Sen o potędze Na gurze rurze. Tryptyk kwiatowo angelologiczny

Wpływy lunarne (pseudofilozoficzne wykłady dla początkujących poetów)

 Wpływy lunarne

 

 Dlaczego poeci powinni wiedzieć takie rzeczy?

 Sam nie wiem, ale powinni.

 

 

 Muzyka sfer. 

 Poetyckie określenie 

 na drgające naprężenia uwięzi 

 dwóch ciał niebieskich, 

 wirujących wokół wspólnego 

 środka ciężkości.

 Przy czym jedno z ciał może być 

 niebieskie, a drugie srebrne 

 w blasku trzeciego, masywnego,

 póki co intensywnie przerabiającego 

 swój wodór na hel. 

 

 Oczywiście, oznacza to, że robi się coraz gęstsze.

 

 A co to oznacza dla pozostałych dwóch?

 Na razie nic, oprócz 

 chwilowego odwracania entropii 

 w parodii życia na jednym z nich 

 i wypalonej martwoty na drugim.

 

 Ponieważ matematyka trzech ciał 

 jest dosyć skomplikowana, 

 dlatego mamy dwie płcie, a nie trzy.

 

 Wróćmy do pozostałych dwóch.

 Stojących mocno na czterech nogach,

 po ich zsumowaniu.

 

 Założyliśmy przeciwne płcie.

 

 Tu dygresja.

 Dlaczego przeciwne?

 

 Z biologicznego punktu widzenia,

 kompatybilne i komplementarne.

 

 I tu na orbitę wkracza księżyc.

 To znaczy wtacza się.

 

 Wróćmy do ciał niebieskich.

 Oddziałują na siebie wzajemnie 

 zgodnie z III zasadą dynamiki.

 Przy czym skorupa księżyca 

 nie poddaje się w widoczny sposób

 grawitacji.

 

 W widoczny, bowiem naprężenia 

 po pewnym czasie skutkują 

 spękaniami powierzchni.

 

 Na Ziemi wygląda to zupełnie inaczej. 

 Dwie trzecie powierzchni to tlenek wodoru.

 Zwykła woda, która powstała z odwiecznego, 

 pogwiezdnego wodoru, oraz tlenu 

 uwolnionego z tlenków przez 

 rozwijające się od eonów życie roślinne.

 

 Do życia jeszcze wrócimy w ramach 

 wpływów lunarnych.

 

 Nasycone solami wypłukiwanymi przez rzeki 

 spływającymi do mórz i oceanów.

 H2O jako ciecz posiada odpowiednią ściśliwość, 

 poddając się jednocześnie gradientowi grawitacji, 

 próbującemu zniekształcić kulę ziemską.

 

 Dla niewtajemniczonych.

 H2O to woda.

 Bardzo dziwna, poetycka substancja.

 Nosi żaglowce, kajaki.

 Według niej opracowano skalę Celsjusza.

 Od zamarznięcia po wrzenie.

 Rozpiętość od zera do stu stopni.

 Wygodne, prawda?

 

 Fahrenheit był jeszcze lepszy. Ustalił skalę, 

 mierząc najniższą i najwyższą temperaturę w Gdańsku.

 Na tej rozpiętości ustalił skalę, a Amerykańcy ja przejęli.

 I jak to świadczy o Amerykanach? 

 I tak wracają teraz do Celsjusza i Kelvina. 

 Skala Kelvina opiera się na celsjuszowskiej.

 Tylko, ze -273 C nazwano zerem w K.

 -273 to tak zwane absolutne zero. Stan, w którym

 wszystkie molekuły zamierają.

 Bo zwykle tańczą.

 

 Celsjusz się nie patyczkował. Arbitralnie ustalił skalę, 

 dzieląc zakres od lodu do wrzenia na sto równych przedziałów, stopni.

 Nie wierzcie naukowcom.

 Poeci są ważniejsi.

 

 Pod względem chemicznym woda jest bardzo prosta.

 I powinna wrzeć w temperaturze ze 40 stopni.

 A robi niespodzianki.

 Później wyjaśnię dlaczego.

 

 Wróćmy do naszego satelity 

 wyciągającego do nas grawitacyjne dłonie.

 

 Taki księżyc, zapieprzając po orbicie,

 ściąga część oceanów w swoją stronę, 

 tworząc oceaniczny garb.

 Gdyby Ziemia nie obracała się wokół swojej osi,

 to byłby to garb statyczny.

 

 Obracając się, sprawia, że garb 

 przesuwa się w kierunku przeciwnym do obrotu.

 Czyli ze wschodu na zachód.

 Najwyższy jest zatem w okolicach równikowych.

 

 Przy czym precesja Ziemi, czyli kolebanie na boki

 względem południków powoduje zmiany 

 wysokości pływów w danej okolicy w czasie.

 A zatem pływy oscylują na linii północ południe.

 Wybrzeża są zalewane i odsłaniane.

 

 Jajogłowi powiadają, że gdyby nie to, 

 to życie nigdy nie wyszłoby na ląd. 

 Zastanawiają się nawet czy powstałoby, 

 gdyby nie ciągłe mieszanie 

 w protoaminokwasowej zupie.

 

 Można to porównać do kotła czarownicy.

 Miesza, inkantuje, pluje w kocioł.

 

 Księżyc nie pluje, ale kosmos tak.

 Co raz to wrzuca jakiś meteoryt do kotła.

 A czy wiecie, że na kometach są aminokwasy?

 Bywają i na chondrytach, 

 czyli węglowych meteorytach.

 

 Nie chcę się teraz rozwodzić nad 

 prebiotyczną syntezą białek.

 Wrócę do tego w innym subwykładzie.

 

 Płcie.

 Czujecie jak na was wpływają? 

 W zależności od pierwszorzędnych cech płciowych.

 Jedni mają jądra i penisa.

 A te drugie, jajowody, macicę, pochwę, 

 a penis jest zredukowany do łechtaczki.

 

 Świetna nazwa ta łechtaczka.

 Najlepsza w całej naukowej płciowości. 

 

 Teraz najlepsze, poeci. Dlaczego wciąż 

 w waszych utworach

 pojawia się księżyc.

 

 Dlaczego wilcy wyją do księżyca, 

 a niektórzy ludzie zamieniają się 

 w owłosione wilkołaki o pełni.

 Kobiety zaś niedobrowolnie oddają krew.

 

 C.D. może Nastąpić

 O ile chcecie czytać moje marudzenie.

 

 Wasz Alchemik

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: artykuly

Liczba wejść: 12

Opis:

Wykład. Jeżeli zechcecie to może być pierwszym w kolejności.

Dodano: 2020-08-03 08:48:25
Komentarze.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin