żółte złota ryba

lepkie

 pod kapciami pacjentów

 chrzęszczą karaluchy

 chudy jest szpitalny rosół

 tłuste są szpitalne muchy

 

 salowa już nikomu

 dziś nie poda wody

 jest bardzo zajęta

 zaprosił ją na lody

 

 chirurg co z płaskiego

 wypukłe potrafi uczynić

 za to płacą najlepiej

 więc trudno go winić

 

 że na starców gnicie

 krzywi się skrycie

 zrozumże

 po co leczyć starucha

 

 skoro i tak umrze

 tu nie sacrum

 tu profanum

 choć salowa na klęczkach

 

 przygląda się plamie

 na białej bluzce

 

 po bitej śmietanie

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: !sensol
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 20

Opis:

Dodano: 2020-06-03 21:55:39
Komentarze.
Jestem nieco zawiedziony, że zabrakło tutaj charakterystycznych sensolowych powtórzeń, ale i tak bardzo dobry wiersz. Obrazowy, brudny, ciekawy pod względem formy.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
zsrrknight tak, mantry brak!
Odpowiedz
~Agnieszka 4 m.
Witam,
Kurcze, świetne. Stylowe.
Szpitalna, egzystencjalna atmosfera. Mnóstwo niejednoznacznych podtekstów.
Pozdrowionka
Odpowiedz
~JamCi 4 m.
Pamiętam go. Luuubię.
Odpowiedz
~alka666 4 m.
C'est la Vie!
Wszyscy będziemy staruchami. Smutny, sterylny wiersz, ale trudno się z jego przekazem nie zgodzić.

Odpowiedz
~jagodolas 4 m.
Fajne w czytaniu/odbiorze, bardzo mi się )
Odpowiedz
~jagodolas 4 m.

Odpowiedz
*Ritha 4 m.

Odpowiedz
Samo życie, starcy i szpitale i zewsząd obojętność. Świetnie oddana atmosfera tego przybytku, gdzie troska o pacjenta schodzi na drugi, a nawet trzeci plan.
Odpowiedz
^Halmar 4 m.
Sarkastyczne, a finał - crème de la crème
Odpowiedz
~Adelajda 4 m.
Dobre
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin