Kołysanka dla niewidzialnych - blues Truskawkowe Pola Na Zawsze pod Psem

Mary Celeste

 Ahoj, cumy rzuć! Oddala się keja.

 Na gaflach i rejach podmuch żagle wzdyma.

 Gną się maszty, łajba w przechyle, burtę liżą fale.

 

 Mewy nad kilwaterem wrzeszczą.

 Wiatr szanty gwiżdże w wantach i na fałach.

 I choć horyzont nie przybliża się wcale,

 statek pędzi, a sternik trzyma kurs na wschód.

 

 Wyruszyła w rejs Mary Celeste.

 

 Zaciągnąłem się na starą brygantynę,

 niezła łajba, lecz sławę ma złą.

 Pod poprzednim kapitanem znana była,

 jako pechowa Amazon.

 

 W ładowni tysiąc siedemset jeden beczek

 spirytusu, nie zabraknie na grog.

 Biją szklanki na psią wachtę, ciecze czas,

 łajba w mrok wpływa, widnokrąg za mgłą.

 

 Hej, wszystkie ręce na pokład!

 Od Europy nadciąga sztorm. Chmurne,

 wirujące obłoki toczy. Statek ustawia się w dryf.

 Żagle zrzuć! Refuj gafle! Kurs na Azory!

 

 Niknie w rozszalałej nocy, sponiewierany bryg.

 Wpływa w mit. Na szalupy pora.

 

 Hen, na horyzoncie Gibraltaru skała. Brygantyna

 wychynęła z mgieł. Pusty pokład, załoga zniknęła.

 

 W ładowni tysiąc sześćset dziewięćdziesiąt sześć

 beczek spirytusu uwalnia duchy, w oparach donikąd

 odpływa po wierszu wiersz. Chwilę jeszcze

 snuję się wśród nich, chociaż i ja stąd odejdę.

 

 Dryfuje pośród oceanu statek widmo –

 Mary Celeste.

 A mewy - wciąż wrzeszczą i wrzeszczą.

 

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja
Opis: Tylko nie myślcie, że to jakieś szanty. Owszem wykorzystałem i szanty do opisania tajemnicy oceanu. Pechowa Amazon po katastrofie wyremontowana i przechrzczona na Mary Celeste była brygantyną, która wyruszyła w rejs z portu w Nowym Jorku do Genui, jako ładunek przewożąc tysiąc siedemset jeden beczek spirytusu. Odnaleziona w pobliżu cieśniny gibraltarskiej, pozbawiona była załogi, po której ślad zaginął, choć statek nie był w ogóle uszkodzony. Zgodnie z manifestem brakowało też pięciu beczek spirytusu. Muszę się jednak przyznać, że ten wiersz napisałem dla uczczenia wspaniałego portalu Wrzeszcze. Zupełnie przypadkowo byłem ostatnią osobą, która rozglądała się po odchodzącym portalu, gdy już nikt nie mógł się tam zalogować. O Wrzeszcze może Wam opowiedzieć Halmar. Potwierdzi, że był to jeden z najlepszych portali poetyckich, który uczył i wychował wielu naprawdę dobrych poetów.
Dodano: 2020-07-22 01:23:11
Komentarze.
~puszczyk 12 d.
Miałem coś napisać przy tym akurat wierszu, ale zgięło mnie autorskie dopowiedzenie.
Dobry.
Odpowiedz
~Alchemik 11 d.
Puszczyk, dziękuję.
I, jednocześnie, przepraszam za ten opis pozbawiający przyjemności dla własnoręcznego odnajdywania sensu w metaforach, co raczej jest bez sensu.
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
z dużym wykopem
Kurde blaszka. Świetne. Uwielbiam takie rzeczy. Takie tajemnice jak ta, czy Przełęczy Diatłowa.
Odpowiedz
^Halmar 11 d.
Rytm i melodia dynamizują ten wiersz, on pędzi jak ten statek, na łeb, na szyję, pruje przez otchłań wód ku zagładzie. Dla mnie dedykacja dla umarłego statku "Wrzeszcze" jest oczywista (ostatni wers!), jednak osoby niewtajemniczone mogą po prostu rozkoszować się historią legendarnej Mary Celeste, której załoga zniknęła bez wieści w rejsie do Genui prawie 150 lat temu. Ewentualnie zanucić szantę. Ciekawe, kto gwizdnął pięć beczek spirytusu i łajbę ratunkową? Legendy marynistyczne są podniecające
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin