Było przeprowadzone szyfrowanie haseł. Niektórzy mogą mieć problemy z zalogowaniem się. Proszę to zgłaszać z Anonima na Pitoleniu podając swój nick.

T3kstura - TW6 - Problem
Wywiad-rzeka z Nuncjuszem Malarz

TW6 - Problem

 Postać: Wielebny, który nie chce przeszkadzać

 Zdarzenie: Podano do stołu

 Efekt: Kubek Łun: Każdy z obecnych na losowaniu, wymyśla jeden wyraz. Te wyrazy musisz zaakcentować w tekście.

 Wyrazy: wszechświat, kokardka, abstrakcja, komputer, ryzyko, kutasik (ozdóbka z nici, wełny, jedwabiu itp., kształtem podobna do pędzla), wyrzutek, dupa, Nuncjusz

 

 Historia ta zaczyna i w zasadzie kończy się w kałowej świątyni dumania, gdzie Grzegorz doświadczał analnej przemocy ze strony zdesperowanych hemoroidów. Jego odbyt zmienił się w sadystycznego oprawcę. Być może to własnie nomen omen uratowało dupę Grzegorza, gdyż nawet nie zauważył on momentu, kiedy w okolicy rozpętała się apokalipsa. Przyszła z deszczem, spłynęła ulicami i polami, rozkwitła w lasach i zagajnikach. Sprawiła, że wszystkie istoty żywe, których dotknęła, zmieniły się nie do poznania. Jedne przeobraziły się w szarobrunatną plazmę, inne w podskakujące kawałki bekonu, a jeszcze inne zmutowały w sposób niebywały. Większość osob zamieszkujących miasteczko Srauberry padła ofiarą deszczowego syfu, gdyż akurat wtedy przebywali na stadionie, gdzie odbywał się jarmark połączony z meczem emerytów i rencistów, a także tańcami i darmowym bzykaniem. Ludzie zajęci zabawą nie zauważyli, gdy na niebie pojawiła się dziwaczna chmura, napompowana do granic możliwości niczym cycki aktorek porno. Wiadomym było, że w końcu pęknie, oblewając okolicę podejrzaną substancją, wyhodowaną pewnie gdzieś w laboratoriach szalonych naukowców, pośród pustych probówek, maszyn do mieszania w genach i narzędzi tortur, a stworzoną tylko i wyłącznie w celu dokonania masowej masakry.

 W pewnym momencie w drzwi toalety zmagającego się z dupnym problemem Grzegorza ktoś zapukał. Okazało się że to wielebny z pobliskiej parafii.

 - Przepraszam, nie chciałbym przeszkadzać... - powiedział. - Słyszałem, że ktoś jęczy.

 - Skąd ksiądz się tu wziął? - zapytał zaskoczony i zmieszany Grzegorz po rozpoznaniu tożsamości grzecznego niszczyciela prywatności.

 - Nie wie pan co się dzieje na zewnątrz?

 - A co takiego ważnego się dzieje? Chodzi o ten festyn?

 - Nie. Chyba nadeszła apokalipsa.

 - Słucham?

 - Schroniłem się w pana domu. Proszę się tylko nie stresować.

 - Już się solidnie zestresowałem. Wie ksiądz, mam problemy gastryczne.

 - Rozumiem. Też kiedyś tak miałem. Po takim jednym weselu.

 - Myślę, że u mnie ten problem poszedł w nieco innym kierunku.

 - Też początkowo myślałem, że minąłem się z powołaniem. Od dziecka interesował mnie wszechświat, więc postanowiłem zgłębiać jego tajemnice w metafizycznym wydaniu. Koledzy mówili na mnie Nuncjusz, pewnie przez to, że byłem grzecznym chłopcem i do tego ministrantem. Potem udałem się do seminarium. Początkowo czułem się tam jak wyrzutek, ale podjąłem ryzyko i zostałem. Teraz nie żałuję. To była bardzo dobra decyzja. Natomiast moją drugą pasją jest malowanie. Tworzę głównie abstrakcje. Wrzucam zdjęcia tych dzieł później do komputera, na taki portal T3kstura. Kojarzy pan?

 - Przepraszam, ale jaki to ma związek z moim problemem?

 - Prawdę powiedziawszy to nie wiem. O, a co to za ładny strój tam panu wisi? A jakie kokardki i kutasiki. Pewnie na dożynki?

 - Co wisi? Jaki kutasik? A, już łapię. To ubranie na festyn. Miałem tam się udać, ale problemy gastryczne mnie dopadły.

 - Nie chciałbym przeszkadzać, ale widzę suto zastawiony stół. Mogę skosztować?

 - Jakie suty? A, stół. Nie wiem czy gustuje ksiądz w drewnie.

 - Chodziło mi o to, co jest na stole. Jak nic babka wielkanocna.

 - Nie, to tylko zakalec. Też na festyn. Sam upiekłem.

 - Hmm, smaczne.

 - A co z tym festynem się dzieje? Wspominał ksiądz o apookalipsie. Zresztą, już prawie... Uuuch... Ooooch... Eeeeech. No, wreszcie.

 - Jak zobaczyłem napływającą z zachodu wielką czarną chmurę, od razu zacząłem się zbierać. Dotarłem w okolice pańskiego domu, gdy solidnie chlusnęło. Musiałem się gdzieś schronić, a akurat drzwi były otwarte i... Czemu pan tak dziwnie na mnie patrzy?

 Grzegorz akurat wyszedł z toalety, lecz nigdzie nie dostrzegł wielebnego. Co prawda słyszał jego głos, dochodzący od strony kuchennego stołu, ale nijak wypatrzyć nie potrafił.

 - Gdzie ksiądz jest?

 - Stoję na wprost. Aż tak schudłem, że mnie nie widać.

 Grzegorz dostrzegł tylko jak fragmenty zakalca znikają ze stolika i rozpływają się w powietrzu. Ksiądz był najwyraźniej niewidzialny.

 - Z tego co widziałem większość ludzi dziwacznie zmutowała w ciągu kilku sekund. Dobrze, że przynajmniej my jesteśmy normalni - skwitował wielebny.

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +fanthomas
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-04-04 14:37:47
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~alka666 4 m.
Wesolutko uśmiechałam się do momentu nazwy miasteczka "Saruberry" i darmowego bzykania rencistów i emerytów, kiedy ryknęłam śmiechem. Rodzina łypnęła podejrzliwie w moją stronę
"Dobrze, że przynajmniej my jesteśmy normalni"

Cholibka, dobre!
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
"Większość osob zamieszkujących miasteczko Srauberry" hahahhaha
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
osób*
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
"ropowietrzuzpływają się w powietrzu" - co robią?
Zaraz sprawdzę, czy wszystkie słowa z efektu wykorzystałeś!
Odpowiedz
+fanthomas 4 m.
Ritha chochlik mi się wkradł 🙂
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
fanthomas a to Ci chochlik!
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Nie ma słowa dupa! Musisz dokoptować
Odpowiedz
+fanthomas 4 m.
Ritha dupa jest esencją tego tekstu
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
fanthomas do dobszzz
Odpowiedz
~alfonsyna 4 m.
Ritha "Być może to własnie nomen omen uratowało dupę Grzegorza" - tu jest dupa, ale odmieniona, zawsze można przerobić, że np. "dupa Grzegorza została nomen omen właśnie uratowana" czy coś xd
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
alfonsyna a no jest! ZWRACAM HONOR! łoszzz kurde, jest dupa, fucktycznie xd
Odpowiedz
~alfonsyna 4 m.
"zmutowały w sposób niebywały" - fajnie się zrymowało
W ogóle fajne całe, lekkie, super wykorzystany cały zestaw, łącznie z efektem. Wszystko się zgrało świetnie.
Odpowiedz
~jagodolas 4 m.
Fajny jest tekst ten, bo śmiechłem parę razy. Miasteczko Srauberry - dobre. Jeśli to wymyślona nazwa to zazdroszczę
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
O rany 😆 Też się uśmiechałam czytając.
Odpowiedz
*Canulas 4 m.
" - Nie chciałbym przeszkadzać, ale widzę suto zastawiony stół. Mogę skosztować?

- Jakie suty? A, stół. Nie wiem czy gustuje ksiądz w drewnie." - hehe, fajne.

Kurde, tylko Ty umiesz wepchać tyle fabuły w taki mały obszar tekstu i jeszcze ma to ręce i jedną nogę.

Podobało się.
Odpowiedz
~Manta 4 m.
Bardzo fajna historia z zaskakującym zakończeniem i zabawna
Fajnie poprowadziłeś historię
Odpowiedz
+berkas 4 m.
Super, akcja w sraczu, spłuczka sprawna? Klejnot tekst i znów solidna dawka śmiechu.
Odpowiedz
^Halmar 4 m.
No... Już nie wiem, co rzec. Ale co mam wymyślać, skoro mi się podoba i śmieszy (nad wyraz)?
I w tym miejscu dziękuję Bogom, że stwarzają takich autorów.
Uchachałam się fest.
Odpowiedz
Bardzo dobre, podoba mi się ten humor, można się pośmiać.
Odpowiedz
~Agnieszka 4 m.
Kurcze, świetne opko. Mnóstwo nawyazan do tego, co dzieje się obecnie.
Czyta się płynnie, z uśmiechem a ustach.
Bardzo fajne opko
Pozdrowionka
Odpowiedz
~JamCi 3 m.
Srauberry - hahaha dooobreee
Bardzo fajny tekst :-)
super zakończenie

Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin