TW#01 — Boże Siedleczko (B. Noir) Płaskie kamyki nie potrafią latać

On

 

 Otworzyła oczy z silną potrzebą natychmiastowego wysikania się. Kilka butelek pepsi, czteropak ciemnego piwa i mięsna pizza na grubym, a to tylko wczoraj na kolację. Nic dziwnego, że wnętrze ust zamieniło się w przenośny kibel. Potargane włosy, wczorajsze skarpety na nieogolonych nogach, a wszędzie wokół szalejący pierdolnik. Trzynasta dziesięć albo i dziewiętnasta, bo przez strzaskaną szybkę telefonu trudno stwierdzić. Lekki ból głowy i nienawiść do ludzi. Miss Monaru gotowa zdobywać świat.

 W pomieszczeniu nie wygaszono światła, ale nawet półmrok nie zdołał zamaskować bałaganu. Obgryzione bumerangi po pizzy, gnijąca zupa w salaterce na pomarańcze czy arturiańskie przymierze petów, dumnie poukładanych w talerzyku na ciasto, a to wszystko z perspektywy ledwie co uniesionej głowy. Brązowy kundel polizał ją po twarzy, przewracając ogonem hortexową multiwitaminę, służącą najczęściej jako zakwaszacz dla Lubelskich ćwiartek. Żółty sok popłynął nierównością linoleum, rozwadniając psią kupę. Spory jej okruch, w myśl piosenki Krawczyka: "Parostatek", dał porwać się tangu i popłynął, cumując w zatoce objedzonego kapcia.

 Wstała.

 Mieszkanie niewielkie i w niecodzienny sposób urządzone. Po przekroczeniu progu oraz przebrnięciu przez dwumetrowy korytarz pełen starych gazet, parasolek, butów i torebek należało zmierzyć się z drugimi drzwiami. Drzwiami, które były jednocześnie od przedpokoju i kibla. Chciałeś w spokoju skorzystać z ubikacji – cyk, przedpokój musiał być otwarty. Miałeś chęć, by od klatki nie wiało arktycznym chłodem – pyk, aromat z kibla hasał ci po pokoju. Sun Tzu. "Sztuka Wyboru i Ustępstw".

 — Trochę jak w Cube* — wybełkotał jej chłopak, gdy pierwszy raz, nabzdryngoleni jak szpadle, wylądowali w tym przytulnym gniazdku. — Taki hipersześcian dla jehowych.

 I nie, że broń Boże, Marzena była łatwa. Ot, taka zwykła, drobnokoścista igiełka, która dobrze się nawlekała na komplementy. Na piękne oczy albo lśniące włosy. Gąbczasta wchłanialność miłych słów była u niej mocno rozbudzona.

 A on... cóż.

 Trzy miesiące temu przyszedł, usiadł i został.

 

 *

 Na imię miał Marek i że tak razem, to niby M&M, jak emememsy, ale głównie nazywała go Grubym, bo... powiedzmy, że był "obfity". Jak każdy zbiór przypadkowych molekuł mający to nieszczęście wygrać los na egzystencję w tej kosmicznej chujowni, nie emanował szczęściem. Zwłaszcza że w parze z nadmiarem tkanki wszelakiej szła brzydota. Odstające uszy, jedna brew, podbródek jak szuflada na skarpetki. No, morda taka, że można ganiać byki na corridzie albo prześladować atomówki. Miał funkcję informatyka w pobliskim "Moloch-Tower" i po królewsku epatował mantrą: "Tak myślałem. Spierdoliło się".

 Teraz właśnie chrapał na fotelu.

 Znalazła fajki, ale że zapalniczki już nie bardzo, zmuszona była go zbudzić. YouTube ciągle zapętlał dziesiątkę najlepszych coś tam, gdy Marek otworzył oczy, witając ją ciepłym "Co?"

 — Zobacz w kieszeni, bo mi się ogień zgubił. Taka czerwona. Moja.

 Odkręcił się do niej tyłem, ale chwyciła za brodę. Wystarczyło.

 — Tam spróbuj. — Wskazał palcem na ciemnobrązowy kredens. — Chyba w kieliszku. Która godzina jest?

 

 *

 Chwilę później: po błyskawicznej kąpieli, nieporadnie ugłaskanych włosach i nowej, żółtej koszulce z nadrukiem zebry – zbierałsię do wyjścia. Ona wciąż lunatykowała z petem w zębach, imitując prace porządkowe. Pies chłeptał zupę z uprzednio wywróconej salaterki. Dwudziestometrowy pałac sułtańskiej pary: "Wszystko jedno".

 Marek był prawie w drzwiach, gdy spytała, czy pamięta coś z wczoraj.

 — Nie czas na to, kotku. Nadrobimy.

 Uśmiech. Puszczony całus. Palczasta szynka na klamce.

 — Nie o to chodzi. Pytam, czy pamiętasz o projekcie? O Deep Weebie. Nieźle się wczoraj zrobiłeś. Puszczałeś mi te filmiki i w ogóle.

 Wrócił. Zatrzasnął drzwi.

 — Co ci jeszcze mówiłem?

 Podeszła na palcach do psa, który wsparty na łapach, wsuwał ze stołu ciasto. Sprzedała klapa na dupę. On w tym czasie podszedł, minął ją i odłączył komputer. Prosto z samego gniazdka.

 — A robisz tak, bo? Chyba nie jesteś jednym z tych lowelasów, co to niby mają u babci na wsi Jaguara, ale teraz, kochanie, skocz mi kupić pół litra?

 Nie uśmiechał się, co było u niego rzadkie. Brzydota pozbawiona łagodzącego uśmiechu straszyła groteskową upiornością.

 — Marek? — zaczęła, lecz jakiś impuls kazał jej rozejrzeć się za bronią. Nie rewolwerem czy szablą, bo wiadomo, ale za czymś ciężkim. Najlepiej bardzo, by w razie czego, móc...

 Serdelkowata dłoń utonęła w tylnej kieszeni spodni i Marzena pomyślała o brzytwie. Pies przeszedł pomiędzy nimi niczym ringowy sędzia. Wstrzymała oddech.

 — Zrobimy tak — rozpoczął głosem, jakiego nigdy do tej pory nie używał. Spokojnym, pewnym i niepozostawiającym pola pod jakiekolwiek negocjacje, GŁOSISKIEM. — Dobrze mnie teraz posłuchaj!

 Wzrok kobiety zatrzymał się na regale, gdzie stary aparat Unitra stał pomiędzy książkami Kapuścińskiego. Całość miała się komponować w myśl, że podróże i aparat, to tak jakoś zbieżnie i w ogóle, ale teraz najważniejsze było to, że jeśli stary, to z całą pewnością ciężki. Odległość dwa duże susy pomiędzy toną bibelotów zalegających ziemię. Pole minowe wykonane z dziesiątek tysięcy klocków lego to przy tym pikuś.

 W dłoni mężczyzny pojawił się jednak portfel. Chudy prostokąt, jakby przystosowany jedynie do plastiku. Wypuściła powietrze z płuc.

 — Jezu, Marek. Przestraszyłeś mnie?

 Wyjął jedną z wielu kart, mówiąc, że jest na niej prawie czternaście tysięcy wolnych środków. Położył na blacie biurka.

 — Nie wiem, kurwa, co robisz, ale jest to średnio komfortowe.

 — Wydamy jutro — odparł. — Kupimy, co będziesz chciała.

 Spojrzała na czarną Visę. Potem znowu na niego.

 — Jeśli chcesz mnie uwieść na bogatego księcia, to trochę, jakby, po ptokach. Teraz już...

 — Zamknij ryj!

 Całe napięcie momentalnie wróciło. Oczy same poszukały aparatu.

 — Muszę teraz wyjść — wygłosił , cedząc każde z wypowiadanych słów — i będę w nocy, przed drugą. Postaram się jak najszybciej. A rano posprzątamy i pójdziemy wspólnie na zakupy. Dobrze?

 Bliskość aparatu dodała jej promil odwagi. Pies kończył obszczywać drzwi, gdy zrozumiała, że dłużej tego nie zniesie.

 — To koniec — oznajmiła, chcąc dodać sobie nieco animuszu patrzeniem mu prosto w oczy. — Nie będziesz tak do mnie mówił. Nie ma szans. Zabieraj rzeczy i jazda.

 Telefon mu zapikał wybudzacza. Spojrzał, schował do tylnej. Następnie uniósł ręce w geście poddania i ruszył w kierunku drzwi. Ona szła za nim, nabierając z każdym krokiem większej pewności siebie.

 — Nie włączaj kompa — rzucił, będąc już w progu. — Jest po dwudziestej. Do drugiej mniej niż sześć godzin. Proszę cię tylko o to.

 Zapowietrzyła się, ale znowu był szybszy.

 — Nie. Nie mam żadnej kochanki. Jak tylko wrócę, możesz przeczesać każdy folder i plik, ale nie wcześniej.

 Chciała, żeby już wyszedł, więc wydusiła "ok". Nie przyjechała nawet jeszcze winda, kiedy wsadziła wtyczkę do kontaktu. Przecież był informatykiem, mógł jakoś usunąć zdalnie. Z telefonu albo kompa w robocie. Pieprzony dupek.

 Nie znalazła absolutnie nic.

 

 *

 Miał swoje klucze, więc zbytnio się nie zdziwiła, kiedy zaległ tuż obok. Ciężkie westchnięcie zarejestrowała na granicy snu. Musiał odczuwać spore wyrzuty sumienia, bo pogładził ją delikatnie po włosach. Zamroczona, spojrzała na popękaną szybkę wyświetlacza, widząc dwa zera, dwójkę, oraz trójkę.

 — Wróciłeś wcześniej — wymamrotała półsennie, odwracając twarz w jego kierunku. Następnie głęboko wtuliła w męską, pachnącą miętą pierś. Odwzajemnił uczucie.

 Gdzieś na granicy jawy dotarło do niej, że rozległ się dźwięk wiadomości i w pierwszym, ciekawskim odruchu chciała sprawdzić. On jednak trzymał ją tak pieszczotliwie, iż uznała, że cokolwiek to jest, może zaczekać do rana.

 "Już jadę. Natychmiast uciekaj z domu!" — brzmiała wiadomość od Marka.

 

 *https://www.filmweb.pl/Cube

 

 

Liczba ocen: 3
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: inne

Liczba wejść: 45

Opis:

Kolejny stary tekst

Dodano: 2020-08-24 21:29:29
Komentarze.
~alka666 2 m.
Stary, ale dobry. Dobrze się czyta. Dlaczego tak późno ten SMS? Po co włączała kompa? Zabroń coś babie... Jak w Sinobrodym. Historia wiecznie lubi się powtarzać.
Odpowiedz
*Canulas 2 m.
alka666, wieeeszz. To jedno z tych opek, które (jeśli tylko pojawią się pytania) mogą rozsypać się w pył, tak więc, no...

1.) widocznie nieumiejętnie zbudowane niedopowiedzenie
2.) Włączyła, bo była ciekawa, czy ją zdradza.
Odpowiedz
~alka666 2 m.
Canulas masakra! A jeśli nawet to co? Awanturę mu zrobi, a potem będzie żałować? Nie rozumiem niektórych. Zaopatrzyć w gumki i niech czego do domu nie przywlecze. Ja chyba jakaś inna jestem... Nie zaglądam chłopu do komórki, do listów (bo to same opłaty miesięczne), do kompa. Mam swoje zabawki i nie chcę, by ktoś mi w nich grzebał. Tak samo respektuję czyjeś prawo do spraw osobistych.
Dobrze napisane, bo mnie ta kobieta zirytowała.
Podoba mi się.
Odpowiedz
~alka666 2 m.
Canulas casus Sinobrodego - złamała zakaz, musi być kara. Śmiertelna.
Odpowiedz
*Canulas 2 m.
Wiesz, no. Nie lubić bohatera, to chyba nawet więcej niż lubić. W sensie: łatwiej jest ustrugać wszech i ach jakąś Merry Sue, bez wad i w ogóle, ale parę poznaczoną kapką ułomności już trochę trudniej, tak więc cieszy mnie Twa nieobojętna reakcja, co i skłonność do, ekhm, zwierzeń.
Odpowiedz
O kurczę aż mnie ścisneło w żołądku przy ostatnim zdaniu

Odpowiedz
*Canulas 1 m.
SylviaWyka całość dążyłą właśnie do tego zdania. Było ono i nadbudowa z... czegokolwiek.
Odpowiedz
~oko 1 m.
czy Marek ostrzegał kobietę przed własnym powrotem do domu?
to jakaś perfidia.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
oko miałem już duzo opinii dotyczących tego opka i przyznam, że Twoja interpretacja jest drugą z najciekawszych kiedykolwiek. Także, no... WOW
Odpowiedz
~miszechu 1 m.
z wykopem
Chwilę później: po błyskawicznej kąpieli, nieporadnie ugłaskanych włosach i nowej, żółtej koszulce z nadrukiem zebry – zbierałsię do wyjścia

Nie wiem, ale chyba w żółtej koszulce (w)
zbierałsię - tak ma być, czy błąd?

wygłosił , cedząc każde z wypowiadanych słów - spacja niepotrzebna po "wygłosił" przed przecinkiem

Po przeczytaniu jest kopnięcie prądem, jakby się dotknęło w gniazdku tego, czego nie powinno. 220/230, krótkotrwale, ale mocno. Styl Twój mnie zawsze drażni i hipnotyzuje jednocześnie. Być może dlatego mnie drażni właśnie, bo hipnotyzuje, a nie lubię czuć się niewolony.
Treści nie będę rozbierał, ale nie wiem czy mnie pamięć nie myli. Wydaje mi się, że pod tym właśnie tekstem kiedyś Wrotycz napisało: "Światy równoległe" i coś tam jeszcze. Wtedy jęknąłeś jakby z zawodem: "a jednak ktoś się dopatrzył", czy jakoś tak. Nie wiem, czy chodziło o ten tekst, ale światy równoległe jak najbardziej tu pasują.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Tak. Wskazane rzeczy są błędami. Wczoraj przed wstawieniem w popłochu upiększałem, więc zostawiłem kartofle.

Ponownie tak. Interperetacja Wrotycz mnie zaskoczyła. Była niezwykle celna i spójna z moim odgórnym zamiarem. Dobra pamięć. Dobry ogląd sytuacji.


Odpowiedz
~miszechu 1 m.
Canulas Przypomnijmy więc sobie Wasz piękny dialog, bo warto (może trochę się wkurzysz, że odkrywam tekst nie swoimi narzędziami, ale trudno. To było po prostu ładne, więc potraktujmy jak cenne wykopalisko):


Wrotycz:
Nawiązanie do Cube? Bohaterka zamknięta w jednej z możliwych wersji wieloświata. Przejście przez kompa gościa z alternatywnego projektu (pachnące alter ego Mareczka).
Morał - burdel codzienny lepszy od schuldności Kapitalne te opisy syfu totalnego, szacun. Lepsze od pomysła, Cun.
Daleko mi od pedanta, ale tutaj należałoby Towarzystwo opieki nad Zwierzętami zaalarmować, a potem sanepid.
Kupuję bez szemrania, jest co poczytać.

Canulas:
Kurwa, jak możesz rozlierdzielić tak misternie skonstruowany plan.
Miałem odczekać 23 dni (jestem trochę psychiczny) i napisać dojaśnienie.
Trafileś czly trzon i 60-70% okolic. Nawet reszta, której nie trafiłeś jest pasująca lepiej od tego, co wymyśliłem.
Ja pierdzielę. Trochę to z Twojej strony creepy.
Ech.
Pozostaje nadzieja, że innym się nie będzie chciało czytać komentarzy.
Brawox

Odpowiedz
*Canulas 1 m.
miszechu, dokładnie tak było. Brakuje tu trochę Wrotycz, choć nie tylko jej.
Odpowiedz
~miszechu 1 m.
Canulas Może wywołaliśmy ducha i się zjawi. Zobaczymy
Odpowiedz
~Wrotycz 1 m.
Dzięki, Nach.
Mam nadzieję, że się ducha nie boicie

To chyba była sobota, pierwszy miesiąc na Opowi.
Dwie kawy pod rząd, plus nikotynowe kopy, zanim wychynęła myśl, która w miarę wiązała tropy.
Gdy przeczytałam wyżej cytowaną odpowiedź Canu, pomyślałam, że po prostu nie chce się jemu pisać ciągu dalszego



Odpowiedz
^Halmar 1 m.
"Miss Monaru gotowa zdobywać świat" - coś jakby o mnie
Canu, pożarłam Twoją historię z rozkoszą. Opis syfu przerażająco wiarygodny, a finał - ciary.

Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Halmar - miło mnie. Wczoraj jak "upiększałem" był przez moment zamysł, by Miss Monaru uśmeircić, zastopiwszy czymś bardziej, ekhm, "na czaie". No ale nie miałem sumienia kruszyć fundamentów.

Odpowiedz
^Halmar 1 m.
Canulas i dobrze 😂

Odpowiedz
~Aja 1 m.
z wykopem
No tak - Cube? Rzeczywistość sprowadzona do sześcianów pułapki, z przejściami do kolejnych pudełek. Przestrzeń zawężona choć wielowymiarowa i brak świadomości, choć gdzieś tli się wyjście.
Przestrzenie nakreślone Twoim słowem - dość czasem uwierające niewygodą, niezrozumieniem, bo to pułapka przyzwyczajenia do tego, co wydaje się oczywiste, rutynowe codziennością jakąś, a nagle zmienia się po przejściu do kolejnego pudełka. Innej przestrzeni.
Podoba mi się ta zabawa pozbawienia komfortu i znakomite zakończenie.
No i jeden z moich ulubionych filmów.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Aja haha, moim słowem - tosz to prawda. Stety lub nie.
Też lubię Cube, choć wolę Hyper-Cube. Cube 0 nie obejrzałem do końca.
Mój zamysł był, jaki był, chociaż całkiem podoba mi się też pomysł mesje Ślipa. O własnym tekście można się wiele dowiedzieć.
Dziękować a wizytex
Odpowiedz
!sensol 1 m.
z dużym wykopem
o rany! czytam po raz trzeci, bo nie ogarniam. jakie cube? jakie pudełka? jakie wieloświaty?

a nie jest przypadkiem tak, że Marek się wystraszył, że coś wypaplał, bo w cos tajemniczego jest wplątany, w czymś groźnym siedzi. wyszedł odkręcać, to co nabroił ale sie nie udało. a w międzyczasie do półśpiącej miss Monaru zawitał czyściciel (sprzątacz)aby zatrzeć ślady. ostrzeżenie od Marka przyszło za późno..

jest w tym tekście prawdziwa GROZA

tak to widzę. opisy syfu ( i nie tylko) mistrzowskie. pamiętam ten tekst z opowi. nie pamiętam co zostawiłem pod tekstem, aż ciekawym co, ale jak znaleźć skoro wszystko wykasowane?


Odpowiedz
*Canulas 1 m.
sensol Twoja interpretacja tysz ciekawa, taka sensacyjna. Fajnie, że to żyje swoim zyciem. A odkpać jak widać można, bo mister N. zrobił to bez problemu. Z drugiej strony, sam miałbym problem chyba, żeby coś tam wykopać.
Dzięki pinkne
Odpowiedz
!sensol 1 m.
Canulas ciężko odkopać, bo tytuły też zaorane...

jak kiedyś dasz swoje wyjasnienie do tego tesktu, to daj linka, bardzo jestem ciekawy innych tropów, a sam zbyt chyba prosty jestem, żeby rozkminić. (a pierwsze cube jest ZAJEBISTE)
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
mesja sęsol, mile chłepcesz krew mojego ego A co do Cube, zdecydowanie wolę Hyper-Cube
Odpowiedz
~jagodolas 1 m.
Kurcze, końcówka mocna. Ale opis początkowy mega. Chociażby dla samego niego warto było przyjść. Fajnie mi wszedł ten tkst, jak w masło
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
a dziękuje, jagodello
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
"zbierałsię do wyjścia" - "zbierał się" - spacja się zgubiła;
"Przestraszyłeś mnie?" - ten znak zapytania to celowo? Bo jakoś mi nie pasuje to jako pytanie;
"wygłosił , cedząc każde" - a tu o spację za dużo;
"Następnie głęboko wtuliła w męską" - chyba brak "się";
Opisy takie właśnie stuprocentowo Twoje - soczyste, ze sporą dawką czarnego humoru, nie do podrobienia. I świetnie to zakończenie, ze sporym wykopem, uderzające z pełną mocą. Swoją drogą to nawiązanie do "Cube" i cała ta akcja z "niewłączaniem kompa" są dosyć podejrzane - sugerują, jakby była jakaś dodatkowa warstwa, której na pierwszy rzut oka się nie widzi. Jakby trzeba było pogrzebać w tym głębiej. I może trzeba?
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alfonsyna - wiem, wiem. Kurde, ponapraawiam jakoś z wiatrem jutra. Upiększałem i ooo, bublołaki.
Kłaniam się. (przeczytaj Kaznodzieję)
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
Canulas ok, może sobie wygumuję rysunki i przeczytam! Rozpraszają mnie rysunki, jakkolwiek by to nie brzmiało...
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alfonsyna - grzeszysz
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
Canulas czasem trzeba!
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alfonsyna notorycznie nawet trzeba, bym powiedział, ale to... to już herezja najczystrzej wody.
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
Canulas tak, poniekąd stosuję się do tej zasady...
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin