Przeznaczenie (drabble) Zjazd po burzowym froncie

Krem z porów

 Zmierzch przez okno nadpływa,

 srebrna przędza

 wyłania się z ram.

 Taki świat, taki wieczór.

 To raz stoję, to siedzę

 ciągle sam.

 

 Czekam z pewną obawą,

 bo za oknem rozbłyski

 niebo tną.

 Obiecaną potrawę,

 jak poeta spisuję,

 siekam por.

 

 Pora roku zdradliwa.

 Znowu grzmot się odzywa.

 

 Czy nadejdziesz w ulewie,

 gwiazdy otrząśniesz

 z siebie

 kroplami na próg?

 

 W maśle pory podduszam,

 ziemniak w kostkę

 wkrojony,

 chwilę czekam.

 

 Teraz tylko

 bulion i mleko.

 

 Trochę gęstej śmietany,

 wszystko już zmiksowane,

 a zielona pietruszka

 na wierzchu.

 

 Czy to danie poruszy?

 To dylemat.

 Wciąż mi ciężko na duszy.

 Ciebie nie ma.

 

 Czas zapalić już świece.

 

 Szampan w lodzie

 się chłodzi.

 Godzin przeszłych

 nie potrafię policzyć

 przecież.

 

 Na co liczę, noc płynie,

 ciągle pustka.

 

 Tylko ja i twój duch

 przy pianinie.

 

 Nagle,

 do drzwi się rzucam.

 Śpieszny krok.

 Słuch mnie chyba nie myli.

 Jakże w porę.

 

 Puk, puk?

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 1

Opis: Przepis kulinarny. Wiersz, który obiecałem kiedyś pewnej poetce. Postawiła mi zadanie na przepis kulinarny, konkretnie "żupa krem z porów." Wywiązałem się dopiero po roku lub dwóch. Opóźnienie z różnych względów. Choćby dlatego, ze pisałem juz tylko z jednym odnóżem dolnym. Poetka jest wam dobrze znana, przede wszystkim na "Opowi" , ale pojawiła się i tu, nie zdradzę kto zacz. Niech wam posmakuje zupa krem z porów według mojego przepisu.
Dodano: 2020-07-31 14:30:03
Komentarze.

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin