Sianokosy Guzik

Kieł 2

  Pewnego słonecznego poranka jeżyk Blub postanowił odwiedzić swoich rodziców. Wpadł jak bomba do ich mieszkania mieszczącego się po drugiej stronie lasu i usiadł wygodnie na kuchennym taboreciku. Mama zawołała męża i po chwili siedzieli razem niczym święta trójca jakaś. Blub przemówił:

  - A wiesz mamo że ja zwampirzałem?

  - Nie pleć głupstw synku, wcale nie zwampirzałeś - odpowiedziała mama.

  - Zwampirzałem! Dobrze wiem żem zwampirzał.

  - Nie mówi się "żem". To brzydko.

  - No dobra, ale zwampirzałem!

  - A co to niby znaczy to twoje "zwampirzałem"?

  - Wampir. Mówi ci to coś matko?

  - Pierwsze słyszę, a ty Zygmuncie? - zwróciła się do męża mama Blubka.

  - Hmmm - rzekł dostojny tata - spójrz na jego zęby. Może faktycznie jest coś na rzeczy.

  - Rzeczywiście! - krzyknęła niewiasta - masz nienaturalnie duże zęby synku! Co się stało?

  - No, mówie że zwampirzałem. Wampirem jestem teraz. I powiem więcej. Zabijam szczury, myszy a czasem też koty.

  - Blub, przestań! - zagrzmiał ojciec potężnym basem. Cisza wypełniła mieszkanie. Tylko tykanie zegara ją przerywało. Piętnaście minut minęło nim Blub zdobył się na odwagę, by zadać pytanie.

  - Matko i Ojcze. Muszę o coś zapytać... dlaczego nazwaliście mnie Blub? - Cisza następna zaciążyła nieznośnie. Długa niczym wąż boa dusiciel. Pan Jeż poprawił muszkę, wysiąkał nos, pyknął fajkę i rzekł:

  - Otóż tak. Gdyś się urodził synu mój pierworodny i gdy twarzyczkę swą ujawniłeś, tośmy z matką zaszlochali gorzko.

  - Dlaczego gorzko i dlaczego zaszlochali? - zapytało dziecko państwa Jeżów.

  - Gorzko, bo spazmatycznie. A zaszlochali, boś miał mordkę nieco szpetnawą.

  - Co to znaczy "spazmatycznie" i dlaczego nieco szpetnawą? - drążył Blub.

  - Spazmatycznie, czyli jakoby w drgawkach, a szpetnawa mordka oznacza to, że nie była ona zbytnio piękna.

  - Aha, byłem brzydki tak? I co żeście wtedy zrobili?

  - Nic. Z wiekiem twoja twarz zrobiła się piękna. - Ojciec zdradzał oznaki znużenia rozmową.

  - No ale ja wciąż nie wiem, czemu nazwaliście mnie Blub?

  - Bo tak! - krzyknął Pan Jeż i wyszedł wielkopańsko z kuchni. Mama udawała, że wszystko ma pod kontrolą.

  - Mamo, to wiesz już że zwampirzałem, czy nie wiesz?

  - Wiem Blub, wiem. - Pani Jeżowa wstała i pogłaskała synka po głowie.

  - Zaraz podgrzeję obiad.

  - Nie trzeba. Jak będę wracał przez las, to upoluję jakiegoś zajęca. - Matce na te słowa oczy dęba stanęły. Po pięciu minutach Blub szedł wesoło przez bór.

Liczba ocen: 0
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~jagodolas
Kategoria: groteska
Opis:
Dodano: 2020-06-11 16:50:53
Komentarze.
~JamCi 1 m.
Blub zrobił gugl gul gul krwią zajęczą. Blubek Jeżyku tylko nie rusz robaczkufff Adelajdy ani jeśyka Canulardowego co? Dam Ci łapkę sporą, krewki w niej sporaso czy co...
Blub blub sysał jeżyk ten.
Amen.
Odpowiedz
~JamCi 1 m.
Hamsica Klosica tu była.
Odpowiedz
~Adelajda 1 m.
Wszędzie jeże!
Odpowiedz
~jagodolas 1 m.
Adelajda a jak!
Odpowiedz
~Adelajda 1 m.
Yee, jeżyki 🦔😁
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
Trochę by tam może trzeba przecinków dołożyć, ale w sumie nie chce mi się drążyć tej sprawy. Bardzo lubię tego jeża-wampira i wolę myśleć, że wszystkie jeże są ładne, więc był ładny nawet jak był szpetny!
Odpowiedz
~jagodolas 1 m.
alfonsyna dzięki
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
O kurcze, tutaj cała Blubowa seria widzę powstaje! Super!
" - No, mówie że zwampirzałem" - mówię*
"Piętnaście minut minęło[,] nim Blub zdobył się na odwagę, by zadać pytanie"

"- No ale ja wciąż nie wiem, czemu nazwaliście mnie Blub?
- Bo tak! - krzyknął Pan Jeż i wyszedł wielkopańsko z kuchni. Mama udawała, że wszystko ma pod kontrolą.
- Mamo, to wiesz już że zwampirzałem, czy nie wiesz"

Fajne, wesołe, lekkie
Odpowiedz
~jagodolas 25 d.
Ritha thx, popraiwę błędy.wszystkie, dzięki wielki za wizytke
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
jagodolas git
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin