Nic się nie stało to tylko awaria Daktyl #1

TW#7 Demoniczna wieża część 1 z ??

 Postać: Dodupyzaur

 Zdarzenie: Twarde koja niebieskiego ścierwa. (Rzecz o tym jak trzy wybrane smurfy + cztery wybrane postacie z innych bajek (muminki czy inne cholera wie co) trafiają do jednej celi, na twarde prycze)

 Efekt: Z Twojego ostatniego tekstu odpowiednio: Zdanie pierwsze, trzecie „Można łatwo stracić skromne zasoby gotówki, bezzasadnie wychylając nosa na zewnątrz.”, piąte „Może umrzeć z głodu, bo do sklepu nie wpuszczą.” i ostatnie musi pojawić się w tekście najnowszym. Przy czym ostatnie musi być pierwszym, a pierwsze ostatnim.

 

 — Możesz mi mówić Mieciu albo jak tylko inaczej zapragniesz — powiedział olbrzym Dodupyzaur. — Chodzi mi o to mały słodki niebieski stworku, żebyś nie darł tak głośno japiszcza. Bo wiesz, ja zupełnie gardzę przemocą. To, co nas łączy, jest czystą fizyczną miłością. Nie ważne, że aplikowana przez wasze jędrne tyłeczki. Otworek nie ma dla mnie specjalnego znaczenia.

 — Pasibrzuchu, przyjdzie Papa i będziesz miał przechlapane! — krzyknął Ważniak, mocno ściskając pręty w drzwiach od celi.

 — Można łatwo stracić skromne zasoby gotówki, bezzasadnie wychylając nosa na zewnątrz wioski. Papa Smerf ma ze mną układ. Jak potrzebuję, dostarcza mi świeże, niezużyte, malutkie smerfiątka — zaśmiał się olbrzym.

 — Ojoj, nie może być! RAAAAATUNKU, NA POMOC!!! Papo Smerfie! — darł się wściekle Ważniak. — A ty przerośnięty parszywcu spróbuj mnie tylko tknąć. Papa Smerf nauczył mnie kilku swoich magicznych sztuczek!

 — Doprawdy? To się bardzo dobrze składa, tym razem miał mi dać coś nadzwyczajnego. Wieczorem pokażesz, na co ciebie stać.

 — Ehhh no debil — westchnął chłopak w zielonym kapeluszu i zaczął rozpalać fajkę.

 — Chyba nie masz zamiaru palić co?

 — Chyba nie masz zamiaru mi tego zabronić? Współwięźniowie mogą być równie groźni albo i gorsi od tego grubego perwerta.

 — Chłopaki pomóżcie mi, nikt mnie tu nie traktuje z należytym szacunkiem. A przecież Papa Smerf zawsze powtarza: „W chwili trwogi słuchajcie Ważniaka!”. Osiłek, Łasuch, Śpioch, Śpiochu śpisz, zbudźże się! panowie do mnie. — komenderował upierdliwy okularnik.

 — Nie jesteśmy twoimi chłopcami na posyłki patafianie. Będziesz się źle zachowywał, to pożałujesz — syknął Osiłek, nerwowo wymachując pięścią.

 — Panowie nie skłócajcie ekipy. Co będziemy jedli? Musimy działać wspólnie. — wtrącił gruby smerf, zjadając ostatnią babeczkę.

 —Biedny niebieski grubasek. Może umrzeć z głodu, bo do sklepu nie wpuszczą — drwił kopcący fajkę.

 Z rogu celi dobiegł złowrogi warkot i powiało chłodem. Włóczykij podciągnął płaszcz pod brodę.

 — Ty drący tak głośno mordę, weź i krzyknij, że pora na kąpiel świetlną Buki. Inaczej wszystkich nas zamrozi. Ciemno w tym lochu jak nie wiem co. — chłopak spokojnie wydał polecenie. — Kochana nic się nie martw, trzeba tylko odpalić lampę gazową.

 — Cooococo to jest Buka? — jąkał się Ważniak. — Czy on nas tu trzyma z jakimś potworem.

 — Twój niewyparzony jęzor napyta ci kiedyś biedy. Wołaj Pasibrzucha.

 — Pasibrzuchu, Buka musi dostać trochę światła!

 Nagle z dziury w ścianie zaczęło dobywać się ciche syczenie. Włóczykij podszedł do niej szybko i zakrzesał iskry draską. Pojawił się chybotliwy fioletowawy płomień jak na kuchence gazowej. Z głębi pomieszczenia przemieścił się masywny cień. Zabierając całe ciepło i radość z otoczenia. Towarzysze niedoli zaczęli dygotać i szczękać zębami.

 — Kto zapalił światło? — spytał Śpioch, unosząc głowę z poduszki.

 Przeciągle ziewnął, przewrócił się na drugi bok i zasnął dalej.

 Na najwyższej pryczy ktoś zaczął cichutko szlochać. Włóczykij wstał i jednym susem wskoczył na górę. Usiadł na twardej desce i poprawił koc, leżącemu tam dziecku.

 — Krzysiu spokojnie, nic się nie dzieje — szeptał łagodnie.

 — Ale ten wstrętny olbrzym zabrał Puchatka! — łkał maluszek. — Mój ukochany przyjaciel cierpi, a ja nie mogę mu pomóc.

 — Ten żółty miś jest twardszy, niż się tobie zdaje — uspokajał wędrowiec, głaskając malca po głowie. — Zagram coś miłego ma harmonijce, a ty postarasz się zasnąć.

 — Ale mam tu tak twardo pod głową.

 — Osiłku czy Śpioch mógłby pożyczyć Krzysiowi na jedną noc swoją poduszkę?

 — Pewnie — rzekł bez wahania niebieski koksik.

 Osiłek wyciągnął jaśka spod głowy chrapiącemu smerfowi i podał chłopakowi. Włóczykij prędko ululał malca, grając mu spokojną kołysankę.

 — Panowie, trzeba przedsięwziąć plan ucieczki. Ta koszmarna wieża nie jest właściwym miejscem dla postaci z dziecięcych bajek. — Osiłek miał dość bezczynnego siedzenia.

 

 Część 2: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=2913

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +berkas
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 1

Opis:
Dodano: 2020-04-19 22:39:41
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
+berkas 3 m.
TreningWyobrazni oooo dzień dobry Treningu
Odpowiedz
+fanthomas 3 m.
Zestaw wybitnie trudny ale dobry pod zrobienie parodii
Odpowiedz
+fanthomas 3 m.
I chyba właśnie to zrobiłeś. Jest super
Odpowiedz
+berkas 3 m.
Próbowałem
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
"— Ojoj, nie może być! RAAAAATUNKU, NA POMOC!!! Papo Smerfie! — darł się wściekle Ważniak." - autentycznie słyszę głos Ważniaka.
Czekam na więcej. Cieszę się, że będzie więcej.
Mam nadzieję, że pójdzie w kierunku Słoń - Bajkowe Pato, bo na razie zapowiada się wybornie.
Odpowiedz
+berkas 3 m.
Miałem tak samo pisząc z tym głosem ważniaka. Pomysł jest, ale póki co głównie na wygląd wieży. Muszę wykombinować jeszcze do tego ciekawą historię.
Odpowiedz
*Canulas 3 m.
berkas czuyn powyższe
Odpowiedz
^Halmar 3 m.
Ubawiłam się Jako smerfofanka stwierdzam, że charakterki czołowych postaci wiernie oddane, tylko Papcia nie posądzałam nigdy o takie podstępne knowania.
No, ciekawe, jak się chłopaki wykaraskają
Odpowiedz
+berkas 3 m.
A no widzisz, nie mogłem wszystkiego zostawić tak samo , dzięki że wpadłaś.
Odpowiedz
~alka666 3 m.
Mistrzowsko! Pięknie!
Fajne postaci z bajek za kratkami
Czekam na ciąg dalszy.
Odpowiedz
~Agnieszka 3 m.
Witam,
Panie berkas, pan się nudzisz chyba że takie tu niestworzone historyje obmyślasz hahaha

Zgrabnie nakreślona, niewinna w swej wymowie, historyja.
Lecz mimo to, wiem, żeś stworzony do wyższych celów pisarskich, niż pisanie o postaciach z bajek
Pozdrowionka
Odpowiedz
~Manta 3 m.
No, fajnie się to czytało
Odpowiedz
~alfonsyna 3 m.
"Nie ważne, że aplikowana" - Nieważne;
No i troszkę pogrzeb w interpunkcji.
Ale co najważniejsze - ja też słyszałam autentycznie w głowie głos Ważniaka przy jego kwestiach! Świadczy to również o tym, że jego osobowość udało Ci się oddać doskonale. Zresztą, całość bardzo sympatyczna, chętnie bym czytała sobie dalej, bo to taki trochę powrót do dzieciństwa tylko w wersji dla dorosłych. Dzięki za to!
Odpowiedz
Fajna hybryda. Jestem fanką Muminków i duchowym Włóczykijem, więc jak najbardziej na tak .
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
Crazy
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin