Dowód miłości Bezdomny

Rozbiory

 - Och! Otworzył pan oczy! Nikt tego nie oczekiwał, ale powiem panu, że ma pan wyczucie chwili. Pełna dramaturgia jak w antycznej tragedii. Właśnie mieliśmy je wyjmować. Tak. Proszę się nie dziwić tak bardzo. Nic pan nie pamięta? To przypomnę panu. Był pan uprzejmy zakosztować białego szaleństwa i najwyraźniej oszalał pan dokumentnie, bo jeździć to pan nie potrafi i na pewno nigdy więcej już pan nie spróbuje. W każdym razie udało się panu złamać kręgosłup w czterech miejscach, co jest chyba aktualnym rekordem. Zasadniczo już pan nie żyje. Szczęściem... dla nas - szczęściem - upadł pan w zaspę, co unieruchomiło pana doskonale, a przy okazji spowolniło fizjologię i opanowało szok.

 

 - Nie, nie! Proszę nie zerkać w dół. Dla kogoś nienawykłego to dość osobliwy widok. Nerki, wątroba, żołądek i jelita już zostały zdeponowane i odebrane przez właściciela kliniki. Teraz czekamy, aż dotrze biorca serca i płuc. Może lepiej zaczniemy od oczu, co? Żeby uwolnić pana od pokus. Jest pan znieczulony. Można powiedzieć, że pański mózg utracił łączność z resztą organizmu i nie pobiera już informacji czy bodźców. Ręka? Naprawdę przykro, że nie miał pan dwóch prawych. W sezonie jest na nie dużo większe zapotrzebowanie. Proszę się nie martwić. Zagospodarujemy i lewą, ale chwilę będzie musiała poczekać. Z nogami będzie łatwiej, bo odbiorca już w drodze.

 

 - Pić? Niemożliwe. Wydaje się panu. Oczywiście możemy panu wlać coś w usta, ale wspominałem, że przewód pokarmowy jest właśnie wszczepiany salę obok? Nie? Niedopatrzenie. Przepraszam. Trzeba przyznać, że zablokował pan wszystkie wolne sale operacyjne. Cieszy się pan takim powodzeniem, że pozazdrościć. Aż szkoda, że nie miał pan brata bliźniaka. Albo siostry. Na żeńskie organy też jest zapotrzebowanie, choć odrobinę mniejsze. Wie pan - kobiety są bardziej wybredne... No nic. Musi nam pan wystarczyć. Krew pójdzie razem z sercem, to może będzie panu nieco lżej. Nie, nie oddychać, bo płuca czeka dłuższa droga. Helikopter właśnie ląduje na dachu.

 

 - Chciałby pan coś powiedzieć? Może coś pokazać? Jakieś specjalne życzenia względem pochówku? Za wiele tego nie będzie. Może to pana pocieszy, że niewiele się zmarnuje. Co? Słucham? Może pan odrobinę głośniej? Proszę się nie wstydzić, tu są sami lekarze. Może pan wyzbyć się fałszywego wstydu. Fachowcy rozumieją wątpliwości i nie tak łatwo ich zawstydzić. Chciałby pan umrzeć mężczyzną! Hmm… Trochę się pan spóźnił z apelem, bo po jądra przyjechali z kliniki jako jedni z pierwszych. Zanim zdecydował się pan na kontakt z otoczeniem było już po wszystkim.

 

 - Rozsypać? Nie widzę przeciwwskazań. Za wiele tego nie będzie. Ot, garstka kurzu, którą wiatr rozwieje. Za to w aktach tutejszego szpitala będzie pan miał pomnik, że hej! Jeszcze nie było takiego dawcy jak pan. Gratuluję. Trudno będzie pobić pański rekord. Pewnie trzeba będzie poczekać, aż medycyna rozwinie się do tego stopnia, żeby móc pobierać układ nerwowy z mózgiem i dokonywać transplantacji. Zanim to jednak nastąpi będzie pan niekwestionowanym mistrzem dobroczynności. Pan wybaczy, musimy kończyć rozmowę, żeby nam organy nie sczezły. Muszą być świeżutkie. Wszystkiego dobrego i jeszcze raz dziękuję w imieniu wszystkich biorców. To była jazda!

Liczba ocen: 2
81%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~oko
Kategoria: horror

Liczba wejść: 30

Opis:

pewnie inne... a może thriller. sam nie wiem, ale coś trzeba było wybrać.

Dodano: 2020-08-31 19:49:46
Komentarze.
z wykopem
Bardzom na tak. Czułem się jak ten człowiek, zdanybjuz tylko na obserwację własnego... rozbioru.
Cudowny tytuł. Tekst bardzo w moum guście. Chyba w zbiorku Nocna Zmiana S. Kinga bylo opko o gościu, który wszystko czuł podczas autopsji.
Podobalo mi się to opowiadanie i gratuluję samokontroli. Gdybym ja to pisał, niemal na pewno nie powstrzymałbym się od wstrętów i dygrecji od pacjenciej strony. Choćby wtrętów myślowych.

Odpowiedz
~oko 2 m.
Canulas
dzięki. cały zamysł był taki, żeby to był monolog, a nie dialog. poza tym - co ciekawego mógłby powiedzieć gość, z którego drą organy?
Odpowiedz
oko, nic. Ale ile mógłbym pomyśleć
Odpowiedz
~oko 2 m.
Canulas
zrób to. napisz lustrzane opowiadanie.
Odpowiedz
Wczorajszy ja, popychany skrzydłami ułańskiej fantazji i pokropiony bezzasadną swadą, z marszu napisałby: "czalendż akcepted". Tyle że w obecnej kondycji, wolę uporządkować wszystkie pozaczynane teksty. Mam co robić, a i lenistwo wygnać nie jest łatwo. Tak więc w tym konkretnym przypadku "pass".
Odpowiedz
~oko 2 m.
Canulas
trudno. dzisiejszy Ty może jutro zmieni zdanie
Odpowiedz
oko noo, tygodniowy ja (brzmi śmierdząco) bardziej ma na to szanse.
Odpowiedz
~oko 2 m.
Canulas nie spieszy się. poczekam.
Odpowiedz
~Aja 2 m.
z dużym wykopem
Uwielbiam.
Odpowiedz
~oko 2 m.
Aja
nie wiem, czy się cieszyć. im większa potworność, tym lepiej. może warto o tym z kimś porozmawiać?
Odpowiedz
~Aja 2 m.
No, mój psychiatra też mi tak mówi.
Zmowa jakaś?
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin