Piąta pora roku Deszczotwór

Zjazd po burzowym froncie

 Nie pytajcie kto posiał wiatr.

 Unoszony durnym zefirkiem,

 miałką myślą i pragnieniem

 spijał nas. Diabelskie nasienie.

 

 Koniczyny, włosy i trawy.

 Kałuże, oceany. Łysego błysk w bukiecie.

 I cienie ze szpar w ścianach.

 Wątpliwości, bezwład i szał.

 

 Kradł, bo taki był boski plan. Strach.

 A w Tybecie mnisi wypowiadają mantrę.

 Asmitamatra, asmitamatra, asmitamatra.

 Jeszcze więcej wiatru.

 

 Zła miłość, zła miłość, zła, bo niedokończona.

 Elektryczność podnosi mi włoski na ramionach.

 Dłońmi chmurnymi trę o siebie wzajem.

 Nie mów, że nie boisz się burzy.

 

 Ukryj się, bo spalę i utopię.

 A jeżeli zastygło serce, to trach!

 Reanimuję na chwilę w pożodze. Skończył się spokój.

 Nadchodzę, opadam. W rozbłyskach i łzach.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja
Opis:
Dodano: 2020-07-02 17:18:19
Komentarze.
~JamCi 1 m.
Bliski mi temat i jego rozumienie, piękna oryginalna forma. Cieszę się, że tu jesteś. Nie czytałam Twojego wiersza, który nie byłby dla mnie doskonały.
Odpowiedz
~JamCi 1 m.
a już troszkę ich przeczytałam, niezbyt wiele, ale więcej niż tutaj.
Odpowiedz
~JamCi 1 m.
Daj do wątku: kącik poezji. I ten poprzedni i ten. Tematyka w punkt a forma... wiesz.
Odpowiedz
~Alchemik 1 m.
Dziękuję Tobie, JamCi.
Tylko że nie wiem, co to za wątek ten kącik poezji.
Odpowiedz
~JamCi 1 m.
Alchemik wejdź w forum. Tam będzie. Wrzuć linki, bo wiersze piękne.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin