jasno ciemno
Rankor — część 7 Po alpejsku #2

Rankor — część 6

 Poprzednia część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=3690

 

 Tulsa, Oklahoma, USA

 

 Ona miała na imię Abigail, a jej towarzyszka Isabella. Studiowały razem w College of Medicine w Oklahoma City, jednak gdy sytuacja zgęstniała, czym prędzej opuściły najpierw akademik, potem miasto. Zahaczyły się w Tulsie w jednej ze spokojniejszych dzielnic, gdzie większość domów wyglądała na opuszczone. Isabella miała strategię przetrwania i uparcie ją realizowała. Miała zostać chirurgiem, tak samo jak Abigail, choć pobudki nieznacznie się różniły. A może zasadniczo… Zielonooka, wysoka szatynka Isabella chciała kroić ludzi. Marzyła, by pracować w zawodzie, który zapewniłby jej dreszczyk emocji, robić coś, czego nie robią zwykli zjadacze chleba. Chciała być kimś więcej i parać się czymś ekscytującym. Chirurgia dawała takie możliwości. Już jako mała dziewczynka karmiła ciekawość i wyzwalała połacie adrenaliny, krojąc żaby, myszy i tym podobne małe organizmy. Podświadomie wychodziła z założenia, że wewnątrz każdej istoty znajduje się inny, niedostępny dla nas świat. Chciała się do niego dostać, zobaczyć go wewnątrz, wejść w niego, zbadać. Ta chęć i ciekawość nie zgasła przez lata, stąd College of Medicine powitał w gronie studentek ambitną, odważną i zdecydowaną Isabellę.

 Zaliczyła wszystkie egzaminy wstępne, załatwiła akademik, ucałowała matkę i ojca w policzki, po czym ruszyła w wielki świat. Pokój dostała z niejaką Abigail, nieśmiałą mulatką, którą wybrała chirurgię z jednego prostego powodu – żeby ratować ludzkie życia. Po dwóch latach studiów, wspólnych wykładów, sesji, zerwanych na naukę, bądź imprezy nocy, tysiącach rozmów, setkach wspólnych posiłków, wzajemnego pocieszania, gdy związek którejś z nich rozpadł się jak domek z kart, po tym wszystkim mogły określić łączącą ich relację mianem przyjaźni. I nagle zaczęło się całe to gówno, a one w popłochu spakowały plecaki i zmyły się z metropolii.

 

 W Tulsie wylądowały przypadkiem, nie miały planu i koncepcji co zrobić z resztą swojego życia. W końcu dopadł je głód, a samotne kobiety nie mogły ani trochę czuć się bezpiecznie, zwłaszcza na skąpanych w mroku nocy uliczkach miast. Isabella wyzbierała ostre narzędzia z wszystkich okolicznych, opuszczonych domów, początkowo w celach obrony, szybko jednak uzmysłowiła sobie, że atak jest tego najlepszą wersją.

 W momencie, gdy Isabella przekroczyła granicę człowieczeństwa, nie jadły nic od czterech dni. Był już wieczór, drzwi otworzyły się zamaszyście, z hukiem uderzając o ścianę, a kobieta wciągnęła do środka pakunek owinięty obszernym workiem na śmieci. Abigail, zwinięta na kanapie w pozycję embrionalną, tępo przyglądała się strużce krwi, która niczym wydeptana ścieżka prowadziła od drzwi do worka.

 – Co to? – wydukała w końcu.

 – Jedzenie.

 I wtedy mulatka zerwała się na równe nogi, początkowo rozpromieniona nadzieją, po chwili jednak być może intuicja, a być może zdrowy rozsadek podpowiedziały jej, że radość jest przedwczesna.

 – Bell, co to jest?

 – To jest jedzenie, Abigail – powtórzyła. – Musimy coś zjeść, inaczej umrzemy.

 – Żywność syntetyczna niedługo stanie się normą, będzie wszędzie…

 – Musimy zjeść coś dzisiaj.

 Ułożyła worek na środku kuchni. Pomiędzy stołem, piekarnikiem i rzędem szafek z blatami w kolorze brzoskwini.

 – Będą ją sprzedawać wszędzie… – Abigail już wiedziała, co jest w worku. Nie mogła się jednak na to zgodzić. – Będzie ogólnodostępna. Będzie…

 – Tak? To dlaczego jeszcze nie jest? Minęło już dużo czasu. – Isabella kucnęła nad workiem z nożem w dłoni. Już chciała go rozciąć, dała jednak współlokatorce jeszcze moment na ułożenie sobie tego w głowie. – Głodujemy, wszystkie sklepy i okoliczne domy są puste, zjadłyśmy nawet pieprzonego Rasti, żylasty kundel – warknęła i rozcięła worek.

 – Bo wszystko się… posypało…

 Chłopczyk.

 W środku był martwy chłopczyk, a Isabella umiała kroić ludzi.

 Umiała ich porcjować.

 – No właśnie. Posypało się. Jeśli nie chcesz na to patrzeć, to po prostu wyjdź.

 – Musi być inny sposób… Musi być inny sposób… Musi być inny… sposób…

 Abigail wciąż to powtarzała, otępiała i coraz bardziej roztrzęsiona. Drżały jej ręce, w jednej chwili nogi zrobiły się wiotkie, złapała oparcie kuchennego krzesła, próbując utrzymać się w pionie. Chłopiec był siwo-biały, upiorny kolor skóry podkreślały kruczo-czarne włosy i pozioma rana na szyi.

 Chirurgiczne cięcie.

 – Musi być in... – Isabella podeszła i trzasnęła ją w twarz.

 – Nie ma innego sposobu. A przynajmniej ja nie znalazłam takiego. Ani ty nie znalazłaś. Pokroję go i zamrożę. Nie musimy jeść od razu. Człowiek potrafi przetrwać bez jedzenia dłużej niż raptem parę dni. Ale nie widzę innych perspektyw, Abi, a za kilka dni nie będę miała siły walczyć. Nie będę miała siły zdobyć już niczego, nie będę miała siły się ruszać, boli mnie wszystko, w moim brzuchu zionie dziura, ognista, pusta otchłań, wiem, że ty też tak masz. Zapadamy się, Abigail. Oglądałyśmy kiedyś taki film… „Alive, dramat w Andach”, pamiętasz?

 Kobieta obok połykała pierwsze łzy, Isabella kontynuowała:

 – Film opowiadał prawdziwe zdarzenia, ci ludzie mieli wypadek, katastrofa lotnicza, rozbili się w górach, zimą, w wysokich Andach, po pewnym czasie już nikt ich nie szukał, przeżyli tylko dlatego, że zjedli tych, którzy już nie żyli.

 Abigail płakała coraz rzewniej.

 – Czytałam o plemionach, które zjadają swoich bliskich zmarłych. – Isabella podeszła do chłopca, lustrowała jego twarz, nie przerywając opowieści. – Pewien człowiek wypowiadał się, że zjadają ich… że zjadają ich, bo nie mogą znieść myśli… – Teraz płakały już obydwie. – Nie mogą znieść myśli, że musieliby włożyć ich do zimnej ziemi. I że ich bliscy mieliby tam zgnić.

 – Przestań już. – Mulatka osunęła się na ziemię, płytki w kolorze ecru były w dotyku równie chłodne, jak głos drugiej kobiety.

 Ale tamta nie przestała. Otworzyła szufladę i wyciągała kolejne noże, układając je na blacie jeden obok drugiego. Różniły się wielkością ostrza, te do pieczywa miały ząbki, te do serów dziurki w środku. Kobieta krążyła myślami w zupełnie inne przestrzeni, gdzieś daleko stamtąd.

 – U wielu gatunków zwierząt kanibalizm jest normą. Owady, pajęczaki, płazy, ryby, ptaki. Modliszki. Zjadają się, Abi. To nic dziwnego w naturze. I nic dziwnego w okresach głodu – warknęła, ocierając wilgotne policzki. Zebrała się w sobie, wybrała odpowiedni nóż. – Hołodomor na Ukrainie, lata trzydzieste dwudziestego wieku. Brawo komunistyczne władze ZSRR! – wrzasnęła, klaszcząc w dłonie. – Wyprawy krzyżowe. Polskie getta w okresie drugiej wojny światowej. Chińska Republika Ludowa. Ludzie zjadali się nawzajem, sąsiadów, członków rodzin, dzieci. Świrowali z głodu. Chcesz więcej przykładów? Człowiek jest zaprogramowany na przetrwanie, dlatego instynktownie i odruchowo do niego dąży. Dlatego w wypadku samochodowym osłania samego siebie. Ułamki sekund, jeśli siadasz z tyłu, to siadaj za kierowcą, sekundę przed zderzeniem skręci tak, by uratować siebie. Dlatego nie udusi się własnymi, gołymi rękami. Nie jest w stanie zapanować nad odruchem ratunku, samoocalenia. Dlatego potrzebny mu sznur. Dlatego ja…

 – Dlatego zamordowałaś tego chłopca… – Szept dobiegł gdzieś z tyłu.

 – Wolałabyś, żebym za dwa tygodnie zamordowała ciebie? – odpowiedziała również szeptem. – Wyjdź lub asystuj.

 Została.

 Isabella zabrała się do roboty z wyuczonym profesjonalizmem. Przecięła skórę wzdłuż klatki piersiowej, otworzyła chłopca, żeby wyciągnąć organy.

 – Wątroba ma mnóstwo wartości odżywczych.

 Po kilku minutach plasnęła w metalowej misce.

 – Nie wiem, jak jest z ludźmi – kontynuowała – ale zwierzętom trzeba najpierw odciąć narządy, żeby zawarty z nich hormon nie zepsuł smaku mięsa.

 – Po prostu krój.

 

 Zeszło niewiele ponad godzinę. Kilkukrotnie umyły podłogę i użyte narzędzia. Płukana ścierka bez końca barwiła wodę na różowo. Pod wpływem szoku Abigail przestała czuć głód. Wiedziała, że to chwilowe i uderzy kolejnego dnia. I będzie kusił, i kusił, i kusił, aż w końcu…

 Ostatni raz wypłukała ścierkę, a potem przeleżała z otwartymi oczami całą noc. Nie zasnęła, ponieważ nie pozwolił jej strach. Nie pozwoliła jej myśl, że kobieta, którą uważała za swoją najlepszą przyjaciółkę, mentalną siostrę, tak bliska jej osoba, nagle stała się najodleglejszą. Sądziła, że dobrze ją zna. Teraz czuła jednak, że są sobie obce. I że chce stamtąd uciec. Bardzo, bardzo uciec.

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=3842

8515 zzs

Liczba ocen: 2
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 116

Opis:

Dodano: 2020-08-06 10:58:37
Komentarze.
Oo boże, dlaczego wybrałaś chłopca? W sensie rozumiem, że mały, poręczny, lepiej dowlec ciałko. Kuźwa ale całe moje skupienie utknęło w momencie pojawienia się worka, czułam, że to będzie dzidzi...
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
SylviaWyka : )))
Hehehehe, lubię motyw kanibalizmu, nie mogłam się oprzeć
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
Dzidzi to mało, ekhm, żarcia. Poza tym dzidzie są zazwyczaj dobrze pilnowane
Odpowiedz
Ritha No dobrze czyli nie takie małe dzidzi a większe, wcisnę sobie do głowy, że miał z 10 lat :d To jakoś to przetrawię
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
SylviaWyka tak, takiego właśnie większego sobie wyobrażałam

Odpowiedz
"którą wybrała chirurgię z jednego prostego powodu" - która;
"zupełnie inne przestrzeni" - innej;
"żeby zawarty z nich" - w nich;
Ja nie wiem, o co te całe fochy - Isabella chciała dobrze, ktoś musi mieć jaja, inaczej gatunek by nie przetrwał! A mówiąc serio - kwestie moralne nigdy nie są łatwe do rozstrzygnięcia. W sytuacjach ekstremalnych człowiek nie może być nawet pewny samego siebie, a co dopiero innych ludzi. Ja tam polubiłam Isabellę - jak ktoś walczy za wszelką cenę, to ma duży potencjał, choć nie zawsze takich bohaterów lubię. Zobaczymy, co jeszcze z niej wylezie!
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
Ach, te niesforne literuuffki!
Łoo, sympatia w stronę Isabelli, tego nie przewidziałam! Fajno, że odbiór zróżnicowany, cieszy mnie to.
Dziękuję za opinię, są dla mnie cenne

Odpowiedz
Ritha tacy, co nie mają za wielu skrupułów są najlepsi!
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
alfonsyna coś w tym jest
Odpowiedz
~oko 5 m.
cielęcinka. młode mięsko, soczyste. to jasne, że staruszkowie są przesiąknięci zgnilizną życia, więc są niezbyt apetyczni, a młodość, to rarytas.
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
oko otóż to!
Odpowiedz
Chirurgiczna precyzja i brak skrupułów to najlepsza postawa podczas głodu. Lubię, gdy bohater wymyka się modnym i wygodnym kanonom literackim. Ktoś musi być twardy, mieć ze stali jaja lub jajniki.
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
alka666 : ))) no proszę, nie spodziewałam się ciepłego przyjęcia Isabelli
Odpowiedz
Ritha wbrew pozorom i osobistej delikatności, lubię twardzieli
Odpowiedz
" Chciała się do niego dostać, zobacz go wewnątrz, wejść w niego, zbadać." - zobaczyć
"– Co to? – wyduukała w końcu" - wydukała

MEGA część
Odpowiedz
*Ritha 5 m.
pkropka i tu też poprawione Cieszę się, że pasi
Odpowiedz
z dużym wykopem
Zrobiło się creepy Bardzo dobre nawiązania do głodu na Ukrainie, do wielkiego głodu w Chinach i filmu Zacna część, naprawdę. A to, że wybrała dziecko jest oczywiste - łatwa ofiara, kobieta czy mężczyzna mogliby się bronić itp.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Adelajda tak sobie właśnie myślę, ze to dobry cel był Jak creepy to git
Odpowiedz
z dużym wykopem
"Zahaczyły się w Tulsie w jednej ze spokojniejszych dzielnic" - może zahaczyły o Tulsę albo zatrzymały się w Tulsie.


Ok. Tam po drodze było gdzieś 2x "już" blisko siebie i 2x "miała", ale jalo że zapierdzielałem, noe kopiowałem.

Być może nahlepsza część, jesli nie, to sam czubek i tak. No ale chyba jednak najlepsza.
Ciężko wyczuć czemu, ale na pewno czemuś. Tak. Najlepsza. ZDECYDOWANIUCHNO!!!


Lubię: wstawki, zmianki, inne kąty postrzegania, inne światy.
Po to się pisze. Po to się czyta.
Po to to wszystko jest.

Dziękuję.
Naprawdę — tak bez heheszków i (najczęściej jedynie dla mnie śmiesznych) anegdotek.

Uber, a nawet Óber.
A rzadko “u“ w uber zamyka obwód.

Jezu żeż, kurde blaźźźkaaa!!
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Can, czytam komentarz i uśmiecham się pod nosem, hihihi, ale wiesz, że Historia kanibalizmu była tu pomocna? Baa, w ogóle by nie powstała ta część, gdybym nie przeczytała tamtej książki, gdybyś mi jej nie pokazał palcem, nie przysłał i nie stwierdził, że będzie git pod mła.

W ogóle fanthomas założył wątek z topkami i pisząc swój książkowy top, uświadomiłam sobie, że lwia część to polecenia od Ciebie.
I ok, chcieliście mnie z Adelajdą zabić Borszewiczem, ale mimo to mam nieodparte wrażenie, że te wszystkie książki (i być może seriale...) ukształtowały moje pisanie.
A gdy odbiór jest taki jak tu, to ja mogę jedynie podziękować - za odbiór to raz, ale najbardziej za całą resztę.
*melodramatyczna muzyka w tle*


Odpowiedz
Ritha hahaa, widziałem ten wątek. Super pomysł
Odpowiedz
Ritha i spox. Pisz, pisz, piszu
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin