TW#12 Władca os chęć bycia dziwnym

Odbicia

 Tamtego dnia zbierałam dobre znaki.

 Słońce wstało razem ze mną, czarne koty nie istniały.

 W zatłoczonym autobusie, pełnym niespełnionych marzeń poprzetykanych skrawkami nadziei, nieznajoma uśmiechnęła się właśnie do mnie.

 Czule pozbierałam je wszystkie i opakowałam w kolorowy papier własnych oczekiwań, by na koniec objąć w serdecznym uścisku.

 Bo dobry znak to dobra wróżba.

 

 Jechałam niedaleko. Przeznaczenie zawsze mieszka za rogiem. Pachnie oczekiwaniem, niedosytem, czasem papierosami – jak ty wtedy.

 

 Uczyłam cię szczerości, a wtedy nie umiałam powiedzieć, że znowu noc była zimna.

 Bałam się wysunąć rękę spod swojej kołdry, bałam się, że zamarznę zbyt blisko ciebie i będzie mi wstyd.

 Tak jak tego, że nie umiem chodzić w szpilkach. A przecież tamtej nocy były stworzone jak dla mnie, były mną, a ja nimi.

 Tamtej nocy nic nie mówiliśmy, było zbyt gorąco, wystukiwałam tylko rytm naszych przyszłych dni.

 Długich dni. Długich nocy.

 Cisza.

 I tylko ten zegar na ścianie wciąż uparcie przypomina, że wszystko przemija.

 

 Byłeś ze mną przez szesnaście wieczorów, pełnych odbić naszych sylwetek w kieliszkach wina, odbić miłości w salonowych lustrach.

 I odbić twoich linii papilarnych na mojej kruchej twarzy.

 Bo szesnasty wieczór naszej znajomości znaczony był krwią z mej wargi, o którą, niby przypadkiem zahaczyłeś, wymierzając soczysty policzek.

 

 Jechałam niedaleko. Ty mieszkałeś tuż za rogiem, w szaro brudnej dzielnicy. Troskliwie uzbierane przeze mnie dobre znaki usnęły niepostrzeżenie.

 Byłam sama, jechałam do ciebie. Do linii papilarnych, które odbiły się od mej twarzy, do nadziei, którą zgubiłam w twoim mieszkaniu, a z którą musiałam się pilnie spotkać. Może schowała się w twojej kieszeni?

 

 Jechałam niedaleko, z lekkim bagażem gorzkich doświadczeń. Przed twoimi drzwiami obudzę dobre znaki.

 Chcę odnaleźć nadzieję i ciebie wśród nadziei. Oby twoja ręka już nigdy w gniewie nie potknęła się o mnie.

 

 Uczyłam cię szczerości, a teraz nie umiem powiedzieć, że tylko wspomnienie tamtej nocy kładzie mnie spać.

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ^Halmar
Kategoria: proza_poetycka

Liczba wejść: 7

Opis:

Dodano: 2020-07-21 07:11:25
Komentarze.
~Pasja 2 m.
Obraz czerni i bieli namalowałaś. Miłosne uniesienia i gasnąca nadzieja za rogiem. Dobre znaki... A które to są? Każdy ma swoje i każdy ma swoje niedokończone kreski na drodze przemijania. Jedziemy codziennie do miejsc, które już nas nie oczekują. Zostają palące wspomnienia. Lubię takie wyznanie duszy. Pięknie. Pozdrawiam i dobrej aury życzę
Odpowiedz
^Halmar 2 m.
Pasja
Odpowiedz
~oko 2 m.
porażające. męczy świadomość, że to nie tylko proza i nie tylko poezja, ale to fakty, które zdarzają się zbyt często.
pięknie napisane.
Odpowiedz
^Halmar 2 m.
oko
Odpowiedz
*Canulas 2 m.
Hmmm. Przeczytane. muszę pomyśleć nad komentem lub wrócić w formie większego wyciszenia, bo pokofeinowa żywiołowość odbiera mi koncentrację i dobór słów. Widzę, że ładne, ale nie umiem tego uargumentować.
Odpowiedz
^Halmar 1 m.
Canulas
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
Jak ćma do ognia, który osmalił jej skrzydła i pozbawił zdolności swobodnego lotu.

Odpowiedz
^Halmar 1 m.
JamCi albo jak kartofelek
Odpowiedz
~Alchemik 2 m.
z wykopem
Zadziwiasz mnie, Halmar.
Zwykle spodziewam się, otwierając Twój tekst, jakiegoś horroru, albo przynajmniej chorego odbicia rzeczywistości, garbatego cienia.
Nie twierdzę, że to Ty wyżymasz rzeczywistość. Ty znajdujesz, zwyczajnie, to co kryje się w zakamarkach świata i wywalasz nieprzygotowanym na wierzch. Przypominasz, że wspaniałe burgery, to ubój, zadawanie śmierci w majestacie ekonomii i prawa do życia. W ten sposób doszedłem do wniosku, że Ty nie opisujesz skrzywionej rzeczywistości, a jedynie tę skrzętnie ukrywaną za kolorowymi fasadami.
Nawiązałem do tego, bo tym razem niemal zawiodłem się w swoich oczekiwaniach.
Po pierwszym czytaniu niemal uwierzyłem, że to jest liryk, miłosna literatura. W pewnym sensie tak.
A jednak w pewnym momencie spostrzegłem, że opisujesz emocjonalne niewolnictwo.
Zadałem sobie pytanie czy to "damski bokser" był krzywdzicielem, czy krzywdziła się sama "zbierająca dobre znaki".
Opisujesz tu narzucanie i pozbawianie woli.
Dobre znaki miałyby być okruszkami światła mającymi przegnać mrok przy kolejnym podporządkowaniu się.
Wszak krew była wynikiem przypadku, wypadku
Emocjonalna niewolnica gotowa jest, nie tyle wybaczać, bo przecież nie ma czego. To kwestia losu, przeznaczenia, które nakazuje podporządkowanie się. Tylko potrzebne są dobre znaki.
To co wydawało się lirykiem, nagle staje się ironiczną odsłoną mroku w najbardziej oświetlonym miejscu.
To bardzo dobre opowiadanie, Halmar.
Ujęte w karby prozy poetyckiej, jest egzystencjalnym horrorem.

Odpowiedz
^Halmar 1 m.
Alchemik, ooch. A nawet aach. Bądź moim recenzentem.
Odpowiedz
~Aja 2 m.
Tak smutne, jak pięknie napisane.
Odpowiedz
^Halmar 1 m.
Aja, tylko trochę, ale dzięki.
Odpowiedz
~Aja 1 m.
Halmar nie bądź taka skromna - piszesz bardzo dobrze. Toksyczne uwikłanie wyrażone w niezwykły sposób.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin