Etat Hioba On
Praca Wyróżniona

TW#01 — Boże Siedleczko

 Canulas

 Postać: Podróżnik z żółtym plecakiem

 Zdarzenie: Podróż w głąb tajgi

 Efekt: W opowiadaniu pojawia się debil-antagonista, który swoim bełkotem rozprasza bohatera i utrudnia mu działania

 

 

 Niektórzy badacze są zdania, że odpowiednio stymulowana Euglena Zielona potrafi wyciągnąć nawet jeden IQ. Może i tak. W każdym razie gościowi stojącemu w drzwiach wystarczyło pięć minut rozmowy, by zbudować niezachwiany osąd, że kmiot siedzący pod kratami okna nie wyciąga jakoś znacznie więcej. Jajowata czaszka z wbitymi w środek paciorkami bardzo smutnych oczu i sumiaste wąsy opadające po obu stronach zalesionej gęby dawały obraz przestraszonego morsa, któremu przyszło obchodzić swój pierwszy dzień w przedszkolu. Przeczył temu nadgabaryt cielska z ledwością opinany prążkowanym swetrem oraz wielkie bose stopy. Olbrzym miał niezwykle rozbiegany wzrok i roztaczał feromony niesprzątanego od pięciu lat akwarium.

 — Biedne, oj biedne będzie miasteczko, kiedy w nim umrze Boże Siedleczko — po raz kolejny zawtórował drugi z zamkniętych mężczyzn: mniejszy i wycofany typ, ochrzczony przez przybysza mianem "wariata z kąta". Temu z kolei nie zamykała się gęba, co było w obserwacji kłopotliwe, bo facet przy każdym słowie marszczył usta, jakby próbował złapać nimi Wi-Fi.

 — Jest tu ktoś jeszcze? — ponowił przybysz, oświecając czerń kątów. Telefon w trybie oszczędzania nie przesadzał z mocą, ale osiem procent baterii stanowiło zrozumiały kompromis. Zwłaszcza że obecne tu kubły na kał i mocz nie zwiastowały elektrycznych gniazdek. Dwieście metrów za końcem końca świata.

 — Wiesz, co tak wije, wiesz, co tak kopie? — wyrecytował entuzjastycznie wariat, lecz nim wędrowiec zdołał choćby pomyśleć, by się odnieść, ten szybko dodał: "to Boże Siedleczko wije się w ukropie".

 Mężczyzna przyjrzał mu się bliżej i uważniej, nie szczędząc światła. Wariat musiał uznać to za zagrożenie, bo wkleił gnaty w przeciwległą ścianę. Coś się poruszyło w celi obok.

 — Po raz trzeci — wznowił przybysz, kierując podświetlone telefonem zdjęcie pod oczy kmiota w swetrze. — To Julia Diczevsky. Młoda matka i sławna sportsmenka. Olimpijka. Przyjrzyj się i powiedz czy widziałeś. Wtedy wypuszczę.

 Smutny wielkolud nie wzniósł nawet oczu. Siedział dalej oparty plecami o czerwień cegieł, będąc na najlepszej drodze do złapania zapalenia płuc, a do tego odmrożenia stóp. Rozległ się donośny dźwięk klaksonu. Przybysz wrócił więc pod uchylone drzwi, oznajmiając komuś krzykiem, że wszystko jest w porządeczku. W odpowiedzi usłyszał jeszcze trzy kolejne dźwięki. Wszystkie krótkie. Piskliwe.

 — Kurwa mać, Dasza! Nie wychodź z auta, bo mróz! Zaraz wracam.

 — Modrzew Dahurski — zadudnił olbrzym, odzywając się w podobny deseń, co wcześniej i podkręcając już i tak napiętą sytuację. — Jeśli chco bym dyndał, prosze bardzo, ale tylko na tym pienknym drzewie.

 — W dupie mam, co zrobiłeś — odparł obcy, ignorując chwilowo sprawę kilku kolejnych klaksonów. — W ogóle gówno mnie obchodzi, co nawywijaliście. Widzę tylko, że stoi tu z piętnaście cholernych chałup i wielki kościół, a poza wami nigdzie żywego ducha. Do tego mam pełne prawo sądzić, że Julia Diczevsky była tu, lub co więcej, nadal tu gdzieś jest. Potrzebuję jedynie informacji. Dajcie mi ją, a wtedy...

 — Wypuścisz nas, oficerze?

 Nowy głos. Kobiecy. Zachrypnięty.

 Sześć procent baterii. Szybkie kroki po skrzypiących deskach i nerwowe oświetlenie celi obok. W środku półnagi szkielet kobiety, siedzący w kucki. Do tego tak podziobany, jakby toczyła ona prywatną wojnę ze wszystkimi srokami w promieniu trzech najbliższych lasów. Szokujący obraz ściekowej syrenki, maksymalnie czterdzieści pięć kilogramów. Ledwie kilka pasm pozostałych włosów, teraz grubości nici i niemal ściekająca z głowy twarz.

 — Wieczna zmarzlina pęcznieje. Boskie Siedleczko idzie.

 Kolejna porcja irytującego trąbienia. Do tego przemieszane z pikaniem telefonu, tak bezosobowo informującego tekstem, że w ramach ultra oszczędzania zostanie za trzydzieści sekund wyłączony. Cuda techniki za półtorej wypłaty przegrywające z najzwyklejszą świecą.

 — Dam kark, bo sie nie lenkam w śmiercipójścia, ale niech mi obiecajo modrzew. Niech przyrzeknom, a dam.

 — Cholera, wypuszczę cię. Wypuszczę nawet was wszystkich. Przyjrzyj się tylko dobrze temu zdjęciu i powiedz, czy ją widziałaś. To istotne. To bardzo ważna osoba.

 — Wypuścisz mnie, oficerze?

 <Klooonkk, klooonkk>

 — Tak. Ciebie. Ich. Wszystkich was uwolnię, tylko popatrz. Zobacz, czy ją znasz.

 — Znów będą figle, znów psoty będą. Lepiej się ukryj, panie przybłędo.

 <Klooonkk, klooonkk>

 — Spójrz na łańcuch, oficerze.

 Telefon ożył w nieświadomym, nerwowym uciskaniu, lecz z chwilą narodzin ogłosił, że za trzydzieści sekund zgaśnie znów.

 — Modrzew Dahurski — ponowił smutno olbrzym. — Niech mi obiecajo modrzew, to dam kark.

 — Szybko. Spójrz pod światło. Zobacz, czy ją znasz.

 Kobieta kiwnęła głową. To wzburzyło nowoprzybyłego. Złapał za kraty. Zewnętrzny świat ponownie utonął w jednostajej i piskliwej kakofonii.

 <Klooonkk, klooonkk>

 — Szmato! — rzucił przez zaciśnięte zęby. — Nawet nie spojrzałaś.

 Telefon zgasł. Trąbienie również ustało. Nastała cisza i czerń.

 — Boże Siedleczko jest blisko — zawyrokował wariat tak wtopiony w przeciwległą ścianę, jak chyba nikt od czasów Hiroszimy. — Miejmy się na baczności.

 I nim przybysz, a w zasadzie kapitan Alex Markov zdołał sobie to wszystko poukładać, osadzona wyciągnęła spod tyłka prostokątną rzecz. Poznał niemal natychmiast.

 — Plecak. Była tu. Daj!

 — Miałeś spojrzeć na łańcuch, oficerze.

 Szarpnął kratami.

 — Kurwaa, szkieletorze. Daj mi natychmiast ten plecak.

 Niewzruszona, nakazała, by obejrzał łańcuch.

 — I co? Przecież mówiłem, że wszystkich was wypuszczę. Dotrzymam słowa. Tylko daj mi natychmiast ten plecak!

 Wtedy nagle zrozumiał, że kłódka – poprawka – że wszystkie kłódki skierowane są do wewnątrz cel. Z chudych palców kobiety zwisał mosiężny klucz.

 — Tyle tylko, że nikt z nas nie jest uwięziony, oficerze — wyjaśnił chrypiący szkielet. — Nikt z nas nie jest więźniem.

 Wtedy zrozumiał i pomyślał o aucie.

 — Dasza...

Liczba ocen: 5
78%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Canulas
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 149

Opis:

Nie wykluczam drugiej części, ale się nie napinam.

Dodano: 2020-08-31 00:59:42
Komentarze.
~oko 1 m.
elegancko i niespodziewanie. podoba mi się takie wykorzystanie przydziału.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
oko, Na przetarcie trochę, więc dziękuję za łagodny wymiar kary
Odpowiedz
Witamy nowy tekst!
Odpowiedz
Poprosimy jeszcze o zmianę kategorii na Trening Wyobraźni oraz wklejenie linku do wątku z linkami.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
TreningWyobrazni - już, dir treningu
Odpowiedz
~Wrotycz 1 m.
z dużym wykopem
Kapitan Alex Markov zdołał sobie wszystko poukładać, to cieszy, bo może nie wpadnie w imperatyw samouwięzienia, autookaleczeń. Gęsta, niepokojąca proza stawiająca pytania. Mistrzostwo detalu budującego obraz i akcję.
Smakowite, drażniące kubki wyobraźni, pisanie.
Kontrast: auto, telefon i dobrowolne umartwianie się.

Boże sioło poza... jaką linią graniczną? Tajga, zmarzlina, kościół i naście pustych chałup.
Dwie kobiety. Dasza, która widzi Boże Siedleczko i wzywa pomocy?
A kim jest poszukiwana młoda matka i sportsmenka?
Po pierwszym czytaniu tyle, Can.
Może deszczowy poranek upodabnia mnie do eugleny zielonej, bo wiem jedno, bez części drugiej będą mnie prześladować obrazy z końca tego świata-więzienia. Średniowiecznego poniekąd. Albo nie więzienia a szpitala dla psychicznie chorych. Wskazówki (tytuł, wypowiedzi i zachowania bohaterów, sceneria) sugerują mi negatywny wpływ/efekt religii, która oparta jest na strachu. Totalnej bojaźni. Czyściec?
Masz materiał na powieść.
Pięknie rzucone linki-wątki, ale nie potrafię zobaczyć, gdzie się splotą w istotę rzeczy.
Brr... zimno.

Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Wrotycz kiedyś oglądałem fenomenalny film, w którym dorośli musieli spełniać wszelkie kaprysy rozwydrzonego dziecka, które miało dar czynienia myślą. To było na pewno podstawą przy pisaniu, choć raczej tego nie widać. Sceneria, bohaterowie, reszta - to już tylko kaprys chwili.
Sam nie wiem, co dalej. Kusi mnie, by napisać i się dowiedzieć. Ale też podoba mi się jak jest.
Sam nie wiem.
Dziękuję bardzo
Odpowiedz
~Wrotycz 1 m.
Canulas, dzięki za podstawę. No tak, dlatego zamknęli się w celi i przykuli łańcuchami.
Dobrowolność zobaczyłam w innym fenomenie.

Nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie ekranu
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Wrotycz - kusi mnie, by pójść dalej z tym, ale z drugiej strony ja już nawet nie tyle nie umiem napisać drabbla, co i nie umiem nawet zamknąć historii w czterystu, pięciuset słowach. Nie chcę otwierać czterdziestej historii, ale no... kusi
Odpowiedz
~Wrotycz 1 m.
Canulas, za to uderzasz się w polich? Chciałabym mieć takie problemy, na wenę psioczysz, a fe!
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Wrotycz to nie wena, to braki w ciągłości i nieumiejetnie prowadzona fabuła. 80% weny to kofeina + spokój we łbie, 10% to poczucie wolnego czasu.
Ostatnie 10% - nie wiem
Odpowiedz
~Okropny 1 m.
Canulas po prostu nie chce otwierać czterdziestej historii i zostawać mną
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Okropny, to skandal. Bardzo chętnie przywdziałbym Twoje buty, znaczy szpilki. Chwilowo nie mam siły, więc broń mnnie gorliwie, młodzieńcze.
Ps. Dobrze, że żyjesz.
Odpowiedz
~Okropny 1 m.
Canulas z nas dwóch ty masz lepszą kondycję żeby popierdalać w szpilkach, przyznaję bez bicia.

P.S. Dzięki, teżem rad żeś nie sczezł.
Odpowiedz
~Wrotycz 1 m.
Canulas, aha, już wierzę...
Sądzę, że braki w ciągłości wynikają z potrzeby wymyślania mega interesujących, tajemniczych, rozhuśtanych rozwiązań. Mało co Cię zadowala. To proste.


Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Wrotycz, heh. I tej wersji się trzymajmy
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Amen

Odpowiedz
+fanthomas 1 m.
z dużym wykopem
Genialne
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
fantomas czyta - o kurde 😮
Odpowiedz
+fanthomas 1 m.
Canulas tak, od 4 roku życia
Odpowiedz
+fanthomas 1 m.
Zajrzałem bo dawno nic nie wrzucałeś, sprawdzałem czy nie popsuł ci sie warsztat
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
fanthomas, miło mnie zatem
Odpowiedz
~Adelajda 1 m.
Zdecydowanie jest w tym tekście coś hipnotyzującego i ujmującego. Trochę "Celi" Ketchuma, ale bardzo dużo Ciebie i tego strasznego, zimnego świata.
Magnetyczne opowiadanie.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Adelajda, Cela to przypadek raczej, choć to oczywiście jedno z moich ulubionych opowiadań
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Boże, tęskniłam za Twoimi tekstami.
Nie, jeszcze nie przeczytałam Ale tęskniłam!
Czytam po kolei, więc dotrę 🙃
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Ritha dotrzyj. też wszędzie podocieram, jak już ogarnę to skurwiałe innogy
Odpowiedz
z wykopem
Chaotyczne, ale fajnie się czytało. Podoba mi się twój sarkazm. Pozdrawiam!
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
MarekAdamGrabowski, noo. Powiadają, ze sarkazm jest najprawdziwszym krzykiem rozpaczy. Nie wiem czy tak jest. Chaotyczny? Zdawkowy, na pewno. Może i chaotyczny.
Dziękować
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
Już po opisie z pierwszego akapitu bym poznała wszędzie, że to pisał Canulas - nikt inny by chyba na takie porównania nie wpadł.
"Kolejne porcja irytującego trąbienia" - kolejna;
Boże siedleczko - już sam tytuł odpowiednio kierunkuje atmosferę i ta atmosfera się utrzymuje przez cały czas - taka creepy, mroczna, niepokojąca. Bardzo dobrze też zawisło to zakończenie - bardzo jestem za tym, aby dorzucić część kolejną, bo tekst sam się o to prosi, a nawet błaga. Oczekuję w związku z tym części kolejnej!
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alfonsyna no proszę. Canulas-Przewidywulas. Pierwsze zdanie i już? Kurdee.
Nie no kusi dalszy ciąg, kusi. Zobaczym.

Dziękuję Ci pięknie
Odpowiedz
~alfonsyna 1 m.
Canulas oj tam, marka musi być rozpoznawalna, nie?
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alfonsyna no niby taaa
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Euglena zielona - padłam! Chaos wspomnień. Oj, potrafisz mi w głowie obudzić tornado. Lubię Twoje pisanie i czekam dalszych części jak wściekły nietoperz, machający aksamitnymi skrzydełkami.
Tak, tak! Dalszych części...
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alka666 chaos wspomnień - powiadasz Nie wnikam, nie wnikam. Kurde, dalsze części, eh
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Canulas wściekły nietoperz potrafi być niebezpieczny, a co najmniej namolny

Przez euglenę wylądowałam w ławce na lekcji biologii
I cała lawina wspomnień ruszyła niczym dzikie tornado
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alka666 - dobrze, że Ci się retrospekcja wgrywa przez pryzmat eugleny, niż ludzi zamkniętych w celach Kto Cię tam wie, co masz pod podłogą
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Canulas albo pod deklem
Ludzie zamknięci w celach to przede wszystkim Hrabia Monte Christo i jeden z bohaterów "Kronik Amberu", któremu brat wyłupił oczy i osadził na wiele lat w celi, do której nikt nie wstępował. Na szczęście byli w pewnym sensie magikami, więc przeżył 10 lat, oczy mu odrosły, wyobraził sobie miejsce, do którego uciekał i oswobodził się z najczarniejszych czeluści lochów zamczyska. Potem odzyskał wzrok i oczywiście zaplanował zemstę.
Kurcze, czy ty w ogóle chciałeś to wiedzieć? Po kiego czorta zanudzam Cię?
Tak na mnie działają słowa, zdania... Tornado pod deklem
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
alka666 fajnie, lubię. Ale, eee, odrosły oczy magikom. Toć to dwa levele wyżej od przysłowiowego królika z kapelusza.
Odpowiedz
~alka666 1 m.
Canulas Roger Zelazny miał niebagatelną wyobraźnię! Nie pamiętam czy byli magikami. Na pewno mieli nadprzyrodzone umiejętności. Potrafili na podstawie obrazów w wyobraźni wędrować między światami równoległymi. Bardzo fantastycznymi. Musieli je przebyć, by trafić do rodzinnego Amberu.

Odpowiedz
!Szudracz 1 m.
Opis lasującej się kobiety, mocny. Działa na wyobraźnię, atmosfera napięta i teraz kulminacja powinna nastąpić.
Dawaj następną część.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Szudracz - noo, kurde blaszka. A więc jednak. Świat wybrał
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Szudracz hmm, lasującej?
Odpowiedz
!Szudracz 1 m.
Canulas Rozkład tkanki, tak ją widziałam. 🙃
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Szudracz, oo, nie znałem tego synonimu.
Odpowiedz
!Szudracz 1 m.
Canulas konkretnie dotyczy mózgu, ja odniosłam do ogólnego wizerunku ciała.
Mówi się czasami "Mózg ci się lasuje" 😉
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Szudracz o lasującym się mózgu znam, tylko nie wiedziałem, że można odnieść to w takim kontekście
Odpowiedz
*Ritha 1 m.
Docwałowałam

"Olbrzym miał niezwykle rozbiegany wzrok i roztaczał feromony niesprzątanego od pięciu lat akwarium"

"— Wypuścisz nas, oficerze?
Nowy głos. Kobiecy. Zachrypnięty" - fajny moment

"Sześć procent baterii. Szybkie kroki po skrzypiących deskach i nerwowe oświetlenie celi obok. W środku półnagi szkielet kobiety, siedzący w kucki. Do tego tak podziobany, jakby toczyła ona prywatną wojnę ze wszystkimi srokami w promieniu trzech najbliższych lasów. Szokujący obraz ściekowej syrenki, maksymalnie czterdzieści pięć kilogramów. Ledwie kilka pasm pozostałych włosów, teraz grubości nici i niemal ściekająca z głowy twarz" - zajebisty opis

"Cuda techniki za półtorej wypłaty przegrywające z najzwyklejszą świecą" - i to

"Wtedy nagle zrozumiał, że kłódka – poprawka – że wszystkie kłódki skierowane są do wewnątrz cel. Z chudych palców kobiety zwisał mosiężny klucz" - no i ten myk mega

Jak na po tak długiej przerwie, to nie czuć nienaoliwienia.
Czy bym kontynuowała? Oczywiście. Jak postawisz ostatnią kropkę w Hebanie, Dziwadełkach oraz Kiepskich kartach, złych wyborach dróg.
: )))

Żartuję oczywiście, ale tak serio, to rozgrzebujesz sporo, a to opo kończy się idealnie przewrotnie. Na mój gust nie ma sensu, każde kolejne rozgrzebane to dodatkowy balast na psyche (przynajmniej ja tak mam), ale nie jestem nieomylna
Forma niezła, 6/10.
Besos!


Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Ritha o to, to. Ciężka sprawa z tym wszystkim. Tu niby też bym mógł, ale wiadomo. Inne leżą. Póki co, nie mam pojęcia. 6/10 to chyba ok, bo więcej od pięciu. Z drugiej strony istnieje siódemka i spółka, więc jest nad czym tyrać.
Podziękowauu
Odpowiedz
~Aja 1 m.
No wiadomo - Ty. Więc (tak wiem, że się nie zaczyna od)tak po Twojemu świetnie napisane, spójne, zaskakujące i dosadne jak zawsze. Tą dosadnością co wypłukuje ze środka wszelkie wątpliwości typu - a czemu, a dlaczego itd. - bo podane wprost na tacy jak owoce saute, co to są najsłodsze i najwłaściwsze, bo bez ozdobników, co rozpraszają. A jednak pozostawiają z możliwością rozszerzenia wersji o dodatkową drogę. Tak wiem, zajęty jesteś więc bez kontynuacji pozostanie.
Ale jednak do Ciebie mam większy apetyt, co go jeszcze nie uspokoiło tak, jakbym chciała i tak jak potrafisz. Od Ciebie chcę więcej niż dobre.

Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Aja nie wiem, czy zajęty. Bardziej zrobaczywiały, niespójny dobowo, wielofunkcyjny, czyli nicniefunkcyjny. Jak coś do wszystkiego, to do... Kilka srok za ogony, to... i w ten deseń. Znów się zaczynam cieszyć pisaniem, więc wyżej nic nie musi być. Samo tworzenie jest finalnym aktem, którego oczekuję. Wiadomo, chciałbym robić to dobrze, ale jak coś spierdzielę, nie szukam końcem żyletki miejsca na nadgarstku Dziękuję za odwiedzinix
Odpowiedz
~Aja 1 m.
Canulas pewnie - od żyletki lepsza jest klawiatura i nowe opowiadanie.
Odpowiedz
~Lucy 1 m.
Gratuluje wykorzystania przydziału!
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Lucy no taaa, opka na kartki 🤔
Dziękować
Odpowiedz
~Agnieszka 1 m.
Hej,
Nooo, powiem Ci - świetne. Finisz zaskakujący - cały czas czułam ciarki i że cis się czai. I... Genialne.
Pozdrowionka )
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Agnieszka haa, dziękować
Odpowiedz
z wykopem
Mroczna postać kobiety, dobrze tu zrobiła. Padająca bateria genialny zabieg, pikanie zwiększało napięcie
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
SylviaWyka dziękuje za odwiedzinix
Odpowiedz
~JamCi 1 m.
Narobiił mie apetytu i poszedł w siną dal. Brzydko Paanie Canulardo. Ja tu jak pies Pawłowa ślinę zaczęłłam tooczyć a zostało łapkę lizać. Sadysta.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
JamCi kurde. Tak chyba zostawię. Czuję, że to jednak dobry moment. Dziękować
Odpowiedz
~CptUgluk 1 m.
Ooo kurka, fantastyczna sprawa. Podoba mi się bardzo ten styl pisania, lekkość w operowaniu słowami. Palce lizać!
Pozdrowienia!
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
CptUgluk lekkość raz jest, raz nie. Fajnie, że coś siadło. Pozdrox
Odpowiedz
~CptUgluk 1 m.
Canulas siadło aż miło!
Odpowiedz
~pkropka 1 m.
Wow. Po prostu wow.
Musi ci wystarczyć.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
pkropka no to, kurde, wystarczy 😉
Odpowiedz
~Anette 1 m.
Wow, super tekst.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Anette dziękuje
Odpowiedz
~jotka 1 m.
Kurde, ile komentarzy. Skojarzyło mi się z jakimś innym Twoim tekstem, gdzie był gość w podziemiach (?) i zajadały go szczury, czy coś.
A tekst... Taki zawiadiacki : D Czytałabym na rozluźnienie
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
jotka eeeee, nie kojarzę takiego nic, ale może 🤔
Odpowiedz
~jotka 1 m.
Canulas
Coś coś tam, gdzie zwycięstwo Twoje :x to nie Twój?
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
jotka, aaa tak, tak. Fsktycznjd. Lubię ten tekst akurat
Odpowiedz
^Halmar 1 m.
Ależ tekst. Czytałam od razu, jak się pojawił, ale nie wiedziałam, jak skomentować, bo samo "zajebiste" wydawało się zbyt zdawkowe
Strasznie lubię Twój styl pisania, Twoje nowatorskie porównania, i to, że wszystko masz takie dopracowane, każdy element fabuły.
Czytając, miałam skojarzenia z "Utopią" ("Where od Jessica Hyde?". Cudne!
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Halmar, ej no, coś mi się kojarzy ta Utopia, ale... no nie wiem. Zara se wygoogluję. Kłaniam się i dziękuję.
Odpowiedz
!sensol 1 m.
no czyta się świetnie. warsztat w małym palcu. ale szczerze to nie zajarzyłem końca. mam ten problem często z historiami pisanymi tutaj. gubię się. jakby autor zakładał, że ja o czymś wiem... albo powinienem wiedzieć. może to też efekt braku oczytania. nie czytam praktycznie horrorów, trillerów itp. wiem może nie mam "bazy" żeby skumać.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
sensol - Boże Siedleczko to duszek wierzeń słowiańskich. Całość została utkana tak, bo.... bo po prostu tak. Niekiedy odkrywa się własny zamysł dopiero po przeczytaniu komentarzy, czasem i wtedy nie. Spotęgowany strach to ten do końca nieroztłumaczony.
Dziękować.
A we warsztacie zawsze można dłubać.
Odpowiedz
~Alchemik 1 m.
z wykopem
Ja czytałem pewna ruska powieść s-f. Gdzieś tam w tundrze Syberii jest granica do innego świata. Podobnego, ale zbiera wyrzutków. Oczywiście z byłego ZSRR, przeważnie trafia na byłych żołnierzy z Afganistanu. I utworzyła się kolonia z własnymi prawami.
To mi pozwoliło sięgnąć nieco szerzej, moze blednie, ale ja nie stawiam granic wyobraźni. To najważniejsza rzecz, która nas łączy i nie powinna dzielić.
Chciałbym wyruszyć tam z żółtym plecakiem.
Nudzi mi się moja rzeczywistość.
Odpowiedz
*Canulas 1 m.
Alchemik uwielbiam opowiadania drogi. Wędrowne. Chłonę takie. Dziękuję za odwiedziny. Też staram się nie stawiać granic

Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin