Sierpodnie - kolejny list do poetki Widnospady

Splątanie

 Każdej jutrzni leżę krzyżem na zimnej i twardej posadzce przed ołtarzem Zbawiciela. Modlę się. Wiem, że zsyłane na mnie obrazy otchłani są darem od Najwyższego.

 Nie, nic nie wiem. Mea culpa, mea culpa. W swojej pysze chciałbym, żeby tak właśnie było. Mea maxima culpa.

 A jeśli, to kuszenie szatana?

 Tym bardziej modlę się o łaskę poprzez ofiarę ze swojego cierpienia. Wszak i Pan zstąpił do piekieł po ukrzyżowaniu. Znowu pycha. Jeszcze więcej pokuty.

 Nowicjusze wcierają sól w świeże rany po samobiczowaniu. Modlę się.

 Łaska Pańska niech będzie z nami. Gratia Domini vobiscum.

 Moja ofiara jest niczym w stosunku do cierpienia Ukrzyżowanego.

 Nigdy nie dorównam Mu w bólu. Kiedy zadaję sobie rany pokutne dla Pana, jestem szczęśliwy, że On potrafi docenić starania grzesznika. Kolejna pokuta. Szczęśliwość jest tylko dla bezgrzesznych. Modlę się.

 

 A jednak, moje sny...

 

 Ostatnio miewam bardzo dziwaczne sny.

 Prawdę mówiąc, niemal zapominam ich treści zaraz po przebudzeniu, kiedy widzę rozsypane tuż obok, na poduszce, płomieniste włosy Gwen, bądź, innym razem, w półodkryty, idealny owal piersi Sary. Ale jednak pozostają we mnie zimnym, nieprzyjemnym osadem.

 A przecież powinienem się bawić, cieszyć się. Wszak jestem dobrym człowiekiem. 

 Number three na liście rankingowej tygodnika The Observer - People of good will.

 Na imprezach charytatywnych wykładam najwyższe sumy na sierocińce i schroniska dla psów.

 I choć kotów nie cierpię, mimo to założyłem Kocie Niebo. Przedsiębiorstwo zajmujące się darmowym skracaniem cierpień tych pleniących się nadmiernie czworonogów. Każdy może dostarczyć niechciany miot kotki, wraz z nią samą. Bezdomne śmietnikowce, czupurne dachowce, koci ogrodnicy. A wszystko w niepowtarzalnej feerii wystawy futerek użytkowych i artystycznych, z których jedne na pasy przeciwreumatyczne, inne, choćby z persów, na futra niby sobolowe. Zupełnie za darmo z obietnicą uczciwej zamiany na wypchane gumą do żucia maskotki lub kolorowy popiół, wypełniający urny stylizowane na kocią boginię Bastet.

 Jestem człowiekiem bożym, który w każdą niedzielę opłaca modlitwy do Najwyższego na specjalnym koncie. Myślę, że drogę do Nieba mam otwartą, a jednak wciąż wpłacam datki na różne przedsięwzięcia. Choćby na wszczepy czaszkowe dla waleni, regulujące odległość na jaką mogą się oddalić od placówek opiekuńczych. Dla ich dobra, aby nie zagubiły się w oceanie i nie napotkały drapieżników, bądź kłusowników.

 Dziś idę na imprezę, wielki bal dobroczynny, którego nie mogę przegapić. Dostałem oficjalne zaproszenie od nagrodzonej Oscarem, przecudownej gwiazdy porno. Sara i Gwen też tam będą. Może uda mi się je w końcu namówić na trójkącik?

 To odsunęłoby kwestię snu.

 I aż drżę na myśl, że mógłbym zasnąć.

 W objęciach obydwu kochanek, może nie musiałbym.

 Bowiem śni mi się piekło.

 Zimne cele, świst bicza, krzyże...

 

 Prawdziwe piekło.

 

 Śnię o inferno. I choć brak tam kotłów ze smołą oraz potępionymi, tylko przedziwne pejzaże wysokich budowli, setek wież babel, sięgających świętokradczo po niebo. Drogi, jak przelewające się rzeki, pełne pędzących smoczych kreatur. Tłumy bezwstydnych demonów, kłębiących się i przewalających chaotycznie we wszystkich kierunkach.

 Od silentium do jutrzni, z woli Pana Naszego, nawiedzam piekło.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: inne

Liczba wejść: 13

Opis:

Dodano: 2020-07-05 04:50:32
Komentarze.
!sensol 4 m.
samo dobro w bohaterze. tak. dobre!
Odpowiedz
~JamCi 4 m.
No, ciekawie. Aż dziw, że mu sie nie udaje siebie oszukać. Że nie śpi snem srawiedliwych.
Odpowiedz
Dziękuję Wam za czytanie, sensol i JamCi.
Muszę jednak coś Wam podpowiedzieć. Otóż, z założeń autorskich, bohaterów jest dwóch. Każdy z nich należy do innego czasu, a może i świata. Jest taki termin w mechanice kwantowej, który nazywa się splątaniem. Dotyczy co najmniej dwóch cząstek odległych w kosmosie i w czasie. Oddziaływanie na jedną z nich powoduje natychmiastowe oddziaływanie na drugą.
Postanowiłem splątać dwie postacie, a przynajmniej splątać ich sny. Dwie postacie z różnych czasów, a może i światów.
Łączy je poza tym przekonanie, że robią wszystko, aby uzyskać zbawienie przez pokutę.
Oczywiście, każdy pokutuje na swój sposób.
Myślałem przy tym, że kiedyś można było kupić na jarmarkach odpusty.
Odpusty, spowiedzi i rozgrzeszenia.
To zaowocowało tym ironicznym opowiadaniem.
Jako alchemik jestem agnostykiem, czyli nie przyjmuję na wiarę, a muszę zadawać pytania.
Odpowiedz
~JamCi 4 m.
Alchemik aaa... to wiele wyjaśnia.
Splątanie znaczy coś jeszcze tylko już według innej nauki.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin