Heban — część 9 Wilczy bilet

Heban — część 8

 Link do części VII: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=2700

 

 I

 Do drugiej rundy staram się wybiec pierwszy, bo (jak mawia Teddy) psychologia jest ważna. Patrzę Guliwerowi prosto w czworobok zapoconej twarzy, bo (jak wtóruje trenerowi Okruszek) psychologia jest ważna. Uśmiecham się również ze względu na tę pierdoloną psychologię. Wszystko jest sztuczne, nieszczere i do granic absurdu nadmuchane. Pozę mam tak fałszywą i zakłamaną, że nie oddałoby jej chyba nawet lustro. Na szczęście i jego ołowiana ze zmęczenia morda nie bardzo pasuje na billboard dotyczący hartu ducha.

 Puszczają zegar i pierwsze sekundy to się tak trochę badamy. Wysoko barki. Płytki basen. Ugięte nogi. I spacer. Akcja jak w tej zabawie za gówniarza, gdzie się chodziło w kółko, magnetofon przygrywał gdzieś z bokowca, a krzeseł było za mało i jedno dupsko zawsze pikowało na krawężnik. Stresowało mnie to bardziej od gierki w jędzę, co raz, dwa, trzy i spogląda, chociaż tamto usztywniało trochę też. W ogóle od szczeniaka byłem trochę elektryczny i jak teraz wracam do tamtych dni, myślę, że poza obrzucaniem się nawzajem kamieniami tylko chowany był spoko. W nim akurat nie zależało mi jakoś szczególnie na kolejnych partiach i zawsze kitrałem się z myślą, że chuj wam w dupę, szukajcie mnie do wieczora. Złote czasy trzepaka i kiełbasek z patyka. Wynoszenie oranżad ze spożywczaka.

 O takim drobieniu kroczków, co to je właśnie wspólnie odpieprzamy, mawia się chicken style lub ubijanie kapusty. Mini kroczki na ugiętych nogach, by w razie, gdyby któryś zdecydował się na próbę przeniesienia starcia do parteru, drugi mógł przed tym uciec. To znaczy, gdyby on spróbował przenieść, ja mógłbym próbować uciec. Ostatnie pół roku dorzuciłem do stójki sporo grappy, ale ciągle nie czuję pewności, będąc w dole. Zresztą BJJ trzeba ćwiczyć latami, by przyniosło rezultat. Inaczej wzbudzi tylko fałszywe przekonanie, że jesteś kozak i ktoś będący w temacie szybko zrobi z ciebie chiński znak.

 Guliwer nagle coś mówi, ale jestem zamknięty w meandrach szczenięcych lat i nie wyłapuję co. W ogóle sam akt dialogu jest bardzo niespotykany. Trash talk, napinki, ewentualnie przed walką, ale gawęda w trakcie jest jedynie niepotrzebną stratą tlenu. Tylko że się do chuja pana nie przesłyszałem.

 "Co" jest krótkie i składa się tylko z dwóch liter. Choć to niezwykle głupie, odbijam piłkę tym słowem, łapiąc profilaktycznie większy dystans. Może to po prostu stara sztuczka i gigant chce mnie czarować. Przezornego Pan Bóg podobno pilnuje. Pięć słów z rzędu na p. Będzie pech.

  — Mówiłem, że rozjemca jest spierdolony — stęka Guliwer, ocierając golemią łapą pot z czoła. Zaskakuje mnie wszystko. To, że się w ogóle odezwał. To, że użył do tego tak długiego zdania. A już najbardziej, że wybrał słowo: "rozjemca", skoro mógłby "arbiter" albo jeszcze prościej "sędzia". Może to naprawdę jest podpucha.

 — Jak spierdolony? — rzucam w przestrzeń przed sobą, kątem oka sprawdzając, czy w razie czego mam jeszcze gdzie się wycofać. Będzie z lekka dwa metry, więc jeśli nie przyfrunie na batmaniej lince, chwilowo jestem bezpieczny.

 — Sam zobacz, Heban. Spójrz. Spierdolony jak nic.

 Nie mogę spojrzeć, bo to byłoby głupie. Mało tego. Byłoby krańcowo nienormalne, niedorzeczne i...

 Babcia często mawiała, bym nie opierał gołych pleców o rozgrzane ścianki kaflowego pieca, a garnki z kuchni zdejmował jedynie przez szmatkę czy taką wielką, czerwoną rękawiczkę w kropki, co to odnogę miała tylko na sam kciuk. Poparzyłem się niezliczoną ilość razy. Babcię lat temu kilka zabrała pochyłość stołu w połączeniu z asymetrią taboretowych nóżek, a ja parzę się znów. Zakaz patrzenia na Słońce to najkrótsza droga do ślepoty.

 Przystaję, robiąc coś, za co na polecenie Teddy'ego Okruszek mnie pewnie wyszminkuje kutasem. Przystaję. Patrzę. Zamieram.

 — O to mi chodzi, Heban. Widzisz? Jest spierdolony.

 Kiwam niemrawo głową, wlepiając wzrok w coś, co już widziałem wcześniej, lecz dla niezmącenia zdrowia psychicznego powziąłem za majak. Gdzieś z daleka i bardzo intuicyjnie zaczyna do mnie docierać, że jestem wystawiony na soczysty do czerwoności gwóźdź i jeśli Guliwer uderzy, mam przepierdolone jak cwałujący na przełaj jezdni dwulatek. On jednak przystaje obok, wskazując ręką sędziego. Ten ekspresyjną gestykulacją nakazuje nam wznowienie starcia. Gwizdów jeszcze nie słychać, ale półtora tysiąca ludzi wstaje z miejsc.

 — Widzisz? — pyta błagalnie to monstrum zaklęte w trzydziestoczteroletnim ciele. — Proszę Uralczyk. Powiedz, że też to widzisz.

 W ich sztabie, kutas wie czemu, dostałem ksywę Uralczyk. Teddy mi coś tłumaczył, ale kiedy się modlę, równie dobrze jestem w stanie przespać nalot. Nie, że mi blisko do obmywania Jezusowych stóp. To bardziej forma medytacji niż tradycyjne: "Przyjdź królestwo twoje". Wspominki z życia tych, co mi pomogli i wracanie myślami do cierni zalegających wnętrze adidasa. Wszystkiego po kawałeczku.

 — Widzę — potwierdzam cicho i dalej tak stoimy obok siebie, jakbyśmy tu czekali na autobus. Fala buczenia jest na granicy wybuchu. Skandal wisi w powietrzu.

 — To dobrze, Ural. To dobrze. Bo przecież nam się obu nie pojebało. Nie mogło nam się popierdolić razem. Nie mogło, nie?

 Chłopisko właśnie przekręca kluczyk od bramki z napisem "histeria" i jest mi go autentycznie żal. To nic, że jeszcze dwie minuty temu mógł być dla mnie tym samym, co zbyt płytki basen dla nieroztropnego skoczka. W tej chwili w jednym kawałku trzyma go chyba tylko klej z potu, a i to ledwie, ledwie.

 Żeby mu trochę ulżyć, potwierdzam, że się nie myli, ale w tej samej sekundzie z ponad tysiąca zawiedzionych gardeł wybucha przeciągły gwizd. Nie słyszę wypowiadanych słów ani nie rozumiem własnych myśli. Jest tylko gwizd i buczenie. Akty furii. Preludium do prawdziwego rozpierdolu. Nim wszystko eksploduje zamieszkami, widzę jak króliczy sędzia, przerywa gestami walkę.

 

 Link do części IX: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=3513

Liczba ocen: 2
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: horror

Liczba wejść: 1

Opis:
Dodano: 2020-07-13 23:43:21
Komentarze.
+berkas 26 d.
Ooo taka pora, że się spodziewałem sensolowego zdjęcia.
Odpowiedz
*Canulas 26 d.
berkas, hmmm. Niech Ci wyśle na priv. Chyba tak to się powinno załatwiać
Odpowiedz
+berkas 26 d.
Canulas zapomniałem dodać, że chodzi mi o powiadomienie z obserwowanych.
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
berkas, dobra, dobra.
Odpowiedz
+berkas 25 d.
Canulas
Odpowiedz
~oko 25 d.
w głowie czas biegnie inaczej. z pojedynczych minut można upleść całe światy. a z jednej walki zrobić powieść. z samych dygresji można zrobić, byle nie zamęczyć czytelnika - Tobie się udało. czekałem na cios, ale najwyraźniej trzeba poczekać jeszcze z jeden-dwa rozdziały.
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
oko, no biegnoe, biegnie, a zamęczyć można. Część nie jest napisana teraz. Wrzutka "z kiedyś". Na bieżąco, to tak od 11 będzie... jeśli będzie
Odpowiedz
~oko 25 d.
Canulas
a ten horror, to ma się dopiero zacząć? czyżbyś (podobnie do mnie) miał kłopot z wyborem gatunku? to dla mnie najbardziej stresujący moment - czym ometkować tekst. w Twoim również nie dostrzegam horrorowatości.
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
oko, tak i nie. W sensie mam nie tyke problem, co nieumiejętność, niecelność, niedokładność (i podobne) we wyborze wspomnianego gatunku. Nie jest to jednak dla mnie w żaden sposób stresujące. Czy horror się zacznie? Eee, śmiem wątpić.


Taaa, wiem. Nie reklamuję najlepiej.
Odpowiedz
~oko 25 d.
Canulas
nie szkodzi. gdybyś reklamował lepiej, pewnie zajmowałbyś się marketingiem, a nie pisaniem. to zajęcie dla tych, co mają mnóstwo wątpliwości - tak sądzę.
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
oko istnieje możliwość, że tak to działa
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
Yeeeeeeeeee!
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
Ritha, ano yeeeee. Się nasłuchałem nagrywem, naodczytywałem wpisów i mje jebło, tak więc podziekowal.
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
Can do usług, mesje
dokonałeś świadomego wyboru czy było: entliczek, pentliczek i na Hebana bęc! (?)
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
Niestety zła wiadomość jest taka, że będę to czytać po trzy części, dlaczego - dlatego, że chce to zobaczyć z lotu ptaka
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
Ritha, zaczalwm edycję pińcet, ale jednak bardzije ciągnie mnie w tym kierunku. Tak więc bydzie to.
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
Ritha, nie rozumiem, ale łokej. 9 i 10 to też te stare jeszcze wjadą. No a potem już spod prasy
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
Can ok
(ptak jak leci, to jest wysoko i widzi więcej, niż kura grzebiąca pod płotem)
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
Ritha, ale tu dziś enigmatycznie 🤨🤔
Odpowiedz
*Ritha 25 d.
Czego nie rozumiesz, chłopcze - ptaki, to takie zwierzęta z piórami. Nie myśl za dużo
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
Jak indianie?

Odpowiedz
*Ritha 25 d.
Eeeee, tak. Jak Indianie
Odpowiedz
~JamCi 25 d.
łooooo nie może być! Heban muszę nadrobić w takim razie, zaległości mom.
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
Nooo, Jamci, takoż uważam 😏
Odpowiedz
~alfonsyna 25 d.
Wszelki duch Pana Boga chwali, Canulas zmartwychwstał!
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
alfonsyna, hahaha, no powiedzmy, że na jednym kolanku jeszcze przycupnięty
Odpowiedz
~alfonsyna 25 d.
Canulas ważne, żeś już ruszył
Odpowiedz
!Szudracz 25 d.
Muszę wrócić do początku. 😊
Odpowiedz
*Canulas 25 d.
Szudracz, ooooo. I to jest prawdziwy duch sportu 😏
Odpowiedz
~Adelajda 24 d.
z dużym wykopem
Pięknie, wracaj
Odpowiedz
*Canulas 24 d.
Adelajda, taki jest plan. Wepcham jeszcze dwie stare cześci, a potem juz lecę z nowymi
Odpowiedz
*Ritha 19 d.
z dużym wykopem
"Do drugiej rundy staram się wybiec pierwszy, bo (jak mawia Teddy) psychologia jest ważna. Patrzę Guliwerowi prosto w czworobok zapoconej twarzy, bo (jak wtóruje trenerowi Okruszek) psychologia jest ważna. Uśmiecham się również ze względu na tę pierdoloną psychologię" - to nie fair zaczynać tak, że mam ochotę kopiować od pierwszego zdania :/

"Na szczęście i jego ołowiana ze zmęczenia morda nie bardzo pasuje na billboard dotyczący hartu ducha"

Co to płytki basen?

"Akcja jak w tej zabawie za gówniarza, gdzie się chodziło w kółko, magnetofon przygrywał gdzieś z bokowca, a krzeseł było za mało i jedno dupsko zawsze pikowało na krawężnik" - hahaha, no taaa, na weselach ludzie nadal to robią, a najbardziej to się cieszą, jak mają polecieć po kawałek papieru toaletowego i kto ostatni to krzesła ni ma, ludziom to wiele do szczęścia nie trzeba jednak

"W nim akurat nie zależało mi jakoś szczególnie na kolejnych partiach i zawsze kitrałem się z myślą, że chuj wam w dupę, szukajcie mnie do wieczora. Złote czasy trzepaka i kiełbasek z patyka. Wynoszenie oranżad ze spożywczaka" - taa, boski klimat, u mnie były jeszcze lody w wiaderkach, z helleną smakowały bosko (teraz bym pewnie pluła, że pfee sam cukier )

"Przezornego Pan Bóg podobno pilnuje. Pięć słów z rzędu na p. Będzie pech" - złoto, ale pssst, Bóg jest na b

"Będzie z lekka dwa metry, więc jeśli nie przyfrunie na batmaniej lince, chwilowo jestem bezpieczny"

Tęsknię w tym momencie za takim pisaniem, za celebracją pojedynczych zdań... bardzo tęsknię, ale muszę wytrzymać. Niesamowite, jaki głód wywołuje brak dowolności, odcięcie sobie niektórych dróg, które i tak leżały przecie odłogiem... To tak jakbyś miał przez lata drogę obok stodoły, którą nie miałeś ochoty hasać, dopóki ktoś nie postawił szlabanu i nagle - ale zaraz, zaraz...

"Babcia często mawiała, bym nie opierał gołych pleców o rozgrzane ścianki kaflowego pieca, a garnki z kuchni zdejmował jedynie przez szmatkę czy taką wielką, czerwoną rękawiczkę w kropki, co to odnogę miała tylko na sam kciuk. Poparzyłem się niezliczoną ilość razy. Babcię lat temu kilka zabrała pochyłość stołu w połączeniu z asymetrią taboretowych nóżek, a ja parzę się znów. Zakaz patrzenia na Słońce to najkrótsza droga do ślepoty" - przekapitalny fragment

"Przystaję, robiąc coś, za co na polecenie Teddy'ego Okruszek mnie pewnie wyszminkuje kutasem"

"Gdzieś z daleka i bardzo intuicyjnie zaczyna do mnie docierać, że jestem wystawiony na soczysty do czerwoności gwóźdź i jeśli Guliwer uderzy, mam przepierdolone jak cwałujący na przełaj jezdni dwulatek" - hahaha

Zajebisty jest Heban. Językowy majstersztyk.
Odpowiedz
*Canulas 19 d.
Ritha płytki basen to złapanie zadyszki ze stresu. Co do 5 na Pe - Jessuu, Cii. Naprawię, ale no, tom debil. Wiem, że u Ciebie ciężko, ale satysfakcja będzie uber, jak już skończysz. Dziękuję, że znalazłaś czas, by wpaść. Walcz dzielnie!
Odpowiedz
~nimfetka 11 d.
No hej, odświeżyłam sobie trochę. Zapomniałam już jak smakował ten brud wymieszany z czarnym humorem. Tutaj wręcz się cieplej na sercu robi po takiej niewinnej wymianie zdań biorąc pod uwagę okoliczności. Fajnie, lecimy dalej.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin