TW#8 – Lirydy TW#7 – Cmentarna opowieść

Ocean w dzbanie

 Kiedy mój Budrys odszedł

 wsiadłam do amfibii

 by przebyć drogę wśród Cieni Amberu

 gdzie moje życie, szczęście i dramat

 w nich chciałam znaleźć odpowiedź

 i wyrzec się wszystkiego

 

 Na krawędzi świata

 bezmiar, czas i względność

 mieszały się w Oceanie ciszy

 - trzymałam je w dzbanie bez dna

 szepcząc słowa zaklęcia

 więzionego w Kamieniu Filozoficznym

 

 Tu koniec mej drogi

 Cieni w dzbanie nie ma.

 Bursztyn zadusił ostatni krzyk

 w Oceanie Istnienia

© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: proza_poetycka
Opis:
Dodano: 2020-04-21 20:41:26
Komentarze.
*Canulas 1 m.
Cholera.
Ucieczka. Odwracanie głowy. Metafora głowy pod kocem - tu w książkach, ale jednak wrócić trzeba. Nie wszystko klarowne, bo przed północą już, więc ja-kopciuszek w klapkach potrójnie tępy, ale... wśród dzisiejszych tekstów, co tom się na nie napatoczył okiem załzawienem, pierwsza trójca.
Podium, choć raczej nie na pierwszym
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Canulas dobrze lawirujesz okołomyślą
Podziwiam i dziękuję, za ślęczenie nad moimi wypocinami o północy.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
yee
Odpowiedz
~Agnieszka 1 m.
Ładne, choć ten Budrys zaburzył mój odbiór i sprowadził utwór do nieco komicznego rozmiaru.
Niemniej, podobają mi się zwroty, które użyto dla podkreślenia emocji i zagubienia.
Pozdrawiam
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Agnieszka dziękuję.
Budrys - tak go nazywałam w wyobraźni, od kiedy się dowiedziałam, że kiedyś to było jego imię.
Budrys był kochany, ale odszedł. Ból utopiłam w szalonym pędzie wyobraźni.
Odpowiedz
Całkiem ciekawe.
Podoba mi się
Odpowiedz
~alka666 11 d.
OmnesMoriuntur dzięki
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin