#nopeople Lea – część 1

Rankor — część 10

 Poprzednia część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=3955

 

 Saskatoon, Saskatchewan, Kanada

 

 Dotarli do miasta pod wieczór. Charles czuł zmęczenie, Ellie spała zwinięta w kłębek na siedzeniu obok. Zatrzymał samochód przy wjazdówce, żeby rozprostować nogi, zapalić papierosa i przemyśleć dalsze ruchy. Wieczór był naprawdę przyjemny, wiosenny. Zachodzące słońce rozlało nad horyzontem paletę ciepłych barw. Mężczyzna z nieskrywaną ulgą zaciągnął się papierosem. Pomyślał, że jest doprawdy pięknie. Ta chwila mogłaby trwać i trwać. W kolejnej sekundzie miał już plan. Wskoczył za kierownicę i ruszył w głąb miasta, by po kilku minutach zatrzymać się przy pierwszym mijanym kiosku. Spod siedzenia wygrzebał łom, następnie wysiadł z samochodu, podszedł do szyby wystawowej i jednym, sprawnym ruchem rozbił ją w drobny mak. Zbite szkło posypało się wokół niczym tnący deszcz. Zdarzenie obudziło Ellie, przetarła zaspane oczy i poprawiła się na siedzeniu, dostrzegając grzebiącego w gazetach Charlesa. Nim zdążyła zrozumieć, klapnął obok niej.

 – Co zrobiłeś?

 – Rozbiłem szybę w kiosku.

 Pokiwała głową w konsternacji, tymczasem on rozłożył na kierownicy plan miasta, uważnie go studiując – uliczka po uliczce, zaułek po zaułku, budynek po budynku.

 – Potrzebuję wiedzieć, gdzie jest urząd miasta, internet nie działa. – Uśmiechnął się ironicznie.

 Znów pokiwała głową w odruchowy sposób przypominający te małe, sztuczne pieski, które umieszcza się przy samochodowej szybie właśnie po to – żeby kiwały głowami. W końcu krążące w meandrach umysłu wątpliwości udało się jej uformować w rzeczowe pytanie:

 – Przyjechałeś tu do urzędu?

 – Przyjechałem – zamyślił się, podniósł głowę znad mapy i spojrzał gdzieś przed siebie – do znajomych. Mam dla nich propozycję. Nie znam, hm, nie pamiętam adresu. W urzędzie na pewno mają spis ludności.

 – Eeee, urzędy już chyba nie działają…

 – Ale spis tam nadal jest.

 Kwadrans później Charles włamał się do ewidencji ludności miasta Saskatoon. Wyszukał „J”. Następnie „Johnson”, znalazł takich sporo, ale tylko w jednej rodzinie był chłopiec imieniem Jackie Jr – jedynak, syn Sophii i Johna Johnson. Mężczyzna przepisał adres i wrócił do wozu, gdzie zdezorientowana Ellie z nudów obgryzała paznokcie.

 – I co?

 – I mamy. Jedziemy. Będziemy przed nimi, więc poczekamy. Może wrzucimy na ruszt coś z bagażnika?

 Uśmiechnęła się, ukazując złamany ząb przypominający o tym, z jakiego położenia ją zgarnął. Żałował, że nie dobił Phila. Ryzykownym jest wypuszczać jeńców.

 

 *

 

 Rapid City, Dakota Południowa, USA

 

 – Musimy zdobyć zapasy – stwierdził Jackie, nie odrywając oczu od szosy przed nimi. – Pójdę do lasu.

 Pini odwróciła twarz, przyglądając się, jak z każdą milą znika krajobraz za oknem. Od kolacji w Tulsie była bardziej milcząca niż zwykle. Pasażerka na tylnym siedzeniu również nie grzeszyła gadatliwością. Jackie czuł, że jest naprawdę gównianie. Czuł, że wszystko zaczyna w nim buzować i że ma już powoli dość. W Dakocie skręcił na Rapid City leżące u podnóża Black Hills National Forest i gdy pobocze drogi ozdobił gęsty las, zatrzymał się na pierwszej zatoczce.

 – Opróżnij plecak – polecił dziewczynie. – Biorę siekierę i nóż, zostawiam wam colta, jest w schowku, wyciągnij go i trzymaj cały czas przy sobie. Wiesz, ile zwykle schodzi i wiesz, co masz robić. Zabij każdego, kto będzie szukał zaczepki. Zdobędę mięso, wrócę i ruszymy do Saskatoon. Weźmiemy moją matkę i…

 – I znajdziemy go. – Odchyliła opaskę, w odruchu determinacji i niecierpliwości odsłaniając czerń ziejącą z pustego oczodołu.

 – I znajdziemy go – powtórzył. – Taki był plan. Taki jest plan.

 

 *

 

 Za dnia w lesie można było więcej dostrzec, jednak paradoksalnie o wiele trudniej o zwierzynę. Szedł pewnie w głąb, nie zwracając uwagi na żadne szczegóły. Ponoć tkwi w nich diabeł.

 Jaaaackie!

 Głos Pini. Poznałby go wszędzie.

 Jaaaackie!

 Przeraźliwy, krzyczący głos. Słyszał każdą emocjonalną warstwę tego dźwięku – lęk, przerażenie, błaganie, bezsilność i ból. Coraz gęściej otaczały go drzewa, w głowie rezonował wybijający, absorbujący, niepokojący krzyk. Jednocześnie wiedział, że to ściema. Największa i najbardziej karykaturalna ze ściem.

 Pierdol się, lesie.

 I kolejny etap – pnącza otaczające kostki. Rosnąca gęstość powietrza, które wdzierało się do gardła, wypełniając je i gęstniejąc do konsystencji kiślu. Krzyk w głowie przeobraził się w pisk.

 Jaaaaackiiiiiiiiiiiiiiiieeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!

 Sarna – dostrzegł ją kątem oka. Postawą nie przypominała tych, które zwykle mija się przy drodze – wystraszonych i płochliwych. Ta patrzyła prosto w oczy i był to rozumny wzrok. Mężczyzna zacisnął zęby, ukazując je niczym warczący pies, po czym rzucił się w kierunku zwierzęcia. Biegł, tnąc pnącza i plując galaretowatym powietrzem. Biegł, mimo że fale dźwiękowe w jego wnętrzu doprowadzały niemalże do obłędu. Ale już to znał, już wiedział, jak to przebiega i jak sobie z tym poradzić. To go wzmacniało, dawało przewagę nad samym sobą sprzed miesiąca czy dwóch. Las zaciskał się nie tylko wokół niego, ale także wokół niej – sarny.

 Samobój, durniu.

 Zwierzę przy każdym kroku podnosiło kopyta coraz wyżej, aż w końcu zahaczyło o korzeń, zachwiało się, a wtedy Jackie odbił się mocno i z całych sił wyskoczył w jego kierunku. Gruchnęli razem na ziemię. Chłopak zamachnął się siekierą i uderzył raz, drugi, trzeci, czwarty, walił połowicznie na oślep, byle ją zabić, byle trafiać mniej więcej w głowę.

 Mięso jest cenne. Nie zniszcz mięsa.

 Wygrał po raz kolejny. Teraz wystarczyło wrócić. Liczył na mniejszą zdobycz – królika lub zająca – stąd plecak. Do porcjowania sarny nie było warunków, więc chwycił ją za łapę i ciągnął.

 Las wypluł go kwadrans później. Truchło zwierza mlasnęło o asfalt obok wozu. Jackie, cały poraniony, usiadł na ziemi, ciężko dysząc. Dziewczyny wrzuciły sarnę do bagażnika. Pini usiadła za kierownicą.

 – Nie zatrzymujemy się już ani razu – stwierdziła. – Za każdym razem, gdy to robimy, problemy zaczynają się piętrzyć. Tak jakby atakowały właśnie tych, którzy przystanęli. Mam dość.

 – Jeśli nie będzie potrzeby, to się nie zatrzymamy – odparł. – Jeśli takowa potrzeba zajdzie, to zrobimy postój. Nie wpadaj w paranoję, ja też jestem zmęczony. Odbij na osiemdziesiątkę trójkę, dojedziemy nią bez kombinowania pod samą kanadyjską granicę.

 – Okej.

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=4485

Liczba ocen: 1
75%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: fantastyka

Liczba wejść: 47

Opis:

Dodano: 2020-09-14 22:49:05
Komentarze.
~oko 8 d.
nie gra mi to absolutnie. chłopak idzie na polowanie z siekierą, zostawiając broń a potem dogania w lesie sarnę, to jakieś czary. przydźwigać ją, to kolejna reprezentacja świata w podnoszeniu ciężarów, a dwie dziewczyny wrzucające ją do bagażnika to też harpagany, jakich mało. logika cierpi i ciężko to czytać.
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
oko załóżmy, że to była malutka sarenka Ile może ważyć sarna? Mój pies waży 30 kg i sama wsadzam go do wanny
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
Już sprawdziłam: "Dorosły osobnik sarny waży od 10 do 35 kg"

Odpowiedz
*Ritha 8 d.
(Sarna syberyjska 39 kg)
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
oko i jeszcze a propos siekiery (sory, że na raty odp., ale o tej porze dnia jestem zawsze w biegu ) zostawił broń, a wziął siekierę, bo wiedział, że oplotą go pnącza, a siekierą tak jakby łatwiej sarnę dogonił, bo ją też oplatały, być może jest to zbyt mało naświetlone, ale na moje oko logika gra
Odpowiedz
~oko 8 d.
Ritha nie kłócę się. daleki jestem od takich rzeczy. psów nie noszę, bo nie mam - warunki nie pozwalają szkoda męczyć zwierzaka. wolę, kiedy poruszasz się między ludźmi - tamte emocje trafiają do mnie bardziej.
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
oko nie nosisz psów? no widzisz, a ja muszę, żeby był czyściutki
Kiedyś w jednym moim opku baba rzuciła w gościa siekierą, Can też nie mógł tego pojąć. Może nie powinnam pisać scen z siekierą
Oko, muszę się poruszać w różnych rejonach, raz wyjdzie lepiej, raz gorzej, wszelkie sugestie mile widziane
Pozdrówka
Odpowiedz
z dużym wykopem
Aaaa mi tu wszystko gra, sama jestem w stanie dźwignąć dzieciaka tak z 20-25 kilo, nie mówię żeby nosić stale, jednak we dwie na spokojnie z tą sarną.
Co do siekiery jestem od poczstku historii i najlepszym wyjściem to właśnie z nią iść do lasu, nie wyobrażam sobie jakby strzelał do tych pnączy.
Tak cały czas się zastanawiam kogo wolę i chyba Jackie to mój typ ♥️
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
SylviaWyka : )))
My kobity nie takie rzeczy nosimy, wiadra wody ze studni, siaty z zakupami, oko się nie zna A Jackie to nie jest jakieś tam byle chucherko!
Cieszę się, że podążasz ❤️
Odpowiedz
~alfonsyna 8 d.
"Mam dla niech" - nich;
"Ponoć tki w nich diabeł" - tkwi;
"Krzyk w głowie przeobraził się (w) pisk";
Jak już chodzi o tę sarnę, to ja się zastanawiam, czy to nie jest tak, że jej ten las nie powinien atakować, więc i oplątywać, bo atakuje tylko ludzi (czyli intruzów) - czy to niekoniecznie tak działa? Niemniej cały klimacik cały czas daje radę.
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
alfonsyna atakuje intruzów, owszem, ale raczej aż tak tego nie oddziela (tak to widzę), gdy np. człowiek jest blisko zwierzęcia. Intruz powoduje, że las ożywa, a jak się zwierzę pałęta wówczas w pobliżu, to siłą rzeczy. Działania lasu nie opieram na zasadzie jakiejś sztucznej inteligencji, a bardziej instynktu/odruchu.
Będę się starać to naświetlać dalej. Baboli moc, już reperuję. Dzięki za wizytę i wszystkie sugestie
Pozdrox
Odpowiedz
~alfonsyna 8 d.
Ritha ok, wszystko jasne w stopniu wystarczającym na ten moment
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
alfonsyna git
Odpowiedz
~alka666 8 d.
Jackie to musi być szybki, zwinny i silny chop.
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
alka666 a no pewno Taki cacany
Odpowiedz
~alka666 8 d.
Ritha ale nie blond? Może być szpakowaty, siwy...
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
alka666 nie, jest dość młody, Charles jest starszy, zaraz Ci powiem ile ma Jackie
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
"— No okej... Jackie pochodzi z Saskatoon w Kanadzie. Poznaliśmy się sześć lat temu, gdy ja miałam piętnaście, a on dwa razy tyle" - czyli Jackie ma 2 x 15 + 6 = 36
Odpowiedz
*Ritha 8 d.
A co do wyglądu:
"Facet o aparycji kaukaskiego labradora podniósł młotek i w kolejnej sekundzie po wydobywających się dźwiękach został jedynie pogłos pustych ścian oraz porozrzucane odłamki plastiku".

Musisz sobie wyobrazić 36-letniego kaukaskiego labradora
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Ritha wyłapałam opis kaukaskiego labradora Próbowałam sobie wyobrazić czuprynę. A może łysieje? Chociaż 36 lat to jeszcze młody chop. Dobrze zbudowany. Dzięki za pomoc

Normalnie prawie Rambo Tylko ładniejszy
A dziewczyny? Pini jest wrażliwą istotką, ale z silnym charakterem, jak na kobitkę. Tej drugiej muszę się dokładnie przyjrzeć.
Odpowiedz
*Ritha 7 d.
alka666 nie lubię damskich postaci, które tworzę. W ogóle nie lubię ich tworzyć (dlatego głównie operuję mężczyznami i jak nie muszę - np. w krótkich opowiadaniach, to w ogole nie kreuję kobiet). Trochę to usztywniające,I know. Jedyną, którą lubiłam była Simona (będzie w Lei).
Ellie ma szansę stać się drugą


Odpowiedz
~alka666 7 d.
Ritha trzymam kciuki za powodzenie
W Manuskrypcie nie mam żadnej kobitki, prócz autorki listu i damskiego demona w odbiciu lustra. Tylko mignęły. Też wolę opisywać mężczyzn, niż wrzeszczące, strachliwe babeczki. Może jednak zacznę pisać o kobietach inaczej? Są takie, które zasługują na uwagę
Odpowiedz
*Ritha 7 d.
alka666 jasne, też bym chciała. Po prostu świat kobiet (z racji, że mam ten punkt widzenia) wydaje mi się mniej interesujący, niż świat mężczyzn.
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Ritha o tak! Ale czasem nie
Chodzi o to z kim się zadajesz w realu. Jest kilka fajnych babeczek (cały czas mam na myśli real), ale najczęściej są tak samo introwertyczkami jak ja. Rozumiemy się bez słów, nie musimy się spotykać. I żadne gadki o ciuchach, pazurach i czuprynach nie wchodzą w rachubę.
Mimo wszystko od dziecka miałam towarzystwo chłopięce, męskie, więc znajomi "pomilczmy na wspólny temat" są na wagę złota. Gadam w towarzystwie, by nie być nieuprzejmą, ale szybko się męczę i milknę na dobre.
Odpowiedz
*Ritha 7 d.
alka666 jasne, że są fajne babeczki. Jestem np. absolutnie od lat zakochana w Meryl Streep I w Cameron Diaz!
Miałam przyjaciółki od dzieciństwa i były to bardzo silne więzi - na każdej się przejechałam, nie wchodzę w takie relacje już od jakiegoś czasu (nie potrzebuję ich zresztą), rozmowy z mężczyznami są o wiele ciekawsze, konkretniejsze i nie wbijają szpil w plecy. Ale pisarki lubię Np. taka Adelajada, złoto nie kobieta

Odpowiedz
*Ritha 7 d.
"pomilczmy na wspólny temat" cudne
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Ritha właśnie chciałam o tym wspomnieć, że piszące babeczki i te na T3 są bardzo fajne

Często uprawiam milczenie na wspólny temat ale w realu.
Nawet Hrabia nie wytrzymuje tak długo bez gadania.
Pisanie to coś innego...
Księgowe dużo gadają. Czasami mam ochotę mordować, bo pierdoły zabijają wyobraźnię.
Odpowiedz
*Ritha 7 d.
alka666 być może to jest tak, że piszący piszącego zrozumie i płeć jest tu drugorzędna. Liczy się pasja ❤️
Odpowiedz
~alka666 7 d.
Ritha całkiem możliwe.
Odpowiedz

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin