jasno ciemno
szkic postapo 1
<
Protuberancja TW #09
>

Orbita Anny TW #10

 Postać: Ptak nakręcający wszechświat

 Zdarzenie: Złamanie przysięgi

 

 

 Gorąca zupa parzyła podniebienie nie mniej, niż uczucie drwiącego bezsensu, które trawiło ją od dłuższego czasu. Pół wieku na karku, a poza rozwalonym małżeństwem i wrednym kotem, nie dorobiła się niczego konkretnego. Zła passa tłamsiła jej siły witalne i poczucie spełnienia, a wszechświat myśli spowijało egzystencjalne lenistwo. Zakotwiona w tkaninie przyzwyczajeń* – dom-praca-spanie-jedzenie – ledwie się tylko wychylała poza doczesność, zerkając czasem łapczywie, jak pazur drapieżnego ptaka przesuwa kolejne porcje czasoprzestrzeni. Przyglądała się bezrefleksyjnie, jak wszechświat pulsuje żywiołowością narodzin i przemijania. Jak tapla się w brei chaosu; nurza w czasie, który niczym wredny oszust, kusi go sensem istnienia.

 Odstawiła pusty talerz do zlewu i usiadła przy stole. Odgłosy pierwszych kropli uderzających o szybę niosły zapowiedź deszczu. Półmrok spowił kuchnię i oplótł przygarbioną sylwetkę kobiety ponurym całunem. Pozwoliła by mrok spływający z ciemnych chmur wślizgnął się do pomieszczenia i wypełnił kąty. Zasłuchana w odgłos fonicznych uderzeń kropli o blaszany parapet, zamarła w pustym bezruchu.

  Uparte bzyczenie grubego muszyska wybiło ją z kontemplacji. Smolisty owad tłukł w szybę okienną nieświadom zagrożenia czającego się w mroku kuchennego kąta. Dwie szparki kocich ślepi łypały dziko, czekając na dogodny moment.

 

 ***

 

 Ciemne pomruki międzyplanetarnej próżni wtłaczały się wąskim lukiem okiennym do wnętrza dyżurki lekarskiej. Snuły się pomiędzy kilkunastoma sarkofagami, w których astronauci poddawani hibernacji trwali w głębokim uśpieniu, balansując na pograniczu życia i śmierci.

 Anna od kilku minut niespokojnie leżała w jednej z otwartych komór.

 — Nie pozwólcie mi tam wrócić — prosiła, choć niewiele mogło to zmienić.

 — Anno, twoja wachta na pokładzie dobiegła końca. Teraz drugi astronauta zajmie twoje miejsce. Ty musisz odpocząć. — Główny Lekarz pokładowy XIX Wyprawy na Jowisza uspokajał dziewczynę.

 — Ale tamten świat… — zaczęła błagalnie.

 — To tylko sen. — Medyk przerwał jej stanowczo. — W komorze stazy wprowadzimy cię w stan anabiozy. Nie będziesz miała snów.

 — Zawsze mam… — Nie zdołała dokończyć. Gdy lekarz przymknął szklane wieko, zamknęła oczy.

 

 ***

 

 Bezkresna próżnia codzienności wysysała z niej całą życiową energię. Drążyła podświadomość, wypłukując najdrobniejsze przejawy samoświadomości. Walka z inercją bytu o ujarzmienie rzeczywistości staczała się w coraz głębsze otchłanie oceanu pojmowania.

 — Jak ci smakował obiad? — Kobieta w białym kitlu podniosła pusty talerz ze stołu. Wzrok Anny poszybował w kierunku białego sufitu, potem znów na medyka.

 — Jest pani lekarzem? — spytała niepewnie.

 — Tak. Nie pamiętasz mnie Anno?

 Pacjentka pokręciła przecząco głową.

 — Więc, co pamiętasz?

 — Pamiętam, że byłam na statku kosmicznym... — Przygryzła nerwowo usta a do oczu napłynęły łzy.

 Lekarka zbliżyła się do niej i zaczęła jeszcze raz, powoli i miękko wypowiadając słowa:

 — Anno, skup się i opowiedz, co pamiętasz?

 — Kota. Kota pamiętam. — Przełknęła ślinę. — I muchę. I że byłam w kuchni. Tylko proszę, nie podawajcie mi więcej tych leków.

 Nie zapamiętała, czy podano jej lek.

 Za zamkniętymi powiekami zgasło światło.

 

 

 ***

 

 Ganimedes, największy z księżyców Jowisza, powitał załogę XIX Wyprawy całą feerią zróżnicowanych krajobrazów. Anna, wsłuchana w swój instynkt i doświadczenie, posadowiła sondę badawczą na powierzchni jednego w młodszych obszarów geologicznych, przy brzegu rowu tektonicznego. Pojazd osiadł miękko, dając badaczom szerokie pole manewru.

 — Doskonale! — zadowolony głos Dowódcy Wyprawy wybrzmiał w kokpicie, zagłuszany brawami pozostałych członków załogi. — Masz wprawę. Aż szkoda, że twoja wachta znów dobiega końca…

 Anna zamarła. Po półrocznym dyżurze, w którym udało jej się odzyskać pełnię sił i radość życia, zostanie na powrót brutalnie wtłoczona w egzystencjalne ramy zachowawczego bytu w sarkofagu. W ułamkach sekund nieogarniona przestrzeń wszechświata skurczyła się do małego, białego pokoiku.

 Zamknęła oczy.

 

 ***

 

 Pomieszczenie pulsowało przeraźliwie jasnym światłem. Dopiero po kilku minutach Anna zorientowała się, że to otaczające ją białe ściany potęgują blask. Chaotyczne myśli, wyławiane z matni podświadomości, zakłócały poczucie rzeczywistości. Oddychała z trudem. Poruszała się z trudem. Skrępowana kaftanem bezpieczeństwa walczyła o powrót poczucia jestestwa i realnego świata.

 — Jak się czujesz? — Lekarka w białym kitlu patrzyła uważnie.

 — Nie zwariowałam! Jestem pilotem-astronautą w misji na Jowisza. Ten świat nie jest realny! Nie jest! Rozumiesz? Proszę, wypuść mnie. Pozwól mi żyć.

 — Jestem lekarzem. Nie mogę złamać przysięgi.

 — Jakiej przysięgi?

 — Jesteś chora Anno.

 — To wizja tego świata w moim umyśle jest chora. To ułuda! Ja Tam żyję…

 Lekarka nie czekała dłużej. Kolejna dawka psychotropu uśmierzyła egzystencjalny ból i stępiła zmysły Anny.

 — Chcę się obudzić. Proszę… — wyszeptała, nim ponownie zasnęła.

 

 

 Przypisy:

 * Henri Frederic Amiel - cyt: „Życie to tylko tkanina przyzwyczajeń.”

5186 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Agnieszka
Kategoria: inne

Liczba wejść: 50

Opis:

Dodano: 2020-06-18 09:40:52
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW
Odpowiedz
TreningWyobrazni dzień dobry

Odpowiedz
O kurcze, aleś mną zakręciła. Nie wiedziałam w końcu co jest rzeczywistością w życiu Anny, a co fikcją. Koniec końców i tak można stwierdzić, że do końca nie wiadomo. Przyjemna narracja, szczególnie początek przypadł mi do gustu


Odpowiedz
Adelajda ja też nie wiem, Anna też nie wie,
Zatem... tego nie wie nikt.
Ot, mroczna tajemnica
Dzięki za odwiedziny
Odpowiedz
*Ritha 8 m.
No Agu, jak Ty coś naskrobiesz to zawsze jest konkret! Kolejne prześwietne opowiadanie, widać na kilometr, że gatunek Ci leży. Bardzo fajna konstrukcja, bardzo fajna narracja. Podobało się
Odpowiedz
Ritha nie ukrywam, że Twe sławetne "Pustostany" mię tu lekko zainspirowały...
Pozdrowionka
Odpowiedz
*Ritha 8 m.
Agnieszka łaaaał miło mi
Odpowiedz
Czyżby inspiracja Lemem?
Bardzo fajnie to wyszło
Odpowiedz
alka666 Frederic'em Amiel'em, Lemem, Rithą, "Szpitalem na peryferiach" i całym Wszechświatem
Pozdrowionka i dzięki za odwiedziny
Odpowiedz
*Ritha 8 m.
Przychodnią przeżycia
Odpowiedz
Ritha tia, to wydaje się być kluczowe
Odpowiedz
*Ritha 8 m.
Agnieszka
Odpowiedz
Agnieszka szacun

Ach! Szpital na peryferiach... Dobry serial. A Żena za pultem - pamiętasz?


Odpowiedz
alka666 Niestety, nie pamiętam "Baby za ladą"... ale za to mam sentyment do Arabelli a właściwie, to do Rumburaka, ach jakże mi się ten gość podobał Już wtedy ciągnęło mnie do złego
Odpowiedz
Agnieszka też lubiłam Rumburaka
Odpowiedz
alka666 bardzo ładnie
Odpowiedz
Jak zawsze świetne. Lubię takie otwarte do interpretacji
Jak dla mnie, oba światy są prawdziwe: ten z kotem jest sprzed wyprawy, a ten z lekarzem po wyprawie.
Super, AGu
Odpowiedz
pkropka hahaha to żeś se wytłumaczyła, jak się sprawy mają rispekt,
Cudowna ta interpretacja zrobiłaś mi wieczór tym komentarzem
Dzięki i pozdrowionka
Odpowiedz
Agnieszka
Odpowiedz
Fantastyczne dwa światy Uwielbiam taki motyw, gdy ciężko dojść co prawdą, a co figlem umysłu Super!
Odpowiedz
SylviaWyka To prawda, umysł to potężne narzędzie, które swój sposób postrzegania świata uzależnia od zmysłów. Gdy te zawodzą - lub on sam szwankuje - dochodzi do dramatów.
Dziękuję, że podleciałaś i skomentowałaś to opko
Pozdrowionka
Odpowiedz
~Anette 8 m.
Piękny tekst. Nic dodać,nic ująć 👏
Odpowiedz
Anette Piękny tekst o niepięknym świecie
Cóż, takie życie
Dzięki że tu zagościłaś i zostawiłaś komentarz
Pozdrawiam
Odpowiedz
Kurcze dosyć mroczny tekst jak dla mnie. Fajnie by było jakby mogła sobie buszować po tym kosmosie swobodnie a nie tkwiła w szarej rzeczywistosci dnia, szpitali itd.
Odpowiedz
jagodolas Skąd wiesz, może ona buszuje po kosmosie a w hibernacyjnym śnie leży w tym szpitalu?
Pozdrowionka i dzięki, żeś przyfrunął tutaj
Odpowiedz
!Halmar 8 m.
Świat to jedna wielka ułuda, a my jesteśmy przedmiotem eksperymentu. Ale kochamy tę ułudę i nie damy jej sobie wydrzeć, nawet za cenę obłędu.
Dosadnie przedstawiona bezradność jednostki wobec machiny systemu.
Odpowiedz
!Halmar 8 m.
Aha, i jeszcze - FANTASTYCZNY tytuł!
Odpowiedz
Halmar System z natury rzeczy jest czymś nienaturalnym i stoi w sprzeczności z ideami wolnościowymi jednostki. Niestety, świat zmierza w kierunku "systemu totalnego" i chyba nie zdołamy tego powstrzymać...

Pozdrowionka i dzieki, że tu zawitałaś
Odpowiedz
~JamCi 8 m.
Dobre i smutne. Taka nieuchronność i bezsilność z tego bije.
Odpowiedz
JamCi Dokładnie tak jest. Życie bywa parszywe...
Pozdrowionka i dzięki, żeś zajrzała
Odpowiedz
~hens 8 m.
Moje klimaty, ciekawe opowiadanie. Narracja precyzyjna a klimat specyficzny.
Odpowiedz
hens Taaa, ja też już zauważyłam, że krążymy a czasem nurzamy się w podobnym klimacie swoich opowiadań
Cieszy mnie to bardzo - bo mam kogo podglądać i się od kogo uczyć
Pozdrowionka i dzięki za odwiedziny

Odpowiedz
Wciągająca historia. Ale mi szkoda Anny, sama już nie wiedziała, co było snem a rzeczywistością. Czytało się super.
Odpowiedz
tanaris tia, koszmar goni koszmar. Zaburzenia psychiczne (lub czasoprzestrzenne - bo tego przecież też nie możemy wykluczyć) potrafią utrudnić życie...
Dzięki za odwiedziny
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.