Ἠχώ, Ēchṓ, echo # drabble Poza sobą (Śniadanie mistrzów)

# drabble Poza sobą ( Spojrzenie z zaświatów)

  - Bzzz!

  Czemu bzzz.?

  Sufit, obcy.

  Aliens?

  Wokół metalicznie srebrne nibykomary.

  Po śmierci mówić w różnych językach. W bbzyzzku najlepiej.

  Niby leżę nieświadomy braku kawałka nogi, ale jestem tu na suficie.

 

  - Bbzz.

  - Cześć bbzebzu.

  - Wziąłem was za nanity. Takie maluśkie roboty. Ale za duże. Szpitalne dusze sufitu? Wszystkie jesteście martwe?

  - Ty wrócisz do życia. Nie straciłeś wiele. Penis i jądra ci zostały.

  - Ale co to będzie za życie?!

  - Będziesz kuśtykać. Ale Halmar cię kocha. Na swój sposób.

  - Cooo!!! Chcę zostać na suficie!

 

  - Siostro, basen!

  - Niepotrzebny, został pan zacewnikowany.

  - Kurwa! Bzzzsik?

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: wspomnienia

Liczba wejść: 29

Opis:

nr 5 To nie jest wytwór wyobraźni. Może wydawać się, że sf. Po śmierci, z ktorej mnie przywrócono, długo leżałem w śpiączce. A jednak w pewien sposób widziałem, obserwowałem salę, w ktorej leżałem. Widziałem więcej niż zwykle. Pisałem i otrzymywałem esemesy na ścianie. Metaliczne komary na suficie, może nanoboty? Może dusze umarłych, to fakt.

Dodano: 2020-08-31 02:16:06
Komentarze.
~oko 2 m.
mając ledwie setkę słów marnować je na bzyczenie? nieodpowiedzialne.
Odpowiedz
Ależ, to bzyczenie to nie byczenie. To słowa w języku bzzykow. Niestety, zaczynam zapominać, co znaczą. W gruncie rzeczy tekst jest tłumaczeniem z bzzyzkanskiego. Tych kilku bzzbez bzz nie przetłumaczyłem w pospiechu. 100 bbzz, to bardzo dużo.
Odpowiedz
Nie złapałem niuansów humoru i kompletnie nie potrafię ocenić. Sorrex, wolę szczerze.
Odpowiedz
No jasne. Tym bardziej, ze humoru tam niewiele.
Wciąż mi się to przypomina i śni.
Ręce związane bandażami. Przytwierdzone do obu boków łóżka. Z lekkim luzem. Dotykanie piersi uruchamia esemesy na ścianie.
Kiedy brzęczy telefon w dyżurce, pojawia się nowy mail, czy tez esemes na ścianie. Odpowiadam dotykając klatki piersiowej.
Co jakiś czas przychodzi burza ciemności. Dziwnoksztalty, trochę jak czarna puszcza. Pisze do mnie mnóstwo znajomych.
Nie miałem pojęcia, ze miałem ich tak wiele.
Na suficie metaliczne niby komary. Jeden większy czarny. Czy to królowa roju? Bylem pewny, ze to nanoboty. Jakis wynalazek geniusza ze szpitala. Ustaliłem, ze informacja nie przenosi się z prędkością światła, tylko dźwięku, pomiędzy botami.. Rozmawialem z wieloma osobami. Nawet wygrałem konkurs poetycki. Były gratulacje. Kiedy się wybudziłem i przenieśli mnie na inne piętro, to sprawdzałem ten konkurs w internecie. Nie mogłem znaleźć. A miałem pewność. Zażartowałem sobie z koszmaru i doskonale rozumiem, dlaczego nie chwytasz humoru. Jest tylko dla mnie, Can, bo dla mnie to wciąż realność innego świata.
Odpowiedz
Natomiast Twój koment lotów wysokich i o silnie poetyckim wydźwięku.
Odpowiedz
~Aja 2 m.
z dużym wykopem
Bardzo mi się podobał ten tekst - może dlatego, że go rozumiem. Znakomicie zdystansowany, a jednocześnie z pewnym przymrużeniem oka, jeśli można tak powiedzieć o tego rodzaju tematyce. Skołowanie, pewien strach i nitki ciekawości.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin