Na gurze rurze. Tryptyk kwiatowo angelologiczny Kot w butach

Teatrzyk cieni

 Bo…,

 bo mi twoich loków, poetko, potrzeba,

 bym mógł zwijać na palcach w pierścienie,

 aby wiatrem jak suknię podwiewać,

 do stóp twoich przyłączyć się cieniem.

 

 A gdy zadmie oziębły listopad,

 

 w pulsie zadrżę jesienną muzyką 

 serc, co biją w rytm trwożny choć słodki,

 ja ci jednak poetko napiszę

 wiersz o wiośnie. Nie spocznę, nim skończę.

 

 Jednak,

 gdyby ciebie nie było,

 zabrakło w boskim planie,

 

 to jak ten palec sam, mimo dłoni,

 którą w pięść bym zacisnął,

 waliłbym w ścianę przejrzystą,

 bo z imaginacji nagiej powstałą.

 

 Gdzieś tam.

 

 I znowu bym się zdradził,

 że kocham wciąż jeszcze,

 

 przyznając, że stale

 spojrzeniem odległym

 pieszczę

 cienie, które powstały, są,

 pozostały.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 13

Opis:

Dodano: 2020-08-02 07:32:45
Komentarze.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin