Majami. Wściekły pies Smarzowski

Kler - recenzja spojlerowa

 Tytuł: Kler

 Reżyseria: Wojciech Smarzowski

 Rok produkcji: 2018

 Produkcja: Profil Film

 Dystrybucja: Kino Świat

 

 Czy Kler rzeczywiście okazał się filmem antykościelnym? I tak, i nie. Z jednym z najbardziej kontrowersyjnych polskich filmów ostatnich lat miałem okazję zetknąć się stosunkowo późno, jakieś półtora roku po premierze. Wcześniej widziałem jedynie urywki recenzji w internecie, a także zwiastun, który sugerował jednoznacznie stronnicze podejście Smarzowskiego do tematu. Korzystając z odrobiny wolnego w związku z kwarantanną, postanowiłem nadrobić zaległości i zaliczyć ostatni film Smarzowskiego, którego jeszcze nie widziałem.

 Kler został stworzony przez ateistę i promowany był bardzo mocno przez środowiska antyklerykalne, przez co można było odnieść wrażenie, że to atak na Kościół. Na premierze pojawiły się zaś takie osobistości jak Jerzy Urban, Monika Jaruzelska czy Jan Hartman (który zaliczył nawet epizod w filmie). Ostatecznie jednak jestem zdania, że Smarzowski stworzył film, który każdy może odbierać inaczej, a pojawiają się nawet aspekty w produkcji, sugerujące chęć naprawy Kościoła, nie atakowanie go.

 Pierwszy pojawia się już na samym początku filmu, po planszach z nazwami producentów i sponsorów. Jest to cytat z Ewangelii: Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Po ich owocach poznacie ich.

 Następnie poznajemy głównych bohaterów Kleru - księdza Kukułę (Arkadiusz Jakubik), księdza Trybusa (Robert Więckiewicz) i księdza Lisowskiego (Jacek Braciak). Film otwiera znana już ze zwiastuna scena śpiewania Kazika i libacji alkoholowej. Następnie dowiadujemy się o incydencie, jaki miał miejsce lata wcześniej - w pożarze kościoła Lisowski ocalił Kukule oraz Trybusowi życie. Kolejne sceny przybliżają coraz bardziej sylwetki postaci pierwszoplanowych - Trybus służy w małym kościółku na wsi nieopodal Krakowa, Kukuła to kapłan w jednej z licznych parafii na terenie miasta, zaś Lisowski to wpływowy, podstępny urzędnik kurii oraz bliski współpracownik arcybiskupa Mordowicza (Janusz Gajos). No właśnie, Mordowicz to główny czarny charakter filmu, krętacz i wulgarny cham, mający swoje wtyki nawet w parlamencie.

 Krótko po libacji, Trybus pijany jak messershmitt jedzie deszczową nocą na wieś do swojej kochanki, Hanki Tomali (Joanna Kulig). Upieka mu się, gdyż jest dobrym znajomym komendanta Burego (Robert Wabich), jednak okazuje się, że przód samochodu jest uszkodzony, więc prawdopodobnie musiał potrącić jakieś zwierzę.

 W podobnym czasie Kukuła przeprowadza lekcję religii w szkole, podczas której nazywa jednego z uczniów debilem, później zaś odprawią mszę. Po niej odkrywa, że jeden z ministrantów, pochodzący z patologicznej rodziny Rysiek, zostaje zgwałcony. Od razu wszystkie podejrzenia spadają na niego, traci reputację wśród lokalnego społeczeństwa, a nawet jest przesłuchiwany przez policję.

 Tymczasem w kurii Mordowicz planuje budowę ogromnego sanktuarium. W tym celu blokuje wyjazd księdza Lisowskiego do Watykanu, aby chcąc nie chcąc pomógł mu w spełnieniu celu. Krótko później Lisowski trafia w sam środek afery z ustawianiem przetargu na grunt, gdzie stanie sanktuarium. W wyniku tego oczernia przedsiębiorcę Czekaja, zdobywając dowody na to, że w Polsce ludowej działał w Grupie D, a nawet był laureatem bokserskiego turnieju w Moskwie przeznaczonego dla milicjantów. Następnie Lisowski postanawia szantażować samego arcybiskupa, by ponownie umożliwić sobie wylot do Rzymu. Zakłada więc ukrytą kamerę w lampie w kurii, czekając na dogodny moment, by zdobyć haki na Mordowicza. Wychodzi także na jaw, że Lisowski jest pedofilem, który swoim ofiarom przekazuje konsole do gier, by zamknąć im usta. Gdy na jego trop wpada dziennikarka, ksiądz wręcza jej łapówkę na wyleczenie chorego na raka dziecka w zamian za milczenie.

 Trybus dowiaduje się, że Tomala jest w ciąży, po czym każe jej przeprowadzić aborcję. Jego kochanka nie zgadza się i odchodzi od niego, wyjeżdżając do czeskiego Brna. Trybus podąża za nią i dochodzi do pojednania. Postanawia odejść z Kościoła i ożenić się z Tomalą, by spędzić z nią resztę życia. W tym samym czasie dowiaduje się od kobiety ze wsi, które chce, by Trybus poprowadził pogrzeb jej męża, że zginął on w tym samym czasie, gdy ksiądz pijany jechał samochodem. Dochodzi do wniosku, że w rzeczywistości potrącił on człowieka, a nie zwierzę.

 Kukuła przed kościołem napotyka napis: PEDOFIL. Niedługo później odprawia mszę, podczas której zostaje zaatakowany przez wieśniaków, domagających się sprawiedliwości. Cudem wymyka się im i znajduje schronienie u znajomej pielęgniarki. Niedługo później decyzją kurii zostaje przeniesiony do ośrodka dla byłych duchownych do czasu, aż sprawa ucichnie. Spotyka tam znajomego z młodzieńczych lat, który wspomina, że w ośrodku mieszka również proboszcz z ich starej parafii. Mamy w tym momencie retrospekcje z dzieciństwa Kukuły. Okazuje się, że on sam padł ofiarą gwałtu, właśnie ze strony proboszcza. Przychodzi do swojego dawnego oprawcy i pyta, czy pamięta go. Jednak stary proboszcz nic nie odpowiada. Kukuła wraca do swojego pokoju i demoluje go. Postanawia znaleźć na własną rękę duchownego, który zgwałcił Ryśka.

 Jesteśmy świadkami retrospekcji także Lisowskiego, który wychowując się w sierocińcu prowadzonym przez zakonnice był świadkiem skatowania swojego kolegi. Okazuje się, że to Lisowski był gwałcicielem Ryśka, o czym podczas spotkania z ministrantem w jego mieszkaniu dowiaduje się Kukuła. Wpływowy ksiądz postanawia przekupić swojego kolegę. Jednak Kukuła przekazuje wszystkie pieniądze pielęgniarce, mówiąc, by trzymała je do czasu, aż Rysiek dorośnie. Tymczasem Lisowski, przeglądając nagrania z ukrytej kamery, natrafia na spotkanie arcybiskupa z niejakim Teodorem, w którym rozmawiają o taśmach z materiałami kompromitującymi Mordowicza. Lisowski odnajduje Teodora i oferuje mu układ: on przekaże mu kompromitujące nagranie, a w zamian dostanie luksusowy apartament, który i tak po wyjeździe do Watykanu będzie już Lisowskiemu niepotrzebny. Teodor zgadza się. Lisowski odtwarza nagranie na rzutniku wideo. Okazuje się, że jest to sekstaśma z sesji BDSM, w której uczestniczył Mordowicz. Jest to więc idealny hak na arcybiskupa.

 Ksiądz Trybus z własnej woli zgłasza się na policję, jako sprawca śmiertelnego wypadku. Okazuje się jednak, że tak naprawdę feralnej nocy potrącił on... psa. Nie wiadomo jednak, czy była to prawda, czy też kłamstwo policjanta, który chciał wypuścić Trybusa z aresztu, by ten mógł udzielić mu planowanego ślubu. Po opuszczeniu komisariatu Trybus i Tomala wprowadzają się do nowego mieszkania.

 Kukuła odprawia kolejną mszę. W pewnym momencie prosi wiernych, by wysłuchali pewnej historii. Ksiądz opowiada o własnym dzieciństwie - jak to w czasach stanu wojennego był wykorzystywany przez proboszcza, a mimo to sam postanowił zostać duchownym i zapomnieć o demonach przeszłości. Zgromadzeni wysłuchują historii Kukuły ze łzami w oczach. Po mszy postanawia pogrążyć Lisowskiego i pisze list do Mordowicza, w którym nakreśla całą sytuację. Przeprowadza także rozmowę z młodym księdzem, któremu mówi, że najważniejsze to pomagać ludziom - wtedy będzie dobrym kapłanem.

  Arcybiskup udaje się na plac budowy sanktuarium, gdzie Lisowski pogania robotników, po czym informuje go o liście, jaki na jego temat dostał, i że jako ksiądz jest już skończony. Lisowski daje Mordowiczowi do zrozumienia, że jest w posiadaniu sekstaśmy. Zaszantażowany arcybiskup zezwala więc na jego samolot do Watykanu. Kukuła przekazuje informacje o Lisowskim do prasy, jednak Mordowicz robi wszystko co w jego mocy, by sprawę wyciszyć.

 W ostatniej scenie Kleru jesteśmy świadkami wielkiej mszy zorganizowanej w nowym sanktuarium przez Mordowicza, na której pojawił się nawet sam prezydent RP. W gigantycznym tłumie ludzi jest również Kukuła. Podczas przemowy arcybiskupa wyciąga spod sutanny butelkę z benzyną, po czym oblewa się nią i podpala. Kukuła ginie w proteście przeciwko Mordowiczowi i Lisowskiemu, a oddalająca się w ostatnim ujęciu w filmie kamera obejmuje patrzących na wszystko ludzi.

 

 Podsumowując, film można interpretować dwojako. Jednak jakąkolwiek interpretację byśmy nie wybrali, należy docenić geniusz Smarzowskiego, umiejętnie poprowadzoną historię, warstwę artystyczną, no i świetną grę aktorów, z których najlepiej moim zdaniem wyszli Robert Więckiewicz i Jacek Braciak. Mocne zakończenie przywołuje jeden z poprzednich obrazów reżysera, Drogówkę, oraz śmierć sierżanta Króla.

 Kler na pewno jest lepszym filmem niż Polityka Patryka Vegi, gdzie nie mamy żadnej wątpliwości, że to Ucho Prezesa w wersji hard mające wpłynąć na wynik wyborów parlamentarnych, do czego ostatecznie nie doszło. Również zakończenie Polityki nie zachwyciło do tego stopnia, że otrzymało antynagrodę Węża. Dzieło Smarzowskiego jest też na pewno znacznie lepszym filmem niż tandetne kino młodzieżowe Komasy, mam tu na myśli drugą część Sali Samobójców.

 Jednak samo nastawienie reżysera filmu i jego zwolenników zdaje się mówić wprost, że celem Kleru było zszokowanie, a także zwykłe zaatakowanie Kościoła Katolickiego. Tak też mogło się wydawać po zapowiedziach , no i niejako po obejrzeniu pierwszej połowy filmu. Tymczasem po obejrzeniu całości mam inne odczucia, i nie jestem jedyny. Jak więc jest naprawdę?

 

 Film pozostawiam bez oceny końcowej.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~TomaszBordo
Kategoria: inne

Liczba wejść: 9

Opis:

Dodano: 2020-04-10 00:11:38
Komentarze.
*berkas 6 m.
Dobra recenzja, w kilku aspektach odebraliśmy podobnie ten film.
Odpowiedz
~jagodolas 6 m.
Muszę w końcu zobaczyć ten film
Odpowiedz
~jagodolas 6 m.
Obczaj sobie Różę, wg mnie jeden z lepszych Smarzowskiego
Odpowiedz
jagodolas to zdaje się jest o bolszewiźmie, z Dorocińskim
Odpowiedz
TomaszBordo zobaczę sobie dziś wieczorem
Odpowiedz
~jagodolas 6 m.
TomaszBordo i jak widziałeś?
Odpowiedz
jagodolas widziałem i całkiem całkiem. Choć dla mnie najlepszą produkcją Smarzowskiego pozostaje Drogówka.
Odpowiedz
^Halmar 6 m.
No, Tomasz. No, no. No, no, no!
Odpowiedz
~Something 6 m.
Ten sam syf, będący cytowaniem innych recenzji, widnieje na Opowi.pl - słowem, plagiat.
Odpowiedz
Something ładnie to tak rzucać bezpodstawne oskarżenia? Przedstaw mi proszę dowody, jeśli twierdzisz, że coś ściągnąłem.
Odpowiedz
Something i jeszcze konto założone 10 minut temu...
Odpowiedz
Berkas dzięki za opinię.
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
Najlepsze w tym wszystkim jest... pojawienie się something 😮
Odpowiedz
Canulas a jak oceniasz samą recenzję, Can?
Odpowiedz
*Canulas 6 m.
TomaszBordo spojlerowa, wiec nie czytałem. Bojem siem
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin