Cena wiedzy Zmiana warty

TW#1 Spacer

 Postać: Spacerujący zimą ślimak

 Zdarzenie: Wycieczka do hodowli ludzi

 Efekt: Świat bez samochodów, wszyscy poruszają się pieszo. Zaakcentować to wyraźnie w treści.

 

 

 Był stary, a przynajmniej skorupa, którą dźwigał nosiła piętno długotrwałego użytkowania. Wysłużona, z licznymi śladami wieloletniej, nie zawsze ostrożnej eksploatacji. Połatana tu i tam, zdawała się być pamiętnikiem długiego i nie zawsze nudnego żywota. Jako jeden z nielicznych nie pozwolił sobie ozdobić muszli żadnym tatuażem, czy kolorem, zachowując pierwotny wzór zgodny z jego DNA. Szedł powoli, z godnością wynikającą z wieku. Jego zdecydowany krok zdawał się świadczyć o doskonałej znajomości szlaku, jakim szedł. Pewnie w przeciągu życia nie raz pokonywał tę ścieżkę, więc dziś gotów był kontynuować spacer nie zerkając specjalnie przed siebie i bez najmniejszej wątpliwości trafić do domu wprost na podwieczorek. Zimą spacery były łatwiejsze. Ląd pokryty warstwą lodu sprzyjał brzuchonogom i pozwalał na rozwinięcie przyzwoitej prędkości podróżnej, bez nadmiernego angażowania energii. Latem… Latem było znacznie gorzej i ślimaki wolały podróżować drogą morską, maksymalnie skracając wizyty na stałym lądzie, których na szczęście było jak na lekarstwo.

 

 Przypomniał sobie oglądany przed chwilą program BBC i zaklął szpetnie pod nosem. Irytowała go arogancja władzy. Bezmyślność i marnotrawstwo wynikające z dostatku i możliwości, jakich przeciętni mieszkańcy nie mieli. Program przedstawiał codzienność zapomnianej plantacji leżącej mniej więcej na obszarze, jaki Pacyfik dzielił niegdyś z Australią. Dziś, zamiast wielkiego kontynentu, pozostało kilkadziesiąt mocno wypiętrzonych wysp leżących tak daleko od cywilizacyjnych centrów lądowych, że niemal zapomnianych. Właśnie tam naukowcy odkryli dziko żyjącą kolonię ludzi rządzących się własnymi prawami. Własnymi! O zgrozo – film przedstawiał rzecz bez precedensu w świecie – ludzie korzystali z dawno zakazanych samochodów! A przecież kodeks narzucał restrykcje tak dotkliwe, że żadna istota nie śmiała nawet pomyśleć o podobnym wykroczeniu. Samochody uznane zostały za narzędzia zbyt lekceważąco traktujące życie, by dopuścić do korzystania z nich. Ba! Zakazano nawet remontów dróg, posuwając się zgoła do ich celowej dewastacji i przywracania naturalnego porządku rzeczy. Podróżowanie zostało ograniczone do pieszych wędrówek, co miało również subtelne podteksty natury politycznej. Utrudniało bezpośrednie kontakty sprowadzając wizyty do absolutnego minimum. Życie skupiało się w centrach cywilizacyjnych łatwych do kontrolowania i monitorowania, spowalniając podstępną działalność ewentualnych ugrupowań podziemnych.

 

 Starzec musiał wyjść, przewietrzyć głowę. W jego wieku silne emocje mogły się źle skończyć. Życie kontrolera na ludzkiej farmie dostarczyło wielu stresujących sytuacji i teraz, na zasłużonej emeryturze musiał zadbać o wewnętrzny spokój. Szczególnie, że mieszkał sam. Od czasu do czasu odwiedzały go wnuki, którym opowiadał historie, albo snuł wspomnienia z własnego życia. Wnuki uwielbiały legendy i starożytne historie. O samochodach też im opowiadał i o ludziach, jacy byli, zanim ogólnoświatowa wojna nuklearna w XXI-wieku nie postawiła na głowie porządku rzeczy. Nie do uwierzenia, że ci ludzie śmiesznie chodzący na patykowatych, za chudych nogach potrafili zawojować świat i rządzić nim niepodzielnie przez tysiące lat. Chwytne dłonie i zdolność do abstrakcyjnego myślenia dawały im kolosalną przewagę nad resztą świata zwierzęcego. Aż żal było patrzeć, jak bardzo cofnęli się w rozwoju pod wpływem powojennego szoku i mutacji. Czasami zabierał wnuki na wycieczki, pokazując faktorię, na której hodowano ludzi, a on przez wiele lat sprawował codzienny nadzór. Nie każdy dziadek mógł pokazać maluchom ludzi i w szczegółach omówić procesy hodowlane. Sam był jednym z ostatnich, którzy nie tylko ślęczeli przed monitorami, lecz wybierali się na wielodniowe inspekcje w teren. Ślady prób zamachu nosił na skorupie, jak medale za odwagę i był z nich dumny, a zachwyt w oczach wnuków wynagradzał mu reumatyczne bóle budzące się czasem na dnie starych ran. Za oddaną służbę na plantacji otrzymał akt własności służbowego dotąd domku na skraju oceanu, dzięki czemu starość mógł spędzać w środowisku do jakiego przywykł.

 

 Wojna… O niej wnuki chciały wiedzieć najwięcej. To była apokalipsa. Świat wybuchł. Oszalał. Ziemia uniosła się i zatonęła w słonych wodach. Gdzieniegdzie tylko wzbudzony erupcjami ruch górotworu wypiętrzył enklawy pozwalając przetrwać nielicznym ludziom. Trzydzieści procent lądów stopniało do raptem trzech, rozrzuconych po bezkresie błękitu, a zgon półprzewodników sprawił, że wyspy nie miały łączności. Impuls elektromagnetyczny cofnął świat w czasy analogowe. Fale uderzeniowe rozniosły w pył drobne życie i zdeformowały naturę. Wszystkiego trzeba było uczyć się od nowa. Choroba popromienna, jak śmierć z opóźnionym zapłonem, schylała się po liche życie i zbierała żniwo tak liczne, że padlinożercom przeciążone brzuchy ciągnęły się po ziemi. Szczęściem dla ślimaków – ludzie spontanicznie i z niewiarygodnym zapałem rozmnażali się pomimo nieustannej grozy. Po wojnie ludzkość już się nie podniosła. Jednostki pozbawione opieki socjalnej, wsparcia nauki i maszyn degenerowały, traciły pewność siebie i stawały się bezradne.

 

 Jakby dla zachowania status quo, na dnie mórz sytuacja zmieniła się na plus, z wielką korzyścią dla nowych gospodarzy ziemskich - ślimaków z rodziny charonia tritonis, zwanych ówcześnie przez ludzkość trąbkami trytona, osiągających rozmiar maksymalny na poziomie sześćdziesięciu centymetrów. Do dzisiaj nie udało się zdobyć dowodów, w jaki sposób morska woda spolaryzowała impulsy i przemodelowała siły uderzeniowe tak, że w wyniku działań wojennych doszło do radykalnej przemiany kompletnie niezgodnej z teorią ewolucji. Ślimaki błyskawicznie uzyskały samoświadomość, inteligencję, oraz rozmiary przewyższające gabaryty ludzkie. Chłód oceanów i przyrost masy sprawił, że zapotrzebowanie organizmów na energię wzrosło do tego stopnia, że trytony musiały radykalnie zmienić dietę, kierując zainteresowanie w stronę produktów wysokobiałkowych. Jako polifagi wykorzystały uniwersalność apetytu i rozpoczęły rabunkową gospodarkę w obrębie głębin, doprowadzając w stosunkowo krótkim czasie do znacznego zubożenia zasobów. Niestabilne czasy charakteryzowało szabrownictwo, a wewnętrzne wojny w obrębie gatunku nie miały końca. Przed zmasowanym głodem hord ślimaczych podwodne życie nie zdołało się obronić i oceany zaczęły ziać pustką porównywalną do wcześniejszego ubóstwa życia pustynnego.

 

 To wtedy triumwirat wybitnych, ślimaczych mózgów utworzył globalny rząd i wprowadził jednolity kodeks, narzucony siłą przez fanatycznych pretorian niezachwianie wierzących w idee w swoich guru. Wojny wewnątrzgatunkowe trwały całymi latami, jednak grupki oportunistów działających po amatorsku pretorianie roznosili w pył, konsekwentnie doskonaląc sztukę wojenną. Kiedy nastał pokój, ludzkość stała się siłą roboczą i paszą, którą hodowano w wolno wybiegowych faktoriach rozmieszczonych na stałym lądzie, gdyż jednostki ludzkie bardzo źle znosiły długotrwały kontakt ze słoną wodą, a oddychanie powietrzem rozpuszczonym w wodzie przekraczało ich możliwości adaptacyjne. Topili się jeden za drugim nie potrafiąc nauczyć się prostej przecież sztuki. Musieli przegrać – stać się żywicielami i zgodzić się na układ antagonistycznego współżycia z nowymi władcami świata. Ślimaki chętnie posilały się krwią osobników, pozostawiając je przy życiu, by po regeneracji mogły dalej służyć pracą. Niepokornych jednak zabijały, by spożytkować całe ciało na użytek rasy władców. Zapasy samorzutnie odnawialne sprawiły, że ślimaki uzyskały stały dostęp do diety tak bogatej w kalorie, że mogły bez przeszkód rozwijać potrzeby wyższego rzędu. Tymczasem ludzkość chyliła się ku ostatecznemu upadkowi. Gdyby nie ślimacze zainteresowanie gatunkiem ludzkim zapewne szybko doszłoby do wymarcia gatunku, tak, jak spotkało to wiele innych, które nie udźwignęły drastycznych zmian środowiska. Ślimakom adaptacja zabrała parę wieków, poświęconych barbarzyńskim podbojom i walkom o zaspokojenie pierwotnych potrzeb.

 

 Dlatego kompletnie zapomniana plantacja wzbudziła gniew starca. On uczył się historii i doskonale pamiętał - wielki głód, walkę o przetrwanie, polowania zabierające większość czasu i nie pozwalające Trąbkom Trytona na rozwój i rozrywki. Dziś, siedząc wygodnie przed telewizorem słuchał z rosnącym gniewem o beztrosce własnego rządu. Wyszedł, bo spacer go uspokajał i pozwalał myślom na większą swobodę. Poruszał się mierzonym krokiem strażnika, kolebiąc się na boki powoli i bez gorączkowych ruchów. Szedł, jakby znów wybierał się do pracy, na patrol, podczas którego nie mogło wydarzyć się nic, czemu nie byłby w stanie zaradzić. Wiatr świstał coś wesołego i gładził muszlę chłodząc emocje.

 

 - Wnuki! – Mruknął w końcu pogodzony z ignorancją władzy. – Za tydzień znów się pojawią, bo akurat będą moje urodziny. Trzeba myśleć o nich, pal sześć zapomniane plantacje. Czas zaplanować wyrafinowane menu. Młodzież byle czego nie zechce. Może tatar ze świeżej wątróbki? Z koperkiem i duszonymi brzoskwiniami? Dzieciaki uwielbiają soczyste mięso pełne słodkiej krwi. A na owoce zawsze mają nieposkromiony apetyt. Zajrzę na farmę, może uda się po starej znajomości załatwić trochę młodziutkiej wątróbki. Może nawet móżdżek?

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~oko
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 76

Opis:

Dodano: 2020-08-30 12:11:00
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW
Odpowiedz
~Aja 2 m.
Bardzo ładnie wykorzystałeś trudny zestaw - świat wykreowany oddziałuje na wyobraźnię: być paszą dla ślimaków nieco przeraźliwe.
Lubię Twój styl opowieści.
Odpowiedz
~oko 2 m.
Aja
a bycie paszą dla innych ludzi poprawiłoby Twoje samopoczucie? cieszę się, że nie cierpisz czytając.
Odpowiedz
~Aja 2 m.
oko póki co będę paszą dla robali kiedyś.
A dla innych ludzi? A diabli wiedzą co się stanie w przyszłości.
Odpowiedz
~oko 2 m.
Aja
hodowanie ludzi na paszę już pisałem wcześniej. pewnie więcej niż raz w ramach "ochydków".
Odpowiedz
~Aja 2 m.
oko wiem, wiem. Ale krwiożercze ślimaki? Tego nie było jeszcze.
Odpowiedz
~oko 2 m.
Aja bo nie było treningu. ani podobnych wyzwań.
Odpowiedz
No, proszę - zestaw wykorzystany bardzo rzetelnie! Postapo o ślimakach jeszcze nie czytałam, więc jest to pewne ciekawe urozmaicenie dla mnie. Mogłabym chyba tylko narzekać na to, że nie ma jakiegoś mocnego punktu kulminacyjnego - to trochę taka historia upadku ludzkości i przejmowania po niej schedy przez inny gatunek (ludzie myślą, że wygryzie ich kiedyś SI, a tu proszę - ślimaki też mają potencjał!), ale mimo wszystko statyczna, jakby zapisana gdzieś w podręcznikach. A wiem, że potrafisz przywalić mocną wizją przerażającej przyszłości - ta wyszła jakaś, w moim odczuciu, lżejsza emocjonalnie. Co by jednak nie mówić - obraz świata bardzo kreatywny, z całą pewnością takiej przyszłości to ja bym oglądać nie chciała.
Odpowiedz
~oko 2 m.
alfonsyna
pracować na rzecz ślimaczej społeczności z myślą, że i tak przerobią na kotlety, to nie brzmi zachęcająco. nie w każdej powieści trzeba przywalić, bo się znudzi. o hodowaniu ludzi na mięso już kiedyś pisałem chyba. w masie to zazwyczaj mniej przerażające. trudniejsze do strawienia są jednostkowe przypadki.
Odpowiedz
oko ano, słusznie prawisz, jednostka pozwala się bardziej zidentyfikować. Przypomniało mi się, że widziałam dziś wielkiego ślimaka przed domem - chyba pójdę go ukatrupić na wszelki wypadek.
Odpowiedz
~oko 2 m.
alfonsyna
trytony, to morskie ślimory. ale mięsożerne żyją też na lądzie. i jest ich zdecydowanie większa rozmaitość. wytasowany temat kazał mi choć pobieżnie zapoznać się ze stanem wiedzy w kwestii zwierzaków. trzeba uważać, bo nigdy nie wiadomo, komu przyjdzie służyć.
Odpowiedz
oko dlatego ja już teraz będę uważać na wszystkie ślimaki - niewykluczone, że knują za naszymi plecami. Życie potrafi zaskoczyć, więc kto wie...? TW bawi i uczy - bogatszy jesteś teraz o wiedzę o ślimakach, to też dodatkowy plus.
Odpowiedz
~oko 2 m.
alfonsyna nie narzekam. o to chyba chodzi, żeby wymyślić coś, co w miarę się klei, nawet, gdy trafi się na wielce oryginalne złożenie pary bohater-wydarzenie. napisane opowiadanie jest trzecią wersją pomysłu. najbliższą założeniom konkursowym. czytam wszystkie pojawiające się opowiadania i podziwiam zdolność ludzi do wymyślenia fabuły na kompletnie odjechane zestawy.
Odpowiedz
Wizja totalnej zagłady, szaleństwo zniszczenia - bardzo lubię takie opisy.
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666
a ja bardzo się boję takich przyszłości.
Odpowiedz
oko ja też się boję, ale jednocześnie widzę w tym szansę na odrodzenie się fauny i flory na Ziemi. Człowiek to wielki szkodnik i morderca. Ale to było konieczne w toku ewolucji, bo na samym początku humanoidy były bardzo bezbronne wobec dobrze uzbrojonych drapieżników. Lubię historię Ziemi, ewolucję i zdaję sobie sprawę, że proces ten nie ustanie dopóty, dopóki istnieje nasza planeta.
Odpowiedz
~oko 2 m.
alka666 albo dopóty istnieje człowiek. uwielbiam Galapagos Vonneguta i jego wizję przyszłości.
Odpowiedz
Szalona, a zarazem przerażająca wizja. Bardzo ciekawe, plastyczne opisy. Pomysł i wykonanie świetne

"Był stary, a przynajmniej skorupa, którą dźwigał zdawała się nosić piętno długotrwałego użytkowania. Wysłużona, z licznymi śladami wieloletniej, nie zawsze ostrożnej eksploatacji. Połatana tu i tam, zdawała się być" - tylko tu na początku masz x2 "zdawała się"


Odpowiedz
~oko 2 m.
Adelajda już pędzę poprawiać to jąkanie. dzięki za zauważenie.
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
Muszę Ci to powiedzieć, muszę być w zgodzie ze sobą.
Zmęczył mnie ten tekst. Zmęczył mnie, bo chyba nie wzbudził we mnie żadnej emocji. Po prostu przeczytałam i zaraz zapomnę. Utonęłam w tym opisie.
Oko, kurła! Przecież masz talent. Wszcząśnij mną!
(Nadmienię jeszcze, że nie od każdego wymagam tego samego, fakt, i Ciebie, Maroka, pkropkę czy jeszcze kilka innych osób cisnę mocniej niż nowych, wiadomo, ale to zabawa rozwojowa i każdy jest na innym poziomie rozwoju literackiego, stąd inne wymagania, bo grunt to się porównywać do siebie z wczoraj ponoć, prawda? )
Odpowiedz
~oko 2 m.
Ritha
ciśnij śmiało. nie pęknę. ja również od siebie wymagam więcej, niż się udaje. najwyraźniej talent pływa sobie niezakotwiczony i akurat teraz pluska gdzieś dalej niż wczoraj.
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
oko dużo tego wrzucasz - różnych opek, nie mam niestety czasu pochłaniać wszystkiego, a tam zacności pewnie od groma, no ale skupiam się na tym, co mam przed oczami.
To TW co wygrałeś, z facetem na drzewie miało wsio, emocje, dowcip, energię. Tu jest inaczej, ale wiesz, ja też jedynie subiektywnie, jedni lubię pomarańcze etc.
Będę śledzić mesje poczynania dalsze w TW.
Ahoj!
Odpowiedz
~oko 2 m.
Ritha
taaaa jest psze pani.
dużo piszę, to i dużo wrzucam. a z treningami jest tak, że czasami coś wyjdzie lepiej niż zwykle - tylko nie zawsze potrafię przewidzieć. to ma inną temperaturę, ale cenię sobie różnorodność. nie tylko tematyczną.
Odpowiedz
*Ritha 2 m.
ps.

"Jakby dla zachowania status quo, na dnie mórz sytuacja zmieniła się na plus, z wielką korzyścią dla nowych gospodarzy ziemskich - ślimaków z rodziny charonia tritonis, zwanych ówcześnie przez ludzkość trąbkami trytona, osiągających rozmiar maksymalny na poziomie sześćdziesięciu centymetrów."

ale jakby to przeczytała Czubówna.... mogłoby zyskać nowe życie
Odpowiedz
~oko 2 m.
Ritha można ją jakoś zaprosić? poza tym nie wiem, czy w wersji audio treningi są dopuszczalne.
Odpowiedz
*Ritha 2 m.

Raczej jesteśmy wzrokowcami, chociaż... kto wie
le serio, jak u Czubówny, oki, ide precz!
Ahoj po raz drugi
Odpowiedz
Uwielbiam Czubowne. Jej prowadzenie wśród tajemnic natury.
To nie na temat.
Odnosi się do spostrzeżenia Rithy.
A tekst?
Zaje...
Cholera, nie cierpię tego słowa, określenia pochadzacego od paskudnego, ruskiego wulgaryzmu.
No cóż, ciekawy pomysł, poprowadzony konsekwentnie.
Inteligencja to inteligencja. Forma nieistotna, choc kiedyś sprzeczaliśmy się o kolor skory.
Pisz, oko.
Ja tez wymagałem od siebie w poezji.
Pewnie nie osiągnę nic nowego w prozie, ale Ty, oko, możesz.
I życzę Tobie tego.
Odpowiedz
~oko 2 m.
Alchemik
Ritha uwielbia akcję - spiętrzenie działań. ja czasami potrzebuję raczej filozoficznych dywagacji o niczym. choćby dla zdrowia psychicznego - wyprztykać się na papierze, żeby nie nosić w głowie.
Odpowiedz
z dużym wykopem
Oko, daje Tobie dużego wykopa.
Naprawdę świetnie piszesz.
No cóż my jadaliśmy ślimaki, nie wszyscy, ja jadałem,Te mądrzejsze ślimaki mogą hodować nas. Ale tylko wtedy, kiedy są naprawdę mądrzejsze.
Ja, powoli kończę TW. Brakuje mi tylko kilku elementów i korekcji, bo pisze na niepolskoczcionkowym. Przerzucę na laptop przez maila. Tam poczynię korekcje. Ten mój laptop wciąż się zawiesza, wiec każde zdanie będę zapisywać, coby nie umknęło.
Trzymaj za mnie kciuki, bo jestem debiutantem. A za prozę wziąłem się, dlatego ze uwielbiam przekraczać granice.
Oko, jesteś naprawdę dobry w tym, co piszesz.

Jurek
Odpowiedz
~oko 2 m.
Alchemik
debiutuj śmiało. znajdziesz się w szerokim gronie. tylu, to jeszcze nie zgłosiło się do konkursu. tu wszyscy się uczą, więc jak nie wyjdzie, to żaden wstyd. każdy testuje własne możliwości i szuka odbioru u podobnych sobie. i jak zwykle - nie da się napisać nic, co spodoba się wszystkim. grunt, żeby trafić w gust choć jednego czytelnika.
a ślimaki nie są takie złe, kiedy się je potrafi przyrządzić. ludzie pewnie również smakują innym organizmom.
Odpowiedz
Ok, dobrnęłam do końca. Opisy ok. Wizja przedstawionego świata - ok. Technicznie ok. Pomysł - bardzo, bardzo ok. (czytałam kiedyś opko w którym jaszczury wiodły prym w cywilizacyjnym chaosie).
Opko nie porywa, ale i nie tłamsi zmysłów.
Każdy ma lepsze i gorsze opka.
To ciut słabsze niż zwykle.
Zestaw wykorzystany maksymalnie.
Pozdrowionka
Odpowiedz
~oko 2 m.
Agnieszka wzajemnie. "dobrnęłam" nie brzmi dobrze i powiedziąło już wszystko. przykro mi, że się męczyłaś.
Odpowiedz
oko eee tam, pomysł miałeś b.dobry. Inna sprawa - nie można pisać cały czas na najwyższym poziomie, bo gdy brak skali porownawczej... to go nie będzie widać
Odpowiedz
~oko 2 m.
Agnieszka z opowiadaniami to jest tak, że nigdy nie uda się skutecznie przewidzieć reakcji czytelników. zawsze jednemu się spodoba, innemu nie, ale kiedy szale przeważy, i na którą stronę, to wciąż zagadka - przynajmniej dla mnie.
Odpowiedz
Na poziomie odbiorczym kompletnie się rozminąłem, więc dalsza część komentarza byłaby już tym rozminięciem nacechowana. Nie chcę krzywdzić tekstu, dlatego, że mnie wyminął na zakręcie.
Jedyne co będę pamietał jutro, to ten fajny wtręt o samochodach i powodach, przez ktore zostały zakazane.
Sorrex. Wolę szczerze.
Odpowiedz
~oko 2 m.
Canulas ja również. wolę szczerość, od fałszywych ukłonów.
Odpowiedz
Hmm, wciąż mi się podoba. A zarzuty dotyczą chyba innego niż zwykle sposobu prowadzenia narracji. Niezbyt emocjonalnego.
Ale przecież pasującego do dziadka z drogi spacerowej.
Wiem, ze ten świat przemian ze wspomnień dziadunia, nie jest zbyt spójny i konsekwentny. Ale to tylko wspomnienia.
Może działo się inaczej? Może to ludzie stworzyli sobie konkurencje na szczycie listy pokarmowej?
W kwestii inteligencji mięczaków. Istnieją teorie, które podejrzewają pewne głębinowe kałamarnice o pewien obcy człowiekowi rodzaj inteligencji.
Chociaż ta ślimacza, z Twojego opka, jest bardzo ludzka.
Odpowiedz
~oko 2 m.
Alchemik uważam, że nie każde opowiadanie musi mieć ukryte wielkie emocje, intrygę i akcji więcej, jak w finale NBA. ale - warto posłuchać, wyciągnąć wnioski. ja i tak jestem zachwycony, że ludziom chce się czytać to, co napisałem. nie mam Twojej wiary we własne umiejętności i marzę, by co piąte, co dziesiąte opowiadanie spotkało się z ciepłym przyjęciem.
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
pzewrotna myśl, ale czy taka dziwna?
Tak sie zastanawiam nad stroną techniczna kontrolowania hodowli. Wyobranimi nie stało. :-)
Odpowiedz
~oko 2 m.
JamCi ograniczone umysły łatwo kontrolować. lęki, niezaradność sprawią, że egzemplarze same pilnują więzienie, bo poza nim jest jeszcze gorzej i trzeba samemu powalczyć o pokarm.
Odpowiedz
~JamCi 2 m.
oko chyba wypadam na graniczonego umysła ;-)
Odpowiedz
~oko 2 m.
JamCi to proste. skoro masz umysłową/ekonomiczną, albo fizyczną przewagę nad podwładnym, to sterowanie nie jest trudne. popatrz, co politycy robią z ciemnogrodem. zastanów się, jak to jest, że kilkudziesięciu strażników obozów koncentracyjnych kontrolowało dziesiątki, a może setki tysięcy ludzi. ilu ludzi liże tyłki nowobogackich i spełnia kaprysy "celebrytów".
Odpowiedz
Na bogato zaszałeś. Tylko pozazdrościć wyobraźni.
Aż szkoda, że nie opisałeś bardziej plantacji. Wiem, że perspektywa była ślimacza, ale z chęcią przeczytałam o tym, jak zdobył blizny. Może jakąś historię ucieczki?
Rozmarzyłam się, bo tekst super.
Odpowiedz
~oko 2 m.
pkropka już i tak wyszło rozwlekłe według niektórych. opis plantacji mógłby sprawić, ze zadziałałoby, jak pigułka nasenna
Odpowiedz
~Anette 2 m.
Ciekawe.
Odpowiedz
~oko 2 m.
Anette
Odpowiedz
Opowiadanie spokojne, sunące do mety niespiesznie niczym główny bohater. Zwykle wolę bardziej dynamiczne teksty, ale tutaj takie tempo pasowało - w końcu chodzi o spacerującego ślimaka. Wizja końca ludzkości straszna i groteskowa.
"Choroba popromienna, jak śmierć z opóźnionym zapłonem, schylała się po liche życie i zbierała żniwo tak liczne, że padlinożercom przeciążone brzuchy ciągnęły się po ziemi." - to zdanie szczególnie przypadło mi do gustu.
Miło było czytnąć.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
~oko 2 m.
CptUgluk kapitanie... miło mi witać Cię w moich skromnych progach. czytaj do woli. spróbuje zadbać, żeby lektury nie zabrakło.
Odpowiedz
~hens 2 m.
Zestaw wykorzystany w ciekawy sposób.

Fajny fragment "Podróżowanie zostało ograniczone do pieszych wędrówek, co miało również subtelne podteksty natury politycznej. Utrudniało bezpośrednie kontakty sprowadzając wizyty do absolutnego minimum. Życie skupiało się w centrach cywilizacyjnych łatwych do kontrolowania i monitorowania, spowalniając podstępną działalność ewentualnych ugrupowań podziemnych."

Z techniczngeo punktu widzenia trochę za mało dialogów, no ale może to podkreślać wizje nakreslonego świata.
Odpowiedz
~oko 2 m.
hens dialogi faktycznie u mnie kuleją, nie tylko tu, ale w ogóle. wolę opisy. jak Hrabal, który jest mistrzem - potrafił na trzech stronach opisać drogę od szpitalnych schodów do żelaznego ogrodzenia - raptem kilkadziesiąt kroków.
pisząc za każdym razem staram się dbać o logiczna ciągłość i zasadność, więc ten wtręt wydawał się niezbędny. jakoś trzeba uzasadnić przyczyny niechęci do samochodów, które miażdżą biedne, mięciuteńkie ciałka dzieci ślimaczych nie potrafiących uciec przed kołami...
Odpowiedz
^Halmar 2 m.
Świetna historia! Ciekawy pomysł i bardzo dobrze wykorzystany. Widać, służą Ci trudne zestawy
Postapokaliptyczne uniwersum z mięczakami w roli gatunku naczelnego, zdegenerowany rod ludzki hodowany jako pokarm - moje klimaty, zdecydowanie. Ileż tu smaczków, fikcja ubrana w naukowe definicje, no i oczywiście, jak to u Ciebie, perfekcyjnie zbudowane zdania, które płyną, a wraz z nimi wyobraźnia czytelnika.
Czysta przyjemność
Odpowiedz
^Halmar 2 m.
O, na przykład to: "Ląd pokryty warstwą lodu sprzyjał brzuchonogom i pozwalał na rozwinięcie przyzwoitej prędkości podróżnej, bez nadmiernego angażowania energii" - czyż to nie cudowne?
Odpowiedz
~oko 2 m.
Halmar jeśli jest, to dowiedziałem się dzięki Tobie. miło mi Hal. cieszę się, że znajdujesz coś dla siebie w moich opowiastkach.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin