Dreszcz owiec 1 - Rezydencja Cifka, czyli drożdżówka z dziurką (7-letni tekst)

Cifka, czyli drożdżówka z dziurką (lub bez) część 2

 Udali się do spożywczaka. Za ladą stał mężczyzna wyglądający jak patyk z doczepioną głową. Wszyscy mówili na niego Gruby.

 - Była tu moja żona? - zapytał go Alek.

 - Co podać?

 - Nie, chciałem tylko się dowiedzieć...

 - Przychodzą i nic nie kupują. Pytam się więc grzecznie. Co podać?

 - Nic.

 - Nie wytrzymam tego! Za grosz szacunku!

 Sklepikarz wyciągnął spod lady odpustowy pistolet. W jego oczach można było dostrzec szał uniesień.

 - To jest napad! Oddajcie całą forsę albo zrobię sobie krzywdę!

 - Ale my nie mamy pieniędzy. Znaczy ja. Może pan Nowak...

 Malarz zdecydowanie pokręcił głową.

 - No to co teraz? - zapytał sklepikarz.

 - Proszę sobie zrobić krzywdę - stwierdził Nowak.

 - Ale... Ale... Ja myślałem...

 - Złożył pan już obietnicę. Nie można się wycofywać, bo potem nikt panu nie zaufa.

 - No... No dobrze.

 Sklepikarz cały się trząsł, z nerwów upuścił broń, potem spróbował napić się wody, ale szklanka również wypadła mu z rąk i roztrzaskała się na drobne kawałki. Po tym wypadku chudy sprzedawca zaczął rytmicznie podrygiwać, coraz szybciej i szybciej, aż w końcu znikł zupełnie.

 - Niebywałe - westchnął Alek.

 - Nieważne. Chodźmy szukać twojej żony.

 Wyszli ze sklepu, tuż obok stała starsza pani sprzedająca pieczywo.

 - Przepraszam, poznaje mnie pani? - zagadnął ją Alek.

 - Oczywiście.

 - Moją żonę też pani zna?

 - Pewnie, że tak.

 - Przechodziła tędy dzisiaj?

 - Tak, była w sklepie. Kupiła golarkę.

 - Po co jej to? Przecież ona nie ma brody.

 - Nie ma brody, bo używa golarki.

 - Hmm, o tym nie pomyślałem. Z drugiej strony kobietom rosną włosy w różnych dziwnych miejscach.

 - Chce pan może kupić drożdżówkę? Mam dwa typy. Z dziurką albo bez.

 - A czym one się różnią?

 - Jedna jest z dziurką, a druga bez.

 - Kupiłbym ten bez, ale nie mam pieniędzy. Żona mówiła, że można z tego zrobić zdrowotną herbatę.

 - Nie mam bzu.

 - No to czemu pani kłamie? Zresztą, mam większe problemy. Porwali mi żonę.

 - Widziałam ją niedawno jak niosła zakupy.

 - Taka niska pięćdziesięcioletnia szatynka?

 - Nie, taka trzydziestoletnia wysoka blondyna. Pana żony nie widziałam.

 - I co teraz? - zapytał malarza Alek. - Urwał nam się trop.

 - Bądźmy optymistami. Trzeba jej poszukać.

 - Gdzie? Zgłoszę zaginięcie na policji.

 W drodze na posterunek zatrzymał ich mężczyzna w szarym uniformie i turbanie na głowie.

 - Bilety do kontroli! - zawołał.

 - Przepraszam, ale my nie jedziemy pociągiem - zaprotestował Alek.

 - Głupie wymówki. Macie bilety, czy wystawić wam mandat?

 - Mówię przecież, że...

 - Bo zadzwonię po gwardię. Jestem służbistą. Nie będziecie na gapę jeździć.

 - Spokojnie - powiedział Nowak i wyjął z kieszeni garść paragonów, po czym podał je kanarowi. - Proszę.

 - O, jednak macie. Wyglądają na prawdziwe.

 Mężczyzna odszedł, wyraźnie uradowany.

 - To były paragony? - zapytał Alek.

 - Nieważne - powiedział zdecydowanie Nowak. - Chodźmy szukać twojej żony.

 

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: +fanthomas
Kategoria: groteska

Liczba wejść: 1

Opis:
Dodano: 2020-07-17 15:12:06
Komentarze.
*Canulas 21 d.
z wykopem
Popieprzone dobrze. Całkiem absurdalne, ale fajne.
Odpowiedz
~Aja 19 d.
Mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy. Wciągnęłam się.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin