Sto lat dla Jotki!
jasno ciemno
TW#6 Zabij Eratigena szkic postapo 2
Praca Wyróżniona

TW#1 Dom dla replikanta

 Postać: dzieci z lasu

 Zdarzenie: tylko jeden przeżyje

 Efekt: historia z hyclami w tle

 

 

 

 Krążyła niczym sęp wokół dogorywającego straceńca. Pasy przytrzymujące jej masywny kombinezon delikatnie łopotały, podrywane ruchem nadciągającego żaru.

 Drwiący śmiech i diamentowy błysk smolistych źrenic wyzierający z przeźroczystej czaszy hełmu sprawił, że leżący bezładnie na ziemi dzieciak oprzytomniał i uniósł głowę. Odnalazł źródło dźwięku i znieruchomiał. Obserwował przez chwilę, jak hipnotyzujące oczy kobiety-hycla badawczo go lustrowały.

  – To koniec – śmiech w głośnikach hełmofonu ucichł, zastąpiony złowróżbnym stwierdzeniem. Malec w odpowiedzi zacisnął zęby. Zebrał siły i naprężył mięśnie do granic wytrzymałości. Postanowił się podnieść.

 Od płaskowyżu, gdzie zlokalizowany był kosmodrom Agencji Bionicznej, dzieliło go ledwie kilkaset metrów. Gdyby nie pierwsze promienie katorżniczego Słońca, które lada chwila omiotą okolicę, na pewno dałby radę.

 Spojrzał na kobietę-hycla błagalnym wzrokiem. Wyciągnął drżącą z wycieńczenia dłoń, w nadziei, że bioniczny robot ją pochwyci i mu pomoże. Liczył, że może uda się wzbudzić choćby zalążek braterskiej empatii u istoty, do budowy której również wykorzystano ludzkie DNA.

 Napięte wyczekiwanie, osnute martwą ciszą, przerwał pisk zakłóceń radiowych – fragment tarczy słonecznej wynurzył się zza horyzontu.

 

 Nim dzieciak porzucił nadzieję i ostatecznie się poddał, odwrócił głowę w kierunku migotliwej iskierki, połyskującej niepozornie w ciemnym zakątku nieba.

  Android NR 7 podążyła za jego wzrokiem.

  – Ziemia – szepnęła zdziwiona i spojrzała w lśniące oczy chłopca. Stała nieruchomo wpatrzona w jego ciemne źrenice, aż do momentu, gdy malec osunął się zemdlony na ziemię.

 

 *

 Las przeźroczystych silosów wypełnionych eksperymentalnymi embrionami oraz całkiem już rozwiniętymi humanoidami ciągnął się wśród kilku korytarzy, skrytych w podziemnej części laboratorium Agencji.

 Tykającą ciszę jednego z ciemnych pomieszczeń badawczych rozdarł syczący dźwięk otwieranej śluzy. Android NR 7, niosąc nieprzytomną zdobycz, wkroczyła do środka.

 – Mam naszego uciekiniera – mruknęła i położyła żywy balast na podeście. Sprawnie ściągnęła z chłopca uszkodzony kombinezon i zepchnęła ciało wprost do silosu wypełnionego fluoryzującą breją. – Co on sobie myśli? – zaczęła drwiąco. – Przecież nigdy nie widział Ziemi? Co go tam tak ciągnie? – zastanawiała się, obserwując, jak poranione i osmolone żarem ciało dzieciaka zanurza się wolno w regeneracyjnym płynie.

  – To musi być jakiś błąd podczas replikacji DNA – z drugiego końca pomieszczenia odpowiedziała jej android NR 5, która pochylała się nad migotliwym panelem komputera i pilnie lustrowała wskazania detektorów, sczytujących impulsy w mózgu chłopca. – Choć nie mam jeszcze dowodów…

 – Dowodów na co? – przerwała jej android NR 7. – Wedle teorii Tabula Rasa ich umysły nie powinny podlegać takim imaginacjom. To irracjonalne dążenie do powrotu na Ziemię może wskazywać, że tego typu informacje mogą stanowić rodzaj pierwotnego instynktu zakodowanego jeszcze gdzieś na poziomie genów. A to by oznaczało, że tak naprawdę wciąż niewiele o nich wiemy. – Android NR 7 artykułowała swoje wątpliwości.

 – Nie przesadzaj. To tylko zlepek związków chemicznych na bazie kwasów nukleinowych. Nic więcej. Podepniemy go do instalacji i zresetujemy mózg. To powinno załatwić problem. – Android NR 5 szybko ucięła dywagacje kobiety-hycla i załączyła procedurę.

 

 *

 Posępny mrok spowijał dolinę krateru uderzeniowego. Wypełniony zbiornikiem lodu, pokryty był mdłą poświatą sublimującej pary, która sunęła ku brzegom i lawirowała między ostrymi krawędziami skał i drapieżnymi wijami bazaltowych jęzorów.

 Otoczenie tłumiło kroki małego uciekiniera, który przedzierając się przez martwe kłącza plastycznej niegdyś skały, walczył z morderczym przemęczeniem.

 Udało mu się dotrzeć do płaskowyżu za kraterem, gdy pierwsze oznaki promienistego pojaśnienia nieba pojawiło się na horyzoncie. Przystanął na chwilę i ciężko dysząc, obserwował w skupieniu fragmenty potężnych jęzorów gęstej plazmy koronalnej, których wykwity poczęły się wyłaniać z wolna znad odległego masywu górskiego. Już miał ruszyć, gdy w ciemnej jamie otoczonej igielną strukturą mineralną, zalśniły dwa diamentowe ślepia.

 Zadrżał.

 Świdrujące spojrzenie kobiety-hycla sprawiło, że chłopcem wstrząsną dreszcz.

 Android NR 9 wytropiła go.

 Rozpaczliwie rzucił się przed siebie, choć znał zakończenie.

 

 *

 Poruszał się wolno starym, wyżłobionym przez magmę tunelem. Gdy część tarczy Słońca poczęła wędrować wzdłuż granicy horyzontu, czołgał się w cieniu skalistego źlebia.

 To jego trzecia ucieczka. Dostał kolejną szansę, gdy, pomimo wcześniejszych resetowań umysłu, wciąż udawało mu się zachować szczątkową pamięć.

 

 Naziemną część instalacji Agencji, zlokalizowanych w strefie okołobiegunowej Merkurego, stanowił rozbudowany kosmodrom. Umiejscowiono go na rozłożystym płaskowyżu, kilka kilometrów od wejścia do podziemnego laboratorium.

 Odległość sprawiła, że doczołgał się na miejsce na oparach powietrza w butli kombinezonu. I choć niedotleniony mózg malca oplatały coraz mroczniejsze imaginacje, wbrew wszystkiemu, oddychając najoszczędniej, jak zdołał, parł do przodu.

 Nie spodziewano się, że dotrze aż tutaj, więc nie niepokojony przez nikogo, doczołgał się w końcu do uchylonego otworu zewnętrznego systemu wentylacji. W środku, ślizgając się tunelami, odnalazł niewielką śluzę prowadzącą do zamkniętej instalacji obiegu powietrza.

 Tu, zaczajony w niewielkiej niszy, postanowił czekać na start rakiety.

 

 *

 Płakał skulony w ciemnym kącie. Zakratowane pomieszczenie, otoczone monitorami i siecią detektorów rejestrowało każdy jego gest, każdy najdrobniejszy ruch, a skanery wewnętrzne wychwytywały każdy impuls wygenerowany w zagubionym umyśle chłopca.

 

 – Rozpoczynamy badania psychologiczne. Cel: rozpoznanie i eliminacja źródeł rojeń o powrocie na Ziemię. Androidzie NR 23, zaczynaj – wybrzmiało z głośników, po czym z piszczącym trzaskiem rozwarły się okratowane wrota celi.

 

  – Chłopcze, stworzyliśmy cię. – Android wkroczyła do środka, mierząc iskrzącym wzrokiem diamentowych oczu roztrzęsioną postać dziecka. – A ty wciąż próbujesz od nas uciec? Co ty sobie myślałeś, że nie zauważymy twojej nieobecności? Że uda ci się niepostrzeżenie dotrzeć na Ziemię? – zrobiła pauzę i podeszła bliżej. – Dlaczego chcesz tam lecieć? Tu cię zreplikowaliśmy. Tu powstałeś. Tu będziesz żyć i tu będziesz miał różne zadania do wykonania. Zobacz – zeszła do szeptu i przykucnęła przy nim. – Ja też tu powstałam. Też jestem istotą myślącą, a nie chcę lecieć na Ziemię.

  Przestał płakać i podniósł głowę.

  – Ale ja czuję, że tam jest mój dom – wychrypiał.

 Zdziwiła się i na chwilę znieruchomiała.

 – A jak ty czujesz? Gdzie jest twój dom? – zapytał i spojrzał na nią z zaciekawieniem.

 Zaskoczył ją tym pytaniem. Zastanowiła się.

 Niepokojący zarys fal biogenicznego mózgowia android NR 23 sprawił, że przerwano badania.

 

 *

 Z obawy o to, że nieznany błąd kodyfikacji DNA może się rozprzestrzenić, na wzór wirusowej zarazy, na inne modele bioniczne, wdrożono szereg nowych procedur.

 

 * *

 Na mocy powyższych rozporządzeń, obiekt badań - "niestabilne dziecko" i prowadząca badania, zainfekowana android nr 23 – zostali uznani za zagrożenie dla przeprowadzanych w laboratorium eksperymentów i jako formy niestabilne, wycofano je z eksploatacji.

 

 * * *

 

 

7662 zzs

Liczba ocen: 6
83%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Agnieszka
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 139

Opis:

Dodano: 2020-08-26 12:09:52
Komentarze.
Witamy nowy tekst
Odpowiedz
Jest taka teoria, że ludzie częściowo pochodzą z kosmosu. Stanowią krzyżówkę z inną cywilizacją. Przez co wywołuje to rozerwanie, jakby brak 100% pewności, że wszystko co ludzi otacza jest zgodne z ich naturą.
Ja mam jeszcze inne podejrzenia, ale są wynikiem mojej wyobraźni.
Smutne, pomimo że wracają.
Brakuje mi Baśki.
Odpowiedz
Szudracz cóż, teorii jest mnóstwo i może to i dobrze, bo jest w czym wybierać
Też mam swoją własną, pewnie jak każdy z nas. Dziękuję za komentarz
Odpowiedz
~oko 6 m.
Boże - WYCOFANO Z EKSPLOATACJI - morderstwo o innej nazwie. bardzo dobre opowiadanie. Matrix po prostu.
Odpowiedz
oko dla jednych morderstwo, dla innych - nie, bo przecież to tylko maszyny, a że mają trochę żywej (w sensie ludzkiej) tkanki, o niczym nie świadczy.
Taki los. Pewne dylematy na tą chwilę pozostają w sferze sci-fi.
Dziękuję ze podleciałeś i zostawiłeś komentarz.
Pozdrawiam
Odpowiedz
"śmiech w głośnikach hełmofonu ucichł a zastąpiło je złowróżbne stwierdzenie" - zastąpiło go; choć w sumie lepiej by mi brzmiało "śmiech w głośnikach hełmofonu ucichł, zastąpiony złowróżbnym stwierdzeniem", ale to już moja ingerencja, z której możesz nie korzystać;
"Spojrzał na kobietę-hycla skamlącym wzrokiem" - w moim odczuciu "skamlący wzrok" nie jest zbyt szczęśliwym określeniem, bo to jednak mieszanka dwóch różnych zmysłów, która w ogóle do siebie nie pasuje, wszak oczami się nie skamle, może bardziej "błagalnym wzrokiem"?
"Wyciągnął drążą z wycieńczenia dłoń" - drżącą;
"Dowód na co?" - dla ciągłości i naturalności dialogu powinno być "Dowodów na co?";
"pokryty był mdłą poświatę" - poświatą;
"więc niepokojony przez nikogo" - brakuje tam nie - "więc nie niepokojony przez nikogo";
"Android NR 23, zaczynaj" - jeśli to bezpośredni zwrot, to może lepiej "Androidzie NR 23, zaczynaj";
"że nie zauważymy ubytku powietrza" - brakuje mi znaku zapytania na końcu tego zdania;
"zapytał i spojrzał na nią ciekawie" - może zamiast "ciekawie" to "z zaciekawieniem" - bo człowiek się tu zaczyna zastanawiać, co takiego ciekawego było w tym jego spojrzeniu, a to chyba nie chodziło o to, że spojrzenie było ciekawe samo w sobie, tylko że z ze spojrzenia znamionowała ciekawość, chyba że się mylę;
Tak sobie myślę, że chyba bardziej by na mnie podziałało bez tego epilogu, on chyba mimo wszystko trochę mi zepsuł zabawę. No i jakoś nie wczułam się w dramat chłopca, nie trzymałam za niego kciuków podczas ucieczki, ale może po prostu nie zdążyłam się do niego w żaden sposób przywiązać? Niemniej - sama koncepcja świata jest ciekawa i fajnie oddaje zestaw. I porusza odwieczne dylematy etyczne i moralne, które siłą rzeczy nasuwają się przy takiej tematyce bardzo mocno i skłaniają do przewartościowania tego wedle własnego sumienia i poglądów. To zawsze dobra wartość dodana.
Odpowiedz
alfonsyna
Bardzo, ale to bardzo Ci dziękuję za te konstruktywne uwagi. Uważam je za bardzo pomocne i pouczające. Z takich komentarzy można się dużo nauczyć.
Jeszcze raz dziękuję. Oczywiście wszystkie korekty naniosę najszybciej jak sue da (gdy tylko dorwę się do komputera - na tel to zabieg dość karkołomny).
Odnośnie Twoich pozostałych uwag i przemyśleń dotyczących bohaterów i domykania fabuły, jak w epilogu, będę je brała pod uwagę i są do przemyślenia przy pisaniu kolejnego opka.
Pozdrowionka
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
alfonsyna o widzisz, też mi przeszło przez myśl, że epilog trochę złagodził efekt, a zarazem dał troszkę kojącego miodku no i... i tym samym złagodził (ale i wyjaśnił, dlatego sama nie wiem)
Odpowiedz
Ritha No właśnie, właśnie... też mam dylemata. Tzn miałam, i już nie ma. Ale, no... może i racja w tym jest
Odpowiedz
Oby nigdy do tego nie doszło.
Lem też był wizjonerem.

Ale Twoja wyobraźnia bardzo mi się podoba! Opowiadanie poruszające. I jakże nieodległe do przyszłej realizacji.
Odpowiedz
alka666
Fakt, nie daj nam losie, żeby kiedyś się ziściły moje wizje.
Pozdrowionka i dzięki za wizytę
Odpowiedz
~Aja 6 m.
Bardzo nośny test - czyta się świetnie.
Trochę mi też przypomina Lema, choć zabrakło mi emocjonalności większej, żebym mogła zidentyfikować się z bohaterem mocniej.
Zestaw wykorzystany zacnie. Świat wykreowany bardzo dobrze.
Odpowiedz
Aja Dziękuję za komentarz i zaszczytne porównanie
Pozdrowionka
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
z dużym wykopem
Hello, czerwone kropki przyciągają uwagę

Przecinki, Pani:

Krążyła wokół niego,[ten zbędny] niczym sęp wokół dogorywającego straceńca.

– To koniec – śmiech w głośnikach hełmofonu ucichł[,] a zastąpiło je złowróżbne stwierdzenie.

Od płaskowyżu, gdzie zlokalizowany był kosmodrom Agencji Bionicznej[,] dzieliło go ledwie kilkaset metrów.

Las przeźroczystych silosów wypełnionych eksperymentalnymi embrionami oraz całkiem już rozwiniętymi humanoidami,[zbędny] ciągnął się wśród kilku korytarzy

Czego ich tam tak ciągnie? – zastanawiała się, obserwując[,] jak poranione i osmolone żarem ciało dzieciaka zanurza się wolno w regeneracyjnym płynie.



"Nim dzieciak porzucił nadzieję i ostatecznie się poddał, odwrócił głowę w kierunku migotliwej iskierki, połyskującej niepozornie w ciemnym zakątku nieba.
Android NR 7 podążyła za jego wzrokiem.
– Ziemia – szepnęła zdziwiona i spojrzała w lśniące oczy chłopca" - fajny moment, filmowy

"Android NR 7 na głos artykułowała swoje wątpliwości" - zastanawiam się czy można artykułować w ciszy (w sensie czy zwrot "na głos " jest tu potrzebny), ale to taka półwątpliwość

Świetny fragment z jego pierwszą ucieczką, nieudolną notabene. Krótki, a tak dosadny, że z łatwością można się wczuć. Lubię Twoją narrację, bo nie lejesz wody. Sam konkret, samo mięcho.

"Przestał płakać i podniósł głowę.
– Ale ja czuję, że tam jest mój dom – wychrypiał" - dzięki, Agu, umiesz emocjonalnie trzasnąć w pysk w taki sposób, że człowiek nie zdążył wychwycić, że taki strzał nastąpi. Poruszające.

Ok, doczytałam. Bardzo wyrazisty tekst, bardzo mocno oddziałuje na moją wyobraźnię, jestem absolutnie zachwycona.
Odpowiedz
Ritha Łooo Pani,
przecinkowy matołek ze mnie
Wielkie dzięki za wnikliwą analizę. Bardzom rada.
Poprawki naniesione.

Ad epilogu - skoro sto osób mówi ci, że jego obecność jest o kant d...py roztrzaść, to znak, że trzeba się go pozbyć.
Zatem, ewoluował do kropek...

Dzięki za konstruktywny komentarz
Pozdrowionka
Odpowiedz
Opowiadanie naprawdę ciekawe, fajnie operujesz tymi różnymi ozdobnikami.
Oglądałaś "Jestem matką"?

Zacny tekst, w Twojej tematyce.
Odpowiedz
Adelajda Nie, nie oglądała. Ale jeśli tam jest coś o cierpieniu dzieci to, no... nie dla mnie. Nie będę spać, a może i buczeć całą noc. Już jak o tym pisze, to potem myślę, rozpamiętuję... ehhh....
Więc o czym ten film? bo może niepotrzebnie się zniechęcam...
Odpowiedz
Agnieszka ok, ok już wszystko wiem
Odpowiedz
Czasem jedno umiejętnie postawione pytanie potrafi przewrócić życie do góry nogami.
Bomba.

Chyba pod lupą szlifujesz zdania. Każde jest wypolerowane na najwyższy błysk.
Odpowiedz
pkropka pod mikroskopem elektronowym a i tak powyższe komentarze świadczą o tym, że wiele szczegółów (literówki etc) pouciekały z pola widzenia
Dzięki za wizytę i komentarz
Pozdrowionka )
Odpowiedz
*Manta 6 m.
jeny, masz taką wyobraźnię, że matko jedyna...
Cóż, android zainfekowany ludzkimi uczuciami, tęsknotą za domem... hmm czy to w ogóle możliwe? Jeżeli tak, to jestem spokojna o losy ludzkości. Jednak jakoś ciężko mi w to uwierzyć i bardziej skłaniam się ku wizji Muska, czyli, że to sztuczna inteligencja przejmie nad nami kontrolę
Odpowiedz
Manta Tak, przyznaję, wyobraźnię mam dużą, choć wolałabym mieć lepsze wyobrażenia o przyszłości naszej cywilizacji
Obie wersje, czy to przedstawione przez ciebie (raczej E.Muska) czy moja są hm., niezbyt optymistyczne.

Pozdrawiam i dziękuję, że tu podleciałaś i skomentowałaś

Odpowiedz
z dużym wykopem
Android w roli hycla, dziecko - bezdomny pies poddawany eksperymentom. To już wystarczyłoby za temat rozwalający czytelniczą psyche.
A u Ciebie, oprócz emocji, jeszcze drążenie ścieżek ewolucji, a konkretnie tworzenia się psychiki, i to nie tylko ludzkiej.
Pod czaszką mamy schowany gadzi i ssaczy mózg, i to, co dał nam cywilizacyjny osprzęt.
Mówisz, że pewne elementarne składniki zawsze pozostaną.
I się odezwą. Tu chyba genetyczny instynkt miejsca początku.
Martwimy się o następne pokolenia i o naszą ludzką ojczyznę. Czy eksplorując Kosmos, zasiedlając w dalekiej przyszłości układy i galaktyki, człowiek zapomni o błękitnej planecie?
Odpowiedź w opowiadaniu cieszy.
Sztuczna inteligencja kontra jej twórcy - wynik martwi.
Bardzo ciekawe opowiadanie, wciągnęło.
Odpowiedz
Wrotycz dziękuję za wnikliwą analizę i pozytywną ocenę opowiadania.
Dylematów rzeczywiście poruszono tu wiele. Część jest już aktualna, nad innymi wkrótce przyjdzie na się głowić. Świat idzie do przodu, w mojej ocenie zmierza w nie najlepszym kierunku.
Odpowiedz
Obym nieśmiała racji.

Dziękuję że tu podleciałaś i zostawiłaś ciekawy komentarz.

Pozdrawiam
Odpowiedz
z dużym wykopem
Prawdziwe, twarde S-F.
Wzbogacone o biotechnologie, biocybernetykę i nowe sposoby klonowania.
Gdzieś tam jest Ziemia. Dom?
Niewiele wiemy o tej Ziemi. I cały czas przy czytaniu zastanawiałem się czy to jeszcze dom.
Czy placówka badawcza jest przyczółkiem na obcej planecie, obcej gwiazdy, czy tez jest azylem dla inteligencji biocybernetycznych zwanych androidami, które wyrwały się spod kontroli Tworów białkowych i "nukleotydowych", aby same tworzyć na wzór i podobieństwo, badać i bać się.
Inteligencja zmusza do eksperymentów, bo jest ciekawa świata, ciekawa stworzenia i psychiki. Podczas, gdy ewolucja jest pierwotna silą sprawcza, która błądząc bezmyślnie stworzyła myśl i inteligencje. To juz etap następny zawsze będzie rewolucja.
Obecnie próbujemy stworzyć inteligencje wirtualna. Zaawansowane programy informatyczne, które maja myśleć.
Sztuczna inteligencja. Nie musi być obleczona w ciało, chociażby androidów, czyli wygodne naśladownictwo formy ludzkiej.
Świetnie wybrnęłaś z narzuconego zestawu.
Poszłaś droga nieoczywista.
Twoje hycle to niezłe potraktowanie efektu.

Opowiadanie do mojego zestawu wielu opowieści s-f, które przeczytałem, pamiętam i pielęgnuję.
Odpowiedz
Alchemik
Ciekawy komentarz. Szczególnie warte uwagi jest akapit:

"... Inteligencja zmusza do eksperymentów, bo jest ciekawa świata, ciekawa stworzenia i psychiki. Podczas, gdy ewolucja jest pierwotna silą sprawcza, która błądząc bezmyślnie stworzyła myśl i inteligencje. To juz etap następny zawsze będzie rewolucja."...

To taka sytuacja, gdy w komentarzu znajdujesz myśl, nad którą warto się pochylić i zastanowić.

Dziękuję i pozdrawiam
Odpowiedz
z dużym wykopem
Wszystko idealnie narasta. Napisane na tyle technicznym pismem, by odnieść wrażenie, że autorka wie, o czym pisze. Stwarza to podwaliny pod wiarę w opko. Wszystko powolutku rośnie, aż ostatnie zdanie: bach, młotem w łeb". Chyba największą robotę robi ta bezosobowa informacja o (co by nie powiedzieć) dzieciobójstwie. Bardzo dobry tekst.


Jak miałabyś chęć, możesz się przyjrzeć pierwszemu zdaniu, bo wpada pod tęczówkę zapis z 2x wokół.
Pozdrox
Odpowiedz
Canulas

Ad stwierdzenia że "autorka wie, o czym pisze..." - Merkury to mój drugi dom, to wiesz

Ad tego, co ci wpadło Mesje pod tęczówké - wyrwałam z korzeniami

Dzięki za odwiedziny i komentarz
Odpowiedz
z wykopem
Jesteśmy w Kosmosie, a Ziemia-matka nas przywołuje. Pięknie pokazałaś przywiązanie do domu i szukanie drogi powrotu. Jednakże ta tęsknota jest zagrożeniem i w innym świecie panują rygorystyczne zasady, unicestwia się podejrzanych, a nawet dzieci. Ciekawe opowiadanie, chociaż przyszłość nie zachwyca. Nie ma miejsca na sentymenty. Pozdrowienia
Odpowiedz
BozenaJoanna
Tak, taka przyszłość stanowczo "nie zachwyca"...
Oby się to nigdy nie spełniło
Pozdrowionka i dziękuję, że zajrzałaś

Odpowiedz
Kurczę, kibicowałem dzieciakowi przy trzeciej ucieczce. Niestety skończyło się tak, jak miało się skończyć.
"pokryty był mdłą poświatą sublimującej pary, która sunęła ku brzegom i lawirowała między ostrymi krawędziami skał i drapieżnymi wijami bazaltowych jęzorów" - bardzo podoba mi się to zdanie
W przedostatnim akapicie zamiast "z obawy na to..." użyłbym "z obawy o to...", lub "z uwagi na to", ale raczej to pierwsze.
Dobrze mi się czytało, pomysł intrygujący, aż prosi się o rozbudowanie
Pozdrowienia!
Odpowiedz
CptUgluk
Też kibicowałam (w tajemnicy powiem ci, że w pierwotnej wersji był optymistyczny epilog... Ale, no... może będzie kiedyś kontynuacja... może...)

Sugerowaną korektę naniosę - dziękuje za poradę.
Pozdrowionka i dzięki za odwiedziny, Kapitanie Ugluk


Odpowiedz
Agnieszka Dobrze wyszło moim zdaniem, jednak coś jest w tych nieszczęśliwych zakończeniach... Chyba, że paradoksalnie dla wycofanych androidów było ono szczęśliwe?
Cała przyjemność po mojej stronie
Odpowiedz
~JamCi 5 m.
Doooobre. :-)
Odpowiedz
~JamCi 5 m.
Z obawy na to - z obawy o to
Odpowiedz
JamCi Ok, dzięki
Odpowiedz
~Anette 5 m.
No, no. Całkiem fajne.
Odpowiedz
Anette dziekuję
Odpowiedz
~hens 5 m.
Klimaty bladerunerowe!!!
Podoba mi się pomysł na to opowiadanie, klimat i wykonanie. Super.
Odpowiedz
hens Blade Runner to perełka. Nawiązanie klimatu tego opka do tego zacnego filmu to olbrzymie wyróżnienie. Dzięki
Odpowiedz
~Ozar 2 m.
z wykopem
Agnieszka Dawno mnie u ciebie nie było i to był błąd. Wpadłem na ten tekst tak dość przypadkowo i jak zwykle u ciebie porządne stare SF, którego trudno znaleźć w nowych opowiadaniach, które czasami są już zbyt przesycone psychodelikom i filozofią. Ja lubię takie proste podejście jakie jest u ciebie, bez tych wszystkich udziwnień. Kwestia , jakiś takich zakodowanych gdzieś na dnie mózgu ludzkich odczuć szczególnie w odniesieniu do maszyn czy cyborgów jest bardzo ciekawa i jak mi się wydaje prędzej już niż później takie rzeczy staną się problemem naszych czasów. Jeśli będziemy tworzyć coraz bardziej rozwinięte formy sztucznej inteligencji w wrzucać do niej coraz więcej nie tylko wiedzy, ale i też odczuć, uczuć itd. to w końcu takie maszyny mogą zacząć coś odczuwać. To jak mi się wydaje może być dla nas groźne, szczególnie jak takie maszyny dojdą do wniosku, że jesteśmy od nich gorsi albo głupsi i że stanowimy przeszkodę w ich dalszym rozwoju. Wtedy mogą dojść do wniosku, że trzeba się tych głupich pozbyć, tak jak w twoim tekście.
Jak zwykle bardzo ciekawe opowiadanie z dobrym pomysłem.
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.