TW#1 Manuskrypt cz.4 Gargulcowy grajdoł cz. 2

Żona Schrödingera

 Znacie kota Schrödingera? Oczywiście! To znany eksperyment myślowy. Z kwantowego punktu widzenia, kot przed otwarciem pojemnika jest jednocześnie i żywy i martwy. Dopiero w chwili otwarcia pudełka (w środku ma się znajdować trujący gaz), dochodzi do załamania funkcji falowej kota i w tym momencie zwierzę przyjmuje konkretny stan – żywy lub martwy. Nie zaryzykowałabym takiego eksperymentu, nawet na starym, wyliniałym kocie. Na żadnym innym zwierzęciu też nie próbowałabym. Na człowieku? Raczej nie. Chyba nie. Może...? Właściwie – dlaczego nie? Na sobie. Ryzykowne? To zależy od okoliczności.

  Znałam ludzi, u których powolny postęp choroby prowadził do kalectwa i niewyobrażalnego bólu. Kiedy boli głowa, stawy, brzuch – sprawa jest prosta. Tabletki, krople, ziołowe herbatki potrafią zaradzić wielu niedogodnościom. Radzimy sobie z tym lepiej lub gorzej. Czasami migrena, rwa kulszowa, czy zapalenie nerwu zwalają cierpiącego z nóg. Wypisane przez lekarza silniejsze leki na receptę pomogą. Może to trwać kilka dni lub tygodni, ale w końcu pozbywamy się bólu jak niechcianego pasożyta za pomocą oleju rycynowego. Któż jednak może, chociaż na pewno nie chce, opisać ból nie do wytrzymania, który od wewnątrz rozrywa, strzępi i swym ciężarem odbiera chęć do życia? Jest morfina i inne narkotyki, które pomagają przejść ten stan, aż do następnej dawki. Można i tak, ale kto by chciał szprycować się po to, aby kilka godzin wegetować w zapomnianym kącie życia, wyłączając ze świadomości ból nie do zniesienia przy zdrowych zmysłach, uzależnienie od narkotyków i obecność osób z najbliższego otoczenia? W tych chwilach osamotnienie w całym cierpieniu fizycznym wprawia ofiarę w niewyobrażalne męki psychiczne. Wtedy często rodzi się myśl o przerwaniu nici życia, zakończeniu wszelkich boleści i wegetacji. Jak syty nie zrozumie głodnego, tak zdrowy nie pojmie katuszy chorego. Trudno jest sobie wyobrazić ból, od którego ma się ochotę uciec w śmierć. Musi być niewyobrażalnie silny i trwać przez dłuższy czas. Każdy ma swoją wytrzymałość. Niektórzy umierają z bólu, bo to jedyna możliwa droga ucieczki i jednocześnie wyzwolenie od cierpienia. Zdrowy nie jest w stanie zrozumieć miłosierdzia śmierci, chyba dopiero w momencie rozdzierającego krzyku rozczarowania, złości i tęsknoty za niebytem, przywróconego do ponownego życia. Trapiony łzami wyrwanego z ramion kostuchy, zaczyna się zastanawiać... Śmierć nie jest kościotrupią panią w habicie z kosą. Ta kobieta ma pulchne ramiona, szerokie łono i obfite piersi. Czule i delikatnie przytula umierającego, uśmiech przynosi ukojenie, a w błękicie jej oczu toną wszelkie troski i cierpienia.

  Kiedyś wszyscy będziemy kotami Schrödingera.

Liczba ocen: 2
81%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: inne

Liczba wejść: 16

Opis:

Takie tam dyrdymałki

Dodano: 2020-08-05 06:19:09
Komentarze.
~oko 1 m.
paskudne zauważenie. kiedyś - to okropne słowo, które dotyka każdego z czasów, poza teraz. mocny tekst. dobry.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
oko dziękuję
Kiedyś tylko takie. Pazur mi się stępił. Ale gdy wczoraj MenŻulek wybałuszył oczy na ten tekst, popatrzył jak na wariatkę z pytaniem - skąd mi do głowy takie coś przyszło?! - stwierdziłam, że może znów zaczynam pazurki ostrzyć
Jego wzburzenie chyba dotyczyło bardziej tego, że w łóżku takie myśli mnie nachodzą No cóż...
Myśl swobodna nie zna miejsca, dnia ani godziny
Odpowiedz
~oko 1 m.
alka666
ostrz narzędzia. niech teksty jątrzą i powodują ferment w głowie. życzę, żeby często się udawało namieszać czytelnikom w głowach.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
oko dziękuję
Odpowiedz
~Aja 1 m.
Ktoś kto doświadczył bólu fizycznego, który odbiera zmysły, rozum i człowieczeństwo zmienia swoje widzenie świata. Otoczenie? Ono nigdy nie zrozumie - w najlepszym wypadku nie ucieknie w popłochu i będzie trwać w zakłopotaniu i strachu.
Kiedyś będziemy doświadczeni śmiercią nie każdy otrzyma możliwość spokojnego odejścia.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Aja dokładnie tak. Ktoś kto wrócił zza kurtyny, jeszcze bardziej się zmienia.
Odpowiedz
~Aja 1 m.
alka666 to prawda. Życie bywa zaskakujące. Ale piętno śmierci, która tylko dotknie, a nie zabierze zaskakuje jeszcze bardziej. Nic potem nie jest takie jak przedtem.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Aja zgadza się, tylko od nas zależy jak do tego doświadczenia podejdziemy i co z tego dla siebie wyciągniemy. Bolesne jest to doświadczenie.
Odpowiedz
~jagodolas 1 m.
Wprowadzający w zadumę tekst. Widziałem z bliska cierpienie mojego dziadka śp. Nie umiem do tej pory ubrać w słowa ani opisać w żaden sposób tego cierpienia.
Dobry tekst
Odpowiedz
~alka666 1 m.
jagodolas dziękuję!
To prawda, ciężko pisać o tych chwilach. Zwłaszcza o bólu. A wczoraj tekst wyleciał ze mnie niczym młoda jaskółka z gniazda.
Odpowiedz
~Alchemik 1 m.
z dużym wykopem
Tekst kwantowy, a więc i alchemiczny. Daję duży wykop.
No, wiem coś o cierpieniu. Dobrze, że masz Menżula.
Ja mam tylko Was.
I przeżyłem swoją śmierć.
Widocznie Obserwator otworzył moją klatkę tek, że przeżyłem.
Teraz ja będę obserwował.
Mam dziką myszkę w domu, ale chciałbym, żeby przeżyła.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Alchemik dzięki, że wpadłeś. Miałam taką nadzieję. Cierpienie i śmierć nie są mi obce, dlatego odważnie o niej piszę jak o dobrej kobiecie. Wiem od czego uwalnia.

Lubię zwierzątka z sierścią, futerkiem, grzywą. Miałam szczurka. Był bardzo mądry. Nie żył zbyt długo.
Dbaj o myszkę. A jeśli się rozmnoży?


Odpowiedz
~Alchemik 1 m.
Bardziej podobają mi się jerzyki niż jaskółki.
Są szybsze i noszą moje imię.
Niektórzy je mylą. Ale nie pomyl mnie z jaskółką, alko, którą polubiłem.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Alchemik znam jerzyki, tylko o nich zapomniałam. To prawda, są szybkie. Dziękuję, że przypomniałeś.
Nie pomylę
Odpowiedz
~Alchemik 1 m.
Nie mam pojęcia o jej płci. Widzę ja katem oka, a jeśli się poruszę ucieka. Zostawiam jej różne okruszki, a żeby się rozmnozyc musiałaby mieć partnera.
Chyba ze juz jest ciężarówką.
Opowiem Tobie o śpiewaniu z bólu. Nie tym razem. Mam niezły głos i wole śpiewać zamiast jęczeć.
W tej chwili nie cierpię. Boli tylko umiarkowanie. Mam się dobrze.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Alchemik trzymaj się, nie poddawaj póki możesz.

Mysza nie musi za sobą tachać partnera/ partnerki. Po drodze może mieć wiele okazji. Tak sobie myślę, że samiczki mają o wiele więcej powodów, by ryzykować i poszukiwać wielu źródeł pokarmu. W końcu to na ich barkach spoczywa wykarmienie potomstwa. Może to jednak samiczka?
Odpowiedz
~Maurycy 1 m.
z wykopem
Jeśli cierpienie kojarzy się nam tylko z obcymi, z którymi nie wiąże nas zbyt silna więź emocjonalna, to taki ból będzie zawsze przelatywał gdzieś najwyżej lekko rykoszetując o mnie o nas. Sprawa się ma inaczej kiedy już sami przeżyliśmy lub ktoś z najbliższych własne męki, wtedy możemy przezywać cierpienie innych „odśrodkowo” gdyż wtedy już „jesteśmy głodni” i potrafimy zrozumieć innych odczuwających podobnie.
Ciekawe spostrzeżenia masz tu zawarte, też często się zastanawiam nad podobnymi sprawami.

Odpowiedz
~alka666 1 m.
Maurycy dziękuję, że wpadłeś
Nie muszę się zastanawiać. Znam to z autopsji.
Odpowiedz
~Maurycy 1 m.
alka666 No to nie zazdroszczę. Ja swoje przeżyłem ale steram się nie pamiętać własnych doświadczeń ale za tj łatwo otwieram się na cierpienie innych. Także... sama wiesz.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Maurycy rozumiem, dzięki.
To co mi się przytrafiło nie jest dla mnie szczególnie przykre. To ciekawe doświadczenie, stąd tytuł...
Odpowiedz
~Pasja 24 d.
Kiedyś wszyscy będziemy kotami Schrödingera… czyli jesteśmy rodziną tej pani. Zabiera nas w swoje ramiona. Czasem bawi się z nami w chowanego i pozwala nam wyjść z ukrycia i iść dalej, czasem zadaje nam cierpienie i wystawia na próbę nasz umysł. Ból jest uniwersalnym podarunkiem, bo: są ludzie którzy nie potrzebują wspomagaczy na jego uśmierzenie, godzą się i przyjmują z pokorą ten stan. Czy żona kota jest z tego zadowolona? Inni nie godzą się na cierpienie i przeklinają taki stan. Wołają o pomoc, wołają o śmierć' I wtedy ona drwi, czy pochyla się nad prośbą i rozpatruje ją sprawiedliwie. A co z wiarą? Przecież śmierć jest przejściem do lepszego świata.
Bardzo emocjonalny tekst. Jednak wiem z własnego przykładu, że w czasie takiej chwili ból fizyczny nic nie znaczy naprzeciw psychicznego. Ból, że pozostawimy bliskich w tęsknocie za nami. To mnie najbardziej bolało i na ten ból nie ma żadnego leku. Strach przed panią to lęk przed pustką jak zostanie po nas.
Pozdrawiam


Odpowiedz
~alka666 24 d.
Pasja gwoli ścisłości - kot Schrodengera to kot, żona Schrodingera to żona (ale nie kota), która przeprowadza eksperyment na sobie. Opisuje to, czego doświadcza.

Każdy ma inne doświadczenia.
Możesz swoje opisać po swojemu. Na pewno będą inne.
Pozdrawiam cieplutko i serdecznie.
Odpowiedz
~Pasja 24 d.
alka666 przepraszam, że poszłam inaczej i zinterpretowałam nie po myśli. Czy nie można być żoną kota? Pozdrawiam
Odpowiedz
~alka666 24 d.
Pasja chyba można. Celowałabym w Behemota
Odpowiedz
~miszechu 24 d.
Dla mnie tekst jest mamlasty. Jak ciasto, które miało być puchate, a wyszło zbite i zakalcowate. Nie lubię jazdy na niskich emocjach, nie lubię współczucia. Uwielbiam scenę z z "Anny Kareniny" kiedy Katia (Kitty) przyjeżdża do chorego. Wszyscy biadolą, współczują, głaszczą. Nie otwierają okien, żeby się nie przeziębił. A Katia bierze się natychmiast do roboty:
- wietrzy
- zmienia pościel
- myje chorego
- daje mu pić, jeść
- normalnie z nim rozmawia.
Chory jest niezmiernie wdzięczny.
"Wszyscy będziemy kotami Schrodingera". Gówno prawda. Bo to znaczy, że obserwator nie będzie wiedział, czy żyjemy, czy jesteśmy martwi. Nie ma dla istoty żywej stanu pośredniego. Dopóki żyje, to żyje, niezależnie od jakości tego życia, a jak jest martwa to jest po prostu martwa. Kiedyś jak ostatni przygłup zapytałem jednego z najlepszych światowych specjalistów od ontologii: "a co myślisz o śmierci?". Ten uśmiechnął się i odparł:
- Dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, gdy śmierć jest, nas nie ma. Nie trać więc czasu na myślenie o głupotach. Wittgenstein zakończył swój znakomity traktat słowami: O czym nie można mówić, o tym należy milczeć". I nie dlatego, że to coś jest święte, ale dlatego, że mówienie o tym jest zwykłą stratą czasu.
Odpowiedz
~alka666 24 d.
miszechu zatem straciłeś czas na czytanie mojego tekstu i na pisanie swojego komentarza
A to już podwójna strata
Namamlałeś się zakalca

Każdy ma prawo do własnych poglądów, ale też doświadczeń.

Odpowiedz
!sensol 23 d.
Śmierć nie jest kościotrupią panią w habicie z kosą. Ta kobieta ma pulchne ramiona, szerokie łono i obfite piersi. Czule i delikatnie przytula umierającego, uśmiech przynosi ukojenie, a w błękicie jej oczu toną wszelkie troski i cierpienia. - to jest cudne na koniec. myślę, że myślenie o śmierci nie jest jednak stratą czasu. a kiedy boli naprawdę mocno, pragniemy tylko jednego - żeby przestało boleć. nawet za cenę życia. dlatego czuje wielki niepokój żyjąc w kraju, w którym nie ma szans na eutanazję. jak będę miał pecha, to będę cierpiał i wył z bólu i pies z kulawą nogą mi nie pomoże.
Odpowiedz
~alka666 23 d.
sensol dziękuję, że zajrzałeś.
Nikt nikomu nie pomoże. Napatrzyłam się i sama przeszłam niewyobrażalny ból, którego nikt nie był w stanie uśmierzyć. I wpadłam w ramiona śmierci i czułam wściekłość, żal i rozpacz gdy wyrwano mnie z jej miękkich i delikatnych objęć.
Dlatego mam przy sobie karteczkę, by mnie nie reanimować więcej.
Wiele osób mnie nie rozumie, ale ja nie wymagam zrozumienia, bo na końcu każdy przejdzie przez to inaczej. Na swój sposób. Ze swoim bólem - psychicznym lub fizycznym. Każdy sam sobie piekło lub raj zgotuje.
Odpowiedz
*Canulas 23 d.
Ten tekst nie potrzebuje chyba puenty, bo sam sobie taką zdaje się być. Nie tyle zmusza do myślenia, co przywołuje różne momenty, otwiera pewne szuflady. Nie jest wygodny, ale też nie kłuje jakoś mocno. Kojarzy mi się z korytarzem prowadzącym dalej. Tyle że wiem, co jest dalej, więc tam nie idę.
Lubię rzeczy (w tym teksty) po których (gorzej lub lepiej) myślę.
Odpowiedz
~alka666 23 d.
Canulas dziękuję
Nie myśl gorzej. Nastaw się na lepiej, bo gorzej zawsze być może...
Cieszę się, że tekst zachęca do refleksji.
O to mi chodziło.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin