jasno nowy wygląd
Godzina cz. 1
<
Iris
>

Zboże

 Bose stopy zanurzone po kostki w nagrzanym sierpniowym upałem zbożu. Czasem połaskocze jakiś robaczek, pająk, czy coś. Kto by się przejmował. Stare trampki rzucone gdzieś przy drzwiach. Wóz, drabina, strych stodoły. Koń omiatający ogonem stada much. Moje opalone na ciemny brąz nogi, spalony nos i włosy upięte w całkowitym nieładzie. Oranżada Helena i lody z litrowego wiaderka. Kompot mamy. Kurz unoszący się za kombajnem, gdzieś tam w oddali. Mrużymy oczy, żeby dostrzec cokolwiek pod słońce. Babcia, która chwali pogodę i kolejny raz wspomina najpotężniejszą burzę w jej życiu, w sześćdziesiątym którymś, kiedy grad wykosił wszystkie warzywa, stado kaczek i okna w stajni. Patrzę na brudne ręce, brudne paznokcie, brudne wszystko i myślę czy wyrobię się z doszorowaniem tego na dyskotekę i kogo wkręcić w zaszczyt bycia kierowcą, moim i moich koleżanek. Liczę piwa w reklamówce, ilość dorosłych z prawem jazdy i kalkuluję. Koń rży. Kombajn jest już niedaleko. Wskakuję na betonowy murek, nadal boso, dopijam oranżadę duszkiem, łapię promienie słońca umorusaną buzią. Babcia krzyczy, że wpadnę do szamba, tak jak moja kuzynka dziesięć lat temu. Eee tam. Wujek się śmieje, że czytam książki w wakacje, zamiast jakoś bardziej ekscytująco korzystać z życia. Grać w butelkę z chłopakami czy coś. Co on tam wie, Christie nie czytał.

 Wskakuję w zboże. Uchwyt wiaderka przecina mi palec. Wysysam, wypluwam, zawijam czymkolwiek. Babcia mówi, że tężec i że coś tam. Mówię, że eee tam. Kiedy zapada zmrok rechoczą żaby. Za polami jest stawik i trochę krzaków, wszyscy mówią na to "krzecot", w zasadzie nie wiem czemu. Rechoczą codziennie, jakby ciepła, letnia noc, sama w sobie, nie była wisienką na ciachu codzienności. Rezygnujemy z dyskoteki dziś na rzecz leżenia na kocu i patrzenia w gwiazdy. Jeszcze znajdziemy faceta życia, luz. Zboże i pająki wysypują się z naszych kieszeni, butów i włosów. Było super. A pierogi ciotki, no przeszła samą siebie. Piękne te gwiazdy dziś. Przepiękne...

 

 

1987 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: wspomnienia

Liczba wejść: 41

Opis:

Dodano: 2019-09-11 10:43:38
Komentarze.
Jak beztrosko, jak pięknie.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Dziękuję <3
Odpowiedz
Adelajda podsumowała w punkt
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
))
Odpowiedz
Kurde, zabija mnie Łito, ale tego nie znaju.
Kurdee.
Ładne oczywiście, choć nie topowe. Ale wspomieniowo żywe.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Ha! Widzisz, zaskoczyłam Cię :p Noo, wiadomka, że nie top, choć w czasach, gdy to publikowałam pierwotnie zdaje się balansowało po górnej granicy moich możliwości(chyba, że to ta oranżada po prostu ruszyła zapadki pamięciowe w gawiedzi, bo prawie seta komciów na opowi).
Dzięki za wizytację, mam u Ciebie dużo starociowych zaległości :3 Ale połknę wsio, hurtem może nawet w najmniej spodziewanym momęęęcie!



Odpowiedz
*berkas 1 r.
Aż czuć dzieciństwo, ja takie wspnienia ma jak byłem młodszy. Umorusany, ale radosny bez poważnych zmartwień.
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
Bo i super, Berkas

Odpowiedz
~sensol 1 r.
cudowne. przypomniał mi się Jarocin. ta sama beztroska plus dobra muza na młode umysły
Odpowiedz
*Ritha 1 r.
))
Taki właśnie okruch szczescia chcialam przemycic
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.