Palimpsest Postal 2

Postal. Dziel się bólem

 Gołdap, 2003

 

 Zajdel wypoczywał przed swoją przyczepą, pijąc piwo i patrząc na zachód słońca. Nagle usłyszał jakiś hałas. Początkowo nie zwrócił na to uwagi, jednak w końcu zaczęło mu to nie dawać spokoju. Odłożył piwo i poszedł sprawdzić, co się dzieje. Ujrzał ekipę filmową montującą ładunek wybuchowy na bank położony na parceli graniczącej z przyczepą Zajdla.

 - Ładunek podłożony! Możemy nagrywać! - powiedział wysoki mężczyzna w ciemnych okularach. Włosy miał nażelowane, na twarzy make up. Typowy celebryta.

 - Co wy tu robicie? - spytał Zajdel.

 - Jestem detektyw Mańkowski i właśnie kręcimy mój program.

 - Właśnie widzę... podkładasz bombę pod bank, żeby potem na nagraniu ją rozbroić i zrobić z siebie bohatera?

 - Nie twój interes. Spadaj stąd, brudasie.

 - Brudasie?

 - Tak. Ja jestem bogaty. Jestem znany. Jestem sexy. Dziewczyny ustawiają się w kolejce, żeby zrobić sobie ze mna zdjęcie albo obciągnąć mi kutasa. A ty? Jakiś brudny wieśniak. Weź spierdalaj, bo rzygać mi się chce na twój widok.

 Zajdel uśmiechnął się pod nosem i odszedł.

 

 Kilka godzin później z nudów przełączał różne kanały telewizyjne. W pewnym momencie po przełączeniu na Polsat zorientował się, że leci właśnie program Mańkowskiego. W czołówce Mańkowski ratował jakąś kobietę przed zamaskowanym zbirem, po czym zwracał się do kamery i mówił *Jestem sexy* pokazując kciuk. Gdy pojawiła się plansza tytułowa, Zajdel wyłączył telewizor, usiadł przed komputerem i zaczął szukać informacji o Mańkowskim. Okazało się, że ojciec detektywa był Żydem z Odessy. Zajdel zatarł ręce, gdyż jednym z jego dobrych przyjaciół był Majami, lider grupki neofaszystów.

 

 Zajdel spotkał się z Majamim i jego ludźmi w lesie za Gołdapią, gdzie obgadali wszystkie szczegóły. Mieli zaatakować willę Mańkowskiego, porwać go i powiesić za genitalia na drzewie. Gdy jechali zdezelowanym fordem Majamiego w kierunku rezydencji, na ich drodze stanęło trzech mężczyzn z pepeshami w mundurach.

 

 - Kurwa mać! - wrzasnął nazista. - To *Welcher Trupp fliegt*! Oni są socjalo - lenino - anarcho - coś tam! Przyjechali z Hamburga tydzień temu.

 - Więc komuniści. Pewnie macie z nimi na pieńku? - spytał Zajdel.

 - Jak widać.

 

 Niemcy wycelowali w samochód i otworzyli ogień, zabijając Majamiego oraz resztę neofaszystów. Zajdel zdołał w porę uciec i pobiegł w kierunku willi Mańkowskiego.

 

 Był to okrągły, nowoczesny budynek, z zewnątrz biały. Prawdopodobnie warty kilka milionów złotych. Do rezydencji przylegał ogromny ogród, w którym mieścił się również basen.

 Zakradając się spostrzegł, że Mańkowski stoi właśnie tam. Klęcząca przed nim prostytutka robiła mu dobrze. Zajdel przypatrzył się jej uważniej. Nie była ładna, sama wyglądała jak główka od siurka. Mańkowski wrzeszczał na nią.

 - Rób z połykiem, albo wepchnę ci w cipkę szpikulec do lodu!

 Zajdel niechcący nastąpił na skruszony liść, co zaalarmowało ochroniarzy. Próbował się oddalić, jednak na próżno. Jeden z nich go dogonił, po czym ogłuszył kolbą glocka.

 Obudził się w jakiejś jaskini z bolącą głową. Przed nim stał niski człowieczek.

 - Cześć! Jestem Czekolada. A ty?

 - Jurek Zajdel... miło mi...

 - Jestem pomysłodawcą nowej metody przenoszenia owoców. Chcesz zobaczyć?

 - Chyba nie mam wyjścia.

 

 Czekolada uśmiechnął się, po czym chwycił jabłko i wepchał je sobie do odbytu. Przeszedł kilka metrów, nim owoc wypadł na ziemię. Teraz już było wiadomo, skąd pseudonim Czekolada. Zażenowany Zajdel postanowił się położyć na twardym podłożu. Jednak gdy tylko zmrużył oczy, zobaczył równie upiorny widok. Miał nad sobą owłosione jądra Mańkowskiego. Obok łysy ochroniarz w garniturze spoglądał na niego z uśmiechem.

 - Na co czekasz? - warknął detektyw. - Bierz je do ust!

 Zajdel odgryzł jądra Mańkowskiego, po czym odepchnął ochroniarza i rzucił się do ucieczki. Ochrona w tym czasie musiała opatrzyć detektywa, by się nie wykrwawił.

 - Łapcie tego chuja, łapcie go - płakał Mańkowski.

 - Nie możemy - odparł łysy ochroniarz. - Ma pan potężny krwotok z krocza. Jeśli go natychmiast nie zatamu...

 - Nie rozumiesz czegoś, debilu?! Gońcie tego skurwysyna!

 - Dobra, mam tego dość - ochroniarz wyjął berettę z kabury i zabił Mańkowskiego strzałem w głowę, po czym zwrócił się do pozostałych. - Chodźmy na piwko.

 

 Biegnąc przez las Zajdel ujrzał ludzi w mundurach. Początkowo myślał, że może to ktoś z gangu Majamiego. Niestety, nagle usłyszał niemieckie okrzyki.

 - O kurwa... - mruknął.

 Byli to Welcher Trupp fliegt.

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~TomaszBordo
Kategoria: thriller

Liczba wejść: 7

Opis:

Dodano: 2020-07-29 12:25:06
Komentarze.
~oko 2 m.
bardzo anatomiczny tekst. nasycony ciałem obcym. za to akcja toczy się błyskawicznie - szkoda, że każdy podejrzany o to, że mógłby zostać bohaterem zmierza ku niechybnej śmierci. może Zajdelowi się uda... ostatni na pokładzie.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin