Oswoić człowieka *** (siedzę na kolanach śmierci)

Motylki

  Tatko wszywa mi pod skórę motyle. Powtarza, że jak będę grzeczna, to stanę się tak piękna jak one. Jednak z czasem ich maleńkie ciałka zaczynają gnić, a fetor jest tak silny, że przeżera się nawet przez okna. Ojczulka bawią momenty, kiedy wydrapuję truchełka spod zsiniałej powłoki.

 

  — Pamiętaj, słowa bolą bardziej — jego głos brzęczy jak stado szerszeni.

  — A ludzie gryzą i żrą otwarcie — kończę zdanie, które wrył we mnie tuż po narodzinach.

 

  Na zewnątrz zaczyna padać. Wychodzę bez pytania na podwórko i czekam, aż zimna woda obmyje brudne naczynie. Rozglądam się i zaczynam obserwować, jak do blaszanej wanienki wpadają krople deszczu, a gdy już nie mogą się w niej pomieścić, wyskakują desperacko za burtę. Przezroczyste bryłki pękają na sto kawałeczków.

 

  Tak się dzieje, kiedy czegoś jest za dużo. Nawet krople deszczu muszą czasami popełnić samobójstwo.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Adelajda
Kategoria: inne

Liczba wejść: 2

Opis:
Dodano: 2019-08-14 15:43:00
Komentarze.
O podskórnych motylkach nie czytałem jeszcze - zajebiste - znaczy całość, ale podskórne motylki na początek dobre na wabia do przeczytanie reszty wersów. Motylki tutaj zda się że trendy.
Odpowiedz
~Adelajda 11 m.
Dzięki Yanko, fajnie że podeszło
Pozdrawiam.
Odpowiedz
~pkropka 7 m.
O, faktycznie jest jakiś czynnik wspólny.
Miniatura mrożąca krew w żyłach. Miłość potrafi szkodzić, choć tu mam wątpliwości, czy to niechcący.
Bardzo dobry tekst.
Odpowiedz
~Adelajda 7 m.
Dziękuję kropko za kontrę Bardzo miło.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin