jasno ciemno
Drabble konkursowe - Nr 2 Drabble konkursowe nr 8 - Pan Czerwiński

TW#2 Manuskrypt cz. 5

 Postać: Ślepy demon

 Zdarzenie: Dzień gniewu

 Efekt: Bohater Twojego opowiadania jest poetą specjalizującym się w haiku. Naszpikuj nimi tekst.

 

 Link do cz. 4: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=4127

 

  *

  Słońce wyłaniało się zza linii horyzontu. Uchylone okiennice strzelistych okien wpuszczały nieśmiałe promienie do wnętrza pomieszczenia oświetlonego lampami. W mroku majaczyły kontury szaf, gablot i półek z książkami. Jedne były chronione za szybami wiekowych mebli, inne stały na regałach. Te najcenniejsze wstawiono do szklanych gablot zamykanych na zamek z szyfrem. Masywne biurko stojące w centrum gabinetu uniwersyteckiego, zajmowało sporą część pomieszczenia. Mebel był dumą i rarytasem sprowadzonym z Anglii na początku dwudziestego wieku. Kolejni rektorzy chętnie korzystali z majestatu i uczucia władzy, które wyzwalało się na widok mahoniowego drewna, zdobionego płaskorzeźbami postaci rodem nie z tego świata. Bryła sprawiała wrażenie ciężkiej i nieporęcznej, więc każdy gość zastanawiał się nad sposobem, którym wniesiono biurko schodami na trzecie piętro gmachu uniwersytetu.

  W najciemniejszym kącie gabinetu poruszył się cień, wydając z siebie zniecierpliwiony świst, szereg burknięć, pomruków i sapań. Śpiący na biurku mężczyzna poruszył się niemrawo. Uniósł powoli głowę i rozejrzał się po pokoju, jakby nie pamiętał skąd się tam wziął. Sprawiał wrażenie obolałego, odczuwającego każdy przepracowany mięsień. Przepastny fotel zaskrzypiał pod jego pośladkami, wtedy jakby świadomość ocknęła się i powróciła do zmęczonego ciała.

  – Amonie. Jesteś tu jeszcze? – mężczyzna rozejrzał się po pomieszczeniu, zatrzymując wzrok na ciemniejszych zakątkach. W rogu pomieszczenia coś się poruszyło. Jakby cień rozproszony próbował skoncentrować całą swoją astralną powłokę w jednej formie, przybliżonej do sylwetki człowieka.

  – Jam jest Juliuszu. Jeszcze nie skończyliśmy. Przed tobą długa droga. Możesz nie dożyć jej końca.

   

  Dzień już rozwiał swe jaźnie

  zamykając tym

  mroczniejsze trzewia nocy

   

  – Dobra, dobra. Już mi groziłeś, więc daruj sobie, skoro w to wszedłem. Przeszukaliśmy wiele starych ksiąg, ale wciąż nie znaleźliśmy najważniejszej. W żadnej z nich nie wspomniano o Necronomiconie – mężczyzna przetarł palcami zmęczone oczy i podniósł się z fotela, rozprostowując kości. – Przejrzałem podziemne zbiory biblioteczne, do których niewielu ma dostęp. Nic tam nie było, co mogłoby nam pomóc.

  – Czy twój przyjaciel Astronauta, syn wybitnego naukowca, znawcy wszelkich zagadek przedwiecznych, starożytnych oraz praw rządzących Wszechświatem, skąd zalążek życia wszelakiego powstał, napisał w swoim liście coś więcej?

  – Michał? Michał to interesujący człowiek – zagadka. Nikt nic o nim nie wie, za to on wie bardzo dużo o wielu sprawach Wszechświata. Więcej niż powinien. Możliwe, że ma dostęp do tajnych dokumentów, opracowań i starych ksiąg. Ale czego my właściwie szukamy, demonie? Nie masz władzy, mocy, by jej użyć do odnalezienia najważniejszej z ksiąg powstania Świata? – duch żachnął się, ale po chwili jego ruchy znów stały się spokojne. Sylwetka zaczęła nabierać kształtów. Rektor nie był pewien, czy chciał być świadkiem tego widowiska, ale nie miał wyjścia. Jeśli okaże słabość, strach, odwróci wzrok, potępiony w mgnieniu oka to wyczuje i stanie się niebezpieczny. Wykorzysta każdą sposobność, by rozedrzeć ciało od gardła po łono i wyrwać z wnętrza duszę osłabioną szlamem grzechu dnia powszedniego. Nie ma Raju jest tylko Piekło, które teraz wstąpiło do gabinetu uniwersytetu.

  – Widzisz Julianie, wezwałeś mnie srebrną pieczęcią. Porzuciłem czterdzieści legionów duchów, którymi władałem od milionów lat istnienia wszelkiego życia, by przybyć i stanąć u twego boku, służyć pomocą w dążeniach do odesłania wspólnego wroga w otchłań. Wyrwałeś mnie z najciemniejszych czeluści podziemi, gdzie jeszcze nikt nie dotarł prócz mnie i dusz najbardziej potępionych łotrów, morderców, gwałcicieli i sadystów wśród żołnierzy, kiedykolwiek walczących w ludzkich szeregach, w służbie wyuzdanych, krwiożerczych, żądnych władzy lub zemsty hegemonów tego świata.

  – Co z twoimi duchami? Kto ich pilnuje? Czy nie ogarnie ich chęć zawładnięcia ludzkością?

  – Twoi poprzednicy, Julianie, wielokrotnie używali srebrnej pieczęci. Zawsze to było ryzykowne. Moi poddani kroczą ścieżkami utartymi przez nas – demony naczelne. Najsilniejsi z moich podwładnych zawładną ludźmi. Taka jest cena srebrnej pieczęci. – Aura zaczęła przypominać zlepek wielu ciał wciśniętych siłą w demona. Wszystkie twarze były wykrzywione w bólu i niemym krzyku, próbując uwolnić się od mocy władcy czterdziestu legionów duchów. Głowa kształtem przypominała dziób kruka.

  – Jaki to ma zasięg? – mężczyzna zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Przywołując demona do pomocy, jak to robili poprzedni rektorzy uniwersytetu, jednocześnie otworzył bramy piekieł i teraz demony hulają wśród ludzkich dusz.

  

  Wśród czterdziestu legionów

  jeden przeklęty

  dla ludzi przeznaczony

  

  – Wasi transwestyci będą mieli wiele zasług, nim przekroczą linię życia.

  – Masz na myśli egzorcystów? – Julian dostrzegł pewną dozę poczucia humoru u demona, albo złośliwość.

  – Nie oceniam mężczyzn w sukienkach, ale nie mam dla nich litości. Cóż, jestem jednym z najstarszych władców dusz potępionych. Przeżyłem wiele egzorcyzmów i straciłem przez to wzrok. Pewien transwestyta czy egzorcysta, jak go zwiesz, źle odczytał tekst zaklinania i odsyłania demona w zaświaty. W momencie opuszczania opętanego przeze mnie kmiota, wypadły mi gałki oczne i pozostawiły na klepisku jego chaty dwa zielone, śluzowate, rozplaśnięte gluty.

  – Jak można źle odczytać zaklęcie? Przecież zazwyczaj czytają je z księgi, nie mówią z pamięci. Co przeinaczył? – Julian nie spotkał w życiu swoim żadnego ćwokowatego egzorcysty.

  – Ten był jedyny w całym rodzaju ludzkim. Chyba czarnemu koniowi Cimeriesa spod ogona wypadł. Jąkał się i mylił często. Kończył tymi słowy: i sprawi, by zakiełkowały w tobie oczy pokoju, rozpadu i miłości. Miast „oczy” winno być „owoce”, a za „rozpadu” – „radości”. W ten sposób doprowadził do przemiany moich wytrzeszczy w zielony kisiel. Nie zważał na glejt zawarty między jego i moimi zwierzchnikami. Często ciągał nosem, charczał i bryzgał gęstą plwociną na opętanego i księgę egzorcyzmów, która przecież świętą ustanowiona przez wasz i nasz, odległe od siebie światy. Ale dzień gniewu już się ziścił i zemsta strąciła go do najciemniejszych czeluści, gdzie sam, nękany przez dusze zmarłych na czarną zarazę grzeszników, nie zaznał chwili spokoju, gdyż wszystkim potępionym wypadają oczy i zielone gluty rozpuszczają jego duszę aż po proroczy koniec świata.

  

   

  Mór na skrzydłach wędruje

  Nietoperza lot

  Noc zarazą dojrzewa

  

  

  – Wróćmy do sprawy, Amonie. Astronauta, mój stary przyjaciel ze studiów, przesyła niepokojące wieści o budzeniu się Przedwiecznych. O ile się orientuję, są starsi i potężniejsi od demonów. Ale gdyby wspólnie zewrzeć szyki, może dalibyśmy radę strącić wspólnego wroga w płynne jądro Ziemi? Potrzebny nam Necronomicon. Gdzie go szukać? – Julian miał dość opowieści o płynnych oczach oraz widoku ciał potępionych, próbujących się uwolnić z pułapki.

  – Pamiętaj człowiecze, że wciąż jestem pod wpływem działania pieczęci. Jeśli wymówisz me imię trzykrotnie, mocą nadanego glejtu wracam do swoich mrocznych zajęć. Rzeczonej najstarszej księgi świata nie ma w podziemiach piekielnych. Ktoś ją wykradł i posądzono o to grzesznego, chciwego człowieka, za co spotkała kara cały jego ród. Ludzie, podczas wielkiej czarnej zarazy prosili Belzebuba, samego sprawcę tego nieszczęścia, o łaskę i odstąpienie od kary. Pan much i komarów dał się ułaskawić po latach gnębienia ludzkości tą straszną chorobą, od której trzewia gniły za życia, zadając wielkie męki, godne torturom piekielnym.

  

  Barbarzyńców świętości

  Trzewia ich zgniłe

  Dla demonów zabawą

  

  – Amo... A może egzorcyści będą w stanie pomóc? Dostać się do nich można tylko przez Ojca Świętego w Rzymie.

  – Powiedziałeś to Julianie!

  – Nieprawda, nie powiedziałem.

  – Słyszałem. Może jestem ślepy, ale nie głuchy.

  – Nie wymieniłem twojego imienia.

  – Ale pomyślałeś!

  – Nie pomyślałem. Jesteś mistrzem kłamców, ale nie ze mną te numery... Demonie!

  – Słyszałem twoje myśli i pragnienia. Nie jest ci w głowie księga Przedwiecznych, a ta cycata studentka, którą chcesz zwabić do sekretnego pokoju za regałem z książkami. Zanim z nią skończysz, zaciśniesz czerwoną szarfę na jej szyi i kiedy będzie oddawała ostatnie tchnienie, ty osiągniesz szczyt rozkoszy.

  

  Plama krwi na pościeli

  Pieczęć dotyku

  Splugawionej dziewicy

  

  – Prowokujesz mnie, ale nic z tego. Nie mam sekretnego pokoju, więc twoje wysiłki demonie spełzną na niczym. – Julian był pewien swoich słów, jak i próby demonicznej prowokacji. Od kilkunastu lat godzinami przebywał w swoim gabinecie i ani razu nie trafił na jakikolwiek ślad ukrytego za ścianą pomieszczenia. Solidne regały były nie do ruszenia. Odruchowo popatrzył na półki z księgami i natychmiast odrzucił w myślach próbę przesunięcia biblioteki. Demony są przebiegłe i zawsze dążą do przejęcia władzy nad duszą człowieka. Wykorzystają każdą najpodlejszą słabość. I strach.

  – Powiedz to... Chcę odejść... Tam... – szept wielogłosowy rozszedł się wokół rektora. Odbił od ścian i uderzył w okna, a te zadrżały. Ciężkie zasłony opadły na podłogę. Wszędzie słychać było drapanie szponów po materiałach, meblach, ścianach, podłodze. Szyby i lustra pękały od licznych zarysowań. Julian bronił się, ale zaczął opadać z sił. Wichura czyniła zniszczenia w gabinecie.

  – Przestań! – mężczyzna próbował przekrzyczeć hałas, który grał na wielu trąbach i bębnach, dął ze wszystkich stron i nacierał bezlitośnie miażdżąc wszystko, co spotkał na swojej drodze. W lustrze Julian zobaczył odbicie demona. Wokół niego nie było mebli gabinetu, ale ciemne podziemie, rozjaśniane częstymi błyskami i trzęsieniami spękanego podłoża. Potężna góra złożona z ciał zmarłych grzeszników poruszała się w spazmach próbujących się uwolnić. To demon, on jest masywem stworzonym z umarłych. Rektor ujrzał zło wypełzające ze zwierciadła. Olbrzymia paszcza bestii bez oczu wyzierała zza ram półpłynnej teraz tafli, węsząc po gabinecie. Kiedy jej zmysły wyczuły człowieka, głośno niuchając i chwytając wielkimi łapskami, zakończonymi długimi szponami ramę, zaczęła wynurzać się z piekła.

  

  Nadejdzie czas tej zemsty

  Piekło zakwitnie

  Każdy demon ujrzy świat

  

  – Amonie, demonie czterdziestu legionów potępionych, piąty duchu Sztuki Goecji, mając wzgląd na glejt, przymierze i srebrną pieczęć, którą cię tu przywołano, odjedź!

  Przeraźliwy skowyt milionów potępieńców, przechodzący w ryk niezliczonej ilości demonów rósł w siłę, by po paru chwilach nagle zniknąć. Cisza dzwoniąca w uszach przywróciła Juliana do zmysłów, które zaczął tracić w chwili ujrzenia bestii wychylającej się z ram lustra. Każdy demon wykorzystuje strach przyzywającego go z pomocą pieczęci człowieka. Potrzebna siła woli, wiedza i odwaga, by nie zwariować lub stracić życia, zanim pośle się demona z powrotem do piekła.

  

  *

  

  W zalegającej gabinet ciszy rozległo się delikatne pukanie. Po chwili powtórzyło się, jakby mocniej.  – Chwileczkę – Julian próbował zyskać na czasie. Rozejrzał się po pomieszczeniu, spodziewając się zniszczeń jak po przejściu tornada. Nic z tych rzeczy, wszystko stało na swoim miejscu, żadnego uszczerbku. Podszedł do drzwi, przekręcił klucz w zamku, szepcząc słowa zaklęcia uwalniającego od ryglowania i zagłuszania dźwięków rozchodzących się w gabinecie. Uchylił drzwi i ujrzał blondynkę. Cycatą studentkę.

  – Nie teraz dziecko, jestem zajęty.

  – Ale ja nie do pana... Chciałam tylko przekazać list, który ktoś podrzucił mi na wykładach. Jest zaadresowany do Rektora Uniwersytetu, Juliana Kapucyna. Nie znam Juliana Kapucyna, ale pan jest rektorem uczelni, więc zakładam, że zostanie on przekazany w odpowiednie ręce.

  Julian spoglądał z niedowierzaniem to na kopertę, to na wyciągniętą dłoń dziewczyny. Jego wzrok ześliznął się po sylwetce studentki i zatrzymał dłużej na biuście. Wydatnym, młodym, jędrnym, ujarzmionym obcisłą bluzeczką, którą mógłby zedrzeć jednym pociągnięciem ręki. W wyobraźni widział rozhuśtaną parkę, bliźniaczki, które mógłby...

  – Dziękuję. Proszę wracać na wykłady – szybko zamknął drzwi przed nosem osłupiałej dziewczyny. Poczuł, że napięcie w spodniach zaczęło opadać. Był już tak blisko, ale gdzieś tam głęboko w podświadomości ukryta intuicja zareagowała w odpowiednim momencie. Podszedł do biurka, wyjął ze skórzanego futerału nóż do otwierania listów z rzeźbioną rękojeścią w kształcie głowy wilka. Rozciął papier i ujrzał wiadomość spisaną krwią jakiegoś nieszczęśnika umierającego w mękach piekielnych:

  

  Ślę dla Twej przyjemności

  Cycatą dziewkę

  Ciesz oczy i coś jeszcze

  

  Jak Ci się podoba cycatka? Nie wyprosiłeś jej za drzwi? Zrobiłeś to, stary Kapucynie! Ciul, Kolo i Dzid razem wzięci nie mają tyle rozumu co Ty. Tęsknisz za Astronomem? Zorganizuję wam spotkanie w moim piekielnym ogródku. Będę was piekł przez tysiące lat na jednym rożnie. Wkrótce się zobaczymy.

  

  Koniec żartów. Demony to złośliwe bestie. Amon wykorzysta każdą nadarzającą się okazję. Julian mógłby się założyć, że gdyby wpuścił studentkę do gabinetu i zdarł z niej bluzkę, zamiast bliźniaczek zobaczyłby wypalony na brzuchu napis Jestem sługą Amona. Chyba, że pan czterdziestu legionów nie kłamał i za regałami znajduje się sekretna komnata.

 

 Link do cz.6: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=4901

  

13809 zzs

Liczba ocen: 0
50%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: ~alka666
Kategoria: trening-wyobrazni

Liczba wejść: 67

Opis:

Dodano: 2020-09-19 07:39:03
Komentarze.
Witamy nowy tekst TW
Odpowiedz
TreningWyobrazni dzień dobry
Odpowiedz
~oko 4 m.
znakomity tekst. dla Ciebie treningi powinny być częstsze, a nie rzadsze - czekam już na kolejny fragment Manuskryptu.
Odpowiedz
oko dziękuję, jesteś wiernym czytelnikiem. Ale częściej nie dam rady. Nadchodzi dla mnie ciężki czas i jeśli dam radę w terminie pisać kolejne TW, będę zadowolona.
Odpowiedz
"Nie prawda, nie powiedziałem" - Nieprawda;
O, proszę, jak ładnie wykorzystałaś zestaw! I mamy wszystko, co potrzeba, a ślepy demon chyba zostanie teraz moim faworytem w tym opowiadaniu. Fajne, plastyczne opisy robią bardzo dobrą robotę. Zadowolonam z lektury!
Odpowiedz
alfonsyna pięknie dziękuję
Lubię opisy. Lektury szkolne odcisnęły swoje piętno
Odpowiedz
Końcówka "deliszys". Widać zadanie domowe odrobione. Gratuluję konsekwencji i dobrego wybrnięcia z trudnego zestawu.
Odpowiedz
Canulas dziękowanie stokrotne
Najwięcej zastanawiałam się nad oślepieniem demona i wpadł mi szelmowski pomysł
Teraz szelma-umysł krąży wokół sekretnego pokoju za półkami... W końcu Amon to demon znający przeszłość, ale i przyszłość...
Jestem na tropie Necronomiconu.
Odpowiedz
Podobają mi się bardzo te krótkie fragmenty wplatane kursywą w tekst. W ogóle demony zawsze dodają jakiejś tajemniczości i smaczku
Odpowiedz
Adelajda dziękuję. Lubię mroczny nastrój opowiadań. Dobrze się czuję w ciemnościach. Wyobraźnia podsuwa pomysły.

Dołączając do T3 nie myślałam, że w tak głęboki mrok wejdę. Jestem z tego zadowolona
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Jestem pod wrażeniem jak konsekwentnie tkasz dalej tę historię. Bardzo dobra część! Umiesz w haiku - bardzo mi się podobają Wzbogaciły całość.
Odpowiedz
Ritha dziękuję. Cieszę się, że podoba się. Ale haiku nie za dobre. Tylko dwa mi wyszły, no może jeszcze jeden...
Kiedyś pisałam haiku, na T3 też gdzieś są, ale nie przepadam...
Demonowi nawet pasuje...

Odpowiedz
~Aja 3 m.
Chylę czoła - i za kontynuację, i za końcówkę.
Teksty kursywne też dodają smaku - ładnie.
Odpowiedz
Aja pięknie dziękuję
Haiku takie wyszły, jak je widać. Ale nie to jest dla tego tekstu najważniejsze. Demon - to gwiazda tego odcinka.
Odpowiedz
~Aja 3 m.
alka666 nie najważniejsze ale ładnie komponują treść - lubię takie pocięcie wtrąceniami.
A Demon wiadomo.
Odpowiedz
Aja demoniczny demon demonizuje cały dynamizm zdarzeń
Odpowiedz
~Aja 3 m.
alka666 złośliwa bestia - ale jaka zmyślna.
Odpowiedz
Aja Hmmm... Może kiedyś Ci zdradzę na kim się wzorowałam
Zdradzę tylko, że to nikt z T3. Na pewno.
Odpowiedz
~Aja 3 m.
alka666 ooooo! Istnieje w rzeczywistości? Ciekawam.
Odpowiedz
Aja charakterek "nie daj się"
Odpowiedz
~Aja 3 m.
alka666
Odpowiedz
Hmmm... Może kiedyś Ci zdradzę na kim się wzorowałam
Zdradzę tylko, że to nikt z T3. Na pewno.
Odpowiedz
~JamCi 3 m.
Ciężko mi się dziś skupić, ale końcówka mnie wzięła za ryjek. Świetna.
Odpowiedz
JamCi dzięki

Odpowiedz
^Halmar 3 m.
Co podziwiam w tej niezwykłej serii? Że każdą część można czytać jako osobną całość. Za malowniczość opisów, za czynnik demoniczny. Trochę klimat rodem z Fausta, a jednak te wyraźne nutki czarnego humoru sprawiają, że rzecz jest całkiem oryginalna. Autor czerpie oczywiście z wielkiej skarbnicy literatury tematu, bo nic się nie bierze z niczego, wszystko jest kontynuacją czegoś, co już powstało.
Piękne.
Odpowiedz
Halmar prawda
Czerpię z pomysłu Lovecrafta na Przedwiecznych i nigdy się tego nie wypierałam. Ale to wszystko. Dowcip dokładam, by nie było za ciężkie w odbiorze. To element lekkości wprowadzony do mroku tegoż gatunku. Lubię gotyk, ten nastrój, architekturę. Kocham się w nim i w opowieściach z tamtego okresu.
Opisy zawsze lubiłam. Właściwie piszę obrazami. Widzę coś oczami wyobraźni i wtedy opisuję. Czasami jest tylko zarys i w miarę powstawania opisu wyobraźnia odkrywa coraz więcej szczegółów. O ile pamiętam mam tak od dziecka. Tak, byłam uznawana przez rodziców za kłamczuchę, bo nie rozumieli mojej wyobraźni, jej mocy twórczej. Moi dziadkowie rozumieli, bo byli też w pewnym sensie artystami. Dzięki obu dziadkom nie straciłam wyobraźni (czego sobie życzyli rodzice), a utrzymałam ją w solidnych podstawach twórczości.

Pięknie Ci dziękuję za cudne podsumiwanie
Odpowiedz
Halmar
*podsumowanie
Odpowiedz
^Halmar 3 m.
alka666, tak - oczywiście, że gotyk. Kiedyś byłam zanurzona w gotyku, do tej pory mam sentyment...
Mam nadzieję, że nie gniewasz się za formę osobową - "autor". Z genderem nie ma to nic wspólnego Jednak nie zgadzam się z feminizacją ani maskulinizacją literatury, ani sztuki w ogóle. To tak na marginesie...
Odpowiedz
Halmar o co się gniewać? Czy "autor" to teraz jakiś rodzaj inwektywy ? Spoks

Może czasami zachowuję się jak wściekła feministka, nawet byłam kilka lat temu na Kongresie Kobiet w Warszawie. Ale jakoś nie zaskoczyłam. Trzymam się swojej wersji feminizmu nienachalnego. Jasno wyznaczam granice i jestem konsekwentna w ich egzekwowaniu. Ale mój feminizm to przedszkole przy tym, co się wyrabia na ulicach. Jestem bardziej obserwatorem tego, co się tam dzieje. Nie oceniam. Bardziej krytykuję postępowanie poszczególnych osób, niż grup. Staram się nie generalizować.
A na marginesie - każdy z nas w swoim życiu prędzej, czy później walczy o swoje prawa i siłą rzeczy porównuje swoją sytuację do innych.

Kurcze z literaturą jest coraz lepiej. Kobiety przez wiele wieków były odseparowane od możliwości zdobywania wiedzy, wykształcenia. Uniwersytety były dla nich niedostępne. Mimo to niektóre pisały. W literaturze pojawia się coraz więcej bardzo dobrze piszących kobiet. Selma Lagerlof ze Szwecji jako pierwsza kobieta z literackim Noblem w 1909r. Czytałam jej opowiadania. Teraz inaczej się pisze, ale tamte mają swój urok. Bardzo lubię pisanie Marii Janion i Barbary Skargi. Obie już nie żyją. Ale ogólnie wszystko mi jedno kto napisał dobry tekst - kobieta, czy mężczyzna. Jak dobre, to takie jest i tyle. Uwielbiam Umberto Eco...
Popłynęłam myślą. Przepraszam.

Sztuka i literatura dobrze służą obu płciom. W akcie twórczym, jak i dbiorze
Odpowiedz
Halmar
*odbiorze
coś mi dzisiaj uciekają literki, droczą się ze mną
Odpowiedz
^Halmar 3 m.
alka666 o! O Marii Janion i jej idei kobiecej literatury można by wieeele dyskutować, a miałam przyjemność z Panią Profesor osobiście heh... Ano ilu twórców,tyle opinii - różnorodność nas wzbogaca.
Odpowiedz
Halmar osobiście to musiało być niesamowite spotkanie!
Różnorodność jest piękna
Odpowiedz
^Halmar 3 m.
Taak... Mimo wszystko, ruch feministyczny przyczynił się do dobra literatury. Nie biorąc na sztandary haseł równouprawnienia, bo to przecież oczywiste w sensie etycznym...
A Selmę Lagerlöf uwielbiam za "Cudowną podróż"

Odpowiedz
Halmar "Cudowną podróż" przeczytałam w kilka dni leżąc w szpitalu, w wieku 12 lat. Mam dwa tomy od mamy, wydane w latach pięćdziesiątych XX w.
Odpowiedz
Utrzymujesz poziom. Jest soczyście, zabawnie i intrygująco.
Świetny ślepy demon.
Też czekam na kolejną część
Odpowiedz
pkropka pięknie dziękuję
Ślepego zrobiłam w szelmowski sposób. Naszukałam się tekstów egzorcyzmów, by było wiarygodnie.

Odpowiedz
Opowiadanie bardzo dobrze mi się czytało. Lovecraftowe motywy wykorzystane świetnie i ze smakiem. Podoba mi się rozluźnianie grozy elementami humorystycznymi, które wstawione są na tyle umiejętnie, że nie robi się z tego parodia. Fajne opisy lovecraftowskich obrzydliwości. Super
Odpowiedz
CptUgluk dzięki wielkie
Też to lubię. Ale wszystko wraca do ogólnie pojętej normalności. Jeszcze nie znam zakończenia Manuskryptu, ale niekoniecznie wszystko może wrócić do stanu pożądanego.
Odpowiedz
~hens 3 m.
To dość interesujace obserwowac w jaki sposób budujesz jedną historię, w oparciu o wylosowane zestawy. Ten był dość trudny ze względu na haikku, którego mamy sporo.

Mam nadzieję, że dzisiejszy zestaw podpasuje.
Odpowiedz
hens dzięki
Zobaczymy. Ale niekoniecznie musi. Może zrobię sobie przerwę? A może jakimś cudem znajdę czas, by napisać dwa opowiadania pod jeden zestaw. Oczywiście tylko jeden wystawię na TW.
Czekaj, czy Tobie przydzieliłam dziś zestaw?
Odpowiedz
~hens 3 m.
alka666 Ktoś przydzielił, to pewne. Zestaw mi sie podoba.

hens oto Twój zestaw:
Postać: Złodziej nietypowych rzeczy
Zdarzenie: Gdzie się podział mój palec?
Efekt: Pięć metrów pod ziemią – dowolna interpretacja.

Odpowiedz
hens tak, to ja. Przyznaję się bez bicia

Odpowiedz
~hens 3 m.
alka666 najbardziej podoba mi sie "Złodziej nietypowych rzeczy"
Odpowiedz
hens mnie również
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin