co słychać u Mielonków? feministyczny komiks

wazon (TW#8)

 postać: Kobieta z piasku

 zdarzenie: Smok atakuje

 efekt: Twój ostatni dzień z życia

 

 

 No więc wreszcie zasiadłem przed klawiaturą. Nie mam już żadnej wymówki. Siedzę na drewnianym krześle, przede mną biały jak ściana prosektorium ekran. Zawsze piszę siedząc na twardym drewnianym krześle. Tylko raz podłożyłem sobie pod tyłek kocyk aby wykorzystać efekt i uciułać dodatkowy punkt. Chociaż... z tym kocykiem to też nie do końca prawda. A właściwie - gówno prawda. Nie podłożyłem kocyka. Z prostego powodu. Nie mam kocyka. Mógłbym podłożyć ręcznik ale tego też nie zrobiłem. Skłamałem, że podłożyłem kocyk. Nikt tego przecież nie sprawdzi. Czy miałem, czy nie miałem kocyka. Ale i to, że teraz się przyznaję do kłamstwa też o niczym nie świadczy. Może teraz kłamię, że kłamałem. Może jednak miałem kocyk pod tyłkiem i tylko teraz kłamię, że nie miałem?

 Odkładanie pisania na później już nie wchodzi w grę. Dziś jest ostatni dzień. Dalej przeciągać nie można. Już obudziłem się. Załatwiłem małą i dużą potrzebę. Umyłem zęby. Wziąłem prysznic. Zrobiłem kawę i wypiłem ją. Sprawdziłem przy kawie, co słychać na T3 i na Facebooku. TW nie odwołane, więc trzeba pisać, bo dzień się niedługo skończy. Ale jeszcze najpierw spacer z psem. Potem śniadanie. A potem czytanie Kundery. Dwie godziny kończyłem "Nieznośną lekkość bytu". Czytanie Kundery dawało mi alibi. To dobra książka i na pewno jest jakimś powodem, aby nie pisać opowiadania na TW. Chociaż, jak miałem dwadzieścia lat i pierwszy raz zabrałem się za tę powieść zrobiła na mnie dużo większe wrażenie. Czy byłem wtedy bardziej wrażliwy? Czy więcej było we mnie empatii? Czy z biegiem lat zobojętniałem na wszystko? A może wręcz przeciwnie? Może wydoroślałem, okrzepłem intelektualnie i emocjonalnie i nie jestem już tak podatny na gierki, które próbuje prowadzić ze mną Milan Kundera? Proste gierki i tanie chwyty. Nie, to za dużo powiedziane. Książka nadal jest świetna. Ale gdzieś pod wierzchnią warstwą fabuły dostrzegam jednak dydaktyczny szkielecik. Jakąś nieposkromioną przez autora chęć wyjaśnienia niewyjaśnionego, predylekcję do pouczania mnie, co mam myśleć o tym i o tamtym... Na gościa po pięćdziesiątce takie chwyty już nie działają tak dobrze.

 No więc co?

 Trzy tygodnie minęły, a ja dalej nie wiem, jak wybrnąć z tematu.

 

 Bohaterem mojej historii jest (to znaczy mógłby być) Mikesz Szipudojuch. Widzę go jak idzie brzegiem morza po twardym piasku a fale obmywają mu bose stopy. To jego pierwszy dzień na wolności. Właśnie skończył odsiadywać wyrok piętnastu lat więzienia. Siedział za gwałt.

 Więzienie dla gwałciciela jest podwójnie nieznośne. Nie może on uprawiać działalności, którą tak bardzo lubi, czyli gwałcić. Na Mikesza inni więźniowie mówili "Smoku", bo bez przerwy palił papierosy. Jednego za drugim. Koił nikotyną nerwy, które napięte miał jak postronki, tak bardzo chciało mu się gwałcić.

 W końcu rzucił palenie, ale ksywa została. Rzucił palenie i zaczął odwiedzać więzienną siłownię. Chciał się zmęczyć, wypalić w forsownym uprawianiu sportu chuć, którą czuł przez cały czas, ciągłe dokuczliwie swędzenie w lędźwiach. Ale zrobiło się jeszcze gorzej. Od uprawiania sportu i niepalenia, jego stan zdrowia znacznie się polepszył, a przez to, jeszcze bardziej chciało mu się popełniać niecne czyny. Istna kwadratura koła.

 Ale to już historia. Nasz Mikesz Szipudojuch idzie brzegiem morza, a plaża robi się coraz bardziej pusta. Fale z cichym pluskiem obmywają mu nogi. Gdzieś daleko i wysoko samolot odrzutowy rozcina białym ostrzem planszę nieba.

 Idzie tak sobie i idzie plażą, wokół nie ma już żywego ducha. I wtedy zauważa leżącą tuż przy brzegu, prawie dotykaną przez języki fal kobietę z piasku. Kobieta jest pięknie wyrzeźbiona. Ma cudowną piaskową buzię i cudowne piaskowe włosy. Półkule piersi utoczone z mokrego piasku unoszą się dumnie nad ciemnobrązowym torsem. Kusząco rozkłada długie nogi. Piaskowa kobieta leży naga w pozie zachęcającej do natychmiastowego położenia się na niej. Mikesz Szipudojuch czuje narastające pożądanie, rozpina pasek, rozpina rozporek, spodnie i gacie zsuwają mu się do kolan, wierzga nogami, spodnie i gacie opadają do kostek, a Mikesz rzuca się na piaskową kobietę i miota się na niej, dźgając rozpalonym, wyposzczonym latami więziennej abstynencji członkiem. Kobieta rozpada się w proch, a Mikesz coraz gwałtowniej pracuje lędźwiami, jego wypięty goły tyłek coraz szybciej podryguje na rozkopanym pagórku, w który zamieniła się piaskowa kobieta. Smoku atakuje! - myśli w nim jakaś ostatnia nie porażona prądem palącej żądzy cząstka mózgu.

 Nagle rozlega się okropny wrzask Mikesza, a jego twarz wykrzywia straszny grymas. Ale nie! Nie jest to krzyk orgazmu. A grymas nie jest grymasem rozkoszy. Twarz mężczyzny wykrzywia się pod wpływem bezbrzeżnego cierpienia, straszliwego bólu, który poczuł nagle w członku.

 Nasz Mikesz podczas szaleńczego gwałtu na piaskowej kobiecie, nadział sobie fiuta na odłamek szkła, który tkwił w piaskowym ciele kochanki.

 Nie wiadomo, czy ktoś specjalnie zostawił tam odłamek szkła, aby ukarać gwałciciela, czy może stało się to zupełnym przypadkiem. Powiedzmy jacyś menele stłukli tu butelkę po piwie. Tak czy siak - gwałciciel został ukarany, a historia zrobiła się taka "z morałem".

 Nie warto być złym! - krzyczy historia. Zła karma wraca. Zło wraca do tego, kto je czyni!

 Nasz nieszczęsny gwałciciel zgłasza się na SOR. Po czterech godzinach mocno już wykrwawiony doczekuje się chirurga, który bez zbędnych pytań, każe mu się kłaść na stół zabiegowy i zszywa mu poharatanego chuja.

 - Wazon? - pyta chirurg Mikesza po skończonym zabiegu.

 - Co, wazon? - Mikesz nie rozumie pytania.

 - Wsadził sobie go pan do wazonu i nie mógł wyjąć.

 - Ja?

 - Roztłukł pan wazon i wtedy skaleczył sobie fiuta.

 - Co pan bredzi? Jaki wazon?

 - Wszyscy tak mówią. Że nie wazon - chirurg śmieje się. - Wstydzą się, że wtykali w wazon.

 - Do żadnego wazonu nie wsadzałem.

 - A co pan robił?

 - Byłem na plaży i...

 - I co?

 - Nic... nieważne. Niech panu będzie, że wazon.

 - No widzi pan! - chirurg znowu się uśmiecha. - Nie ma się czego wstydzić. Teraz niech pan zostawi fujarkę w spokoju, da jej odpocząć. Musi pan powstrzymać się od stosunków seksualnych przynajmniej na trzy tygodnie, dopóki rana się nie zagoi.

 - Na trzy tygodnie? - Mikesz robi oczy okrągłe jak spodki. - Tak długo?

 - To konieczne.

 - A mógłbym w takim razie sam...

 - Co sam?

 - Sam sobie...

 - Nic pan sobie nie może sam! Może go pan używać tylko do sikania!

 

 Zdołowany tragiczną diagnozą lekarza Mikesz wlecze się powoli przez oświetlony zimnym światłem jarzeniówek szpitalny korytarz.

 A chuj piecze go jak sto chujów.

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !sensol
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 6

Opis:

Dodano: 2020-05-10 17:38:21
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~alka666 4 m.
Noszszsz... Jeszcze trzy tygodnie!
Kara dotkliwa. Może wazonu nie trzeba by tłuc?
Odpowiedz
!sensol 4 m.
alka666 - znaleźć nowy niestłuczony
Odpowiedz
~alka666 4 m.
sensol ale dopiero za trzy tygodnie...
Odpowiedz
~Karawan 4 m.
Piękne ostatnie zdanie! Na wskroś Sensolowe Choć prawdę mówiąc to i nazwisko bohatera mniamuśne . Brawo Ty!!
Odpowiedz
!sensol 4 m.
Karawan dzięki za odwiedziny
Odpowiedz
~Karawan 4 m.
sensol Przyjemność czytania moja - wygrałem

Odpowiedz
~jagodolas 4 m.
Ał zabolało. Fajne, zazdroszce, bo jakaś taka swoboda w Twym pisaniu jest, jakoś tak wszystko naturalnie płynie. Jak rzeka.
Odpowiedz
!sensol 4 m.
jagodolas dzięki za słowa otuchy
Odpowiedz
Świetne. Tak jak podkreśliła jagodalas, widać dużą swobodę w pisaniu. Cóż... Ja z kolei zupełnie nie potrafię pisać tego rodzaju tekstów, więc fajnie dla odmiany przeczytać coś innego. Przyjemne, nawet zabawne, lekkie. Jak najbardziej Twój tekst coś w sobie ma.
Odpowiedz
!sensol 4 m.
OmnesMoriuntur dziękuję za słowa otuchy
Odpowiedz
~JamCi 4 m.
Pośmiałam się smakowicie. Dzięki :-)
Odpowiedz
!sensol 4 m.
JamCi dzięki za odwiedziny
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Hahahaha, uwielbiam, naprawdę uwielbiam. Za dystans, za kocyk, za Mikesza. Cudne, nienachalne, inne
Odpowiedz
!sensol 4 m.
Adelajda dzięki za wizytejszyn
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
"Zawsze piszę siedząc na twardym drewnianym krześle. Tylko raz podłożyłem sobie pod tyłek kocyk aby wykorzystać efekt i uciułać dodatkowy punkt. Chociaż... z tym kocykiem to też nie do końca prawda. A właściwie - gówno prawda. Nie podłożyłem kocyka. Z prostego powodu. Nie mam kocyka. Mógłbym podłożyć ręcznik ale tego też nie zrobiłem. Skłamałem, że podłożyłem kocyk. Nikt tego przecież nie sprawdzi" - COOOO?! Okłamałeś Komisję Kontroli Gier i Zakładów? :o No wieta co! Jestem oburzona!!!
Odpowiedz
!sensol 4 m.
Ritha kłamałem, że kłamałem, że kłamałem, że kłamałem, że kłamałem kłamałem, że kłamałem, że kłamałem, że kłamałem, że kłamałem kłamałem, że kłamałem, że kłamałem, że kłamałem, że kłamałem że kłamałem, że kłamałem, że kłamałem, że kłamałem, że kłamałem..
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
sensol
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Wrócę tutaj! Muszę OCHŁONĄĆ!

Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Doczytałam! Bardzo mi szkoda Mikesza, pomimo że był gwałcicielem. Nie poznaliśmy jednak ofiar gwałtów, aby można im było współczuć. Poznaliśmy za to cierpienia Mikesza i jemu tutej ma się ochotę współczuć. Super sensol, przerwa z TW do 31 maja Odsapnij!
Odpowiedz
!sensol 4 m.
Ritha dzięki za wizytę
Odpowiedz
~alfonsyna 4 m.
"Koił nikotyną nerwy, które napięte miał jak postronki, tak bardzo chciało mu się gwałcić" - ja nie wiem, czemu to zupełnie nieśmieszne zdanie mnie rozśmieszyło
"nad ciemno-brązowym torsem" - podobno "ciemnobrązowym" można sobie, a nawet trzeba, bez myślnika;
Tak sobie myślę, odnośnie samej historii, że jednak nie skończyła się tak bardzo źle, strata mogła być wszakże dużo dotkliwsza.
I tak po prawdzie, to ja nie wierzę, że mógłbyś nie umieć wybrnąć z jakiegoś tematu - chyba się przyzwyczaiłam, że wybrniesz z każdego, tu też wszak poszło łatwo, lekko i przyjemnie. Dla mnie Pan żeś jest pewniak, no tak wyszło.
Odpowiedz
!sensol 4 m.
alfonsyna - poprawiłem. cieszę się, że tak odebrałaś to zdanie. takie było założenie nie chciałem zbyt mocno krzywdzić swego bohatera
Odpowiedz
~Anette 4 m.
Aż mi się humor poprawił po przeczytaniu tego tekstu,świetne.
Odpowiedz
!sensol 4 m.
Anette dzięki za wizytę
Odpowiedz
+berkas 4 m.
„ A chuj piecze go jak sto chujów." Amen
Odpowiedz
~Agnieszka 4 m.
Hej,
Masz taką manierę zaczyniania, przynajmniej niektórych opek, tyradą dotyczącą wahań egzystencjalnych związanych z prozą życia. Podoba mi się takie podejście, po po wyrzuceniu tego "balasku egzystencjalnego" z siebie, odkorkowuje się zaczopowany umysł (to moja teoria i zaczynasz tworzyć niezłe cacka. Tak jest i w tym przypadku. Mamy tu do czynienia z "całkiem niezłym cackiem"
Pozdrowionka
Odpowiedz
!sensol 4 m.
Agnieszka dziękuję za słowa otuchy tutaj tyrada może być nawet uzasadniona efektem, który mi wylosowano
Odpowiedz
~Agnieszka 4 m.
sensol w pełni się zgadza wpasowałeś się jak nigdy i masz 100% uzasadnienie
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin