Zoopa TW6 - Problem

Wywiad-rzeka z Nuncjuszem

 F: To będzie wywiad inny niż zwykle. Zacznijmy może od dzieciństwa.

 N: No dobra. Urodziłem się w 1963 roku, powiedzmy wczesny Gomułka. Jako niemowlę nie byłem tak interesujący jak teraz. Podobno się dusiłem, uj wie czemu. Siniałem już, matka mnie na rękach i w biegu zaniosła do pobliskiej przychodni i tam mnie jakoś odratowano. Zaliczyłem później żłobek.

 F: Żłobek był tragicznym przeżyciem?

 N: Podobno, i w sumie to trochę pamiętam, ugryzłem jakiegoś sąsiadującego ze mną gnojka w stopę, bo jebany ryczał jak potępiony. Od małego nie znosiłem zbędnego wrzasku.

 F: A później była szkoła.

 N: No nie tak zaraz. Później było przedszkole. Zaliczyłem wszystkie szczeble edukacji.

 F: W tym przedszkolu też gryzłeś? Czy były inne ciekawsze rzeczy do roboty?

 N: Raczej nie. Towarzystwo było w miarę ok. Gorzej z personelem. Organizowali różne zabawy typu walenie w chuja. Patologia była przez moment na leżakowaniu. Taka jedna, obiecałą mi pokazać muszelkę jak jej pokażę psipsiorka, ale jebana mnie wykorzystała seksualnie i nie pokazała nic.

 F: No to lecimy dalej. Co było po przedszkolu w owych czasach?

 N: W owych czasach, po przedszkolu była szkoła podstawowa. Poszedłem do pierwszej klasy równo w 1970 roku. Jako bardzo nieśmiały młody człowiek, ale szybko mi to przeszło. Moją sceną była szkoła a publiką uczniowie plus nauczyciele.

 F: Czyli byłeś takim klasowym celebrytą?

 N: W pewnym sensie, ale raczej czarną owcą. Trafiłem do szkoły, w której większość to tak zwane wyższe sfery - dzieci profesorów, artystów, i chuj wie kogo jeszcze. Moim kumplem był Jarek Wajda - z tych Wajdów.

 F: A jakie pokrewieństwo z Andrzejem?

 N: Znaczy, jego ojciec, bodajże Józef, artysta rzeźbiarz, był chyba bratem wielkiego Andrzeja.

 F: A jak nauka ci szła?

 N: Beznadziejnie. Byłem totalnie złym uczniem. Wolałem robić cyrk i bić się, niż uczyć.

 F: A to jakieś grube akcje urządzałeś?

 N: No tak. Byłem pierwszym zabijaką i mąciwodą. Biłem się prawie z każdym. Łeb miałem cały w guzach. Raz je próbowałem policzyć i doszedłem gdzieś do kilkunastu sztuk. Chodziłem też na wagary.

 F: Powtarzałeś rok?

 N: Tylko raz, w ósmej klasie. Tak to mnie przepychali z klasy do klasy.

 F: Gdzie wtedy młodzież na wagary chodziła?

 N: Nie wiem jak młodzież, wiem mniej więcej jak ja. Po prostu się włóczyłem, po Błoniach, Parku Jordana, później chodziłem do kina, najczęściej do tego Pod Baranami, na rynku.

 F: A kiedy obudziła się w tobie żyłka artysty?

 N: Wcześnie. Jak jeszcze nie chodziłem do szkoły, czyli wczesne lata 60-te,rysowałem Gąskę Balbinkę z Dobranocki. Później próbowałem podrobić Bohdana Butenkę i jego zajebistego Gapiszona.

 F: A pisanie?

 N: Z pisaniem to było bardzo, bardzo później. Miałem wcześniej inne etapy. Pierwszym etapem, tak bardziej na serio, była chemia, jak miałem dziesięć lat.

 F: Czyli bardziej naukowo niż artystycznie. Jakiego rodzaju eksperymenty przeprowadzałeś?

 N: O tak, zdecydowanie. Nie czułem się zupełnie humanistą. Ksiązki s-f albo naukowe, matma, chemia, rachunki różniczkowe i całkowe. Analiza matematyczna ale to już znacznie późniejsze czasy. Eksperymenty przenajróżniejsze. Od różnych pirotechnicznych, które w sumie raczej mało mnie pociągały, do próby produkcji kwasu siarkowego i diamentów.

 F: Czyli jak byłeś dzieckiem miałeś już telewizję w domu?

 N: Od urodzenia praktycznie. Pierwszy Neptun, bez numeru, lampowy, czarno-biały.

 F: Dwa kanały wtedy były?

 N: Nie, wtedy był jeden. Dwójka doszła później, jakoś za Gierka.

 F: No to przynajmniej kłótni o pilota nie było.

 N: Bo nie było pilotów.

 F: To co wtedy w telewizji leciało?

 N: Oprócz dobranocki to jeszcze dziennik telewizyjny, potem film, rano raczej jakieś edukacyjne programy. Mało pamiętam.

 F: A te diamenty to jak miałeś zamiar produkować?

 N: Taki mój wymysł, oczywiście głupi. Wykombinowałem sobie że z CCL4 metodą Wurtza można by spróbować coś w ten deseń. Problem był ze zdobyciem metalicznego sodu, byłem za mały wtedy by mi sprzedali.

 F: A po okresie zainteresowania chemią jaki okres przyszedł?

 N: Matematyka i to raczej ta wyższa. Chciałem przy pomocy wykresu dość skomplikowanej funkcji, wymodelować cały wszechświat. Jeszcze chyba mam zapiski z tego okresu. W wojsku miałem okres matematyczny, po wojsku okres malarski.

 F: Opowiedz coś więcej o tym wojsku.

 N: W wojsku, zwłaszcza za komuny było chujowo, ale bojowo.

 F: To ile tam siedziałeś?

 N: Trafiłem do woja tuż po skończeniu się stanu wojennego, do Wejherowa, na dwa lata. Byłem w jednostce łączności, Marynarka Wojenna ale lądowa.

 F: I co tam robiliście?

 N: To co zwykle robi się w wojsku. Kupę niepotrzebnych rzeczy. Ja byłem operatorem stacji kablowej P-303. Wszystko tam było po rusku, wszelkie opisy i podpisy.

 F: No ale ty ruski chyba ogarnięty masz całkiem dobrze.

 N: Nie, zawsze z ruskiego byłem pałowany, ale piąte przez dziesiąte znałem. Chyba już wspominałem, że edukacja szkolna do mnie słabo trafiała.

 F: Operator to brzmi odpowiedzialnie.

 N: Taka tam fucha. Lepsza niż zwykły kablarz, nie musiałem biegać z bębnem poprzez knieje.

 F: I do czego taka stacja kablowa była potrzebna?

 N: Nasza jednostka miała zabezpieczać łączność ze sztabem marynarki wojennej.

 F: A który to był rok?

 N: W woju byłem w latach 1983 do 1985.

 F: O, to już chyba względna stabilizacja.

 N: No to już było po stanie wojennym, jak wspominałem wcześniej i dobrze, bo ci, którzy tam wtedy trafili, mieli przedłużoną służbę o jakieś pół roku chyba

 F: Byłeś hipisem?

 N: Nie. Mnie takie sprawy nie kręciły, poza tym ruch hipisowski zaczął się gdzieś w latach 60-tych. Moda była, ale strasznie denna. Tak to dziś odbieram. Zespołem mego późnego dzieciństwa była ABBA. Zakochałem się tej blondynie, choć ta czarna też była spoko. Do tej pory lubię czasem coś ich puścić, ale wtedy to był number one. Wiesz co, może na dzisiaj już wystarczy? Fan, jesteś tam? Cholera, no. I znowu gadam do siebie.

 

 

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +fanthomas
Kategoria: wywiady

Liczba wejść: 1

Opis:
Dodano: 2020-04-10 12:30:39
Komentarze.
~jagodolas 4 m.
Kurde wywiad fajny, ale Nuncjusz jeszcze lepszy. Zajebiste
Odpowiedz
+fanthomas 4 m.
To w zasadzie część 1 dopiero, więc niewykluczone że powstanie cześć 2
Odpowiedz
+berkas 4 m.
Czyli jak byłeś dzieckiem miałeś już telewizję w domu?

Od urodzenia praktycznie. Pierwszy Neptun, bez numeru, lampowy, czarno-biały.
Zabrakło

F i N
Odpowiedz
+berkas 4 m.
Super wywiad, są wybuchy i piękne kwestie, no bym powiedział hollywoodzko.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
ooo, zaznaczam, wrócę
Odpowiedz
+fanthomas 4 m.
Ritha czekamy z nuncjuszem
Odpowiedz
!Szudracz 4 m.
Lubię te wywiady, kawałki z życia.
Odpowiedz
~pkropka 4 m.
Ooo, wywiad którego nie można przegapić
Czekam na drugą część.
Odpowiedz
~JamCi 4 m.
Nuncjusz Wejherowo kocham nad życie, rozumiem, że Ty nie pokochałeś.
Ale fajny tekst :-)
Odpowiedz
@nuncjusz 4 m.
JamCi nie. Do Wejherowa nic nie mam
Odpowiedz
~JamCi 4 m.
nuncjusz a to fajnie. długo chciałam tam mieszkać. I piękne misterium tam jest.
Odpowiedz
Urocze.
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
A więc tak wygląda dzieło prastworzenia 😁
Odpowiedz
!sensol 3 m.
to samo miałem z Abbą, tyle że chyba bardziej mi się czarna podobała. ciekawe, że w tamtych czasach najważniejsze były kompozycje i umiejętność śpiewania. dziewczyny z Abby nie eksponowały nadmiernie walorów (dupa, cycki) chociaż mogłyby. nie liczyło się to tak bardzo wtedy, jak teraz. pamiętam 1976 - studio 2 i koncert z playbacku Abby. kurwa mać! TO BYŁO WYDARZENIE. chyba później nic już tego nie przebiło
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
No więc jestem, z drobnym opóźnieniem, ale dotarłam, słowo droższe pieniędzy.
"Jako niemowlę nie byłem tak interesujący jak teraz" - zapewne

"F: A później była szkoła.
N: No nie tak zaraz. Później było przedszkole. Zaliczyłem wszystkie szczeble edukacji"

"Taka jedna, obiecałą mi pokazać muszelkę jak jej pokażę psipsiorka" - urocze

Pirotechnika jest akurat bardzo interesująca. Nawet nie wiesz jaki piękny płomień oplatający wielki gar kompotu rodzi się z małej, plastikowej zatyczki do zlewu, która przez przypadek... ach!

"F: No to przynajmniej kłótni o pilota nie było.
N: Bo nie było pilotów"

"N: Matematyka i to raczej ta wyższa. Chciałem przy pomocy wykresu dość skomplikowanej funkcji, wymodelować cały wszechświat" majo rozmach

"musiałem biegać z bębnem poprzez knieje"

Fajny wywiad, lubię słuchać życiorysów Czy tam, czytać.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin