Prostytutka Przekąska

Sprzedajność

 Kup pan sumienie, bo mnie gryzie… Szczerze mówię, gryzie, więc tanio oddam. Od ręki, już teraz. Otrzepię tylko o płot, żeby trochę robaków pogonić i prawie jak nowe będzie. Tylko poszarzało ze starości, ale dziur nie ma – sam pan popatrz. Nie… Nie mówię, że w worku kota sprzedawać próbuję – usiądźmy pod tym płotem to troszkę opowiem, a pan może sobie towar dokładniej obejrzeć, jeśli wola taka. Siądziemy? O tu, bo tam dalej pokrzywy i oset się szanownemu panu do spodni przyczepi. Tu można, nawet jakiś kamień uczynnie leży, więc tylko, żeby wilka nie złapać, to tak na słoneczku siądziemy i nogi wyprostujemy, a ja opowiem.

 

 Mam to sumienie od paru chwil i codziennie noszę na grzbiecie. Niewiele – pół wieku dopiero. Może wcześniej je kto używał, ale nie pamiętam tego absolutnie. Czy nowe było, jak na grzbiet wciągałem? Tego nie pamiętam. Ale, całkiem wygodne było, jeśli pamięcią sięgnę daleko. Wstydliwe trochę i spłoszone, ale przecież – wie pan, jak to za młodu się zdarza – jedni walczą i mięśnie prężą, inni we własnej gmerają głowie. Ja troszeczkę zmitrężyłem tego czasu w głowie i za wiele nie uświniłem tego sumienia własnego.

 

 Że święty jestem - nie powiem, bo to nadużycie byłoby wielkie i obrazoburcze, ale powiedzmy, że jakość zachowało swoją, jeśli zbyt dokładnie mu się nie przyglądać. Potem… cóż… gdyby świetnie było, to przecie bym nie sprzedawał. Trochę mu kleksów dorobiłem i to niemałych. Za to nie takich tłustych i nie do końca czarnych – może się uprać da, albo na słońcu wyblakną? Może z czasem zejdą, jak się uczciwie poużywa? Nie wiem sam, co mam powiedzieć, bo towaru nie znam, a z praniem, to sam pan wiesz – człowiek nieumiejętny i nigdy do końca nie wiadomo, co z pralki wyciągnie… Wolałem nie ryzykować, bo laik jestem i jeszcze co zepsuję i o handlu zapomnieć będzie można – jak pan masz fachowca od prania sumienia, to zaniesiesz sobie sam, a ja najwyżej mniej dostanę za ten zjełczały odorek.

 

 No dobra. I tak widać, więc nie ma co ukrywać. Pokazałem paru ludziom, jak świnia wygląda, jakim chamem i egoistą być można i te tutaj, te większe, to moja sprawka. Na lata rozłożone i widać, że niektórym już przez pokutę trochę się wyblakło. A te inne świeżutkie. Jak na spowiedzi powiem – zdjąłem to sumienie, zanim się czarne zrobi, bo trochę go szkoda, żeby w jednym żywocie się wytytłało na zabój. Widzę, że ciemnieje. Dlatego zdjąłem, bo jutro byłoby jeszcze gorzej. Powiedzmy, że recydywa. Leje się ten swądek na sumienie, a przestać nie umiem i więcej mi w stronę grzeszków zakrętów w głowie świta, niż w tę grzeczną bezczynność.

 

 Zdjąłem, zanim się dziury tu jakieś nie porobiły. No i gryzie cokolwiek. Na razie tylko trochę, a może o ten płot trzepnięte będzie akurat dla pana? Może jeszcze ze dwa razy trzepniemy. Niech będzie na moje ryzyko. Co robić? Towar nie pierwszy sort i rozumiem, że jak na ruskim bazarze – gwarancji nie ma kiedy z gazety towar się podnosi, a i skargi nie ma komu zanieść, bo zniknie taki jak kamfora, a złoto się w mosiądz zamienić gotowe, gdy trzy razy ręką się dobrze potrze. Sprawdzaj pan spokojnie – mi się nie spieszy – ciepło tu i nogi wyprostować można, więc posiedzę chętnie. I oczy zamknę, bo to tak miło, kiedy już nic człowieka nie gryzie.

 

 Posiedzę i wcale panu nie powiem, że jak pan ucieknie z tym poszarzałym szmatławcem, to się tak strasznie nie zmartwię. Pal diabli zarobek, kiedy tu słoneczko i cieplutko i miło się nam gaworzy. Gdyby tak jeszcze co zimnego do picia było… nie masz pan jakiegoś piwka w tej wielkiej torbie? A to szkoda, bo chętnie spłukałbym kurz z gardła. No i jak? Może być to sumienie? Reflektujesz pan? Możemy jeszcze wyprać troszkę, albo w rzece zmoczyć, może co zejdzie od ręki? A jak dziury wylezą? Nie… Chyba nie… A jeśli nawet to niewielkie – co tam to sumienie przeżyło? Drobną kradzież? Jakieś kłamstewka nie do końca wielkiej urody? Parę szykan? Trochę pogardy i dwulicowości?

 

 Patrzysz pan, jakbyś wolny od wad wszelakich był… Załóż na grzbiet, przymierz, to szczegóły poznasz, co będę jęzor strzępił na darmo. Białych nie dawali, albo dawali bardzo dawno temu – a to nie całkiem czarne, czarniawe zaledwie, albo tylko szarobure. No i bez dziur wielgaśnych, że pięść wyłazi na wylot. Takie drobnomieszczańskie, małostkowe, ale nie rozbójnicze sumienie – sumionko chciałbym powiedzieć… że takie małe i wielkości nie znające – żadnych wielkości – ani w te, ani na zad.

 

 Powieś pan na płocie, to chwilę odpoczniemy. Pogadamy. Miło z kimś pogadać, kiedy tak się pod płotem siedzi leniwie. A widzisz pan? Prawdę mówię – nie ciemnieje na słońcu, więc kitu nie wciskam panu, bo gdyby tak było, to już byś pan miał tu jakiego nowego kleksa. A tu proszę. Zachowuje się jak niemowlak po karmieniu – uśmiecha się i śpi cichutko. Takie to sumienie jest delikatne i taktowne. Może się przyda, może pan drożej spylisz gdzie, jak znajdziesz kogoś w bardzo już uświnionym garniturze. A ja tu chętnie sobie podrzemię i bez onego jakiś czas sobie pożyję.

 

 Aaaa… Rozumiem… Boisz się pan, że ja jak ten złodziej… zanim wyjdę na łowy, to do szafy odwieszę, a wracając zakładam i cieszę się, że nie ściemniało mi… Nie. Tak dobrze nie ma. Bo widzisz pan, ja nawet nie wiedziałem, że mam ze sobą na wyposażeniu toto. Dopiero jak drapać zaczęło, to przypadkiem wydrapałem z grzbietu i w ręce wziąłem, a nikt nie potrafił mi powiedzieć, co takiego w rękach trzymam. Dopiero jeden taki starszy gość – okiem tylko rzucił i mówi mi: „Sumienie pan w rękach trzymasz, jeszcze nienajgorsze, więc szanuj, póki masz co”.

 

 A ja myślę, że trochę przesadził i takie nienajgorsze to już chyba nie jest. Nie znam się, pierwszy raz widzę. Ale bez niego jakoś tak mi... Wiesz pan – ciepło, leniwie, i siedzę pod płotem, i gadam tu z panem jak z człowiekiem… Nie dzieje się nic i jakoś tak beztrosko i swobodnie… To jak? Bierzesz pan? Chcesz je dla siebie? Pohandlujemy?

 

 Ale co to? Co pan tu wyczyniasz? Razem z życiem chcesz wziąć tę szmatę? Moim? A kim ty jesteś do diabła? Wręcz przeciwnie? Więc… O cholera! To mi się handelek udał…

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~oko
Kategoria: inne

Liczba wejść: 8

Opis:

wiem - staję się monotonny. ale naprawdę nie potrafię skategoryzować tego tam... powyżej.

Dodano: 2020-07-20 20:56:49
Komentarze.
Technicznie świetnie, choć myśl przewodnia chyba mnie troszkę ominęła. Nie wiem sam. Być może przez to, że długo i barwnie obracasz temat, spodziewałem się mocniejszej puenty. No ale to moje demony w sumie.

Odpowiedz
~oko 4 m.
Canulas ciężko być zaskakującym, kiedy świat zna już wszystko i to z różnej perspektywy. śmierć pod płotem mi się wymyśliła. taka mięciutka, niedostrzegalna.
Odpowiedz
~Pasja 4 m.
Ach gdyby tak można było wyprać sumienie, albo wymienić na nowe. Ten towar jest niewymienny, i żadne plastry ani specyfiki, nie zagłuszą sumienia. Od urodzenia nosimy ten niewidoczny, ale upierdliwy ciężar w sobie. I chyba nikt z nas nie jest wolny od złej jakości, od grzechów. Nie ma świętych w tej materii. Sumienia się nie wyczyści tak jak niektórych plam. Ciekawe rozumowanie: trochę filozofii z przymrożeniem oka.
Serdecznie pozdrawiam
Odpowiedz
~oko 4 m.
Pasja trudna sprawa, ale żyć trzeba z tym wszystkim, co poplamiło ubranko. i kończy się czasem wielkim wstydem.
dzięki za widzenie.
Odpowiedz
Znowuż "inne" w kategorii.
Jakżeż Ty się obawiasz wziąć kategorię na garba, tzn. na sumienie.
Podoba mi się to filozoficzne zacięcie w gdybaniu, choć faktycznie przewidywalne zakończenie i trochę szarawa całość.
Taka spokojna. Niemal jak śmierć pod płotem, chociaż czytelników przyciągnie tylko wrażliwych i artystycznie kumatych. Zastanawiam się czy sumienia nie można by podkolorować. Bo niby to różne odcienie bieli, przy czerni, która jest tym odcieniem najciemniejszym.
Ale przecież biel to w końcu mieszanina barw tęczy.
Jeżeli plamy nie da się zaprać, to może nadać jej barwę, rozszczepiając odpowiednio konkretny odcień bieli w szarości.
No i masz tu drugiego "chłopskiego filozofa".
Tak nazywał mnie czasami ojciec w żartach.

Jerzy Edmund
Odpowiedz
~oko 4 m.
Alchemik nie poradzę, ze najlepiej się czuję w tej właśnie kategorii, a pozostałe duszą mnie jakoś. ograniczają. i chyba nie pasują.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin