Kocica Szpitalna rapsodia Puszczyka

TW#6 – Kuba Rozpruwacz

 Postać: Filantrop

 Zdarzenie: Polowanie na macochę

 Efekt: Mocniej niż dotychczas zaakcentuj wątek. Tekst ma ociekać gatunkiem.

 

 

  Prolog

 

 Zaczynało zmierzchać. Samochód poruszał się wąską, leśną drogą. Praca silnika Żuka A11 z napędem na przednią oś, bez plandeki i stelaża na skrzyni, zagłuszała szum liści i milknące odgłosy ptaków. Zawieszenie skrzypiało od wyrobionych gum amortyzatorów, kołysało pojazdem na boki. Wysłużone lampy auta słabo oświetlały drogę. Szofer wystawił za okno lewą rękę z papierosem, prawą trzymał na kierownicy. Rozglądał się uważnie po okolicy, jakby szukał miejsca, pamiętanego z odległej przeszłości. Minęło trochę czasu, krzewy zagęściły poszycie, runo pochłonęło dawno ścięte pnie drzew. Kierowca skierował wzrok na tył samochodu, gdzie unosił się tuman kurzu. W skrzyni leżał czarny worek foliowy, okrywający podłużny kształt.

 Mężczyźnie ledwo udało się dojrzeć charakterystyczny pień drzewa, którego wnętrze było puste i nosiło znamiona uderzenia pioruna. Przetrwało wiele lat. Ktoś ponacinał jego korę w charakterystyczne linie, niektóre z nich krzyżowały się w różnych miejscach. Tajemnicze znaki i kręgi, zapewne miały ukryte dla zwykłego śmiertelnika znaczenie. Z drogi nie można było dojrzeć rozległego bagna, które zaczynało się kilka kroków dalej, za drzewem. Samochód zatrzymał się z piskiem hamulców. Nie wyłączając silnika, kierowca wyszedł z kabiny Żuka i zajął się podłużnym przedmiotem, leżącym w folii na tyle skrzyni. Pakunek był ciężki i nieporęczny, ale mężczyźnie udało się przytaszczyć paczkę i wepchnąć ją w środek drzewa. Pospiesznie wrócił do samochodu i nie oglądając się za siebie, odjechał.

 

 *********************************************************************************************

 

 Filip mieszkał sam w domu pełnym regałów z książkami. Miał tylko jedną służącą, której płacił za utrzymanie we względnej czystości używanych na co dzień pokoi. Lodówki nie miał, jadał na mieście, bądź w ośrodkach leczniczych, gdzie pracował. Brudne rzeczy oddawał do pralni. Nigdy nie skarżył się na samotność, nawet zawarł z nią pakt, dzięki któremu stała się jego azylem na długie, spokojne wieczory. Mógł wtedy pracować nad starymi księgami, opowiadającymi o demonach, czarach, upiorach i stworach nie z tego świata. Gabinet, prócz solidnego biurka, zawierał mnóstwo książek i regałów, na których stały egzemplarze nabyte w antykwariatach, na licytacjach, od typów szemranej proweniencji. Ludzie potrafili wymyślić niebywałe rzeczy. Był pewien, że opisy stworzeń występujących w demonologiach wszystkich wyznań świata, opierają się na niesamowitej wyobraźni, ewoluującej przez całe wieki i tysiąclecia myśli ludzkiej.

 - Filipie, czy pamiętasz zasłyszaną w młodości historię o pradawnym, pękniętym drzewie, runach, magicznych znakach i strzydze? – stary człowiek wpatrywał się w przyjaciela z przejęciem na twarzy.

 - Tak – zasępił się głęboko i zaraz zmienił wyraz twarzy ożywczą myślą. – To się wydarzyło w mateczniku za miastem. Pewien pasierb próbował ukryć ciało swojej macochy w pękniętym drzewie. Parę dni później wypił z kolegami kilka butelek wódki i opowiedział im o tym. Kiedy nazajutrz wytrzeźwieli i przypomnieli sobie opowieść, postanowili zbadać prawdziwość zasłyszanych słów. Dotarli na miejsce ale ciała nie było, tylko postrzępiony czarny worek. Drzewo zyskało kilka głębokich zadrapań od pazurów, jednak nie były podobne do niedźwiedzich. Coś lub ktoś zostawił na ziemi powłóczyste ślady, jakby ciągnął w stronę bagna ciężki pakunek, worek. Nie odnaleziono też ciała macochy tego człowieka. Zniknęła pewnego dnia i nikt więcej jej nie widział.

 - To jest druga opowieść, przyjacielu. Czy pamiętasz tę pierwszą? Tę, którą mi jakiś czas temu opowiadałeś? – Anatol nie spuszczał oka z rozmówcy. Czuł, że tamten będzie próbował uniknąć konfrontacji, zmienić temat. Cokolwiek, byle nie wspominać o śmierci swojej babki.

 - Stare dzieje, pogłoski i niesprawdzone plotki. Za stary jesteś, by wierzyć w bajki. Po co zawracasz nimi głowę? – żachnął się Filip. Nie lubił wspominać zasłyszanych w dzieciństwie opowieści. Wiele z nich okazało się zwykłymi bujdami dziadków. Anatol łagodził je określeniem – bajanie – uśmiechając się przy tym tajemniczo.

 - Nie chcesz pamiętać swojej babki? Nic dziwnego. Też wolałbym nie pamiętać, ale tego widoku się nie zapomina.

 

 *

 

 Obrazy z przeszłości ożywiły pamięć Filipa. Miał dziesięć lat, pojechał z matką na wieś. Na miejscu weszli do izby z kawałkami płótna na lustrach i otwartą trumną. Wewnątrz leżała nieruchomo babka w czarnej sukni, z dłońmi splecionymi na brzuchu. Miała rumianą twarz i chociaż nie oddychała, wydawało się, że śpi. Wokół trumny siedziały obce, nieznane mu kobiety. Modliły się i śpiewały, a wtedy płomyki świec żwawo podskakiwały, tworząc ruchliwe cienie w pomieszczeniu. W pewnym momencie babka poruszyła się i powoli usiadła. W tym czasie wszystkie kobiety podniosły krzyk i uciekły z pomieszczenia, zapominając o chłopcu. Stał naprzeciwko babki i nie mógł się poruszyć. Kobieta otworzyła oczy i uśmiechnęła się do niego.

 - Ona nadejdzie. Nie ciebie będzie chciała, ale to ty ją odszukasz i zabijesz po raz drugi.

 Potem do pokoju wpadli mężczyźni uzbrojeni w drągi, siekiery i widły. Któryś uderzył babkę w głowę, inny przebił klatkę piersiową widłami. Krew tryskała ze wszystkich ran, niektóre świece zasyczały w proteście i zgasły, wydobywając z grubych knotów smugi gęstego dymu. Ostatnie drgawki wstrząsały ciałem mordowanej z zimną krwią kobiety. Na końcu wszedł sędziwy mężczyzna i podając najmłodszemu z oprawców gwóźdź i młotek, kazał przebić czaszkę nieboszczki. Na zdziwiony wzrok młodzieńca, pchnął go w stronę trumny mówiąc:

 - To strzyga, trzeba przebić gwoździem i odrąbać głowę, by z grobu nie wyszła.

 Chłopak, trzęsącymi rękoma, walił siekierą na oślep, trafiając w głowę, tułów, ręce, deski. W końcu trafił w szyję i potrzaskany czerep podskoczył, wypadając z trumny na podłogę. Po chwili długim gwoździem przebijał na wylot zakrwawioną głowę.

 Od tamtej pory Filip już nie zaśmiał się ani razu. Nie rozumiał całego zdarzenia i pradawnego rytuału. Kiedy podrósł, postanowił sprawdzić dlaczego nieboszczka wstała. Przesiadywał w księgach medycznych, dowiedział się o letargu i postanowił zostać lekarzem, by nie dopuścić w przyszłości do podobnych sytuacji, przepełnionych zabobonnym strachem.

 Praktyki w ośrodkach leczniczych, szpitalach i domach starców pozwoliły mu na liczne obserwacje zachowań staruszków. Wielu z nich zapadało w odrętwienie, apatię czy letarg. Nowoczesne aparatury i urządzenia umożliwiały śledzenie powoli gasnących czynności życiowych. Niekiedy zdarzało się, że krążenie wracało do normy, a pacjenci żyli jeszcze przez długie miesiące i lata. Zawsze zjawiał się przy najcięższych przypadkach, zrywał z łóżka w środku nocy i jechał do potrzebujących. Nie przyjmował dowodów wdzięczności od rodzin rekonwalescentów. Czasami sam dopłacał z własnej kieszeni do pobytu kuracjuszy w ośrodku, jeśli rodzina przestawała interesować się przewlekle chorym. Przynosił szachy, książki, gry planszowe i karty, by poznać bliżej i umilić czas pacjentom. Często kupował potrzebny placówce sprzęt. Wymyślił sobie pseudonim darczyńcy – Alfred Bell. Nie potrzebował poklasku ani czołobitnych podziękowań.

 Sam nie miał rodziny. Nigdy nie było czasu na stały związek. Kolejne kochanki odchodziły, gdy całymi dniami i nocami przebywał poza domem. Niektóre wracały, prosiły o pomoc. Dawał im pieniądze bez jednego słowa pretensji, niczego w zamian nie oczekując.

 

 *

 

 Anatol skierował kroki w stronę drzwi. Stanął jednak w połowie drogi i odwrócił się do Filipa.

 - Nie możesz wciąż wypierać prawdy. One są wśród nas – oczy mężczyzny zapłonęły niezdrowym blaskiem szaleńca. – Ci mężczyźni... Oni zginęli. Przy każdym z nich znaleziono kawałek czarnego worka.

 - To był szaleniec, seryjny morderca, Anatolu. Nie daj się ponieść fantazji i spójrz na to realnie. To był współczesny Kuba Rozpruwacz, pociął tych ludzi i wypatroszył. Wszystko na ten temat.

 - W aktach policyjnych zawarto zdawkowy opis. Tyle wiesz, ale nie byłeś na miejscu zbrodni. Przy zwłokach nie było kropli krwi. Ofiary opróżniono z życiodajnego płynu czymś w rodzaju ostro zakończonych słomek do koktajli, a potem pocięto, by poszarpać i częściowo pożreć wnętrzności.

 - Skończ już! Co za bzdury opowiadasz!? Skąd niby możesz o tym wiedzieć? Nie było żadnej wzmianki na ten temat.

 - Byłem w prosektorium, a potem na miejscu zbrodni. Robiłem oględziny dla wynajętego przez pasierbicę nieboszczki detektywa, który nigdy nie rozwiązał zagadki. Mordercy nie ujęto, sprawę zamknięto, a detektyw dostał inne zadania – oczy Anatola przygasły. Już nie było w nich śladu obłąkania. Odwrócił się i podszedł do drzwi. Kiedy nacisnął klamkę, znów spojrzał na Filipa.

 – Wiem, że teraz nie zaznasz spokoju, póki nie sprawdzisz wszystkiego. Właśnie w tym celu przyszedłem dziś do ciebie. Mamy kolejne morderstwa. Wszystkie podobne do tych sprzed lat. Akta sprawy zostawiłem ci na biurku. Pora urządzić polowanie na macochę.

 Filip został sam w gabinecie. Zielony klosz lampy rozpraszał blask żarówki na blat i najbliższe zakamarki wokół biurka. Reszta tonęła w półmroku i mroku. Za oknami zapadł już wieczór, księżyc oświetlał okolicę, chociaż do pełni pozostało jeszcze dwa dni. Strzygi, wampiry, upiory, wilkołaki szykowały się na wielki żer. Stare księgi podają, że to najbardziej krwawe noce dla wszelkich dziwadeł, rodem ze świata wierzeń pradawnych ludów. Kiedy ludzie wychodzą z domów w taką noc, demony mają mordercze święto. Nie wierzył w te wszystkie brednie, bo opisy wszelkich destrukcyjnych dla ludzi działań upiorów, miały swoje wytłumaczenie w objawach chorobowych. Zwłaszcza tych śmiertelnych. Letarg, z którego wybudziła się jego babka, nie czynił z niej strzygi.

 Na dworze rozległ się hałas. Trwał tylko chwilę i ucichł. Może to nocne zwierzęta zaczęły łowy, albo ktoś zbłądził i widząc światło w oknie podszedł za blisko domu? Budzący trwogę krzyk rozdarł nocną ciszę. Filip wybiegł przed dom i ujrzał przeraźliwą postać pochyloną nad ruszającym się jeszcze mężczyzną, którego wnętrznościami zajął się potwór. Czaszka upiora była prawie łysa z pojedynczymi pasmami długich włosów, oczy dzikie i drapieżne, zęby jak noże ostre i nienaturalnie długie. Kościste ręce zakończone były dłońmi z długimi pazurami, nogi chude, stopy zakończone zakrzywionymi szponami. Strzępy ubrania nie zakrywały płci. To była kobieta. Samica.

 - Strzyga – z niedowierzaniem wyszeptał Filip.

 Potwora zasyczała ostrzegawczo na widok mężczyzny, wydała szereg warknięć i pomruków, szczerząc przy tym zęby. Położyła łapę na gardle leżącego i lekko przeciągnęła pazurem, patrząc Filipowi prosto w oczy. Pochyliła łeb i skoczyła w ciemność. Dopiero po chwili mężczyzna ocknął się z odrętwienia i ruszył w stronę leżącej postaci.

 - Anatol! – krzyczał rozpaczliwie nad zwłokami przyjaciela. – Dlaczego? – łkał jak dziecko.

 Klęczał nad ciałem rozpłatanym przez strzygę. Stracił poczucie czasu. Kiedy się ocknął, było jeszcze ciemno. Wiedział gdzie ma szukać upiora. Udał się do piwnicy, gdzie przechowywał skrzynię z narzędziami, podarowaną przed laty przez Anatola. Po raz pierwszy zajrzał do jej wnętrza. W środku znajdowały się różnej wielkości i kształtów noże, młotki, toporki, śrubokręty, nożyce, obcęgi, piły, nawet kołki i gwoździe. Wszystkie ostrza pokryte były srebrem, rękojeści oprawione drewnem, kością słoniową lub rogiem jelenia. Na dnie skrzyni znalazł szelki i pas do mocowania narzędzi, linę zaplataną srebrnymi nićmi oraz stary, dwulufowy pistolet na srebrne kule.

 - Pora zapolować na bestię – wyszeptał, mocując do pasa dwa srebrne noże i długi gwóźdź.

 Księżyc oświetlał las. Filip szedł uważnie wypatrując terenu z przeklętym drzewem. Wiedział, że tam musiało być miejsce spoczynku strzygi. Za dnia spała w swoim grobie. Wtem, usłyszał ciężkie człapanie, zgrzyt pazurów, sapanie, warczenie i mlaskanie poruszającej się w jego kierunku potwory. Zatrzymała się i patrzyła na Filipa, jakby coś w niej walczyło, zmagało się i nagle pękło. Zaczynało świtać. Strzyga zamrugała powiekami, zwiesiła łeb i ruszyła w stronę swojej krypty. Mężczyzna widział, jak monstrum wchodzi w szczelinę, mości się chwilę i zastyga w śmiertelnej pozie. Podszedł ostrożnie i zajrzał do wnętrza drzewa. Potwora zmieniała wygląd, by w końcu stać się kupką ludzkich kości. Filip chwycił w dłonie czaszkę, wydobył zza pasa długi, srebrny gwóźdź i wbił go z całej siły w nagi czerep.

 Przeraźliwy krzyk upiora zbudził wszystkie leśne stworzenia.

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-04-05 17:02:58
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Helo
"Efekt: Mocniej niż dotychczas zaakcentuj wątek. Tekst ma ociekać gatunkiem" - zaakcentuj gatunek*

"Zawieszenie skrzypiało od wyrobionych gum amortyzatorów, kołysało pojazdem na boki. Wysłużone lampy pojazdu słabo oświetlały drogę" - tutaj powtórzenie pojazdem/pojazdu

"Minęło trochę czasu, drzewa urosły, krzewy zagęściły poszycie, runo pochłonęło dawno ścięte pnie drzew" - tutaj drzewa/drzew

"Mężczyzna skierował wzrok na tył samochodu, gdzie unosił się tuman kurzu. W skrzyni leżał czarny worek foliowy, okrywający podłużny kształt.
Mężczyźnie ledwo udało się dojrzeć" - tu 2x "mężczyzna" dość blisko siebie (możliwe, że mam fiksację)

"Ktoś ponacinał jego korę w charakterystyczne linie, niektóre z nich krzyżują się w różnych miejscach" - wszędzie jest czas przeszły, to i tutaj ujednoliciłabym: krzyżowały* się

"której płacił za utrzymanie we względnej czystości używanych na co dzień pokoi. Lodówki nie używał" - tutaj też wydaje mi się dublować wizualnie używanych/używał

"Miał 10 lat, pojechał z matką na wieś" - zapisałabym liczbę słownie

Ok, wklejam i czytam dalej. Fabularnie bardzo mi się podoba.
Odpowiedz
~Euzen 1 m.
Ritha
"tutaj powtórzenie pojazdem/pojazdu" przepraszam, że tak głupio spytam, to jest jakiś dogmat prozatorski, że nie może być takich powtórzeń?
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Euzen to się po prostu gryzie wizualnie, dubluje, z powtórzeniami jest tak, że niektóre, te zamierzone i też nie wszystkie (to trochę na czuja) wzbogacają, a te bardziej nieporadne psują. Wprawne prozatorskie oko Ci od razu odróżni powtórzenia cacy od powtórzeń be.
Odpowiedz
~Euzen 1 m.
Ritha
a to tak też myślałem, że jest
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Każdy dywiz w dialogu zamieniłabym na pauzę (ctrl + 0151) lub półpauzę (ctrl + 0150)
"- Anatol! – Krzyczał rozpaczliwie nad zwłokami przyjaciela. – Dlaczego? – Łkał jak dziecko" - "krzyczał" i "łkał" z małej
"- Pora zapolować na bestię. – Wyszeptał"- bez kropki i "wyszeptał" z małej

Tutaj jest fajnie o zapisie dialogów:
http://t3kstura.eu/index/pomoc.php

"Filip szedł[,] uważnie wypatrując terenu z przeklętym drzewem"
"Filip chwycił w dłonie czaszkę, wydobył zza pasa długi, srebrny gwóźdź i wbił go z całej siły w nagą czaszkę" - 2x czaszka

Świetna końcówka, narracja baaardzo wciągająca! W ogóle nie było czuć, ze pisane jakoś w mękach i przede wszystkim, że dłuższe niż zwykle - przeczytałam jednym tchem. Bardzo dobre opowiadanie!
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Ritha Pięknie dziękuję.
Zaraz będę nanosić wszystkie poprawki, tylko jeszcze coś muszę zrobić
Dzięki za link do zapisu dialogów. Bardzo mi się to przyda.
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
alka666 przyjemność po mojej
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Tutorial dialogowy tworzył Can, zachęcam poczytać, jest zabawny
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Ritha Tym bardziej zapoznam się

To był dobry temat (postać i zdarzenie), no i wyzwanie dla mnie w efekcie.
Bardzo chciałam tego nie spaprać, bo zdawałam sobie sprawę, że drugi raz taka okazja nieprędko mi przypadnie w udziale. Trzy razy więcej czasu poświęciłam na przemyślenia, niż na pisanie.
Tym bardziej cieszy fakt, że się Tobie spodobało
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
alka666 tak, warto było, uważam tekst za bardzo udany wWdać, że przemyślany temat
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Ritha Poprawiłam. Dziękuję za włożoną pracę
Jeśli jeszcze coś się znajdzie, proszę o znaki dymne
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
alka666 oki
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
Ok, Ritha chyba wypunktowała wszystkie ważne rzeczy techniczne, to ja tylko parę słów o moich wrażeniach. Ale jeszcze tylko dodam, że początek w czasie teraźniejszym, więc dalej jest lekka niezgodność, ale tylko lekka.
Tak mi się jakoś wydaje, że się rozpędzasz w tym TW - w sensie, że przynajmniej w moim odbiorze każde kolejne Twoje jest lepsze od poprzedniego - i to tak całościowo ujmując. Samo wykorzystanie zestawu bardzo mi się spodobało, widać, że miałaś na to świetny pomysł. Fabuła zresztą też w moim guście, i właściwie wszystkie najważniejsze elementy są zawarte, przy czym tekst wcale nie jest jakoś niemożebnie długi - to też na plus. Może z Filipem jakoś bardzo się nie zżyłam, ale też zdążyłam go do pewnego stopnia polubić, jest wiarygodny w tym, co robi. Więc ogólnie wychodzi na to, że mi się podobało.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
alfonsyna Dzięki wielkie!
Miło czytać dobre słowa
Filip trochę sztywny i gdyby nie polowanie na macochę, chyba jego bym uśmierciła
Ciekawe jakim upiorem bym go zrobiła...
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
alka666 zawsze można walnąć kontynuację... xd
Odpowiedz
~alka666 1 m.
alfonsyna To jest myśl! Dziękuję


Odpowiedz
~Adelajda 1 m.
Demony, strzygi, tajemnice, wszystko to bardzo ciekawe i fajnie wplecione w całość opowiadania. Dość dynamicznie się tu wszystko toczy, zatem mamy fajne tempo. Klimat nieco upiorny 🙂
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Adelajda Dziękuję.
Fajnie, że się podobało
Te klimaty bardzo lubię
Odpowiedz
~Euzen 1 m.
Kurcze, bardzo dobry warsztat, ciekawie się czyta, chociaż ja nie jestem fanem grozy szczerze mówiąc, ale to wciąga, zaciekawia intryguje. Co do końcówki, dla mnie trochę za krótka. Jak zrozumiałem to strzyga się bohaterowi pokazała i potem uciekła do swojej kryjówki, ujawniając ją Filipowi? Czyli trochę tępawa ta strzyga, że pokazała wrogowi, gdzie śpi, ale ja się nie znam na strzygach. . Dużo krwi, "flaków", sugestywnie opisanych, podoba mi się i podziwiam w sensie warsztatowym, nie lubię tego horrorów jako gatunku tak w ogóle, ale doceniam bo to jest na prawdę dobrze napisane.
PS. O co chodzi z tymi powtórzeniami? Ja się nie znam czytałem to i wszystko mi, jak to mawia pewien zaprzyjaźniony poeta "siedzi", więc nie rozumiem tych uwag? Uwag typu, tutaj masz "powtórzenie", no dobra jest, ale co z tego? (mówię o Ali bo u mnie tych powtórzeń pewnie za dużo to racja), jeżeli czyta się dobrze, tekst jest smaczny, broni się fabuła to co z tego, że jest czasem powtórzenie? To jakiś dogmat jest, z tymi powtórzeniami?
Pozdrawiam serdecznie opowiadanie przeczytałem z niekrytą przyjemnością
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Euzen Dzięki wielkie! Myślałam, że jednak nie przeczytasz horroru A tu taki prezencik

Powtórzenia - to istotne, by je zlikwidować. Już je poprawiłam, zanim zacząłeś czytać ten tekst. Dla mnie wyłapanie błędów, to cenna pomoc. Opowiadanie nie może być napisane byle jak, trzeba mieć szacunek dla czytelnika. Po to są pewne zasady pisowni, by je przestrzegać. Są po to, by dobrze się czytało tekst.

To samo z literówkami. Każde swoje opowiadanie piszę z myślą o potencjalnej publikacji. Jeśli wypuszczę swoje teksty np. do "Protokołu Kulturalnego", pomyśl ilu tam znawców słowa. To koneserzy. Potrafią kulturalnie wytknąć twórcy małe grzeszki Jerzy w każdym tekście nanosi poprawki i oddaje do autoryzacji, zanim opublikuje. Każdy, kto się szanuje, nie pozwoli na publikację z rażącymi błędami.
Ludziom z T3 jestem wdzięczna za każdy komentarz, bo uczę się na swoich błędach, które lepiej widzą inni
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Bardzo lubię taki deseń. Mam senstyment do wampirów, ale nie tych nowoczesnych aka Wywiad z Wampirem Anny Rice, tylko już bardziej Stoker, lub jeszcze lepiej Polański z: Nieustraszeni pogrmowcy wampirów.
Taki klimat baardzo, bardzo lubię.

Chyba jeden z Twoich tekstów, który podoba mi się najbardziej, głównie ze względu na fabułę.

Mozesz omieść tekst z nadmiaru słó: Była/było/był, bo jest ich sporo.

Pozdrox
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Canulas Dziękuję.

Spróbuję omieść tekst z nadmiarów

Wybrałeś mi świetny zestaw i nie mogłam pozwolić na zmarnowanie go. A było całkiem blisko... Euzen ratował

Wampiry - jestem zwolennikiem wampira w słowiańskiej wersji. Wszystkie produkcje amerykańskie są po prostu śmieszne. Pamiętajmy, że hrabiego Drakulę wymyślił Irlandczyk. Nie mam pojęcia, czy dobrze znał demonologię słowiańską?

W moim opowiadaniu jest strzyga (ta z Wiedźmina bardzo mi pasuje wizualnie). To upiór, zrodzony prawdopodobnie z człowieka, który zginął gwałtownie lub w tragicznym wypadku, bez względu na to, jakiego był wyznania za życia. Mógł to być również samobójca. Są też inne - przedwcześnie zmarłe dzieci, spędzone płody itp.

Lubię ożywiać starożytne strachy. Lovecraft był w tym mistrzem.

Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alka666 obadaj Wierzby - A. Blackwooda. To jest dopiero mistrzostwo.
Choć Lovecraft też
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Canulas Obczaję, na pewno.
Znasz może polskiego Poe? Też uwielbiam...
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alka666 taaa, właśnie Demon Ruchu tylko mam zbiórek chyba. Zacny
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Canulas "Znaki niesamowite" - oddam w dobre ręce.
Mam jeszcze "Muzeum dusz czyśćcowych"- jeszcze nie przeczytałam.
Odpowiedz
+berkas 1 m.
Ho ho jak dla mnie możesz napisać książkę o Filipie. Uwielbiam takie historie. Zarąbisty tekst.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
berkas Dzięki.
Książka o Filipie... to dobry pomysł, ale raczej długofalowy. Nie wiem, czy mi cierpliwości wystarczy. Zmienną jestem bardzo...
Właściwie torbę z niezbędnymi narzędziami na wszystkie upiory posiada. Kilka główek czosnku, podkowa na szczęście i może ganiać w kolorowym kapturku po lesie
Odpowiedz
~Euzen 1 m.
Ja też jestem bardzo wdzięczny ludziom z T3 bo wiesz ćwiczę tu prozatorski warsztat, a jak widać jeszcze muszę dużo poćwiczyć by Wam dorównać. Co do mojej rzeczy to mam takie podejście wiesz poszło to poszło to już nie edytuję. Następnym razem to się postaram zedytować zanim zamieszczę. Jeszcze dużo dużo pracy przede mną zanim osiągnę porównywalny z Tobą poziom pisania prozy. Raz jeszcze dziękuję kochana, że mnie tutaj zaprosiłaś.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Euzen Ech... a co ja Ci dobra mam żałować, Przyjacielu?
Baw się dobrze, ćwicz swój warsztat i grzecznie nanoś sugerowane poprawki, bo jak nie, znów mnie będziesz musiał obsmarować (sympatycznie?) w wierszu
Odpowiedz
~Euzen 1 m.
spoko To może się umówimy tak, że jak będę pisał następne opowiadanie to Ci pokażę przed opublikowaniem i pomożesz mi to zedytowć może tak być?
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Euzen Yyyy... Sama robię katastrofalne błędy. Ale literówki pomogę ogarnąć
Odpowiedz
Świetne, okryte tajemnicą, porywające. Nic dodać, nic ująć.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
OmnesMoriuntur Dziękuję za odwiedziny
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
To chyba dobry znak, ale jakoś wracam myślami do Twego tekstu. Jak się wyrobię, sam spróbuję coś w taim deseniu, bo jest naprawdę ciężko.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Canulas Bardzo mnie cieszy, że mogę kogoś zachęcić swoją pracą do powstawania nowych tekstów.
Zdaję sobie sprawę, że czasami coś ciężko przychodzi. W końcu przyjdzie...
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alka666 nie no, mam zaczęte coś z próbą archaizacji i nawet mam dalej chęć to pisać, ale... musżę przynajmniej jedno dokończyć, bo mnie uwiera.

Chcesz, to oceń: Topa Kompolti
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Canulas w ciasteczkach?
Odpowiedz
^Halmar 1 m.
Fajna stylizacja na gotyk, moje klimaty. Groza w starym, dobrym stylu. Nie epatująca przemocą, wybebeszonymi flakami i rozbryzgami krwi, lecz estetyczna, gustowna i umiarkowanie przerażająca - dla mnie uczta.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Halmar Dziękuję, że doceniasz delikatny kunszt uczty
Odpowiedz
~Agnieszka 1 m.
Witam,
Pomysł świetny, wykonanie bardzo dobre. Przeczytalam na jednym tchu.
Dobrze wszystko zostało rozpisane, bardzo dobrze rozplanowane.
Opowiadanie nie nudziło, nie nużyło. Nie potknęłam się również o żadną pomyłkę, czy nielogiczności.
Dialogi są naturalne, opisy nieprzesadzone.
Bardzo mi się podoba. Jestem pod wrażeniem
Pozdrawiam
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Agnieszka Dziękuję
Cieszy mnie, że wysiłek przemyśleń nie poszedł na marne. Więcej myślałam nad opowiadaniem, niż zajęło mi pisanie.
Odpowiedz
~JamCi 1 m.
Rewelacja. Bardzo ciekawy tekst i ze względu na przeskoki narracyjne i na samą historię. Niby prosta, ale bardzo ciekawie podana i trzymająca w zaciekawieniu do końca.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
JamCi Łał! Dzięki wielkie
A tak się męczyłam, z myślami biłam, zanim zaczęłam pisać
Odpowiedz
~JamCi 1 m.
alka666 no widzisz a efekt jaki dobry :-)
Odpowiedz
~alka666 1 m.
JamCi czasami wyjdzie
innym razem - nie wyjdzie
jak to w życiu...
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin