Ritha na Dzikim Zachodzie rozdział 11 Ritha na Dzikim Zachodzie rozdział 9

Ritha na Dzikim Zachodzie rozdział 10

 Rozdział 10

 

  Bodie

 

  Do miasteczka Bodie dotarłyśmy późno w nocy całe brudne od kurzu, głodne no i przede wszystkim zmęczone. Laura dawno smacznie, już spała wtulona we mnie marzyłyśmy już tylko o kąpieli i pójściu spać.

  Przejechałyśmy przez osadę, w której po obu stronach stały drewniane domki połączone podłużnymi gankami.

  Gdy dotarłyśmy na jej koniec to na chwilę się zatrzymałyśmy i wzrokowo zaczęłyśmy szukać noclegu.

  W pewnym momencie Margarita zauważyła, że na wzgórzu stała okazała rezydencja w wiktoriańskim stylu.

  - Ciekawe do kogo należy?

  - Przekonajmy się!

  Po tych słowach Margerita pogalopowała przed siebie, a ja podążyłam za nią. Niecały kwadrans później zatrzymałyśmy się przed drzwiami wejściowymi z napisem.

  ‘’ Pensjonat rodziny Bellów’’

  Kowbojka zsiadła z Wiedźmina podała mi lejce, a sama podeszła do drzwi. Mosiężną kołatką w kształcie głowy konia zastukała. Drzwi otworzył młody mężczyzna ubrany był w czarny szlafrok.

  — Dobry wieczór przepraszam za najście o tak późnej porze. Ale ja i moja przyjaciółka oraz nasza podopieczna szukamy noclegu.

  — Ależ oczywiście zapraszam do środka zaraz każę Betti przygotować dla pań pokój.

  Margerita kiwnęła mi ręką, po czym obudziłam Laurę dziewczynka ostrożnie zeskoczyła z konia. Potem ja zsiadła z Tornada następnie przywiązałam lejce obu koni do drzewa stojącego przy domu, po czym podeszłyśmy do mojej przyjaciółki i weszły do środka.

  Karl, bo tak miał na imię właściciela pensjonatu był trzydziestoletnim mężczyzną o krótko ściętych blond włosach piwnych oczach i białych zębach.

  — Proszę za mną.

  Wolnym krokiem zaczął wchodzić, po schodach na górę podążałyśmy za nim.

  - Gdzie my jesteśmy? – zapytała Laura.

  - W pensjonacie za chwilę pójdziesz spać.

  - Kim jest ten pan co idzie przed nami?

  Mężczyzna usłyszał to pytanie, bo nagle przystanął i się odwrócił.

  - Nazywam się Karl Bell i jestem właścicielem pensjonatu.

  - Bardzo pana przepraszam za nią.

  - Nic nie szkodzi śliczną ma pani córkę.

  - Laura nie jest moją córką.

  - Nie?

  - Nie.

  - Myślałem.

  - Pewnie dlatego, że przyjechała z nami, a prawda jest taka, że jej rodziców i brata prawdopodobnie zamordowano i tylko ona ocalała.

  - Biedne dziecko – odparł Karl.

  - To prawda.

  Z pokoju przy schodach wyjrzał Luigi, który był młodszym bratem mężczyzny. Margerita to zauważyła i się do niego uśmiechnęła on jej odpowiedział tym samym, po czym zniknął za drzwiami swojego pokoju.

  — Nie zły przystojniak z tego właściciela – szepnęłam.

  — To prawda, ale jego brat jest jeszcze przystojniejszy – odparła Margerita.

  - Widzę, że Luigi wpadł ci oko.

  - A nawet jeśli to co?

  - Nic.

  Po znalezieniu się sam na sam z Laurą w pokoju położyłam dziewczynkę spać do swojego łóżka, a sama się przekimałam na fotelu. Moja przyjaciółka dostała pokój obok.

 

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~VampirzycaElonna
Kategoria: obyczajowe
Opis:
Dodano: 2020-07-29 18:15:01
Komentarze.

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin