pierd car dę przez kokardę [na podstawie Bordo Literary Universe] Trójkąty, ostroboki, szpagaty

TW #09 Anhedonia

 Postać: Ślepy demon

 Zdarzenie: Pożar raju

 Efekt: Niech dominującymi zmysłami w Twym tekście będzie słuch i węch.

 

 Tak naprawdę to jest nas dwóch

 rozdwojony język mego ja

 ciągle kłócą się ciało i duch

 Na szybie śpi przyklejona ćma

 I co mnie to obchodzi?

 Jestem… I jest nas dwóch

 On żywy jest i pospiesza mnie

 i pędzi wciąż czy trzeba, czy nie

 W nagłej złości raz wyciągnął nóż

 I zabił mnie

 I nie żyję, i już

 Marek Ałaszewski

 

 

 Z jasności w pomroczność. Im ciemniej, tym jaśniej. Czy nie ma już nocy? Jasno, choć oko wykol. Taksówki do nieba kuszą wiecznie otwartymi drzwiami. W wypolerowanych karoseriach odbijają się oczy tych, którzy nie pojadą. Tych, którzy mają czarny pas w sztuce bicia się z myślami. Bo raj spłonął, świat zniknął za kurtyną pustki. To ona implikuje nieobecność zaciemnień, jak mówił Siddharta.

 

 Choroba ma ciężar najgorszej prawdy, działa jak negatyw, zamieniając białe w czarne i ukazując zdrowie jako raj utracony. Ból jest wierny jak pies. Chodzi regularnie na suki, ale zawsze odnajduje drogę do domu. Dolegliwości, które trapią ciało, są symptomem niedogodności istnienia, stają się inscenizacją tego, co zawładnęło duszą. Tego czegoś brudnego, odrażającego, złego, antybiotycznego. Niczym wizja czarnego, nic nie ogrzewającego słońca, dostrzeżonego na chwilę przed samobójczą śmiercią przez hrabiego Henryka z Nie-boskiej komedii.

 Oto żywy trup, człowiek-śmierć jak zimna, smutna rzeźba, wzbudzająca w jednej chwili krótką niczym jeden oddech litość, która zaraz zamienia się w strach, oburzenie i wstręt. Oto wampir codzienny, rozsnuwający wokół rybi odór rozkładu. Odór w pewnej mierze hormonalny, gruczołowy, mocno związany z materialnością ciała, które na swój sposób wie o nadchodzącym kresie; rzeźnicy będą mieli na ten temat dużo do powiedzenia.

 

 Życie płynie pijanie nudnie. Płonie nad wyraz cicho-zimno. Dni puste, brudne, durne. Bez głębi, matowe, smutne. Moralność też jakoś zarosła. Chyba nie na zielono, bo zaczyna śmierdzieć. Niech wstanie Słońce, niech będzie za rok, za pięć. Raz, dwa, trzy. Opcja wstecz i dalej – przewijanie. Urywkami ciekawszymi niech się ogląda samo. Piękne i zgrabne. (Repeat, please.) Stop. Daleka droga z krzyżami przed nami. Komin się dymi, komin się pali. Świszczy przeciągle i wybucha. Komin umiera. Na ulicy przedstawienie ze śmierci drzew. Życie to Golgota.

 Szczerbatość skosem w gardle dławi uczucia. Lecz idę dalej. Dokąd i po co? Od parnasów do hadesów, od sacrów do profanów. I z powrotem. Na ślepo. Byle dalej od zgiełku, nienawistnych ludzkich głosów, tej całej bezsensownej kakofonii świata.

 

 Tęsknota lub jej nieokiełznana potrzeba bezsensownie popycha do dzielenia się z kimś wszystkim. Karuzela wsparcia jak fuga twardnieje, odporna na rozczarowania. W promocji gratis. Tylko żeby nikt nie ciągnął za język, więcej nie musieć odpowiadać na pytania. Nie cierpieć. Kopać się z głupim sercem. Dławić powietrzem. Bezwstydnie pożądać, bo to niewinne, gdy poza zasięgiem. Mówią: kiedyś się spełni. Wszystko będzie dobrze. Tylko po co? Zawsze nadchodzi moment powrotu i wszystko powszednieje, a wcześniejsze zapewnienia, że pozytywne emocje nie zgasną, trafia szlag. Zamiast rozgrzanej nadziei jest we mnie bagnista niechęć do czegoś, co jeszcze kilka dni temu napędzało całą moją teraźniejszość. Teraz mój świat wisi bez punktu oparcia gdzieś między własnym niepokojem a potrzebą samowystarczalności. Wódka i tabsy robią swoje. Na kilka dni wszystko nabiera barw. Z oddali.

 

 Ta podróż mnie zmienia. Droga wyboista, ostrym kamieniem zmęczenie, dyskomfort. Głupi truizm nalicza wagę słów, za słaby głos by wołać, zbyt cenny, by bez celu biec. Co mi zostało? Przekuć lepszą część smutku w siebie i czekać cicho w łóżku na osiem stóp, chociaż tam zamieć i mróz. Nie widać nic, nikt nie powie stop. Zresztą, nie zapytam. Wystarczy mi gorzki smak ciepłej wódki. Połamana drabina, na którą chcę się wspiąć i brzytwą Ockhmana unieruchomić moment zachwytu. By znów usłyszeć melodię zórz polarnych.

 

 Aby znów było pięknie.

0%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ^Halmar
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis: W nomenklaturze psychologicznej "ślepym demonem", "demonem pustki" albo "demonem anhedonii" nazywamy poetycko depresję. Tak naprawdę w depresji nie ma nic poetyckiego, gdyż pozbawia ona chorego wszelkiej przyjemności z życia: stępia zmysły i potrzeby, spychając je w mrok. A jednak depresja fascynuje i jest wdzięcznym tematem na warsztat pisarski. Vide powieści psycholog Hanny Samson. A tak sobie napisałam, bo nie lubię pozostawiać pustego pola "opis".
Dodano: 2020-06-14 11:19:40
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
*Ritha 28 d.
Niezła psychodela, anhedonia jest dla mnie przedsionkiem depresji, ale takim przedsionkiem, w którym już nie zawracasz do wyjścia, takim, w którym wielka łapa opada Ci na ramię, a głos informuje: Tędy, proszę pani. Pójdziemy sobie tędy.
Umiesz oddać wiele głębokich, gównianych stanów, znasz wiele głębokich, gównianych stanów i dlatego umiesz je opisach. Ach, słodki Jezu, cóż za deal z Bogiem - sponiewieranie za umiejętność doboru słów. Cóż - życzę bohaterce tegoż tekstu woli walki i przede wszystkim potrzeby walki. Z wszystkim można wygrać, o ile się podejmie rękawice. O ile się człowiek wkurwi na tyle, by przejąć kontrolę i nie pozwalać się kontrolować jakiemuś gównu, mieszance hormonów i innego badziewia we łbie. Otóż to. Tekst dobry, skłonił mnie do tychże refleksji.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
^Halmar 26 d.
Ritha, lepiej bym tego nie podsumowała. Jestem pod wrażeniem Twojej wrażliwości. To cecha niezbędna, nieodzowna i konieczna każdemu Artyście. Ta szczególna empatia, umiejętność wniknięcia w głąb, pod taflę lodu. Bez strachu. Wiedząc wcześniej, co się pod nią kryje.
Odpowiedz
*Ritha 26 d.
Halmar cóż, polecę oklepanym "człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce "
Odpowiedz
~Adelajda 28 d.
Interesujący tekst pod wieloma względami. Idealnie przedstawiony stan pustki, a może dziury, która już nie mieści niczego. Skłania do refleksji, zatrzymuje, jak dobra i prawdziwa fotografia.
Odpowiedz
^Halmar 26 d.
Adelajda, dokładnie tak: pustka, która nie pomieści już nic więcej. W sedno 💜
Odpowiedz
~Anette 27 d.
tajemnicze, ale bardzo dobre

Odpowiedz
^Halmar 26 d.
Anette ❤️
Odpowiedz
~Agnieszka 27 d.
Witam,
Ciekawie poprowadzony tekst. Próba wniknięcia w egzystencjalizm związany z bólem, chorobą.
Widać, że sporo tu było abstrakcyjnego myślenia, prób oderwania od fizyczności.
Wszystko otulone wzniosłą, poetyczną mgłą.
Widzi mi się takie coś.
Pozdrawiam

Odpowiedz
^Halmar 26 d.
Agnieszka, dziękuję. Wejście do tego świata nie należy do przyjemności. A tu jeszcze konstruktywny komentarz 💙
Odpowiedz
~Manta 26 d.
eh, Halmar. Brak mi słów. To jest tak tragicznie prawdziwe, że aż piękne
Odpowiedz
^Halmar 26 d.
Manta, straszne, aż piękne Dziękuję ♥️
Odpowiedz
Ciekawy, dobrze napisany tekst. Świetnie ukazana pustka i depresyjny stan. Skłania do refleksji. Pozdrawiam
Odpowiedz
^Halmar 26 d.
Aniamarzycielka ❤️
Odpowiedz
~alfonsyna 26 d.
Coś w tym jest, że depresja to "wdzięczny temat" i wielu lubi ją odziewać w bardzo poetyckie słowa, choć sama w sobie żadną poezją nie jest. W ogóle jakoś tak jest, że cierpienie wszelkiego rodzaju nieraz próbuje się niejako "zasłonić" tkaniną z pięknych słów, jakby to miało pomóc je oswoić albo zaakceptować, może żeby nie było "takie straszne". Może nawet trochę to działa, ale jeżeli ktoś pewne rzeczy zna z autopsji to raczej zwieść się nie da.
Ty, mam wrażenie, w bawełnę nie owijasz i choć język ładny i plastyczny, to jednak przesłanie mocne i chwilami brutalne. Piękne zniszczenie smutnego, pustego świata, którego i tak nie pożałujemy, kiedy spłonie.
Tekst bardzo refleksyjny, prawdopodobnie każdy może z niego wyłowić dla siebie coś, z czym się w jakimś stopniu utożsami.
Odpowiedz
^Halmar 24 d.
alfonsyna, cała prawda. Taka kurtyna z worków po ziemniakach - siermiężna, choć swój urok ma
Odpowiedz
~Pkropka 25 d.
Wbija się głęboko. Trochę jak odłamek lodu w oku, który zmienia sposób patrzenia. Zagrałaś na emocjach bardzo subtelnie, choć nic nie owinęłaś w ozdobny papier.
Świetnie napisane. Pięknie oswoiłaś słowa.
Odpowiedz
^Halmar 24 d.
Pkropka, serdecznie dziękuję
Odpowiedz
~JamCi 25 d.
Życie płynie pijanie nudnie. Płonie nad wyraz cicho-zimno. Dni puste, brudne, durne. Bez głębi, matowe, smutne. - to najbardziej
Co mi zostało? Przekuć lepszą część smutku w siebie i czekać cicho w łóżku - i to

Ciężki tekst, bo ciężki temat. Nic oczywistego a jedneocześnie konkret.
Odpowiedz
^Halmar 24 d.
JamCi, tekst ciężki jak bigos Dziękuję!
Odpowiedz
~JamCi 24 d.
Halmar no cięzki. Bolesny. Jak Pani na D, znamy jędzę i Ty i ja.
Odpowiedz
^Halmar 24 d.
JamCi
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin