyń piętrzących się w kuchennym zlewie. Resztki zaschniętych fusów po kawie, białe kłaczki pleśni, martwa mucha. I ospały pająk. Zastanawiam się czy pająk zje muchę, czy tylko będzie siedział w środku i się przyglądał. Zupełnie jak ja teraz. Bez pracy, pieniędzy, jedzenia (nie licząc psiej karmy), perspektyw, bez nadziei na jakąkolwiek zmianę. Samotny kłębek nerwów na ciemnym dnie rozpaczy.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !sensol
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 6

Opis:

Dodano: 2020-04-02 22:50:50
Komentarze.
*Canulas 5 m.
" - Są maseczki i rękawiczki? - zapytałem osiłka.

- Są.

- I każdy może sobie wejść i kupić?

- Każdy.

- I ja też?

- Pan nie.

- Dlaczego?" - tak możesz napisać tylko Ty. Fantomas na sterydach.

Przekrojówka z Twych opek. Są kupy w słoikach aka sławetna winda. Jest spłuczka i ysunkowe mielonki, jest obłęd.
Jednego nei ma, taaa. Kapciuszków.
Odpowiedz
!sensol 5 m.
Canulas dzięki za odwiedziny. napisałem to na jednym wkurwie bez poprawek. wyszło ot tak. zauważyłem,ze jak się rozpędzę, to prędzej czy później zawsze jest coś o kupie, spłuczce, czy kapciach.
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~alfonsyna 5 m.
"rozejrzeć z jakimś płynem dezynfekcyjnym" - za;
"Miałem do wyboru stroną przednią" - stronę;
"W sama porę" - samą;
Ja to się tak tylko zastawiam, po co te słoiki chomikować w komórce. Czyżby na gorsze czasy, jak już karma się skończy? xd
Taki trochę Sensol w pigułce, więc od tego strony narracyjnej w połączeniu ze świetnym zmysłem obserwacji rzeczywistości - bez zarzutu. Aczkolwiek mnie nie porwało być może z tego tylko względu, że już mam przesyt tych około-koronawirusowych refleksji i dzienników przetrwania, bo są wszędzie, więc wolę unikać jak tylko mogę. Ale to moje na wskroś subiektywne odczucie, bo tekstowi samemu w sobie nie można odmówić polotu.
Odpowiedz
!sensol 5 m.
alfonsyna dzięki za wizytę i wyłapanie błędów. masz bystre oko i jeszcze się dzielisz tym darem już poprawiłem.

nawet nie wiedziałem, że tyle podobnych tekstów jest teraz, chociaż to w sumie logiczne. teraz to temat numer jeden. ja nie czytam w internecie. teraz zabrałem się - chyba po to , aby się pocieszyć (w sensie inni mieli gorzej) za Proszę państwa do gazu Borowskiego. czytam już któryś raz. i to jest naprawdę dobre
Odpowiedz
~alfonsyna 5 m.
sensol, Borowski - moje przekleństwo, ze sto lat temu w szkole musiałam go wykuć na prezentację maturalną, ale teraz to już niewiele pamiętam (chyba przez tamtą traumę czy coś). Niby jakoś to człowieka pociesza, że inni mieli gorzej, i to nieporównywalnie gorzej, ale sytuacji nie zmienia, a że to nawet jeszcze nie półmetek, to pewnie niejedna relacja z kwarantanny powstanie, należy się przyzwyczaić.
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
Borowski
Odpowiedz
!sensol 5 m.
ja też w szkole nie czytałem Borowskiego. Człowiek chyba jest za młody w szkole na takie książki. przeczytałem jak dorosłem
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
"Powinienem wyjść z domu i szukać pracy, ale nie wolno mi. Z domu wychodzić można tylko po zakupy, albo do pracy. A jak się nie ma pracy, to trzeba siedzieć w domu. Takie przepisy"

"Czy może pracownicy miejskich wodociągów pomarli na koronawirusa i przestali pompować wodę do sieci miejskiej (...) Najgorzej było z dużą potrzebą. Robiłem kupę do litrowych słoików po ogórkach kiszonych, zakręcałem potem dokładnie i odstawiałem do komórki" xd Jezu, oby to nie było prorocze

O jojciu, jaka smutaśna końcówka, całość super, lekka, sensolowa, powinieneś pisać pamiętnik z czasów pandemii - sensol daily!
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
Ot, popadli my w kałabanię, a czort karty rozdaje (!)
Odpowiedz
!sensol 5 m.
Ritha dzięki za słowa otuchy. trudno mi się teraz skupić na pisaniu, już myślałem, że nic nie napiszę. ale jakoś poszło. jak się bardzo chce, to jakoś idzie
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
sensol no i super
Odpowiedz
~alka666 5 m.
Mnie również zastanawia fenomen słodyczy w Gorzkiej żołądkowej

Pomysł z majtasami - no cóż, jak się nie ma, co się lubi...

Straszna przymusowa kwarantanna, ale brak pracy jest jeszcze straszniejszy!

Zachowaj dla potomnych, niech wiedzą jak w naszych czasach wyglądała nierówna (jak każda) wojna z niewidzialnym wrogiem.
Odpowiedz
!sensol 5 m.
dzięki za wizytejszyn
Odpowiedz
~Adelajda 5 m.
Cudny, absurdalny, szczególnie maseczka z majtek urzeka
Odpowiedz
*Manta 5 m.
"Szukałem po stacjach ale zamiast płynu wszędzie wisiała kartka z napisem wykonanym na komputerze, że płynu nie ma." hehe
"Wracając zachwycałem się szlachetną prostotą tego przepisu. Aby kupić maseczkę i rękawiczki, trzeba mieć maseczkę i rękawiczki. Genialne!"
Zabawne całkiem Ubawiłam się w kilku miejscach
Odpowiedz
+berkas 5 m.
„W końcu zaopatrzony w rękawiczki i maseczkę poszedłem do osiedlowego sklepu na zakupy. W samą porę, bo dosyć już miałem psich granulek. Może i miały te wszystkie wartości odżywcze, białko, witaminy, węglowodany, tłuszcze itp. Ale uwierzcie mi - po dwóch tygodnia jedzenia WYŁĄCZNIE granulek dla psa na sam ich widok robiło mi się niedobrze." o jak prychłem i nie mogłem tego śmiechu powstrzymać. Genialny tekst, no cóż więcej mogę powiedzieć.
Odpowiedz
^Halmar 5 m.
Trauma na wesoło, no bo cóż nam zostało? Śmiać się i chlać - o! Oby tylko wódki nie zabrakło w sklepach, bo wtedy nie będzie nam do śmiechu...
Przednie opo. Przeczytałam na jednym wdechu
Odpowiedz
+fanthomas 5 m.
I znowu mi się podobało. Teraz wszyscy będą chcieli mieć psa żeby można było na spacer wyjść
Odpowiedz
Najważniejsze w końcu by mieć dystans do siebie i potrafić znaleźć coś dobrego w każdej sytuacji. Naprawdę świetne, Twój tekst mnie urzekł i rozbawił.
Odpowiedz
~Agnieszka 5 m.
Mój Drogi, że tak sobie pozwolę spoufalić się z Tobą,
Bardzo jest mi bliska filozofia, którą przesądzone są twoje opowiadania.
Można by rzec - zakrzywiona czasoprzestrzeń odbita w krzywym zwierciadle - ale, rozglądając się wokół, nasuwa się niepokojąca myśl, że niestety jednak rzeczywista.
Świetne opko.
Pozdrowionka
Odpowiedz
~JamCi 5 m.
Dooobreee... Chrup chrup chrup. Na początek te granulki całkiem niezłe.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin