jasno nowy wygląd
#nopeople 2
<
Brak #9
>

Lea – część 3

 Poprzednia część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

 

 Osoba siedząca w bocznej nawie modliła się gorliwie, gdy drzwi z tyłu zaskrzypiały, a ciszę pomieszczenia wypełnił odgłos kroków. Mężczyzna wsunął się w tę samą ławkę i uklęknął obok. Modlili się przez chwilę w milczeniu.

 – Dlaczego tutaj? – Ciszę przerwał w końcu szept.

 – Bo tu może przyjść każdy. A to oznacza...

 – ...że można być nikim.

 Skinął głową. Byli zupełnie sami.

 – Można też przekazać sobie znak pokoju.

 Dwie dłonie spotkały się pod ławą, tuż nad skąpaną w wilgotnym, kościelnym mroku podłogą. Obydwoje nawet na moment nie oderwali wzroku od ołtarza.

 – To jest aż tak nielegalne?

 – Mam wrażenie, że twoje zamiary bardziej.

 Mężczyzna wsunął kopertę do wewnętrznej kieszeni kurtki, przeżegnał się, wstał i wyszedł. Pogłos kroków jeszcze przez ułamek sekundy rezonował pośród ascetycznych ścian.

 

 *

 

 – Ile jeszcze twoich poprzykuwanych w różnych miejscach koleżanek mam zgarnąć? – zapytał, ale sam do końca nie wiedział, czy chce znać odpowiedź na to dziwne pytanie, w tej dziwnej sytuacji i jeszcze dziwniejszym dniu, a raczej już nocy.

 Przeprosiła. Albert zadał jeszcze kilka pytań, jednak Lea nie odpowiedziała na żadne, choć cały czas przepraszała. Nie mówiła za co, ale przepraszała, prewencyjnie. Wyglądała marnie. Co prawda była piekielnie ładna, miała na sobie tylko bieliznę i przerżnięte kamieniem na pół kajdanki na obu nadgarstkach, ale pomimo tego minimalizmu wyglądała mizernie. Na stacji Albert, a w zasadzie Albeeeertooo! (jak go powitano od wejścia) miał już, jak widać, serdecznego przyjaciela – Luigiego, który albo desperacko szukał kolegów, albo po prostu był aż tak przyjacielski i wylewny. Lea poczłapała za towarzyszem. Chyba była czymś lekko odurzona albo wyjątkowo nieusłuchana, bo kazał jej czekać, a ona przylazła pomimo to, robiąc małe zamieszanie w spojrzeniach wszystkich. Przeprosiła.

 

 Z jednej strony lady, we włoskim, przydrożnym Autogrillu, gdzieś daleko na południu, stał wesoły i wyjątkowo gadatliwy kelner trzymający w ręce skonfiskowane, zagubione dokumenty i pieniądze, zadowolony z zaistniałej sytuacji i ogólnie z życia. Z drugiej strony stał natomiast zdradzony i oszukany, bosy, dosłownie i w przenośni, lekko przepity Albert i blondwłosa dziewczyna w samej bieliźnie, poniszczonych kajdanach i z wyrazem twarzy sugerującym przeprosimy za fakt, że żyje. Zamówili jakieś włoskie, słodkie bułeczkorogaliki, wiadro kawy i usiedli przy stoliku w samym kącie, za regałem z felgami i napojami gazowanymi, gdzie, jak radził Luigi, będą najmniej widoczni. Albert dowiedział się, że dziewczyna pamięta jak przez mgłę kościół, ogromny, miejscowość się nazywa Paola, a klasztor Santuario di San Francesco. Ines powinna być gdzieś w piwnicach, muszą się cofnąć na południe, najlepiej szybko, bo ona jest w ciąży, a raczej wczoraj jeszcze była. Nic więcej nie powie, bo to wszystko tajne przez poufne, ona z nikim nie rozmawiała od miesięcy i ona nie wie, nie umie, nie rozumie, przeprasza i po co ją uwalniał, mogła tam zdechnąć i tak ją zabiją. I jego pewnie też, a to nie będzie przyjemne bynajmniej i humanitarne tym bardziej. Viagra calabrese w dupie albo coś w tym rodzaju. To akurat Alberta zainteresowało, lecz dialog przerwał Luigi, który postanowił być przyjacielem aktywnym.

 – Mio amore! Mam ubrania, dla was, vestiti, prego, prego. Lea, donna nie móc chodzić tak. – Wskazał ruchem głowy mniej więcej w kierunku koronkowego biustonosza, w którego gdyby dobrze się wpatrzyć, to można by dostrzec sutki. – Italiani sono i vincitori! Vincitori! Goła kobieta jest tu bardzo niebezpieczna. – Uniósł znacząco brwi i wybałuszył oczy, które uśmiechały się jeszcze szerzej niż usta.

 

 – Chyba być „w” niebezpieczeństwie – pozwolił sobie skorygować Albert. – Ty, vincitori, włoski zdobywco, nie bajeruj, Imperium Romanum to zamknięta sprawa, pomimo że nie bardzo chcecie zaakceptować tę myśl. Lea sobie nieźle radzi, póki co, za ubrania oczywiście dzięki, zapłacę za wszystko. A powiedz mi jeszcze, co to jest viagra calabrese?

 – Aaaa – Luigi się rozpromienił – viagra calabrese! Taka papryczka, ostra jak diabli, kupisz na bazarze, mercato, w Tropea najlepsze.

 

 Po kolejnych dwudziestu minutach, podczas których Luigi opowiedział, do jakich dań najlepsze są diabelskie papryczki z Calabrii, następnie przebrnął z grubsza przez najsmaczniejsze i najpopularniejsze rodzaje potraw na bazie kluchów (z żarcia powstałeś, w żarcie się obrócisz), po czym zbulwersował się potężnie na samo wspomnienie określenia „spaghetti bolognese”, bo najoczywistszą oczywistością dla każdego szanującego się Włocha (i nieszanującego się także) jest to, że do bolognese tylko tagliatelle, i co to za zakłamana fama poszła w świat, że spaghetti, żeż no. Wspomniał coś o winach i rybach, odmówił pieniędzy za łaszki i w końcu, przyciągnięty wzrokiem starszej pani w kapeluszu i złocie, subtelnie i zalotnie stukającej portmonetką o ladę, wrócił do swoich obowiązków. Choć w zasadzie jego głównym zadaniem było, zdaje się, eksponowanie komunikatywności i przyjemnej aparycji, gdyż nie minęło cztery minuty, a już debatował o czymś zawzięcie, z dojrzałą, acz wymuskaną klientką.

 – Kto to „oni”, mów! – Albert wrócił myślami i słowami na ziemię, usiłując w tym samym momencie założyć buta pod stolikiem. – Mów, do kurwy nędzy, kto cię przykuł na plaży, jakąś cipcię w ciąży w sanktuarium i kto mi za to wsadzi papryczkę w dupę! Kto?!

 – Przepraszam – wybąkała i spuściła wzrok.

 – Nie no, ty jesteś jakaś nawiedzona. Idziemy! Andiamo! – Dopił kawę, odsunął z łoskotem krzesło i poszedł w kierunku wyjścia, nie oglądając się za siebie. Lea, ubrana teraz w co najmniej dwukrotnie za duży sweter i całkiem nowe i, o dziwo, idealnie pasujące tenisówki, poczłapała za nim.

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php

5886 zzs

Liczba ocen: 1
62%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: kryminal

Liczba wejść: 41

Opis:

Dodano: 2020-09-22 17:59:51
Komentarze.
Luigi gadatliwy, powiadasz?
Będą lochy kościoła? Bardzo chcę tam zajrzeć

Odpowiedz
*Ritha 6 m.
alka666 bydo! 😊
Hihi!
Dziękuję za wizytę!
Odpowiedz
Ritha to cieszy! Mój kuzyn miał fajne hobby. I to kilka. Jednym z nich było wkradanie się do podziemi klasztoru pocysterskiego. Tunele prowadziły do wyjść daleko w polach. Szwendał się tam często. A potem opowiadał co widział i przeżył. Było tam mnóstwo duchów
Odpowiedz
*Ritha 6 m.
alka666 :o wow
Odpowiedz
^Ozar 4 m.
z wykopem
Kurdę musieli wyglądać super on bosy i lekko przepity a ona wyglądająca jeszcze gorzej a do tego w samej bieliźnie z resztkami kajdanek na rękach. Do tego kelner który chyba jako jedyny wygląda na w miarę normalnego. A owa Lea w zasadzie nic nie mówi tylko przeprasza i szuka jakieś Ines która do tego jest w ciąży. Końcówka równie zajebista bo tak w zasadzie nie tłumaczy niczego. Coraz ciekawiej się robi!
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
Ozar świetne streszczenia tak, dokładnie tak jak mówisz fajno, że się tu zapelętałeś, Ozarro
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.