Heban — część 6 Heban — część 5

Pięćset mil do domu — część XXX

 Link do części XXIX: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=2598

 

 

 VIII

 Byli na miejscu.

 Widok dobry, choć odległość zbyt wielka. Lornetka mogłaby pomóc, ale nie mieli. Polipczuk dostrzegał w oddali rząd maciupkich maszyn i jednego kręcącego się gościa. Niestety przynajmniej na czas uściślenia pewnych palących kwestii akcja odwetowa została wstrzymana.

 — A ja ci mówię, Polip, że dziewczynki nie chrapią. Pewnie to od silnika albo ty.

 Już w chuju to miał. Pierwsze pięć, dziesięć minut, nawet zabawne. Jej desperacka walka o zachowanie statusu niechrapiącej dziewczynki była urocza, ale to słowo "była" jest podmiotem w tym zdaniu. Podmiotem, orzeczeniem, rzeczownikiem i chujem na kiju jeszcze.

 — Dobra, Thelma, nie ty. Szczał to pies. Zacznijmy w końcu, dobra?

 Chłopczyk wyglądał na nieobecnego. Spoglądał w kierunku długiego rzędu hangarów, gdzie w jednym z nich przetrzymywali Pana Saracena. Gdzie mogli mu zrobić bardzo straszne rzeczy. O ile już nie zrobili.

 — Wcale nie takie "dobra", Alexandrze — splunęła jadem, kładąc zbyt duży nacisk na jego imię, by nie kryło się za tym wyszydzenie lub jakaś inna złośliwość. Polip westchnął, przygryzł zęby i wymierzył cios pięścią w jej niematerialną, lecz dobrze widoczną szczękę. To przerysowane zagranie miało w zamiarze ukrócić jej niepotrzebne dąsy. Tak, by mogli wreszcie przystąpić do realizacji planu. Jedynego, który miał w ogóle jakąkolwiek szansę powodzenia.

 Niestety.

 — No pięęękne podejście do dzieci — zakpiła, unosząc w wiadomym celu kamyczek. — Doprawdy, tatuńcio roku.

 To go mocno wkurwiło i przesadził, sycząc do niej przez resztki wybitych zębów.

 — A gdzie był, Thelma, twój? Gdzie był, kiedy...

 Upuściła kamień, co było gorsze od rzutu.

 — Kiedy co?

 Miał już tego dość. A niech się zjawa pierdoli, jak nie chce pomóc. Pójdą we dwóch. Pomysł do dupy, bo pewnie po tej akcji sami będą się uczyli pyrgać kamyczki, ale pójdą. Niech się pierdoli na cyce, jak taka jest.

 — Za to cię, Thelma, przepraszam. Nie powinienem.

 — No pewnie, że nie, bo...

 — Zamknij mordę dziewczynko! Nie skończyłem!

 Popatrzyła. Zrozumiała. Zamknęła.

 — Chrapałaś, Thelma. Chrapałaś jak jasny chuj! Tak, że nawet nie dało się pogadać! Tak, że nie słyszałem klaksonu nadjeżdżającej z naprzeciwka ciężarówki! A teraz przestań się w końcu droczyć i nam pomóż albo zabieraj swą niematerialną dupę i spierdalaj! Jak taka jesteś naprawdę, to idź w pizdu, a my pójdziemy we dwóch. Wyjdzie, nie wyjdzie, pójdziemy. Jak przeżyjemy, to po wszystkim kupimy sobie szczeniaczka! A jak umrzemy, to przypadkiem nie przyłaź, bo żaden z nas nie będzie już z tobą gadał! Rozumiesz?!

 Podejrzanie długa porcja ciszy. Widać było, że zdania ją podrapały.

 — Naprawdę kupimy szczeniaczka po tym wszystkim?

 — Nawet dwa — rzucił. — I jednemu ukręcimy łeb, żebyś miała dla siebie. Może być?

 Cisnęła w niego kamieniem. Uchylił się. Nie sięgnęła jednak po kolejny.

 — Ale z ciebie kutafon, Alexander.

 — A z ciebie niewdzięczna małpa. Pomożesz nam?

 Przewróciła oczami na znak, że niech już będzie. Polip odetchnął. Cholerna, umarła jędza. Nie dziwota, że cholerę zabili.

 Potwierdziła słownie, że pomoże. Potem dodała: "Jak tylko".

 — Jak tylko co?

 — Jak tylko odwołasz te bzdury o chrapaniu.

 Wtedy to on uniósł kamień.

 

 IX

 Nie była brzydka.

 Wprawdzie krótkie, cięte pod garnek włosy, nie uwypuklały przymiotów kobiecości, ale ogólnie ładna. Wiśniowe usta obracały niezapalonego papierosa, a pomarańczowe, choć już nieco sfatygowane lenonki, skrywały oczy. Ciało szczupłe, lecz tu i ówdzie wydatne. Ubrana w wojskowe spodnie oraz białą koszulkę na ramiączkach. Cycki sterczące, że mogłaby i stewardessą zostać. Babka na oko dwadzieścia pięć do trzydziestu, jeśli idzie o metkę. Doświadczona, ale z nadzieją, że o mniejszym przebiegu, niż grat, którym się tłukli. Stare, pożółkłe Camaro Impala, ze skórą w środku. Całkiem "po piździe" klasyk.

 — No dobra, mała. To cześć. Jestem...

 — A ja nie jestem "Mała!"

 — ...Wiwat — dokończył. — Coś mi się wydaje, że we mnie jebłaś, skoro tu teraz siedzę. Podsyła mi to sygnał, że chyba masz u mnie dług wdzięczności. Znaczy, ja mam u ciebie. Nie, czekaj.

 Obrzuciła go przelotnym spojrzeniem. Nie dało się z tego zbyt wiele wywnioskować, ale zakapior przeczuwał swoją osobą zainteresowanie.

 — Ok, naukowcu. Masz dwa proste zadania. Po pierwsze, podaj mi ze schowka zapalniczkę. Po drugie, włącz radio. Tym czerwonym.

 — Zadania?

 — Nie musisz ich robić naraz. Zacznij od zapal... Albo nie. Lepiej zacznij od radia.

 Coś znowu się w nim zebrało. Jednak tym razem nim beknął, odwrócił dżentelmeńsko twarz w kierunku okna. Nie do końca lwi ryk pozostał daleko w tyle, ale pół litra smrodu siadło na tylnej kanapie. Motocyklista wzruszył ramionami. Następnie zdecydował się na uśmiech. O dziwo, odwzajemniony.

 — Jeszcze raz mi tu beknij brudasie, to tak ci pierdolnę, że ci ogolę pół brody. Rozumiesz mnie?

 — Chyba cię skarbie kocham — skwitował jej rewelacje. — Szukałem cię przez całe moje trzydzieści...

 Spojrzała zaciekawiona.

 — ...dwadzieścia dziewięć lat — skorygował. Nieprzywykłe do rozdawania uśmiechów usta zaszczypały już drugi raz tego dnia.

 Sama sięgnęła do schowka, z bliska szałowo pachnąc. Wiwat był zdania, że ostre, słodkie perfumy spotęgowane przez kobiecy pot, są w stanie postawić na baczność każdą fujarę w Hrabstwie. I to takim, co to ma cztery domy seniora czy kombatanta. Kolejny uśmiech przyszedł mu dużo łatwiej. Błysnęła spłonka. Bardziej pasowała do niej srebrzysta Zippo, ale odpaliła od zwykłej trzycentowej jednorazówki. Zaciągnęła się petem. On jej cudnym zapachem.

 — Dwadzieścia dziewięć, mówisz? To ciekawe.

 — Co ciekawe, kochanie?

 Kolejne z lodowatych spojrzeń natrafiło na głupkowaty uśmiech.

 — Czemu zacząłeś mnie szukać dopiero po skończeniu osiemnastki?

 — Ał.

 Ponownie się zaciągnęła. Dwie wiszące nad lusterkiem pluszowe kostki do gry tak pasowały do krajobrazu, że aż nie mógł uwierzyć. Smarknął przez okno. Ona splunęła przez swoje i przyspieszyła.

 — Czyli, słonko? — zapytał. — Jebłaś we mnie czy nie?

 W odpowiedzi nacisnęła czerwony przycisk radia.

 

 X

 Obwiązany linkami pod samym pasem zmuszony był patrzeć na kolejną porcję amputacji. Tym razem cięli w górnej połowie uda.

 Tylko że on spoczywał już w środku samego siebie. Nie odczuwał bólu ani nawet żalu. Coś się stało, zmieniło. Widział, dostrzegał wszystko, jednak to już nie było jego ciało. Amputowane części stały obok nadziane na długi pręt i opięte drutem. Mógł patrzeć tylko w to miejsce. W miejsce, gdzie jego ucięte stopy, a następnie piszczele, są na siebie nabite, tworząc coś jakby szaszłyk. W swoim życiu Merlin obcował z całą gamą narkotyków, niekiedy naprawdę twardych, jednak nigdy niedane mu było spróbować środka, który pozwala na tak bezemocjonalną obserwację. Utrzymuje człowieka w świadomości z jedynym bocznym efektem przesycenia kolorów.

 Nim zaczęli go dalej ścinać, T-Rex przedstawił tego dziwnego gościa, a tamten podał mu dłoń. Czarodziej nie pamiętał czy ją uścisnął, ale sam zamysł przyjaznego witania się z kimś, komu... To po prostu nie mieściło się w głowie.

 Siedział więc z zasychającymi na policzkach łzami, oparty plecami o jeden ze wsporników podtrzymujących halę i obserwował, jak ten człowiek ręczną pilarką tarczową pracuje przy jego nogach. Jak rozrywa, wpierw wierzchnie warstwy skóry, przedzierając się przez mięśnie, aż do kości. A wiedział o tym dlatego, że stojący obok T-Rex mu o tym mówił. Dokładnie to czytał z kartek. Tamten nie umiał mówić, ale na ucinaniu ludziom nóg, tak by pozostali w świadomości, bardzo dobrze się znał.

 

 Link do części XXXI: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=2762

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 14

Opis:

Dodano: 2020-04-07 22:22:02
Komentarze.
~JamCi 6 m.
Osz w dziuplę.
Dialog z dziewczynką bajka.
Dialog z dziewczyną - bajka.
A potem jeb między oczki bolałoooo...
Sadysta.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
JamCi hehe, super comentario
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
"wiszące nad lusterkiem pluszowe kostki do gry, były tak pasujące do krajobrazu" - tak sobie myślę, czy nie byłoby lepiej "kostki do gry tak bardzo pasowały do krajobrazu, że", ale to taka sugestia tylko;
No wiecie co... trzydzieści lat? W mojej wyobraźni to on ma mocne pięćdziesiąt już, a wygląda na sześćdziesiąt plus.
Ale kurde, weź mnie nie dręcz tym Merlinem, bo to jakieś takie upiorne jest pod wieloma względami. Uderza bardzo emocjonalnie. Lepiej niech Wiwatowi utną giry, śmierdział będzie mniej, a nie...
Okropne rzeczy się dzieją!
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
alfonsyna ja Ci utne giry zaraz chyba

Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
Ritha

Dobrze, że tylko giry!
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
Ritha

Dobrze, że tylko giry!
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
alfonsyna, chciałem napisać, że niebezpiecznie drwić z Wiwta, ale... karabiny pod spodem przemówiły za mnie. Taaa, zasadnie piszesz. Coś z tym fantem poczynię. 🤔
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
Canulas, no już jestem nieżywa, ale drwić ciągle dam radę...
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
alfonsyna, drwić należy do końca
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
alfonsyna
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
Ritha idziemy obić Wiwata?
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
alfonsyna jestem OBURZONA Twoim zachowaniem!

W zasadzie to jest mi nawet słabo!
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
Ritha dobrze, wezmę sole trzeźwiące na wszelki wypadek, damy radę!
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
alfonsyna jeszcze Cię Wiwacik zaskoczy!
Odpowiedz
~alfonsyna 6 m.
Ritha niech próbuje, daję mu szansę!
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
alfonsyna

Odpowiedz
*Ritha 6 m.
— A ja ci mówię, Polip, że dziewczynki nie chrapią. Pewnie to od silnika albo ty.

Jej desperacka walka o zachowanie statusu niechrapiącej dziewczynki była urocza, ale to słowo "była" jest podmiotem w tym zdaniu. Podmiotem, orzeczeniem, rzeczownikiem i chujem na kiju jeszcze - hahahaha

ps. komentarz moze byc rwany i brzydko skonstruowany, bo jestem zakopana w wyrze po uszy, więc z komorki, ale mam ochotę na Pincet

Odpowiedz
*Ritha 6 m.
— No pięeekne podejście do dzieci - nie wiem czy w ten sposób przeciągnęłabym e w słowie piękne, skoro jest ę najpierw, sama nie wiem, zaznaczam ćwierć-wątpliwość

Ej, tym razem Thelma ma rację, kobiety NIE chrapią!
Motyw ze szczeniaczkiem jest poniżej pasa, Polip to też umi... ustawić sytuację.

Podejrzanie długa porcja ciszy. Widać było, że zdania ją podrapały - ładne

— Naprawdę kupimy szczeniaczka po tym wszystkim?
— Nawet dwa — rzucił. — I jednemu ukręcimy łeb, żebyś miała dla siebie. Może być?

— Ale z ciebie kutafon, Alexander.
— A z ciebie niewdzięczna małpa. Pomożesz nam? - fajna ta ich relacja, dobrze skonstruowana
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
Cholerna umarła jędza - rozważyłabym przecinek pomiędzy przymiotnikami

Opis Rose cudny.

Coś mi się wydaje, że we mnie jebłaś, skoro tu teraz siedzę. Podsyła mi to sygnał, że chyba masz u mnie dług wdzięczności. Znaczy, ja mam u ciebie. Nie, czekaj

Bidny. Ja bym mu wszystko wytłumaczyła.

— Ok, naukowcu

Jednak tym razem nim beknął, odwrócił dżentelmeńsko twarz w kierunku okna - Może: Tym razem jednak nim (?) (żeby się od "jednak" nie zaczynało)


Jednak tym razem nim beknął, odwrócił dżentelmeńsko twarz w kierunku okna - jak się stara Wiwacik. Alfonsyna nie docenia!

Odpowiedz
*Ritha 6 m.
— Jeszcze raz mi tu beknij brudasie, to tak ci pierdolnę, że ci ogolę pół brody. Rozumiesz mnie?
— Chyba cię skarbie kocham — skwitował jej rewelacje. — Szukałem cię przez całe moje trzydzieści...

29 lat? no way, widzę
go jako starszego i niech tak pozostanie w mojej głowie

że ostre słodkie perfumy, spotęgowane - moim zdaniem źle przecinki:
że ostre, słodkie perfumy spotęgowane
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
sory, że tak na raty, ale boję się z komórki w całości

Ok, bekanie, pyrkanie, sztywne skarpety i pot, ok, ale za smarkanie przez szybę należy mu się przez łeb 🙄

jak ten człowiek, ręczną pilarką tarczową - wywaliłabym przecinek

A wiedział o tym dlatego, że stojący obok T-Rex mu o tym mówił - 2x "o tym", nie wiem czy zamierzone

Tamten nie umiał mówić, ale na ucinaniu ludziom nóg tak by pozostali w świadomości bardzo dobrze się znał. - tu bym chyba oprzecinkowała wtrącenie:
Tamten nie umiał mówić, ale na ucinaniu ludziom nóg tak, by pozostali w świadomości, bardzo dobrze się znał.

O dalszych torturach Merlina czyta się trudno. Parka w aucie Kontentam z porannej lektury Miłego dnia.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
Ritha ło Cię Florek. Grube comentario tu zaistniało. Jejkson. Wszystko obadam jutro, bo dziś chillout.
Taak, Wiwat jest starszy, celowo się tylko próbował odmłodzić.
Pozdroxon
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
Can, chilluj się. Pozdrox
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
No dopszz, bo tu nie odpisałem.
Wszystko ładnie poprawione. Noo, jedno nieco inaczej. Sugerowałaś wywalenie przecinka, a ja go przeniosłem. Muszę to wszystko popoprawiać, bo się zakopię. Dziękuję i tu - pędzę dalej.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin