Drabble konkursowe nr 8 - Pan Czerwiński Żona Schrödingera

TW#1 Manuskrypt cz.4

 Postać: Kolega ze szkolnej ławki

 Zdarzenie: Czytanie książek od tyłu

 Efekt: Bohater zakochuje się w kimś, kogo zobaczył w lustrze.

 

 Link do cz.3: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=3667

 

 

  *

 

  Ciul dochodził do siebie leżąc na niewygodnej kanapie Astronauty. Zaczął rozglądać się po pomieszczeniu i prócz rozpalonego kominka, komody, ściany zapełnionej półkami z książkami, stolika, fotela i starej kanapy nie było nic więcej. „Przecież musi gdzieś mieć komputer. Chociażby najprostszy, ale jakiś musi tu być”. Uporczywa myśl, niczym natrętna mucha, nie dawała spokoju. Skromne wyposażenie pokoju, wnęka kuchenna i ciasna łazienka – kto w dwudziestym pierwszym wieku chciałby mieszkać w tak małych pomieszczeniach nad brzegiem przepaści, w sąsiedztwie jaskini, w której gnieżdżą się wstrętni plugawi Przedwieczni i dziwne, małe stworzonka? Przypomniał sobie podziemne morze, emanujące seledynową poświatą i skalną wyspę z potężną budowlą z wodorostami, skorupiakami, znakami i pieczęciami nie z tego świata. Od momentu otwarcia księgi i czytania jej zawartości Stach nic nie pamiętał, aż do chwili, kiedy znalazł się w pokoju z widokiem na fiuta Michała. Wzdrygnął się na to wspomnienie i odpędził obraz z myśli, próbując przypomnieć sobie coś więcej.

  – Doszedłeś do siebie? Pokaż oczy. – Astronauta spojrzał uważnie w twarz Ciula szukając resztek czarnej pleśni. Nic nie znalazł, więc podszedł do komody i wyciągnął rzeczy. Strzępki starych ubrań wylądowały w płomieniach kominka.

  – Co tam się wydarzyło? Niewiele pamiętam. Dlaczego paradujesz nago i skąd te ślady małych stóp? Dzieci tu mieszkają?

  – Żadne dzieci, ale przyjaciele potrafiący wyciągnąć mnie z niejednej opresji. Na pewno ich poznasz, bo teraz będę musiał cię mieć na oku. Ta czarna pleśń może wrócić.

  – A jeśli, to co? Zlejesz mnie po mordzie?

  – Jeśli będzie trzeba, to nawet... – Ugryzł się w język. Miał nadzieję, że do tego nie dojdzie.

  – No wykrztuś to!

  – Stul jadakę, bo zaraz oberwiesz – Astronauta przybrał groźny wyraz twarzy zaciskając przy tym pięści.

 Stach bał się oberwać od Michała, który był wyższy i silniejszy. Na pewno też szybszy i zwinniejszy. Usiadł, ale nie odezwał się. Siły zaczęły mu wracać. Zjadł trochę czekolady, którą znalazł owiniętą niedbale w papierek, leżącą pod fotelem. Odbijało mu się słoną wodą. Nie lubił smaku wodorostów i surowych żyjątek morskich, ale chyba nieco ich się najadł, podczas transportu z wyspy w stronę schodów, prowadzących z jaskini wprost do chaty Michała.

  – Schowaj ptaka w tekstylnej klatce, bo oślepnę od niego. Ta cała pleśń nie miała tak silnej mocy, jak ten tu, relający się na boki fiut. – Przesadnie zniesmaczony Ciul starał się odwrócić uwagę przyjaciela od kłótni, która wybuchła nagle i prawie doszło do prania po pysku. Jego pysku, a raczej – po szacownej facjacie.

  – Powiedz mi, co się stało z księgą? – zapytał Michała, próbując rozwiać napiętą atmosferę, gdy ten wpychał nagie dupsko w bokserki.

  – Została na dole. Wcisnąłem ją mocno w szczelinę fundamentu tej przeklętej budowli.

  – Czemu mieszkasz nad tym czymś? Przecież to świństwo w każdej chwili może ci wpełznąć do chaty.

  – Zanim tu przyszedłeś z manuskryptem pod pachą, nie do końca wiedziałem co to jest.

  – Zatem byłeś tam wcześniej i widziałeś to?

  – Nie do końca. Twoje pierwsze czytanie na cmentarzu musiało spowodować wyłonienie się budowli w pełnej okazałości z głębin podziemnego morza. Przedtem widziałem zaledwie wierzchołek. Nurkując nie dałem rady dopłynąć do fundamentów. Wszystko było okryte wodorostami. Kiedy zobaczyłem manuskrypt, od razu domyśliłem się co to jest. Opis znalazłem w pewnej starej księdze, która dosłownie wpadła mi w ręce wiele lat temu i potem równie szybko znikła. To Necronomicon.

  – Co to za księga? O czym?

  – Jest niebezpieczna. Posiada zakazaną wiedzę o Przedwiecznych. Ponoć napisał ją około 730 roku szalony Arab z Damaszku. Odkrył to pewien pisarz z Providence – Howard Philips Lovecraft.

  

  *

  

  Po nocnej libacji Dzid pospiesznie wracał do siebie. Na cmentarzu Ciul znalazł jakiś zeszyt, zaczął go czytać w nieznanym języku. Na początku, obaj z Kolo próbowali coś z tego zrozumieć, ale zamroczenie alkoholowe zbyt mocno stępiło ich zdolności poznawcze. Brzmiało to tak, jakby Stach czytał tekst od tyłu. Każdy wyraz, każdą linijkę od prawej ku lewej , od ostatniej strony, ku przodowi manuskryptu się posuwając. Gdy skóra Ciula przybrała upiorne barwy, postanowili uciekać ile sił w nogach. Zostawili swojego kolegę ze szkolnej ławki samego na pustkowiu. Miał teraz wyrzuty sumienia, ale ciemne, puste oczodoły Stacha nie wyglądały zachęcająco. Za nic w świecie nie wróci tam teraz. Gnał pędem, przeskakując nagrobki, niczym sprinter, wykonujący bieg przez płotki. Kolo zgubił się gdzieś po drodze, ale z cmentarza na pewno uciekł, bo już za bramą słyszał, jak Boguś słabym głosem wołał za nim:

  – Zyga, człowieku. Zwolnij.

  Dzid mieszkał w starej części miasteczka, zabudowanej wiekowymi kamienicami. Swoim wyglądem straszyły turystów. Słoneczne promienie nie były w stanie wyrwać ciemnościom wszystkich podwórkowych zakątków. Mroczne cienie skrywały niezliczone tajemnice odrapanych z tynków domostw. Niektóre z mieszkań sprawiały wrażenie opuszczonych. Otwory okienne ziały ciemną pustką. Zabite deskami, zasłonięte tekturami, bądź gazetami wydawały się opuszczone. Wieczorami mroki oczodołów pijackich melin rozjaśniał migotliwy płomień świeczki i bełkotliwe odgłosy, świadczące o odbywającej się libacji. Czasami krzyki rozdzierały płachtę nocnej ciszy.

  Kamienice zbudowane były jedna przy drugiej, porozdzielane ciemnymi, cuchnącymi moczem bramami. Wydawały się jednym ciągiem domów, albo jedną kamienicą z wieloma wejściami. Po zmroku upiorny wygląd budynków mamił obietnicą wypoczynku zmęczonych, powracających do swoich mieszkań lokatorów. Wchodzili bez oporów, ze zwieszonymi głowami do wnętrza poranionego potwora, jakby pogodzeni z czekającym ich losem. Wykończeni całodzienną pracą w okolicznych fabrykach, żwirowniach i magazynach towarowych, poddawali się obietnicy cichego wejścia w kilkugodzinny niebyt snu, by choć przez chwilę nie czuć obolałego od wysiłku ciała.

  Zyga wszedł na drugie piętro. Drewniane schody znaczyły skrzypiącym stękaniem kolejne kroki. Ciemna klatka schodowa i napisy na ścianach przygnębiająco przypominały Dzidowi czasy, kiedy upadł i nie mógł się podnieść. Długo nie wytrzymywał bez butelki, po kilku dniach wracał do Kolo i Ciula, zostawał z nimi do końca zapasów.

  Drzwi do mieszkania wydobyły z siebie potępieńczy zgrzyt. Korytarz był wąski i długi. Prowadził do wszystkich pomieszczeń w mieszkaniu. W łazience nikogo nie było. Zaryglował drzwi od wewnątrz. Ubikacja, wanna, umywalka i pęknięte lustro. To wszystko, co się w niej mieściło. Małe okienko dawało niewiele światła, mimo to świt słabo przebijał się przez warstwę kurzu, wydobywając z ciemności ledwo widoczne kontury. Dłońmi oparł się o umywalkę i spojrzał w lustro. Miał podkrążone oczy, zmierzwioną czuprynę i brudną koszulkę. Zdjął ją i rzucił na ziemię. Bladość ramion i torsu podkreślały lichą sylwetkę. Permanentny zanik mięśni, tylko skóra i kości. „Mówią, że alkohol ma dużo kalorii” – uśmiechnął się do swoich myśli. Dawno nie miał w ustach pieczonej golonki, karkówki, czy chociażby schabowego. Wciąż tylko parówki i zupa z suchym chlebem. W tym miasteczku mogłeś żyć tylko jak niewolnik, zarabiając najniższą krajową, wystarczającą na miskę zupy dziennie.

  Kątem oka zauważył ruch za plecami. Najpierw poczuł, a potem zobaczył, że ktoś stanął za nim. Chciał się odwrócić, ale zastygł w bezruchu. Strach go sparaliżował. W mieszkaniu nikogo nie było, skąd więc...

  – Nie patrz na mnie – usłyszał szept w niezrozumiałym języku. Jednak w jakiś niewytłumaczalny sposób zrozumiał słowa, wypowiedziane bez pośpiechu. Chciał zapytać o cokolwiek, ale gardło miał ściśnięte. Znów miał wrażenie, jakby ktoś wymawiał słowa od końca.

  – Dlaczego nie powstrzymałeś go? – teraz Zyga rozpoznał głos kobiety. Tak, z pewnością należał do kobiety. Kto to mógł być i jak tu weszła? Kiedy? Zaciśnięte gardło nie chciało się rozluźnić. Wydał z siebie tylko jęk.

  – Nie mów nic. Słyszę twoje myśli. Naprawdę najbardziej frapuje cię jak się tu znalazłam? Ludzie niczego nie rozumieją. Są tacy... Dziecinni. Byłeś na cmentarzu, kiedy twój kolega... Jak go nazwałeś? Ze szkolnej ławki? Zatem odczytał inkantację budzącą Przedwiecznych. Ma mój manuskrypt. Chcę, byś mi go przyniósł.

  Chciał ją ujrzeć, popatrzeć chwilę na kobietę. Dziewczyny uciekały z tego miasteczka, zostały żony, matki, wdowy, babcie i teściowe. Każda z nich miała rodzinę i była zmęczona pracą. Córki, często nieletnie, opuszczały ten grajdoł, najszybciej jak się dało. Jego dziewczyna też wyjechała. Basia nie chciała mieszkać w odrapanej kamienicy, pracując od świtu do zmroku w beznadziejnym kołowrocie niewolniczego życia. Mógł jechać z nią, ale tu się urodził, miał mieszkanie i kolegów. Nie chciał tego stracić, więc stracił ją. Pił, żeby zapomnieć. Pracował, by nie myśleć o niej. Teraz zapragnął ujrzeć kobietę, która mówiła do niego w nieznanym języku, a mimo to rozumiał każde jej słowo.

  – Dobrze, ujrzysz mnie w lustrze, ale pod żadnym pozorem, nie odwracaj głowy w moim kierunku. Musisz się zadowolić odbiciem.

  Powoli skinął głową. W pomieszczeniu panował mrok. Przepaloną żarówkę wykręcił kilka tygodni wcześniej, ale nie wkręcił nowej. Spojrzał w ciemną taflę lustra i ujrzał nagą kobietę. Stała tyłem do niego, jakby zawstydzona. Jej skóra lekko emanowała fosforyzującym światłem w bursztynowym kolorze. Jej czarne włosy układały się falami, zakrywając plecy. Zapragnął ujrzeć jej usta, nos, oczy i wtedy powoli zaczęła odwracać twarz w jego stronę. Rozpoznał te rysy, chociaż miał przed sobą dojrzałą kobietę, pamiętał ją sprzed lat, kiedy zamykając za sobą drzwi spojrzała mu z żalem w oczy. Stanęła przed lustrem w pełnej okazałości, już bez wstydu ukazując piersi, nabrzmiałe sutki i skąpy meszek wzgórka łonowego, które tak dobrze pamiętał i pragnął w te nieliczne trzeźwe noce. Serce zabiło szybciej, poczuł podniecenie, pragnął jej tu i teraz, więc odwrócił się, by porwać boginię w ramiona. W tym samym momencie piękna skóra kobiety zaczęła pękać i broczyć krwią. Oczodoły zapadły się do wnętrza czaszki. Włosy wypadały pasmami, u dłoni wyrosły szpony, usta straciły swą jędrność i z wyschniętych wąskich warg wystawały teraz nieliczne, poczerniałe zęby. Ciało najpierw zaczęło rozpadać się, potem gnić, a na końcu sczerniało i zamieniło się w proch. Dzid pochylił się nad tym, co zostało z bursztynowej piękności i w tym momencie wszystko zawirowało. Zanim stracił przytomność zobaczył wokół siebie przerażające stworzenia, wyciągające do niego swoje obrzydliwe macki, jakby chciały go porwać na strzępy.

  

  *

  

  Ciul, zaniepokojony nieobecnością Dzida w pracy wszedł do jego mieszkania. Zyga nie miał zbyt wielu mebli, ale teraz wyglądało tak, jakby tornado wypatroszyło wszystko, co było w szafach. Podarte rzeczy, zniszczone buty, zbite szkło, rozsypane sztućce, noże powbijane w drzwi, rozdarta kanapa, złamane nogi krzeseł i fotela. Na środku pokoju siedział Dzid. Wkoło niego leżały stare podręczniki ze szkoły, do której razem chodzili przed laty. Brał w dłonie kolejne książki i otwierał je na ostatniej stronie. Czytał je, przekładając kartki od ostatniej ku pierwszej stronie zmierzając. Kiedy obłędnym wzrokiem zahaczył o Ciula, uśmiechnął się potwornie.

  – Popatrz, zawsze źle je czytaliśmy. Wszystko jest na odwrót. Muszę je przeczytać od nowa. Wszystkie.

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 55

Opis:

Dodano: 2020-08-28 22:10:05
Komentarze.
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
~oko 19 d.
nieustannie podziwiam rozpiętość Twojej wyobraźni. zmieścić tak różne zadania konkursowe w jedna opowieść, to kosmos. naprawdę. na dodatek trzyma się kupy i nie rozpada na zbiór niezależnych opowieści. brawo!
Odpowiedz
~alka666 19 d.
oko pięknie dziękuję

Odpowiedz
~Adelajda 19 d.
Bardzo przyjemnie się to czyta. Wszystko jest płynne, spójne, a do bohaterów zwyczajnie czuje się sympatię 🙂
Miło widzieć kontynuację 😁
Odpowiedz
~alka666 19 d.
Adelajda dziękuję
Mam ochotę pisać kontynuację, nawet jeśli zestawy nie będą pasowały. Zobaczymy...
Odpowiedz
~Adelajda 19 d.
alka666 Super, walcz! 😁
Odpowiedz
~alka666 19 d.
Adelajda postaram się, dziękuję.
Odpowiedz
*Ritha 19 d.
Bardzo przyjemna i bardzo Twoja narracja, zgrabne wkomponowanie w to zestawu. Zaintrygowała mnie rozpadające się ciało kobiety i końcówka też molto bene. Minus - trochę za dużo opisów jak na moje zamiłowanie do pędu, ale to zarzut subiektywny.
Fajnie, że działasz
Pozdrawiam
Odpowiedz
~alka666 19 d.
Ritha dziękuję
Lubię opisy. One też budują napięcie. S. King dużo się naopisywał zanim przeszedł do sedna.
Końcówkę starałam się zostawić otwartą, bym mogła kontynuować. Wszystko zależy od zestawu. Chociaż niekoniecznie...
Odpowiedz
~Agnieszka 19 d.
Witam,
Mamy tu kilka przeplatających się wątków, które schodzą się w jednym punkcie.
Fajnie, że kontynuuje tę opowieść Prowadzisz ją konsekwentnie sobie obranym szlakiem, dość dobrze wplatając zadane zestawy TW. To dodatkowy wysiłek dla wyobraźni. Chwali ci się
Pozdrowionka

Odpowiedz
~alka666 19 d.
Agnieszka dziękuję. Staram się jak potrafię.
Odpowiedz
~Aja 19 d.
Bardzo dobrze się czyta, nie nuży. Opis kobiety, która się rozpada - cudny! Lubię takie ohydki działające na wyobraźnię.
Jestem pełna podziwu, że potrafisz dostosować kolejne zestawy do tworzonej opowieści - na dodatek jest to spójne.
Odpowiedz
~alka666 19 d.
Aja dziękuję. Pociągnę jak długo się da.
Odpowiedz
~alfonsyna 18 d.
"Wstrząsnął się na to wspomnienie" - myślę sobie, że bardziej by pasowało "wzdrygnął się", ale to taka raczej luźna sugestia;
"Gdy Ciul przybrał upiorne barwy skóry" - proponuję ładniej ująć - "Gdy skóra Ciula przybrała upiorne barwy" - też taka sugestia jeno;
"nie mógł. Możliwe, że to strach sparaliżował go i nie mógł" - może by tak zamienić jedno "nie mógł" na coś innego? Trochę są blisko siebie;
"Czytał je, przekładając kartki od ostatniej ku pierwszej stronie zmierzając" - to "zmierzając" na końcu wydaje mi się zbędne, bez niego byłoby lepiej;
Lovecraft
Masz takie fajne creepy momenty, no i jest to takie właśnie lovecraftowskie - atmosfera coraz bardziej gęstnieje. To w ogóle wygląda, jakby Ci nie sprawiało żadnej trudności prowadzenie tej historii, mimo konieczności oddawania przy tej okazji za każdym razem innego zestawu. Szkoda, że nie wpadłam na taki pomysł! Świetnie Ci idzie!
Odpowiedz
~alka666 18 d.
alfonsyna pięknie dziękuję
Zwłaszcza za sugestie. Będę nanosić poprawki.
Sama się dziwię, że daję radę ciągnąć kolejne zestawy w jednym temacie Przedwiecznych. A chciałam to zrobić z cmentarną opowieścią, ale nie pasowało mi.
Odpowiedz
~alfonsyna 18 d.
alka666 widać trafiłaś na odpowiednią historię, która daje się opowiadać.
Odpowiedz
~alka666 18 d.
alfonsyna dzięki Wam to się pisze
Gdyby nie zachęta, rzuciłbym to w trzy diabły
Odpowiedz
~alfonsyna 18 d.
alka666 dobrze widzieć, że zachęty działają jak powinny!
Odpowiedz
~alka666 18 d.
alfonsyna
Odpowiedz
~CptUgluk 11 d.
Lovecraft ciągle żywy Fajnie budujesz napięcie, moment kulminacyjny, czyli rozmowa z kobietą (?) mocna, sugestywna i działająca na wyobraźnię, podobała mi się.
W zdaniach typu "Po zmroku upiorny wygląd budynków mamił obietnicą wypoczynku zmęczonych lokatorów, powracających do swoich mieszkań" nieco zmieniłbym szyk, np. tak: "Po zmroku upiorny wygląd budynków mamił obietnicą wypoczynku zmęczonych, powracających do swoich mieszkań lokatorów", mam wrażenie, że lepiej się tak czyta. Oczywiście to tylko moje zdanie
Będę musiał nadrobić poprzednie "odcinki", bo widzę, że to nie pojedyncza historyjka. Domyślam się, że będą też dalsze losy, jeśli tak to będę śledził
Pozdrawiam!
Odpowiedz
~alka666 11 d.
CptUgluk dziękuję
Mam nadzieję dalej pociągnąć opowiadanie. Nawet, jeśli kolejne zestawy nie będą pasowały.

Dzięki za sugestie. Będę poprawiać, na pewno wezmę pod uwagę.
Odpowiedz
~pkropka 11 d.
Super, że kontynuujesz tę historię
Fragment z kobietą i końcówka bomba. Bardzo przyjmie budujesz postacie.
Z przyjemnością przeczytam kolejną część.
Odpowiedz
~alka666 11 d.
pkropka dziękuję
Cieszy, że się podoba
Odpowiedz
~SylviaWyka 10 d.
Ojej czyta się każdą następna część coraz lepiej! Świetne, zaskakujące Uwielbiam jak opisujesz ❤️ super!
Odpowiedz
~alka666 10 d.
SylviaWyka dzięki
Odpowiedz
*Canulas 10 d.
z wykopem
"Wykończeni całodzienną pracą w okolicznych fabrykach, żwirowniach i magazynach towarowych, poddawali się obietnicy cichego wejścia w kilkugodzinny niebyt snu, by choć przez chwilę nie czuć obolałego od wysiłku ciała." w tej części najpiękniejsze to.

Widać, że masz korbę na ten tekst, co jest plusem, bo on się broni i minusem, bo ciągle otwarty, nie może trafić do druku.
Na dwoje babka wróżyła, czy cuś. Wciąż chyba dwójka najbardziej, choć to jest tak, że z każdej części coś. Tutaj opis "pękającej" kobiety.
Odpowiedz
~alka666 10 d.
Canulas dzięki, będę poprawiać tekst. Muszę się zebrać i w spokoju poprawić. W tym tygodniu.

No tak, do druku w kawałkach nie. Ale nie ma tego złego!
Przyjdzie czas, to napiszę opowiadanko zamknięte w jednym kawałku. Na razie podchodzi mi temat, więc kuję żelazo... Wiem, że jeśli odejdę, to już nie wrócę do Przedwiecznych. Pochłonie mnie coś innego, albo rozdrobnię się.

Odpowiedz
*Canulas 10 d.
alka666 no pewnie. Walcz
Odpowiedz
~JamCi 10 d.
Kontynuujesz. Cieszę się. Tak se właziłam w to, brodząc a tu nagle chlup i wciągnęło. A jak już wciągnęło, to zal, że koniec.
Odpowiedz
~alka666 10 d.
JamCi dziękuję
Pięknie chlupnęłaś
To raczej nie koniec. Chyba pociągnę dalej
Odpowiedz
~Anette 9 d.
Moim zdaniem genialne opowiadanie
Odpowiedz
~alka666 9 d.
Anette pięknie dziękuję
Odpowiedz
~hens 8 d.
Jest klimat tajemnicy i mocy nadprzyrodzonych.
Mysle, ze zkonczenie ejst niezlym punktem wyjscia do czesci 5.
Odpowiedz
~alka666 8 d.
hens dziękuję
Tak, masz rację. Chociaż nie będzie to dokładnie kontynuacja sceny wieńczącej część 4. Ale musi o nią w jakiś sposób zahaczać. Więcej nie zdradzę, bo się pisze
Odpowiedz
~hens 8 d.
alka666 To zobaczymy, aby los zestawów dopomógł
Odpowiedz
~alka666 8 d.
hens dzięki
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin