Zguba Refren
Praca Wyróżniona

TW#2 Obcy

 TW#2 Obcy

 

 Postać: Stary Marynarz.

 Zdarzenie: Puste miejsce na mapie.

 Efekt: W opowiadaniu musi wystąpić co najmniej półstronicowy dialog polsko-rosyjski.

 

 

 Jestem obcy.

 

 Boże, jak zimno! W dzień temperatura oscyluje około dwudziestu stopni. Na minusie! Nocami… zahacza o czterdzieści pięć. Nic dziwnego, że wszyscy tu chleją na potęgę. Inaczej trudno przetrwać. Miasteczko małe. W zasadzie, to nawet nie miasteczko, tylko dwa, połączone asfaltem porty – lotniczy i morski. Piętnastotysięczna społeczność obsługująca strategiczne obiekty sprawia, że Anadyr dotąd nie zmienił się w monumentalną, lodową rzeźbę zamarzniętą na wieki, podobnie jak uwięzione w arktycznym lądolodzie mamuty, niezbadanym kaprysem losu odkryte, by wylądować na talerzach niewybrednych gości portowej tawerny. Rzygać mi się już chce od tej mamuciny! Od dwóch tygodni żadnej odmiany. Wciąż czerwone, żylaste i tłuste mięso starsze chyba od węgla. I wódka. O tak… Wódki jest w bród. Skrzętnie wciągana pod dach, bo na zewnątrz błyskawicznie zaczyna się lepić niczym ropa naftowa - oleista, gęsta ciecz, zimna tak, że aż dziw, iż nie doznałem zapalenia płuc.

 

 Anadyr założył podobno jakiś kozak z nieznanych bliżej powodów. Gdyby nie to, do dziś mapa tych stron pokryta byłaby wyłącznie pustką i zalegającym wiele miesięcy śniegiem. Politbiuro dorobiło oficjalną ideologię, że złoża węgla brunatnego, że bogactwo złotonośnej żyły, że historia… Według nich wszystko przesądziło o konieczności podtrzymania życia w tej niegościnnej okolicy. Nie mówią o bliskości granic i kryptomilitarnym znaczeniu wysuniętej tak daleko poza cywilizację bazy, o hipotetycznym zasięgu i reakcji na. Ani o tym, że niedobitki Czukczów zapędzono kałasznikowem do niewolniczej pracy w kopalniach, bo oni, jako jedyni potrafią przetrwać w tych skrajnie niekorzystnych warunkach. Zdechną tu niechybnie. Jak Sybiracy, pokutujący za grzechy polskości gdzieś za Jakuckiem. Populacja Czukczów maleje w zastraszającym tempie. Zgromadzeni wokół osady, całymi dniami wygrzebują z ziemi minerały korzystając z łaski krótkiego, zimnego lata, by potem bezczynnie przeczekiwać ośmiomiesięczną zimę. Pierwsi już sięgnęli po gorzałkę, zapominając wymierającego wraz z nimi języka ojców. Dotąd skutecznie bronili się przed rosyjskim naporem i ich podstawowym towarem eksportowym. Dziś, w tawernie, siedzi kilku i przechylają kieliszki, z wprawą szczęściarzy nie znających kaca.

 

 Piję. Od dwóch tygodni, jeśli tylko się da nie wychodzę. Sypiam(?) w pokoju nad barem. Trudno zasnąć, gdy pode mną kozacka rubaszność dumnie zerka na otoczenie nieustannie szukając wyzwań. Bijatyki są codziennością. Dlatego zasypiam dopiero, kiedy świt zaczyna lizać zaparowane, oszronione okna, a szpitalna karetka z jękiem odwiezie do jedynego szpitala w czukockim okręgu autonomicznym ostatniego bożego pomazańca.

 

 Piję… Dlatego mnie przysłali. Bo potrafię pić i jestem obcy. Tak wyzywająco obcy, że znać mnie z daleka. Siedzę nad różańcem literatek i przelewam w siebie nieskończone zapasy alkoholu. Najczęściej sam, bo z obcym tubylcy zazwyczaj nie mają odwagi pić. Miejscowe karki próbowały mi wyperswadować przesiadywanie w tawernie, ale, kiedy dwóm pierwszym wytatuowałem na pyskach respekt – pozostali zaczęli darzyć mnie niechętnym szacunkiem. Omijali wzrokiem , albo szukali łatwiejszych wyzwań. Grzebię w głowie, bo czasami potrzebuję porozmawiać z kimś inteligentnym.

 

 - Ki czort? Obcy? Na dodatek Polaczek? Marznie na zapomnianym krańcu świata i rozmienia dzień na szklaneczki pełne niezbyt wyszukanej wódki?

 

 To pytanie gnębiło również i innych, ale po incydencie z miejscowymi dresiarzami nikt nie odważył się zapytać. Od dwóch tygodni portowa tawerna na szlaku północnej drogi morskiej jest całym moim światem. Zarastam szczeciną, jak mchem. Piję i wpieprzam mamucinę. Dzisiaj wątróbka z dużą cebulką. Nie powiem, całkiem, całkiem, ale marzy mi się zwyczajny schabowy z kapustą. Taki nasz. Albo golonka w piwie. Przechylam kieliszek z rezygnacją zerkając w okna, którym luty odbiera obrazy. Firana szronu nie schodzi z nich. Wzruszam ramionami.

 

 - Na jaką cholerę ktoś wysilił się na okna, skoro i tak nic nie widać przez nie? A! Faktycznie - Lato się tu zdarza… ponoć. W szczycie chyba całe dwadzieścia stopni. Przez pół godziny w roku, jednak dwadzieścia na plusie, to temperatura zbliżona do ludzkiej strefy komfortu.

 

 Siedziałem macerując wątpliwości wódką. Mocna. Pięćdziesiąt procent. Kto wie, czy nie z górką. Tu nie rozcieńcza się zbyt nachalnie gorzałki, żeby nie zamarzła w transporcie, tłukąc szklane opakowania. Wreszcie jakiś ruch rozkojarza mnie i każe podnieść wzrok. Ktoś idzie w moją stronę sennym, rozkołysanym krokiem marynarza. Stary jest. Może pamięta konwoje do Murmańska, albo walki z japońską flotą podczas wojny światowej.

 

 - Я могу? (Mogę?) – Znak zapytania był tak mizerny, że podejrzewałem go raczej, niż usłyszałem. Kiwnąłem głową równie oszczędnie. Nie wiem, czy zrozumiał, ale nie zniechęcił się wcale.

 

 - Вы не должны пить в одиночку. (Samemu nie wolno pić.) – Głośno postawił na stole do połowy opróżnioną butelkę i szklankę, w której kołysała się resztka wcześniejszego toastu.

 

 - Wiem, że „nielzia”, ale wpraszać się nie mam zwyczaju. – Wzruszyłem ramionami, z premedytacją odpowiadając po polsku. – A z obcym nikt pić nie chce.

 

 - И вы пытались? (Próbowałeś?) – popatrzył na mnie błękitem mocno rozcieńczonych oczu. Dziwne, ale wzrok miał mniej bełkotliwy od języka. – Сегодня ты выпьешь со мной. Я плачу! Hа здоровье! (Dziś napijesz się ze mną. Stawiam! Na zdrowie!)

 

 - Ok – bez wahania podstawiłem szkło. Wódka była tania, ale zaproszenie szczere i niosące nadzieję, że ten wieczór będzie inny od wcześniejszych. – Miła odmiana. Nie spodziewałem się towarzystwa. „Twaje zdarowje!”

 

 - Вы не должны пить в одиночку (Samemu nie wolno pić) – powtórzył siadając naprzeciw. - Bодка необходимая компании. (Wódce potrzebna kompania.)

 

 Palił fajkę nabitą machorką, która zdawała się z sufitu zdzierać farbę lepiej niż szpachelka z hipermarketu. Szorstka, gryząca rzecz. Dla niezwyczajnych trudna do zniesienia. Tawerna była przesiąknięta dymem na wskroś. Gospodarz nie musiał malować ścian, by nabrały koloru gęstej sepii. Być może stąd wzięła się melancholia w spojrzeniu marynarza? Najwyraźniej doskwierała mu samotność i szukał towarzystwa, a dziś knajpa wyludniła się. Zniknął za widnokręgiem ostatni statek wiozący ekspedycję naukową na poszukiwanie szczęścia w mrozach koła podbiegunowego, marynarka wojenna odpłynęła, by dać załodze odpocząć w łaskawszym klimacie zatoki perskiej, szczując tym samym zachodni świat zuchwałą erekcją gotowości na chwałę Wszechrosji. Marynarz nalał z wprawą. Wódka kurczowo trzymała się brzegów szklanek, żeby nie ulać się poza krawędzie. Podnieśliśmy i wlaliśmy w gardła. Paliło. Wódka nie przestaje palić, a jeśli przestanie, to znak, że chrzczona.

 

 Zakąsiłem, czekając aż zacznie mówić. Oni zawsze mówią, kiedy wypiją. Chwalą się, prężą muskuły. Wystarczy, że zatankują i gawęda rozwija się, obrastając w nieprawdopodobne wątki. A najlepszym rozmówcą staje się ten, który słucha, nie przeszkadzając w oratorskich popisach. Po latach spędzonych na morzu, pośród wciąż tych samych twarzy człowiek albo zamknie się na świat, albo wręcz przeciwnie – otworzy, szukając słuchacza. Stary marynarz wyraźnie potrzebował widowni. Ja? Przysłali mnie tu, bo komuś na górze wydawało się. Nie mogłem zlekceważyć. Płacili mi za to, żebym sprawdzał, weryfikował i nie dopuszczał. Szkolili mnie najlepsi nie po to, żebym miał wątpliwości. A ci, którzy mnie przysłali byli paskudnie podejrzliwi. Czuli coś podskórnego, mrocznego i trudnego do zdefiniowania. Nawet ja musiałem przyznać, że instynkt mieli niezwykły. Jak dotąd nie pomylili się ani razu.

 

 Dlatego teraz siedziałem z marynarzem, którego twarz wyglądała jak plaża wymodelowana morską falą. Pełna bruzd, zakoli, dziobów, zadziorów i kolorów. Szramy wycięte lodowym szkwałem na licznych psich wachtach rozrzucone były po twarzy tak bardzo, że ozdoby mogły wystarczyć na liczniejszą kompanię. Piliśmy trzecią szklaneczkę, kiedy zaczął mówić. Wspominać stare historie. Cofał się do własnej młodości, a głos kołysał się mu jak fale podczas piątki w skali Beauforta. Słuchałem słowotoku sennie, pozwalając rozkołysać się słowom. Język rosyjski jest miękki, nie przeszkadza zadumie. Marynarz opowiadał same nieistotności, z jakich zwierzają się pijacy we wszystkich portach świata, więc wieczór znów spełznie na niczym. Słuchałem. Potrafię słuchać. Jestem wytrawnym rozmówcą, a dzisiaj już na powitanie powiedziałem tak wiele… Ludzie chcą ze mną rozmawiać właśnie dlatego, że nie odbieram im przyjemności. Słucham z zainteresowaniem, nawet, kiedy - jak teraz – rozkołysała mnie wódka i śpiewna gawęda starego człowieka.

 

 Pewnie rozstalibyśmy się w niedźwiedzich uściskach, gdyby tuż przed brzaskiem nie zdobył się na coś więcej. Zareagowałem natychmiast, choć niedostrzegalnie. Marynarz rozejrzał się wokół i nachylił do mnie szepcząc głosem okaleczonym gorzałą:

 

 - Ты чужой, а не местный. Я скажу вам, потому что я должен кому-то рассказать. Может быть, ты сможешь унести знания подальше. Вы раскроете. Я плавал по водах Арктики. В Баренцевом и Беринговом морях… В Северном Ледовитом океане. Великой России есть что скрывать. И делает это как можно лучше. Фальсифицирует карты, скрывает присутствие. За пределами островов Северной Земли ... кто будет проверять совершенство карт? Там… лед и мороз.Пустыня. Никто в здравом уме не будет смотреть туда. Никто, кроме "Балой России". Она заглянет в каждую дырку и воспользуется всем, что попадется под руку. У меня есть карта с картами моих собственных рук. Маленькие, затерянные острова, несуществующие земли. Где Полярный круг редко позволяет воде течь. Они настолько засекречены, что у них даже нет имени, поэтому раскрыть его невозможно. Их много. На каждом… Я не всех видел, cтрах подойти ближе, но там… (Obcy jesteś, nietutejszy. Powiem ci, bo komuś muszę powiedzieć. Może wywieziesz wiedzę daleko. Ujawnisz. Pływałem po wodach Arktyki. Po morzu Barentsa, Beringa… Po oceanie arktycznym. Wielka Rosja wiele ma do ukrycia. I robi to, najlepiej jak potrafi. Fałszuje mapy, tuszuje obecność. Za wyspami Ziemi Północnej… kto sprawdzałby doskonałość map? Tam… lód i mróz. Pustkowie. Nikt przy zdrowych zmysłach tam nie zajrzy. Nikt, ale nie Balszaja Rossija. Ona zajrzy w każdą dziurę i wykorzysta wszystko, co jej w łapy wpadnie. Mam mapę własnymi rękami kartowaną. Małe, zapodziane wyspy, nieistniejące lądy. Tam, gdzie koło podbiegunowe rzadko pozwala wodom płynąć. Są tak tajne, że nie mają nawet nazwy, żeby nie sposób było zdradzić którejś. Jest ich wiele. Na każdej… nie widziałem wszystkich, strach się zbliżyć, ale tam…)

 

 Zaschło mu w gardle, ale potrzebował mówić dalej. Najwyraźniej wiedza gniotła go i we mnie upatrzył nadzieję, że świat usłyszy, dowie się, a może i jego zabierze gdzieś, gdzie nie sięgają macki mściwego mocarstwa. Bo Rosja nie zapomina. Nie wybacza…

 

 - После войны все искали немецких сановников, ученых из нечеловеческих экспериментов. Все искали, везде. В Аргентине, Южнou Африкe, Колумбии. Никто не подумал искать там, где нет земли. Сегодня они потомки тех Übermenschen. Но эксперименты все еще продолжаются. Чудовищные. Испытания на людях, клонирование, боевые яды, распыленные аэрозолями на расстоянии метра, или тысячи километров. Там ... ты можешь все. Я боялся, смотрел в бинокль издали. Если бы меня увидели ... Боюсь даже подумать. (Po wojnie wszyscy szukali niemieckich dygnitarzy, naukowców od nieludzkich eksperymentów. Szukali wszyscy i wszędzie. W Argentynie, RPA, Kolumbii. Nikomu nie przyszło do głowy szukać tam, gdzie nie ma lądu. Dzisiaj to już potomkowie tamtych Übermenschen. Ale wciąż trwają eksperymenty. Potworne. Testy na ludziach, klonowanie, bojowe trucizny rozpylane aerozolami na odległość metra, bądź tysiąca kilometrów. Tam... można wszystko. Bałem się, patrzyłem z daleka, przez lornetkę. Gdyby mnie zobaczyli... Boję się nawet mysleć.

 

 Przełknąłem ślinę. Odważny człowiek. Szalenie odważny. Może głupi? Mapę trzymał w drżącej z emocji dłoni. Wyglądała jak malowana na skórze foczej. Ale zawierała cyfry. Współrzędne. Doskonaly materiał, łatwy do weryfikacji. Można byłoby na tej podstawie skierować chciwe oczy szpiegowskich satelit na precyzyjnie wybrane fragmenty Ziemi i dyskretnie przyjrzeć się. Niesamowite! Dwa tygodnie siedzenia na dupie w tym zapadłym kącie przyniosło coś takiego! Gotowałem się od emocji! Boże! To nieprawdopodobne. Skąd góra wiedziała, że tu, podskórne piekło... Pokręciłem głową z niedowierzaniem. Nie wstając sięgnąłem za pazuchę. Makarov wygrzany dwoma tygodniami lenistwa dobrze leżał w dłoni. Bezpiecznik kliknął niemal niesłyszalnie.

 

 - Ty gnido – syknąłem. – Chciałeś zdradzić...

 

 A potem pistolet szczeknął dwa razy. Porwałem mapę, nim zwłoki opadły na ławę. Balszaja Rassija nie wybacza. KGB nie wybacza. Ja... Boże, jak tu zimno! Pora się wynosić w bardziej gościnne okolice!

Liczba ocen: 4
96%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~oko
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 85

Opis:

Dodano: 2020-09-11 15:38:51
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW
Odpowiedz
~alfonsyna 12 d.
"ozdoby mogły wystarczyć na liczniejsza kompanię" - liczniejszą;
Rany, podziwiam za ten rosyjski i za tę cyrylicę. Kiedyś się uczyłam, ale pozapominałam, więc nawet nie próbowałam czytania po rosyjsku. Szybko, sprawnie i solidnie wybrnąłeś z zestawu. Cieszę się, że jest ta cyrylica, nadaje klimat.
Odpowiedz
~oko 11 d.
alfonsyna translator będzie zachwycony opinią, kiedy mu ją przekażę. tłumaczenie wpuściłem bezpośrednio w dialogi, bo zdaję sobie sprawę, że mało kto zrozumie, szukanie pod tekstem jest uciążliwe.
a język? zrobił grę, bo podrzucił pomysł na ugryzienie tematu. Rosja jest wielka i wszystko tam jest możliwe, choć nieprawdopodobne dla "cywilizowanych" ludów. czasami efekt powoduje, że opowiadanie nabiera kształtu, którego zabrakłoby, gdyby nie on.
literówka... a sprawdzałem pięć razy, albo i więcej. dzięki.
Odpowiedz
~alfonsyna 11 d.
oko do translatora nie mogę się przyczepić o literówki czy inne błędy, bo do tego trzeba znać język, także no, z tłumaczeniem zrobiłeś dobrze, że jest zaraz w dialogu, bo faktycznie przesuwanie i szukanie odnośników by było uciążliwe. Więc no, dobra robota, Twoja i translatora!
Odpowiedz
~oko 11 d.
alfonsyna
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
z dużym wykopem
"Miejscowe karki próbowały mi wyperswadować przesiadywanie w tawernie, ale, kiedy dwóm pierwszym wytatuowałem na pyskach respekt – pozostali zaczęli darzyć mnie niechętnym szacunkiem. Omijali wzrokiem , albo szukali łatwiejszych wyzwań. Grzebię w głowie, bo czasami potrzebuję porozmawiać z kimś inteligentnym." - zajebisty cały fragment


No dobra. Opko pełno-krwiste, zapadające (a z tym u mnie ciężko) w pamięć. Namalowane niezwykle malowniczo, klinatycznie i uber wręcz zajebiście. To najlepszy Twój tekst, jaki czytałem i to naprawdę, najlepszy o całe długości. Reaserch opór, ale metafory i klimat. Nooo nie mam pytań.

Najpierw mi się przypomniały reportaże Hugo Badera z "Białej Gorączki", potem Terror D. Simmonsa, a całość jakby niosła grozę wprost z Lovecrafta.
Fenomenalny tekst.

Ps.trochę żałuję, że o dość zamkniętym zakończeniu, bo mieć serię w tym univwrsum byłoby rewelacyjnie


Odpowiedz
~oko 11 d.
Canulas zamknięty? bohater przeżył. zginął zdrajca. cel osiągnięty. Wierchuszka może wysłać go w każdy inny zakątek nie tylko Rosji, ale i świata. da się ciągnąć swobodnie.
obraz i uczucia - to coś, na czym zależy mi najbardziej. próbuję oddać to, co opisuję tak, żeby każdy się potknął się na nierównym schodku, czując przy tym spaloną cebulę z kuchni. albo mamucinę, kiedy akurat jest w menu.
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
Jestem tera w nerwowości bo czekam na żarcie, więc się nie skoncentruję. Powtórze tylko: to Twoj NAJLEPSZY TEKST.
Odpowiedz
~oko 11 d.
Canulas smacznego i dzięki.
Odpowiedz
~Aja 11 d.
Też jak Can chciałabym dalej czytać.
Świetna fabuła i te cudne smaczki jak to u Ciebie typu :"Wódka kurczowo trzymała się brzegów szklanek, żeby nie ulać się poza krawędzie."
Bardzo fajnie było poczytać po rosyjsku i nie wierzę, że nie gmerałeś w translatorowych tłumaczeniach, bo nie ma w nich typowych Kali mieć, Kali dać.
Bardzo ładnie wykorzystałeś zestaw - super się czyta.
Odpowiedz
~oko 11 d.
Aja zestaw z efektem nakręciły całą fabułę. nosiłem ją w głowie parę dni, bo stary rosyjski marynarz, zapadła dziura na końcu świata i wyspy, jakich nie ma na mapach, wpadły do łba niemal natychmiast po wylosowaniu. puenta dopiero w trakcie pisania.
dzięki za dobre słowo. ciąg dalszy? ja i ciąg dalszy, to rzadkość, ale pomyśleć mogę.
Odpowiedz
*Canulas 11 d.
oko to pomyśl
Odpowiedz
~oko 11 d.
Canulas tandem... cóż biedny począć mogę. pomyślę.
Odpowiedz
~Aja 11 d.
Zestaw zestawem a umiejętności umiejętnościami.
Nie myśl tylko napisz tak po prostu.

Odpowiedz
~oko 11 d.
Aja j.w.
Odpowiedz
~Aja 11 d.
oko
Odpowiedz
~Adelajda 10 d.
Dla mnie ten rosyjski, to jakieś hieroglify, dobrze, że jest obok po polsku Opowiadanie dobrze zbudowane. Świetnie wybrnąłeś z zestawu, szczególnie efektu
Odpowiedz
~oko 10 d.
Adelajda zdecydowanie - szczególnie z efektu. szlaczki rosyjskie dla nieznającego języka są równie atrakcyjne jak arabskie ślimaczki.
Odpowiedz
~alka666 10 d.
сволоц ! (drań!)
Nie lubimy KGB, ale też nie lubimy zdrajców. Dylemat moralny...
Nie lubimy obu!
Na serio - pięknie Ci to wyszło! No i jest cyrylica, którą lubię.
Odpowiedz
~oko 10 d.
alka666 Twoja zasługa. sama wymysliłas cyrylicę i był to znakomity wybór. ustawił całe opowiadanie. Wielka Rosja zmieści każda tajemnicę. a dalekie morza kryjące się przed cywilizacją aż proszą się o marynarkę i mapy. dzięki za łaskawość. nie wiem, co zrobiłbym z językiem np czeskim...
Odpowiedz
~alka666 10 d.
oko nie ma tu mojej zasługi, prócz zestawu
Resztę sam popełniłeś

Pięknie go obrobiłeś. Majstersztyk! Też tak myślę o Rosji - wielka, niezbadana. Pięknie o niej pisał Władimir Arsienjew w książce o myśliwym "Dersu Uzała" (jest też film). Kiedyś sama chciałam się zmierzyć z rosyjskimi demonami z dzieciństwa. Pisałam esej "Obca Rosja". Ale jeszcze nie ukończyłam. Muszę bardziej pogrzebać w rodzinnych stereotypach.
Odpowiedz
~oko 9 d.
alka666 miłego grzebania w takim razie...
Odpowiedz
~alka666 9 d.
oko
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
z dużym wykopem
"Dlatego zasypiam dopiero, kiedy świt zaczyna lizać zaparowane, oszronione okna" - ładnie ujęte

"Miejscowe karki próbowały mi wyperswadować przesiadywanie w tawernie, ale, kiedy dwóm pierwszym wytatuowałem na pyskach respekt – pozostali zaczęli darzyć mnie niechętnym szacunkiem" - złoto

"Znak zapytania był tak mizerny, że podejrzewałem go raczej, niż usłyszałem" - i to

"Dlatego teraz siedziałem z marynarzem, którego twarz wyglądała jak plaża wymodelowana morską falą. Pełna bruzd, zakoli, dziobów, zadziorów i kolorów. Szramy wycięte lodowym szkwałem na licznych psich wachtach rozrzucone były po twarzy tak bardzo, że ozdoby mogły wystarczyć na liczniejszą kompanię" - i tu świetny opis

"Język rosyjski jest miękki, nie przeszkadza zadumie" - to też ładne

NIESAMOWITE opowiadanie, oko. Niesamowite! Nie mogłam się oderwać, ależ klimat, tak rzadko wpadają teksty skute rosyjskim mrozem. Zakończenie mnie zszokowało. Myślałam, że poklepią się po pleckach. Ależ jesteś sinusoidalny! Tutaj się nie nudziłam Wizualizacja 300%. Brawo!
Odpowiedz
*Canulas 9 d.
Ritha, toć mowiłęę
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
Masakra
Odpowiedz
~oko 9 d.
Ritha dzięki. ja jakoś nigdy nie potrafię przewidzieć, co się spodoba. ale to nic. nie zniechęcam się i piszę dalej.
sinusoidalny, że niby zaczepiam o piekło i niebo? to literackie?
Odpowiedz
*Ritha 9 d.
oko absolutnie się nie zniechęcaj! Sinusoidalny, znaczy, że czasem zaczepiasz o przeciętną (nigdy poniżej), a czasem, tak jak w tym tekście, udaje Ci się rozbić bank
Ja to w ogóle jestem nieobiektywna, bo od jednych ludzi wymagam więcej niż od innych. Nieważne. Złoto tekst. Zostaje w głowie.
Odpowiedz
~oko 8 d.
Ritha dzięki za miłe słowo. nie rozumiem natomiast jednego - ten tekst bierze udział w konkursie, który ma się dopiero rozstrzygać, a już dostał wyróżnienie - to tak, jakby pozostałym tekstom wymierzyć policzek - piszcie co chcecie, a i tak wyróżniamy ten właśnie. dziwnie mi z tym. oczywiście cieszy wyróżnienie, ale jest... jakby przedwczesne. widziałem już podobną sytuację w pierwszej edycji i nie za bardzo rozumiem ideę, jaka przyświeca. wybacz, że dziwię się do Ciebie, a nie do TW. może warto przemyśleć wyróżnienia, żeby nie zniechęcać uczestników zabawy?
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
oko wyróżniony został nie przez Zespół TW, tylko przez Załogę portalu. Nie, jeszcze nie wygrałeś edycji, Marok jeszcze pisze

Odpowiedz
~oko 8 d.
Ritha nie odróżniam - za krótko tu jestem. nie wiem czy załoga, a zespół, to jedno i to samo, czy różne ciała. poza tym to, co się do tej pory pokazało (m.in. Twoje i Canulasa) jest znakomite. ciężko będzie wygrać komukolwiek. napisałem patrząc jako "juzer" - wyróżnienie tekstu konkursowego przed zakończeniem konkursu wprowadza do rywalizacji coś, co kłóci się z ideami olimpijskimi. ktoś dostaje "bonus" zanim zostaną wyciągnięte losy z kapelusza. i choćby kapelusz był nieskazitelny, boski/papieski, pełen mamony, to jednak smaczek zostaje. jeden tekst na stronie głównej, a pozostali w cieniu. nie jest to fair play...
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
oko ok, sporo racji, przemyślimy bo temat
Odpowiedz
~oko 8 d.
Ritha dziękuję - bez względu na efekt - chwalony stroszę futerko i mruczę rrrrozkosznie - jeeeeeszczeee plissss
Odpowiedz
*Canulas 8 d.
Dear ślipskon, nie kwękaj, bo wygląda to tak, jakbyś w Dreźnie - podczas nalotu - wkurwiał się, że się spóźniła telepizza.

Jest kilka bytów (i od groma odbytów, ale o tym sza). ze sobą w żaden sposób niespowinowacowych. Trening wyobraźni to jedno, a wyróżnienie przez moderację, co innego. Świat nie znosi próźni, a portal jest częścią świata.

Ciesz się dniem. Nie wiem. Powąchaj kwiaty we wazonie swem albo se wepchnij jaką starusznę na pasy czy cuś

Jest ok.
Odpowiedz
~oko 8 d.
Canulas dobrze. będę milczał choć to trudne, bo w końcu portal flirtuje z gadułami...
do spółki z Ają sprawiłeś, że właśnie piszę cd
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
Can hahahahaha
Odpowiedz
*Canulas 8 d.
nie milczał, nie strzelaj focha. Złość piękności szkodzi, a zapewne - jak większosć z nas - nie bardzo masz czym szastać Baw się, ciesz, komentuj, tańcz, cokolwiek. Ino nie szczelaj fochów

Dostałeś nominację, która tak naprawdę #nikogo.

Tak samo jak ja wczoraj i ktoś tam przedwczoraj.
Nic, co wymaga Strasburgowych petycji

Piss yoł
Odpowiedz
~oko 8 d.
Canulas
foch? daleki jestem od takich spraw. każdy jest inny - wyrażam własne zdanie. za każdym razem, kiedy ktoś zauważy, że zrobiłem coś wartego zauważenia jest mi tak milo, że grzeje się w cieple, jakiego nie spodziewałem się.
cieszę się, że stać Cię na wyrażanie się za innych.
a ostatnie nominacje nie były za nic, tylko za pierwsza edycję i teksty zwycięskie, że tak sobie pofoszę.
Odpowiedz
*Canulas 8 d.
oko tak, mnie też, bardzo. Natomiast dopuściłem się tej przenośni, by uprościć to, że nie ma co szukać dziur w poszatkowanym serze. Ten tekst naprawdę zasługuje na to, co otrzymał, choć wątpię, by to było jego ostatnie wyróżnienie. Tak więc chłońmy ostatnie promienie lata. Odkwintuj nos.
Odpowiedz
~oko 8 d.
Canulas wczoraj... spędziłem robocze osiem godzin (od ósmej, do ósmej) na dachu. doooooznanie trudne do zapomnienia. wygrałem się za wszystkie czasy i witaminy D nazbierałem, do amoku. a teraz grzeję się w porannym cieple tego #nikogo. miło jest - trudno zaprzeczyć.
Odpowiedz
*Canulas 8 d.
oko, dokładie widzę rozłożone akcenty w Twej wypowiedzi i słowa, na które położyłeś nacisk, pomimo teoretycznego luzu we frywolnym wpisie. To mi od progu podpowiada, by na przyszłość jednak traktować Twoje rozterki przez bardziej porcelanowy pryzmat i nie używać aż tak drapieżnych metafor. No nic. Koty uczą się przez dziewięć żyć, a ja mam jedno.
Mea culpa.
Odpowiedz
~oko 8 d.
Canulas nie - szanuję Twoją bezpośredniość i nie chcę być traktowany jak porcelanowa figurka z miśnieńskiej szkoły. po co mi oszukany Canulas? bądź sobą. nie jestem aż tak kruchy. Szczerość potrafi dopiec, ale tez pokazuje świat z zewnątrz. mi chodziło o jedną prostą sprawę - niech będą wyróżnienie, niech pojawiają się pochwały jak najczęściej. ale nie podczas rywalizacji, w której biorą udział ci, którzy nie zdążyli jeszcze opublikować swoich utworów. podobało mi się to, co napisałeś na pitoleniu - idźcie i zobaczcie. i to dla mnie było PRAWDZIWE wyróżnienie - ktoś dostrzegł i poleca innym. chwali, choć to niepolskie. uważam, że ludzi trzeba chwalić. bo każdy jest kruchy i nikt się nie przyzna. w dowolny sposób. dlatego, kiedy tylko czas mi pozwala - czytam, podglądam, odwiedzam i zostawiam ślad obecności - cieszę się, że Ty też.
Odpowiedz
~jotka 9 d.
Mówią, że super, więc wrócę w wolnej chwili.
Odpowiedz
~oko 9 d.
jotka będzie tu. chyba, że witryna zniknie.
Odpowiedz
!sensol 9 d.
z dużym wykopem
nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym. w rosji sprawdza się najlepiej. poleciałeś z koksem bardzo sprawnie. też (chyba) zauważyłeś, że temat narzucony przez TW parado salnie zamiast utrudniać UŁATWIA pisanie. bo daje przynajmniej jakiś punkt zaczepienia. jest jak gałąź podana tonącemu w głebokim bagnie możliwości
Odpowiedz
~oko 9 d.
sensol rosyjski sprawił, ze zadanie ułożyło się we łbie w okamgnieniu. więcej czasu spędziłem nad cyrylicą niż nad pisaniem. to już kolejny efekt, który zrobił grę - wcześniej były 23 ketonale i mantra z TW12
lubię wyzwania i chętnie mierzę się z niecodziennym tematem. Tobie również nie brakuje pomysłów tak niezwykłych, ze kapcie spadają i niekoniecznie stają na baczność.
Odpowiedz
~jotka 8 d.
Świat – jak mniemam nieco fantastyczny – to w tym utworze jakaś rewelacja. Dobrze rozkładasz kolejne fragmenty, tak by zaciekawić czytelnika. Przez to ani razu nie czułam się przytłoczona terminami, czy dziwnymi nazwami
Bohaterowie całkiem okej. Może nie rzucili mnie na kolana, ale są wyraźni, mocni. Kto ma być sympatyczny – jest sympatyczny. Kogo mam nie lubić – tego nie lubię.
Sama treść wpada w pamięć. Pamiętnikarski, klimatyczny utwór. Zazdroszczę swobody budowania długich zdań. A! Fajnie było sobie przypomnieć rosyjski
Odpowiedz
~oko 8 d.
jotka miło mi, że przebrnęłaś. jest tu ktoś do lubienia?
Odpowiedz
~JamCi 8 d.
oko to jednak jest dość głupkowate pytanie :-) Tulam durnowatych pytających :-)
Odpowiedz
~oko 8 d.
JamCi w opowiadaniu. pytałem o kogoś do lubienia z opowiadania.
Odpowiedz
~JamCi 7 d.
oko blondynka :-)
Odpowiedz
~JamCi 7 d.
oko wyłazi mój totalny brak czasu, i nie czytanie zbyt wiele ostatnio, za to regowanie na krótkie komunikaty. Przyjdę i przeczytam najporządniej.
Odpowiedz
~oko 7 d.
JamCi miłej lektury. w razie niemca - jest już ciąg dalszy
Odpowiedz
~JamCi 7 d.
oko o kurczę, nie nadążę, straszne zaległości mam :-)
Odpowiedz
~oko 7 d.
JamCi nie ma pośpiechu, ani przymusu
Odpowiedz
~Alchemik 6 d.
Oko, będzie recenzja ode mnie.
Musze ja napisać.
Odpowiedz
~pkropka 2 d.
Cześć
" И вы пытались? (Próbowałeś?)" - zjadło ci kreskę dialogową.
"Dlatego teraz siedziałem z marynarzem, którego twarz wyglądała jak plaża wymodelowana morską falą. Pełna bruzd, zakoli, dziobów, zadziorów i kolorów. Szramy wycięte lodowym szkwałem na licznych psich wachtach rozrzucone były po twarzy tak bardzo, że ozdoby mogły wystarczyć na liczniejszą kompanię." - piękny opis.
Oko, to opowiadanie jest świetne. Choć nie wiem, czy ci wybaczę ruska, bardzo go polubiłam.
No nic, idzie się przyzwyczaić.

Pięknie budujesz klimat. Tutaj od samego początku, choć jeszcze nie wiedziałam o czym będzie, czułam przytłaczającą beznadzieję i wypranie z uczuć. Rusek od razu wydał się spragniony towarzystwa, ciepły. CUDO.
Odpowiedz
~oko 11 godz.
pkropka idę dorobić kreskę Kropeczko...
Odpowiedz
^Halmar 1 d.
Bajeczna opowieść w bardzo starym, eleganckim i niespiesznym stylu, stylu który uwielbiam i kojarzy mi się z lekturami przygodowymi z dzieciństwa. Konsekwentnie poprowadzona fabuła, pięknie wplecione rosyjskie dialogi.
Przeczytałam z przyjemnością.
Odpowiedz
~oko 11 godz.
Halmar miło słyszeć. dzięki za dobre słowo.
Odpowiedz
~JamCi 1 d.
z dużym wykopem
O matko. Zatkało mnie. Majstersztyk. Co krok, to perełka, każde zdanie dopieszczone do doskonałości. Rosyjski tekst świetny.
Jedno, do czego mogę sie przyczepić, to zakończenie. Zaskakujące,owszem, ale bez tej subtelnoości, która jest w całym tekście.
Nie no bajjeczne.
Odpowiedz
~oko 11 godz.
JamCi służby specjalne i subtelność - razem im nie bardzo po drodze. skuteczność - o! to jest to!
Odpowiedz
~JamCi 11 godz.
oko tu mnie masz :-)
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin