Uśmiech Sezon na randki

TW 11 Falbamejora

 Kto: robot z depresją

 Co: zemsta

 

 

 Wracałem z juwenaliów, gdy go zobaczyłem. Leżał w rowie z powyłamywanymi nogami i z urwanymi rękami. Ktoś go porzucił jak niepotrzebny śmieć. Zabrałem biedaka do domu i naprawiłem. Nazwałem go Falbamejora, na cześć nordyckiego herosa. Przez pewien czas nawet się nim opiekowałem, ale kiedy potrzebowałem pieniędzy byłem zmuszony sprzedać go na Allegro. Kilka miesięcy później dowiedziałem się o prawdziwej naturze tego plugawego ohydztwa, które uratowałem w swojej niewiedzy i o tym, że ktoś próbował je zniszczyć z prostego powodu. To coś było cholernie niebezpieczne.

 ****

 Randy Johnson kupił owego robota, nie spodziewając się przykrych konsekwencji swojej decyzji. Początkowo wszystko szło gładko i bezproblemowo, aż do wizyty Molly Cichodajki. Wcześniej robot wydawał się apatyczny i małomówny zupełnie jakby cierpiał na typowo ludzką depresyjną przypadłość. Być może tęsknił za poprzednim właścicielem, choć i to uczucie powinno być mu obce. Pewnego razu wyjawił Randy'emu prawdziwy powód tej zgryzoty. Falbamejora chciał zostać człowiekiem, gdyż we własnej metalowej powłoce czuł się bardzo niekomfortowo. Twierdził, że drzemie w nim ludzki duch, który pragnie by traktowano go na równi z innymi, a nie jak kupę żelastwa, stworzoną wyłącznie do niewolniczej pracy lub rozbawiania innych swoim zachowaniem. Randy tylko się zaśmiał.

 - Duch w maszynie, też coś - powiedział. - Chyba jakiś wirus ci się dostał do oprogramowania.

 Falbamejora więcej nie wspomniał o swoich filozoficznych rozważaniach. Wszystko jednak pokomplikowało się, gdy przybyła Molly Cichodajka. Obudziła ona u robota nieznane wcześniej uczucie pożądania. Randy był rozradowany jak nihdy wcześniej.

 - Okej, pójdę się przygotować - powiedział i zniknął w toalecie. Po chwili dobiegły z niej ssąco-mlaszczące odgłosy. Molly tymczasem została sam na sam z robotem. Troszkę jej się to nie podobało, gdyż wydawał się on gapić na nią obleśnie. Do tego fabrycznie wbudowano mu sztuczny uśmiech, który wyglądał w tamtym momencie co najmniej niepokojąco. Dodatkowo nienaturalnie długie ręce, zakończone stalowymi paluchami i pusty wzrok dodawały trzy grosze do upiornego wyglądu.

 - Czemu patrzysz na moje ręce? - zapytał nagle, aż Molly wydała zduszony okrzyk.

 - Bo... są takie trochę dziwne. Nie wiedziałam, że potrafisz mówić.

 - Jestem inteligentny.

 - To chyba za dużo powiedziane.

 - Nie. Dlaczego?

 - Bo jesteś tylko robotem.

 - Tylko? Czuję się poniżony.

 - Tacy jak ty nie mają uczuć. Pieprzony kawał złomu, a mówi o uczuciach.

 - Teraz też czuję... Mam na ciebie ochotę. Podobasz mi się.

 - No to już lekka przesada. Nawet fiuta nie masz.

 Robot popatrzył na swoje ciało jakby wczesniej nie zauważył tego drobnego ubytku.

 - Dlaczego? - zapytał.

 - Widocznie nie jest ci on do niczego potrzebny. Maszyny rozmnażają się w fabryce.

 - Jestem człowiekiem.

 Tę miłą inaczej dyskusję przerwał Randy, który wyszedł z łazienki cały pokryty olejkami eterycznymi, a może nawet i erotycznymi.

 - No, Falbamejora, spadaj stąd. Dorośli potrzebują odrobiny prywatności.

 - Co to za imię? - zdziwiła się Molly.

 - A ja wiem? Zabawne. Tak go nazwał poprzedni właściciel.

 - Brzmi jak kobiece.

 - A co za różnica? Roboty nie mają płci.

 - W sumie i tak wacka nie ma.

 - No, dokładnie.

 - Jestem mężczyzną - sprzeciwił się robot. - Urodziłem się mężczyzną.

 - Patrzcie jaki kozak. Filozof. A teraz grzecznie stąd spieprzaj.

  Randy kopnął robota. Ten jednak nie ruszył się z miejsca.

 - Ej, traktuj go delikatniej - rzekła cicho Molly, jakby nagle zrobiło jej się żal.

 - Co, może jeszcze obchodzić się z nim po ludzku? To zwykły śmieć. Nawet nie rozumie, co mówię, bo nie ma mózgu. Kawał zardzewiałego gówna.

 Znów kopnął Falbamejorę, ale ten nie pozostał mu dłużny. Złapał stalowymi rękami za członka Randy'ego i dokonał nagłej ekstrakcji. Mężczyzna z szoku zemdlał, a Molly rozwrzeszczała się wniebogłosy, po czym uciekła z mieszkania.

 - Dalej mnie nie chcesz? - zawołał za nią robot i przyczepił sobie urwanego penisa do brzucha za pomocą Super Glue. Wybiegł za dziewczyną, pragnąc ją posiąść, ale już po chwili zniknęła mu z oczu. Pod domem Randy'ego natknął się na grupę żuli, czczących bóstwo w butelce.

 - O, jaki dziwoląg - zawołał któryś z nich. Falbamejora miał dość ciągłego poniżania. Coś w nim pękło i gniew zalał wnętrzności płynną lawą. Pragnął dokonać zemsty na rodzaju ludzkim. Żule nieświadomi zagrożenia dalej się naigrawali. Pierwszemu z nich wyrwał serce, drugiemu dokonał trepanacji czaszki, reszta uciekła, biegnąc zygzakiem. Falbamejora zebrał trofea i przyczepił do swojego metalowego ciała. Miał już mózg i serce i chciał by uznano go przez to za istotę żywą. Pojawiło się też coś nowego. Poczucie winy. Falbamejora pewnie zapłakałby, gdyby mógł. Wiedział, że zrobił coś okropnego, pod wpływem niezrozumiałego impulsu. Czekał aż po niego przyjdą i wymierzą mu karę.

 - Jestem człowiekiem - powtarzał w kółko, gdy rozrywano go na kawałki, nazywając krwiożerczą maszyną.

 ****

  Duch w maszynie. A może demon.

 

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +fanthomas
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 2

Opis:
Dodano: 2020-07-04 14:57:22
Komentarze.
Witamy nowy tekst

PS. Wklej jeszcze link do tego tekstu w wiadome miejsce
Odpowiedz
~oko 1 m.
wyobrażam sobie, jak wyglądał, kiedy spacerował oblepiony krwawymi szczątkami - trochę jak patelnia wielopłaszczyznowa - pieprzony grill.
Odpowiedz
~Adelajda 29 d.
"Randy był rozradowany jak nihdy wcześniej." - nigdy

Podobało mi się, jest w tym wszystkim taki smutek, którego nie potrafię wytłumaczyć. Ta desperacka próba robota, który chciał powiedzieć światu, że on też jest człowiekiem. Końcówka świetnie obrazuje.

Pozdrawiam.
Odpowiedz
~alka666 26 d.
Inteligentnie zabójczy robot.
Ciekawy koncept.
Odpowiedz
~pkropka 26 d.
Ło panie, prawie sobie umysł połamałam na wstępnych połamańcach językowych
"Wcześniej robot wydawał się apatyczny i małomówny[,] zupełnie jakby cierpiał na typowo ludzką depresyjną przypadłoś" - przecinek

Ciekawe opowiadanie. Czy krzywdy, których doświadczamy, usprawiedliwiają krzywdzenie innych?
Dobra robota.
Odpowiedz
~Manta 24 d.
Randy był rozradowany jak nihdy wcześniej. - nigdy.

No ciekawe, ciekawe jakoś myślałam, że Randy będzie lepiej traktował robota, w końcu znalazł go na ulicy i przygarnął do domu.
Odpowiedz
~hens 23 d.
skoro Alegro, to dosć swojsko, a tu mamy Randego Johnsona. Czemu nie kogoś "tutejszego"?

Słowa typu "rozradowany " , "pokomplikowało", to celowy , baśniowy zabieg?


Odpowiedz
+fanthomas 23 d.
hens nie stylizowałem tego na baśń, z drugiej strony faktycznie Allegro faktycznie pasowałoby wyrzucić
Odpowiedz
+fanthomas 23 d.
Bez jednego faktycznie
Odpowiedz
^Halmar 23 d.
No... Nie są to bajki robotów,raczej gorzka satyra na rodzaj ludzki :>
Jakoś mi się z laleczką Chucky skojarzył ten Falbamejora. Tamten też miał ludzką duszę.
Odpowiedz
~Agnieszka 22 d.
Fajowski tekst, przeczytałam z zaciekawieniem. Chwilami nieco naiwnie porprowadzony dialog - jak na Twe możliwości mesje Fanthomasie
Ogólnie jest ok, takie 4+
Pozdrowionka i czekam na mega przebłyskowe opko
Odpowiedz
!sensol 22 d.
z dużym wykopem
ach! świetne. Twój styl w najlepszym wydaniu. lemowate również troszku, tylko bardziej brutalne i krwawe. jakoś mi nie żal tych ludzi, których załatwił, tylko jego mi żal. utwierdził mnie w mizoginiźmie. dialogi wg. mnie całkiem dobre. zdravia!
Odpowiedz
~JamCi 22 d.
Hmmmm... Interesujące. Lekko się czytało. Nic nie zgrzyta, chyba że robot. Ale poprzednim postawiłeś wysoko poprzeczkę :-)
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin