Bojąc się jutra 23

TW#10 Dark

 Postać: Podróżnik z żółtym plecakiem

 Zdarzenie: Wyprawa na Czarny Ląd

 Efekt: Tekst jako jedynie wymiana dialogowa. W całym tekście może być tylko 6 zdań opisowych.

 

 – Podaj, proszę tę czapkę z siatką, chyba przypieka mi kark. Sprawdzisz? – Sara, starała się przekrzyczeć huczący wiatr.

 – Standardowo jest w żółtym plecaku? – spytałem trochę retorycznie. Zawsze pakowaliśmy podręczne rzeczy właśnie tam.

 – Tak. Wydaje mi się czy widać już jakąś wodę? – wodziła lekko głową na boki, jakby próbując dodatkowo wyłapać więcej zapachu.

 – Z tego, co mówił Juno jeszcze chwila i faktycznie trafimy na wodopój.

 – Rób dużo zdjęć. Pokażemy rodzicom.

 – Majce, Majce pokażesz – powiedziałem pewnie.

 – Masz rację, nie bez powodu przyjęli ją do tej akademii sztuk pięknych. Potrafi opisywać szczegółowo co najmniej, jakby sama mieszkała w danym miejscu.

 – Nie to, co taki beznadziejny opis męża... – westchnąłem trochę teatralnie.

  – Pączek, przecież wiesz, że jestem ci wdzięczna, za to jak się starasz.

 – Ile ja to musiałem kolorów studiować. Magenta, indygo, piernikowe pierdoletto, a i nie pączek okej? To tylko sześć kilo na plusie.

 – Po pierwsze, piernikowe pierdoletto można nazywać po prostu ciemnym brązem. A twoje sześć kilo pod palcami wyczuwam jak co najmniej dziesięć, ostatnio wydawało mi się, że odkryłam drugi podbródek.

 – No zaraz dostaniesz w tę swoją krągłą pupę – odgryzłem się.

 – Przyznaj, że tylko dlatego ze mną jesteś. – Nie opuszczała jej wesoła nuta.

 – Dobrze nam zrobił ten wyjazd – stwierdziłem.

 – Tak, czasami wydaje mi się, że nic się nie zmieniło... – Wiedziałem, co chciała dodać, dlatego szybko przerwałem.

 – Jest wodopój. Są nawet żyrafy.

 – Na czarnym lądzie powinny być. – Usłyszałem oschłe stwierdzenie.

 – Fascynujące – rzuciłem krótko, zapominając o tym, że powinienem być bardziej szczegółowy.

 Auto zwolniło, po czym zatrzymało się, pozbierałem plecaki i pomogłem żonie wyjść z przyczepy pickupa.

 – Dobra, jestem gotowa – powiedziała, poprawiając czapkę, plecak i zmarszczyła szczupły nos. – Nareszcie koniec. Śmierdziało jakimś smarem.

 – W wypożyczalni zarzekali się, że dobrze wyczyścili. – Chciałem wzruszyć ramionami, ale powstrzymałem ten odruch.

 – Jak na ich standardy to faktycznie w porządku – stwierdziła.

 – Przywiąże cię z jednej strony do mnie z drugiej do Juno, tak jak to wymyśliliśmy. Masz po półtora metra z każdej strony.

 – Świetnie.

 – Jest przed nami trochę wielkich głazów, będziemy za nimi czekać. Chcę wyłapać jak najwięcej zwierząt.

 – Czuję wilgoć, taką wyraźną. Chociaż wilgotność jest odkąd wysiedliśmy z samolotu. Jednak ta jest inna. Taka trochę mulista, to chyba podmokła roślinność daje taki specyficzny zapach. Jak sądzisz?

 – Tak, chyba to ten teren. Do wody zostało jakieś piętnaście może dwadzieścia metrów. Wspaniała miejscówka.

 – Ciekawe ile będziemy w stanie wytrzymać. Może uda się zobaczyć stado zebr. Jeśli szczęście nam dopisze, zobaczymy czającego się na szyję żyrafy, lwa.

 – Nie mamy szczęścia – rzuciła mimochodem.

 – Promyczku, twoim marzeniem było zobaczyć naturalne polowanie zwierząt.

 – Tak, zobaczyć. – Uuu zabolało.

 – Dobrze, a Juno pomoże mi rozłożyć sprzęt. Jeden aparat wykadrujemy na statywie, a z drugiego będziemy korzystać na bieżąco. – Sprytnie zmieniłem temat.

 – Chcecie mnie rozwiązać?

 – Nie ma potrzeby. Spróbujemy się zainstalować w jak najmniejszej przestrzeni i po cichu.

 – Pf – prychnęła – nawet ja słyszę jak twoja wielka stopa ubrana w sandał numer czterdzieści trzy, chrzęści o piach i kamyczki.

 – Dziękuj Bogu, że jesteś moją żoną. Bo inaczej byś śpiewała ptaszynko! - groziłem jej, chciałem rozładować atmosferę.

 – Opisz kolory – poprosiła, po czym wymacała wyższy kamień i usiadła na nim. Nie krępowała ruchów ani mnie, ani naszemu przewodnikowi.

 – Nie wiem, od czego zacząć...

 – Od końca – droczyła się, bestia.

 – Juno, jaki kolor ma woda? – spytałem.

 – Niebieszki – odpowiedział łamaną polszczyzną.

 – Taaa, słyszałaś?

 – Mówiłam, weźmy kobietę za przewodniczkę. – Potarła dłonie o spodnie.

 – Pewnie. Słuchałbym całe dnie pytań, czy ładna? Czy ma dupkę w gruszkę, czy śliwkę...

 – Za dużo telewizji się naoglądałeś. – Ściszaliśmy coraz bardziej głosy.

 – Już zostawmy ten temat, potrzebujesz czegoś? – Ugodowo zagadnąłem.

 – Opisu. Słyszę dźwięki i nie wiem czemu je przypisać.

 – Jest sadzawka widać, że płytka. Trafiliśmy na suchą porę, jeszcze nie na jej szczyt, ale blisko. – Zacząłem opisywać.

 – Tafla wody jest zmącona?

 – Nie ma tu gładkiej tafli jak na naszych jeziorkach. Wystaje sporo kamieni i roślin. Linia jest zaburzona. Żyrafa bardzo powoli podchodzi, by się napić. Jej ruchy są wręcz nieporadne. Jest piękna. Naprawdę kochanie to najlepsze określenie. Wysoka, ze smukłą szyją. Ma śmiesznie opadający zad.

 – Jaki ma kolor? – spytała z czystą ciekawością i podekscytowaniem.

 – Wygląda jak… Cukierki krówki z przypalonymi plamkami, łatami. Jest pokryta krótką sierścią – szeptałem.

 – Co robi?

 – Próbuje pić. Najdziwniejsze, że nie zgina nóg, tylko rozkracza je na boki, schyla głowę i tak pije.

 – To stresujące dla niej – stwierdziła.

 – Tak, jej szyja faktycznie wystawiona jest, jak na tacy. Drapieżnicy czekają na takie kąski.

 – Otoczenie?

 – Wydaje się takie płowożółte, piach wymieszany z kamieniami. Miejscami roślinność, trawy są zgniłozielone.

 W tle słychać było delikatny dźwięk robionych serii zdjęć z aparatu.

 – Zawsze chciałam tu przyjechać… – Przeciągle westchnęła.

 – Masz, napij się wody. – Wcisnąłem w jej dłonie odkręconą butelkę z rurką.

 – Ile mam do końca?

 – Połowę. Kontroluję ilość wody nam obojgu. Nie martw się tym.

 – Super, straciłam rachubę przy trzeciej butelce. – Wyczuwałem w tonie silną irytację.

 – Przecież wiesz, że jestem.

 – Wiem. Zupełnie nie o to chodzi.

 – To o co? Po co to wzburzenie?

 – Na tych naszych wycieczkach nie mogę być samodzielna.

 – W domu sobie świetnie radzisz. Wróbelku, jeszcze dwa dni.

 – Tutaj. A co później? Doskonale wiem, że chcesz mnie namówić na kolejną operację.

 – Mieliśmy o tym nie rozmawiać, relaksować się, spędzić czas razem. – Próbowałem załagodzić sytuację.

 – Jak masz odpoczywać, kiedy ciągle musisz mnie niańczyć.

 – To jest przyjemność, źle to odbierasz. Czemu traktujesz to, jak karę?

 – Czemu ty robisz z tego naturalną rzecz?!

 – Bo przysięgałem w zdrowiu i chorobie…

 – To zwykłe zasady.

 – Zasady są po to, by je łamać, przysięgi, by ich dotrzymywać. – Ucałowałem mojego niewidomego anioła w czubek głowy.

 

 

Liczba ocen: 0
  50%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~SylviaWyka
Kategoria: trening-wyobrazni
Opis:
Dodano: 2020-06-25 21:05:03
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW

Odpowiedz
~Adelajda 18 d.
Powiem Ci, że ciekawie to obmyśliłaś. Chociaż trochę brakowało mi jakichś obrazów z boku, wiem marudzę Ale pierwsze z czym skojarzył mi się tytuł to serial. Ale zestaw moim zdaniem dość trudny, poradziłaś sobie i fajnie
Odpowiedz
~SylviaWyka 18 d.
Adelajda noo coś musiałam wymyślić 🙈 🙉 🙊 Pomarudźmy a co!
Odpowiedz
~SylviaWyka 18 d.
Adelajda a serialu nie oglądalam ponoć dobry...
Odpowiedz
~Adelajda 18 d.
SylviaWyka dobryyy, polecam, muszę nadrobić 3 sezon
Odpowiedz
~SylviaWyka 18 d.
Adelajda kiedyś może będzie czas to się za niego wezmę
Odpowiedz
~pkropka 16 d.
Świetnie wybrnęłaś z efektu. Wyszło bardzo naturalnie.
Całość spokojna, główny problem tylko sygnalizujesz. Mimo to wystarczająco go nakreślasz, żeby pobudzić do rozważań.
Odpowiedz
~SylviaWyka 14 d.
pkropka Dzięki za odwiedziny i opinie
Odpowiedz
~Anette 15 d.
Ciekawie ujęty temat.😀
Odpowiedz
~SylviaWyka 14 d.
Anette dziękuje bardzo
Odpowiedz
~Manta 15 d.
Bardzo fajny pomysł, super wybrnęłaś z efektu. Kolejny Twój tekst, który zmusza do myślenia. Dzięki
Odpowiedz
~SylviaWyka 14 d.
Manta Śliczne dzięki!
Odpowiedz
^Halmar 14 d.
Podoba mi się bardzo. Doskonale zarysowane stany emocjonalne bohaterów - a to trudna sztuka. Zarysować, nie przeładować. Cóż, efekt narzucał taką konieczność, choć, mogłaś dopisać parę zdań niedialogowych - być może pogłębiłyby narrację, może by ją upiększyły, a może nie. Mnie się podoba tak jak jest. Bo dialogi sprawiły, że czytając, widziałam scenę przed oczami. Gotowy scenariusz na jednoaktówkę.
Odpowiedz
~SylviaWyka 14 d.
Halmar O bardzo dziękuję Nie spodziewałam się takiej pozytywnej opinii
Odpowiedz
~JamCi 14 d.
zobaczymy czającego się na szyję żyrafy, lwa. - nie lepiej "lwa, czającego sie na szyję żyrafy"?
Ciekawy, ale nie mój faworyt spośród Twoich tekstów :-)
Czegoś mi brakuje, jakiejś iskry, energii.
Odpowiedz
~SylviaWyka 14 d.
JamCi
Dzięki wielkie Hm no też mi się wydaje, że iskra aktualnie gdzieś śpi Trzeba podładować baterie, dlatego nie zgłosiłam się teraz do TW, chociaż już żałuje

Odpowiedz
~JamCi 14 d.
SylviaWyka ja mam swoje zachwyty wśród Twoich tekstów :-) i to bardzo niedobrze, że się nie zgłosiłaś :-) bo może dołożyłabyś do moich skarbów :-)
Odpowiedz
~SylviaWyka 14 d.
JamCi No miałam chwilowy kryzys To się nie powtórzy
Co do tekstów bardzo mi miło jeśli coś się podoba
Odpowiedz
~alka666 14 d.
Ładnie z tym "niewidomym aniołem"
Odpowiedz
~SylviaWyka 14 d.
alka666 a dzięki, dzięki
Odpowiedz
~jagodolas 13 d.
Kolejny Twój tekst który mi się podoba. Super klimat. Zwrotnikowy
Odpowiedz
~SylviaWyka 13 d.
jagodolas a dziękuję bardzo
Odpowiedz
~Agnieszka 13 d.
Hej,
Fajny, naturalny dialog. Bez udziwnień. Taka wątpliwość tylk mnie naszła - nie wiem, czy przy każdym konieczne jest dopowiedzenie, np. "stwierdziła", bo to i tak wynika z kontekstu.
Pozdrowionka
Odpowiedz
~SylviaWyka 12 d.
Agnieszka o dzięki, dzięki

Odpowiedz
~hens 12 d.
zestaw dość trudny, dlatego wydaje się mało książkowy (to zarzutem nie może być, bo zestaw wykluczał używanie opisów).

Dialog za to dość naturalny.
Kolor żółty i tytuł Dark to nawiązanie do serialu? (nie oglądałem jeszcze, to nie wiem
Odpowiedz
~SylviaWyka 12 d.
hens Dzięki za odwiedziny Serialu nie oglądałam, żółty plecak i tytuł kompletnie przypadkowe
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin