Przemiana Nie jestem myślą, raczej pustką w was

Opiekunowie

 Spłynąłem z nieba świetlistym oparem.

 Twoje kamienne skrzydła uwalane

 ptasim guanem, przyjacielu stary.

 Co tutaj robisz bracie niekochany?

 

 Stopy mi wrosły w ziemię, depcząc kości.

 Może z miłości, bądź ze smutku czuwam.

 Marzeń umarłych, by nikt nie zbezcześcił.

 Pragnień poetów, szaleństwa i dumy.

 

  Choć samobójców do światła nie wrócę,

 i ja się smucę z potępionej duszy.

 Krusz czaszki bracie i czuwaj nad trupem.

 Ja stąpam lekko, nie podepczę uczuć.

 

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~Alchemik
Kategoria: poezja

Liczba wejść: 21

Opis:

To mój smutek, nad niektórymi poetami, którzy odeszli z własnej ręki.

Dodano: 2020-09-18 03:34:05
Komentarze.
~oko 2 m.
każdym krokiem depczemy kości. ziemia przyjęła już tylu, że zapomnieli nawet najbliżsi. nie tylko poetów. każdy ma kogoś pod stopami.
Odpowiedz
z wykopem
Bardzo dobre i nawet osobę o dość mizernej empatii (#mnie) wpędziło w odrobinę zadumy.


Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin