#TW 9 - Labirynt świadomości Zabij mnie, glino

Męski kibel

 PRZEMYSŁAW SAŁATKA - BORYS SZYC

 ROBERT DZIDA PS. KINDYBAŁ - MIKOŁAJ ROZNERSKI

 ERYK KANALIZACJA PS. WNUSIO - TOMASZ KAROLAK

 BARTOSZ NUDA - PIOTR CYRWUS

 KAZIMIERZ BZIKA PS. MARSELUS ŁOLES - MICHAŁ MILOWICZ

 

 Miałam tylko 17 lat. Mój chłopak zadzwonił do mnie. Powiedział, że odchodzi. Że to... że to dalej nie ma sensu. Później wszystko potoczyło się samo. Gdy o tym myślę, napływają mi łzy do oczu. Wpadłam w depresję, potem bulimię, aż w końcu myśli samobójcze. Chciałam się pociąć, ale bałam się, że mnie odratują. Wtedy poznałam jego. Wiem tylko, że nazywał się Sałatka. Wprowadził swoim szczerym śmiechem radość do mojego szarego życia. Ale zacznijmy od początku.

 

 Sałatka przyszedł do Bartka Nudy, youtubera nagrywającego wywiady ze znanymi ludźmi. Coś jak 20m2. Tyle, że Nuda nie zapraszał polityków, dziennikarzy czy celebrytów, a różnych świrów. Jednym z nich był właśnie Sałatka. Mieszkanie Nudy było pełne kolorowych gazetek plotkarskich, egzemplarzy Super Expresu i płyt z rapową muzyką. Przed wywiadem mężczyźni wciągnęli po dwie kreski kokainy.

 

 - O kurwa, Bartuś! Twój towar to killer, ja pierdolę! - powiedział Sałatka.

 - Dobra, Sałatka, jedziemy z tym koksem - Nuda poprawił fryzurę i włączył kamerę. - Elo, witam was, tutaj jak zwykle Bartek. Nagrywamy livestreama. Dzisiaj naszym gościem jest nie byle kto.

 - Pozdrawiam wszystkich serdecznie - pomachał do kamery Sałatka.

 - Przemysław Sałatka, właściciel firmy budowlanej Popek Architecture. Powiedz nam, czym się obecnie zajmujesz, Przemek?

 - Czym? Obecnie składam działo plazmowe.

 - Naprawdę?

 - Wystarczyło poznać kilka zakazanych wzorów fizycznych, alchemii, zasad czarnej materii, i działo jak ta lala.

 - No dobrze, a po co ci ono?

 - Jak to po co? Do obrony!

 - Przed kim?

 - Rzecz jasna przed illuminatami, którzy poprzez talerze satelitarne generują globalne ocieplenie. W rzeczywistości są oni Reptilianami, jaszczuroludźmi z księżyca Jowisza Io.

 - Poczekaj, Przemuś, mod podesłał mi właśnie jedno z pytań od widzów na livestramie. Ten gość pisze...czekaj... *zmień dilera pojebie pozdro 600.* Co na to powiesz?

 - No cóż, mądrzejszych zawsze albo zabijano albo osadzano w psychiatrykach. Ludzie boją się mądrzejszych od siebie. Dlatego, złamasie, stul pysk z łaski swojej. Spierdalaj, kurwo, rozumiesz?

 - Kolejne pytanie. Od jakiejś dziewczyny. PaulaMinecraft pisze: czy to prawda, że na Marsie żyją smoki?

 - Jak mi wyślesz zdjęcie swoich cycków, to może ci odpowiem, Paulinko.

 - Hehe. Dobra, kontynuujmy rozmo....

 - Poczekaj... ty... niemożliwe...

 - O co chodzi?

 - Masz zeza rozbieżnego!

 - No mam i co?

 - Ludzie z zezem rozbieżnym to agenci załogi z Roosevelt! Zdychaj, kurwo! - Sałatka wyjął pistolet i zabił Bartosza strzałem w głowę. - O nie! Co ja zrobiłem, teraz będą mnie ścigać! Kurwa!

 Sałatka strzelił w kamerę i wybiegł z mieszkania. Gdy wychodził na wyremontowaną niedawno klatkę schodową, zobaczył dziewczynę w czarnych ubraniach i mrocznym makijażem.

 - Hej... coś się stało? - spytał.

 - Nie.. ja tylko...

 - Dlaczego się tak dziwnie ubierasz?

 - Mam depresję.

 - Nie pierdol, małolata. Zabiorę cię na jakąś fajną bibkę, to się trochę rozerwiesz. Przemek Sałatka jestem. A ty?

 - Władzia.

 - Władzia? Kurwa mać, co to za imię?

 - Normalne. Polskie.

 - Ale kto tak dzisiaj dziecko nazywa? Nie dziwię się, że masz depresję.

 

 Kilka godzin później Sałatka i Władzia weszli do klubu. Wokół pełno ludzi chlejących, ćpających, tańczących, a nawet uprawiających seks. Głośna muzyka elektroniczna dudniła w uszach. W pewnym momencie didżej postanowił zapodać wokal.

 - Zajebać wokal? - spytał, po czym skierował mikrofon na entuzjastyczną widownię. - Dobra.

 - Ciekawe, co zaśpiewa - mruknął Sałatka.

 - Piosenka *Impra jest tu*. Track poproszę! Łoooooł Jebać frajerów!

 - Jebać frajerów! - wrzasnęli ludzie z widowni.

 - Ja pierdolę, impra w kurwę, dzisiaj pewnie chuja urwę

 Będę ruchał jak jebnięty, wciągnę węża, spale skręty

 Barman podaj coca-colę to se węża tam wpierdolę

 Niech mi nos trochę odpocznie, bo ja lecę całorocznie

 Szykuj skocznie, zaczynamy, zaraz się sponiewieramy

 Barman już węgorza łowi, my jesteśmy już gotowi

 Pędzi ta lokomotywa, jedna setka i dwa piwa

 Czyli kurwa laska twoja, dalej laska targaj gnoja

 To nie kutas, to jest Bobi, on ci w pipie dobrze zrobi

 Mów mi Bobi duża knaga, go nie zważy nawet waga

 Nie ma, kurwa, takiej wagi, dzisiaj w pipie doznasz magii

 Jestem nagi w samych butach, bo kurwy tańczą na fiutach! - śpiewał didżej.

 - Dobra, słuchaj, Władzia. Muszę lecieć do kibla, bo kumpel do mnie dryndnął, że na mnie czeka. Zostań tu, dobra?

 - Spoks.

 

 Sałatka udał się do męskiej toalety. Tam czekali już na niego Wnusio i Kindybał.

 - Co jest, chłopaki?

 - Bo lofumief, kuhwa, wymyflifefmy, fe...

 - Dobra, Wnusio, nie pierdol, bo i tak nie zrozumiem. Kindybał?

 - Robimy kurwa konkretne zawody w sraniu. Kto wysra większego kloca, wygrywa pół kilo koksu i świnię na jednego loda.

 - Dobra. I kto prowadzi?

 - Wnusio, jak to on, sadzi same królicze bobki.

 - Spiepfalaj! Fmato!

 Kindybał nie wytrzymał i uderzył Wnusia w głowę.

 - Mamoooo! - płakał Wnusio, leżąc na podłodze.

 - Teraz ty spróbuj, Sałatka.

 Przemek podszedł do toalety i z całej siły się napiął. Usłyszał pierda, po czym poczuł, jak coś zalewa jego spodnie.

 - Hahahah! O kurwa! Kleks! - roześmiał się Kindybał.

 - Dobra, kutasie, nie ciesz mordy...

 Kindybał zaczął robić głupie miny i zachowywać się jak debil.

 - Ibwyyy! Ibwyyy! - krzyczał, dziwnie skręcając głowę.

 - Pojebany jesteś - skwitował Sałatka.

 Wtem do toalety wbiegła Wiesia.

 - Przemek! Jakiś skurwiel się do mnie przystawiał!

 - Teraz?

 - Tak! Pytał, czy mu obciągnę za cztery dychy!

 - No nie! Tego już za wiele! - Sałatka podszedł do lustra ze zlewem.

 - Co ty robisz? - spytał Kindybał.

 Sałatka złapał się za twarz i... zdarł ją. Odwrócił się i wszyscy troje zobaczyli jego zieloną twarz z ogromnymi, czarnymi oczami.

 - O ja fe piefdole! - jęknął Wnusio.

 - Nie jestem żaden Sałatka. Nazywam się Yr va Dein. Jestem Imperatorem Karalii, cesarstwa mieszczącego się w galaktyce Andromedy. Zemszczę się na tym, kto skrzywdził moją... moją miłość...

 Wtem drzwi do toalety zostały wyważone i uderzyły z hukiem o ziemię. Kindybał ujrzał znajomą twarz.

 - To didżej! Marselus Łoles! - wrzasnął.

 Marselus wepchnął do środka własnoręcznie skonstruowane działo plazmowe.

 - To dzięki tobie, van Dein, wiedziałem, co użyć do obrony przed kosmitami! Można powiedzieć, że popełniłeś dosłownie błąd...śmiertelny!

 Marselus zabił Imperatora wiązką z działa.

 - Tak! - wrzasnął w euforii. - Ufolud zdechł! Mogę wracać ćpać koks, ruchać dziwki i śpiewać melanżowe disco!

 Marselus wykonał taniec radości, w wyniku którego upadł na podłogę.

 - Aj...kurwa...mój nos!

 KONIEC

 

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~TomaszBordo
Kategoria: groteska

Liczba wejść: 16

Opis:

Dodano: 2020-05-29 17:35:22
Komentarze.
~Agnieszka 4 m.
Hej,
Przeczytałam, i... jedna drobna uwaga:
napisałeś "i mrocznym makijażem" a powinno być "i mrocznym makijażu"... Technicznie i stylistycznie jest ok.

Nie mój klimat generalnie, ale doceniam kosmiczne detale.
Reszta wygląda jak nawiązanie do twoich snów, spisana zbyt "ostro", jak na mój gust. No, ale jak już pisałeś, taki masz styl.
Trochę ewoluował, pamiętam twoje pierwsze opka - dwu-trzy zdaniowe i przesycone inwektywami. Tutaj widać fabułę.
Pozdrowionka

Odpowiedz
Halmar Co to jest?
Odpowiedz
^Halmar 4 m.
TomaszBordo prezent na dzień dziecka
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin