Teoria niebytu A w niedzielę

Araneae

 Przemykam ze strychu do piwnicy ostrożnie,

 pomiędzy framugami, wzdłuż pęknięć ścian

 jasnego świata, gdzie życie warte zmrużonych oczu,

 przeliczanych w nominałach skompromitowanych idei.

 

 Chwila na ludzkie show. Zastygam. Nie zauważy.

 

 Wzrok zawieszony na ciekło-magicznym krysztale,

 sączącym kolejne śmierci i lekarstwa na katar.

 Sto pięćdziesiąt ofiar tu. Maść na odciski tam.

 Cudem uratował życie i czeka go tylko paraliż.

 

 A ja tu muszę uważać na but Damoklesa.

 

 Lubię zabijać. Codziennie robię to z pragnieniami.

 Snuję, oplatam w sieci przygotowane dla kolejnych

 ofiar, składanych bóstwu pragmatyzmu i głodu.

 Wysysam marzenia jak słodkie, brzęczące muchy.

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 17

Opis:

Dodano: 2020-09-05 22:28:10
Komentarze.
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin