jasno ciemno
Lea – część 4 #nopeople 2

Rankor — część 12

 Poprzednia część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=4485

 

 Saskatoon, prowincja Saskatchewan, Kanada

 

 Charles i Ellie zamelinowali się w samochodzie w miejscu, z którego mężczyzna miał widok na posesję Sophii i Johna Johnsonów, zarazem samemu nie będąc widocznym w gęstwinie krzewów.

 – Pieprzony Jackie wlecze się jak ślimak w miodzie.

 – Ej, podwórko tej babki wygląda dziwnie – zauważyła dziewczyna. – Jak w jakimś małym cyrku, tylko zwierząt brak.

 Charles wzruszył ramionami.

 – Bo to mało świrów wokół?

 – A nie chcesz wejść i powiedzieć, że czekamy na tego, jak mu tam, Jackiego?

 – Nie znam tej kobiety, a ten jak-mu-tam-Jackie też niekoniecznie jest świadomy, że będzie miał gości.

 – Hm, więc po co w ogóle… – urwała. – W sumie co mnie to obchodzi. Może sobie umilimy czas? Ja mogę umilić tobie, ty możesz umilić mi, jak w piosence!

 – Ja nie kocham ciebie, ty nie kochasz mnie. Chciałbym mu zaproponować, żebyśmy założyli knajpę z noclegownią.

 – Cooo?

 Pytanie na moment zawisło w próżni, bo zauważyli, jak przed domem zaświeciło się światło, a Sophia wyszła z konewką i podlewała coś intensywnie.

 – Czego nie rozumiesz, złotko?

 – Nooo, w ogóle nie rozumiem niczego. Jak knajpę? Po co?

 Charles przewrócił oczami.

 – Normalnie, kobieto. Może i większość zarówno dużych koncernów, jak i small biznesów padła, zapanowała anarchia, a do urzędu można się, jak widać, ot tak włamać i żadna uzbrojona po zęby ochrona nie zajeżdża ci drogi, ale ludzie wciąż potrzebują jeść i spać, i nie zapowiada się, żeby to się miało kiedykolwiek zmienić.

 Zaczęło padać, więc zasunęli szyby.

 – A co ty z tego będziesz miał? I ten twój kumpel?

 – W zasadzie, jeśli miałbym być z tobą szczery Ellie, to gadałem z tym gościem raz w życiu i z jego towarzyszką również raz, i po prostu wydali mi się odpowiednimi ludźmi, żeby wejść z nimi w spółkę. Samemu trudno coś zdziałać w świecie, a uwierz, że długo szukałem odpowiednich osób. Mam niezłą intuicję. Dzień przed tym, jak cię znalazłem, nocowałem właśnie w takim miejscu, o jakim mówię. Musisz mieć dobrą miejscówkę, najlepiej na skraju lasu, dużo broni i ciepły, czysty kąt. Ludzie płacą ci mięsem za możliwość odpoczynku. Więc je zdobywają, a ty je tylko przyrządzasz, przy okazji samemu mając kolację. Potem oferujesz im nocleg z ochroną na dodatek. Dlatego potrzebny był mi drugi facet, żebyśmy się mogli zmieniać na warcie i potrzebna mi była kobieta, myślałem o Pini, a teraz będzie was dwie, więc jeszcze lepiej. Kobiety potrafią dbać o miły kąt.

 – A więc potrzebna ci kucharka i pokojówka.

 – Chyba lepsza taka fucha niż dziwka na strychu.

 Trzasnęła go w twarz.

 – Łoł, przywaliłaś mi! No jak tak traktujesz wybawiciela, to nie dziwota, że masz skłonność do pakowania się w tarapaty.

 – To, że mnie uratowałeś, nie oznacza, że możesz ranić moje uczucia!

 – Ja ranię twoje uczucia? Pół dnia proponujesz mi zrobienie laski, jak chce ci się sikać, to nie oddalisz się na jard, tylko mi bryzga po butach, a gdy się nudzisz, to wydłubujesz śmieci z pępka i teraz nagle się obruszasz, że ranię twoje uczucia, że niby czym? Stwierdzając fakt?

 Zrobiło się całkiem ciemno, a deszcz walił coraz mocniej w dach. Ellie się obraziła, po kwadransie jednak przerwała ostentacyjne milczenie, gdyż spokoju nie dawała jej jeszcze jedna kwestia.

 – Skoro rozmawiałeś z nim w…

 – W Oklahomie.

 – Skoro rozmawiałeś z nim w Oklahomie, to czemu od razu nie przedstawiałeś mu swojego – przybrała szyderczy ton – planu życia.

 – Bo to, że ja mam nosa do ludzi, to nie znaczy, że Jackie go ma. Mógłby mi nie zaufać. Ma piękną kobietę. Chciałem mu pokazać, że potrafię być desperatem. A jeśli mimo to odmówi, cóż… carpe diem!

 – Carpe diem – powtórzyła. – Muszę siku.

 – Ty masz chyba jakieś problemy z pęcherzem. Nie wychodź w deszczu, bo trzeba będzie cię bandażować.

 Pokazała mu język, nie popłynęli jednak w dalszy dialog, bo uwagę obojga przykuł zajeżdżający na podjazd przed domem Sophii samochód bez szyb. Wysiadł z niego biały mężczyzna oraz mulatka.

 – Ich trzeba będzie chyba bandażować.

 Charles odpalił silnik i ruszył w tamtym kierunku, parkując tuż obok w momencie, gdy przybysze dobiegli do ganku. Jackie odwrócił się, marszcząc brwi. Abigail otarła z czoła krople krwi. Drzwi domu otworzyły się, ukazując starszą kobietę z zaciętym wyrazem twarzy. Charles i Ellie wysiedli, i pędem rzucili się w stronę ganku.

 – Zabierz mnie stąd, Abigail – szepnął Jackie. – Zabierz mnie daleko od nich wszystkich, bo nie wiem, czy przeżyję dzisiejszą noc.

 – Przeżyjesz.

 – Nie wiem, czy chcę.

 

 *

 

 Jackie Jr Johnson usiadł przy kuchennym stole, skrył twarz w dłoniach i rozpłakał się tak, jak prawdziwi mężczyźni płaczą jedynie w obliczu prawdziwych tragedii. Charles opierał się o futrynę drzwi, obok Abigail i Ellie stały jak wryte, wszyscy milczeli, jedyni z ust matki padło ciche:

 – Synku…

 Ale on nie zareagował, szloch przyjął formę niemalże wycia, a chłopak skulił się, zsuwając z krzesła na podłogę. Zgromadzeni, jak zwykle bywa w takich sytuacjach, nie bardzo wiedzieli co ze sobą zrobić.

 – Wyjdźcie wszyscy – szepnął w końcu, gdy jednak nikt nie ruszył się z miejsca, ponowił krzykiem – won!

 Spędził noc na tej podłodze, opłakując tak wielką dla niego stratę. Leżał w pozycji embrionalnej na twardych, zimnych płytkach, aż słońce rozlało się po pomieszczeniu zaokiennym blaskiem, a niedługo potem przyszła Sophia, ubrana na sportowo, pełna zapału i jak zwykle trącająca lekkim obłędem.

 – Jackie, posłuchaj mnie, bo powiem to raz i nie będę powtarzać. Ta sympatyczna mulatka Abigail opowiedziała mi, co wam się przydarzyło po drodze. Rozumiem, co czujesz, bo jak widać, ojca też z nami nie ma, choć to co innego i zdaję sobie sprawę, że ty masz jednak ciężej.

 Zatrzymała się, a on spojrzał na nią zapuchniętymi oczami i podniósł się lekko, opierając plecy i głowę o kuchenne szafki.

 – Tak samo mam, mamo, tylko ja właśnie próbuję to przetrawić, a ty nie dałaś sobie nigdy przetłumaczyć, że ojciec nie żyje.

 – Nie było zwłok! – krzyknęła na całe gardło tak niespodziewanie, że echo zdawało się odbić od każdej zawieszonej w stojaku na sztućce łyżeczki. – A Pini zwłoki…

 – Przestań! – On również wrzasnął. – Nie było zwłok, bo ojciec utonął.

 Nie rozpłakała się ani nie podjęła dalszej kontynuacji tematu. Nastawiła gar wody, a obok czajnik.

 – Tak czy siak mamy gości, którzy są bardzo głodni, przynajmniej ta mulatka, a ty masz w bagażniku sarnę. Ten miły pan zajął się jej oprawieniem. Chciałabym, żebyście sobie wszyscy pojedli. Czasy są ciężkie.

 – Nie wyglądasz na zagłodzoną, co jesz?

 – Teraz nagle cię to interesuje? Może liczyłeś, że zemrę z głodu podczas twojej nieobecności? Gdzie byłeś przez ostatnie miesiące? Przez ostatnie lata?! – Tym razem krzyk nie wystarczył, Sophia złapała za ścierkę i zdzieliła syna przez ramię. – Odchodziłam od zmysłów! Przez ojca, przez ciebie!

 – Odpowiedz, co jadasz?

 – Nie stałam się kanibalką, jak połowa kraju, jeśli o to pytasz. Mamy z sąsiadami wspólnotę mieszkańców, pomagamy sobie, gromadzimy zapasy i dzielimy.

 – Po równo?

 – Sprawiedliwie nigdy nie oznaczało po równo. Polujący mężczyźni otrzymują więcej, muszą mieć siłę. Staramy się utrzymać przy życiu resztki cywilizacyjnego, społecznego zachowania. A ty się włóczysz od stanu do stanu, Bóg jeden wie za czym, zamiast siąść na dupie i zająć się życiem. I masz! Skutki! Swoich wojaży! A teraz wybacz, muszę podlać armię. – Trzasnęła drzwiami.

 Musi podlać armię.

 

 Kolejna część: https://t3kstura.eu/pokaz_tekst.php?id_txt=4630

7583 zzs

Liczba ocen: 2
87%
0%
25%
50%
75%
100%
© Copyright - wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor: *Ritha
Kategoria: inne

Liczba wejść: 103

Opis:

Dodano: 2020-09-24 17:35:00
Komentarze.
~jotka 4 m.
z dużym wykopem
Gdzieś do połowy uśmiech nie schodził mi z ryjka, później... Później na moment zgasł i to była fajna pauza, a jednocześnie bardzo dobre zagranie. Nie lubię jak wszystko idzie jednym pędem, a Ty świetnie sobie manewrujesz klimatem, nastrojami Tam, gdzie trzeba docisnąć - dociskasz (nadal mam w głowie fragment z tym dzieckiem), a tam gdzie wypada zrobić w końcu oddech dla czytelnika i dać coś luźniejszego - dajesz.
Czekam na następny odcinek. Ja, fanka Twojej narracji Tak, to opko sprawiło, że zapomniałam o "Trupie"
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
jotka wow, udało mi się zatrzeć Trupę w Twoim odbiorze powiadasz... To mocny komplement, radam! Cieszę się bardzo, jednak jeszcze przed kawą hasam, dlatego takie oto niewyszukane podziękowanie za wizytę Twą musi wystarczyć
(chyba bredzę)
Kłaniam się, pozdrowienia ślę!
Odpowiedz
~oko 4 m.
nie ma to jak życzliwość rodzinna. i wypominki. knajpa na skraju lasu... no tak - żeby nie dźwigać dziczyzny.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
oko dokładnie tak Ritha taka sprytna
Odpowiedz
Jest dobrze jest wręcz genialnie, ale dlaczego Pini? 🤔 Ja wiem, że nie lubisz damskich postaci, ale ona była świetna... Eh jeszcze sobie postękam trochę.
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
SPOILERY dla tych, co nie dotarli jeszcze tu

SylviaWyka nie lubię, ale jestem na etapie (teraz pisząc Rankor), że mam kilka (tak, kilka) fajnych, charakternych babeczek. Więc to nie to. Po prosto chciałam, by na tym etapie ktoś zginął, ktoś ważny, by zaszokować. Typy były trzy - Jackie, Charles lub Pini.
Zaczynając pisać Rankor założenie było takie, by oprzeć tę opowieść na trzech motywach - zemsty, przetrwania i męskiej przyjaźni. Te założenia nie pozostawiły mi wyboru.

Będzie dobrze, Sylvia. Przed nimi jeszcze dużo przygód
ps. Nie wspomnę już, że chwyt fabularny, zapamiętasz to
Odpowiedz
SylviaWyka zgadzam się. Ps. Zakładam grupę: Spalmy Rithę. Trza jej dorobić marchewkowy nos, żeby reszta nie miała złudzeń, że to WIEDŹMA. Wchodzisz w to?
Odpowiedz
Canulas kusząca propozycja
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
Can, ja Ci dorobię nos, Ty, ledwo mnie nie ma dwa dni i takie rzeczy
Odpowiedz
Ritha strajkos!
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
Can, weź sobie coś na uspokojenie

Odpowiedz
Ritha wyzmne

Odpowiedz
*Ritha 3 m.
wyzmn
Odpowiedz
Charlesa trzebabyło go poświęcić hahah 😂
No masz rację zapamiętam to na długo i teraz wiem, że muszę na Ciebie uważać! Nie cofniesz się przed niczym!
Odpowiedz
SylviaWyka trzeba było *
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
SylviaWyka oburzające!
Odpowiedz
Mają pomysł na życie. Na przeżycie. Przeczuwam kłopoty...
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
alka666 kobieca intuicja zawsze na propsie, do końca daleko, więc jeszcze im pozatruwam życie
Kłaniam się!
Odpowiedz
Ritha nie wątpię
Ale o to chodzi!
Odpowiedz
*Ritha 4 m.
alka666 otóż to!
Odpowiedz
alka666 pssstt, spalmy Rithę. Nowa, gorąca grupa, zainteresowana?
Odpowiedz
Canulas żeby płonąc i przy tym nie spłonąć, trzeba tego chcieć. Czy Ritha chce?
Odpowiedz
alka666 psstt. Zabiła Pini. Mam plan. Nos z marchewki, przyczepiony na gumkę recepturkę. Wtedy tłum nie będzie zadawał pytań. Ty ją uszczypniesz pod łopatkę, ja zakrzyknę, że ło baben, toć do diable znamię i hop na stos.
Nie może się nie udać.

Odpowiedz
Canulas Pini była fajna. Ale mi grasz na uczuciach. Kusisz.
Odpowiedz
alka666 wybawieniem jest jedynie 💀
Odpowiedz
Canulas jak znam Rithę, napisze dalszy ciąg tak dobry, że wkrótce zapomnimy o Pini, a zajmiemy się emocjonującymi przygodami pozostałych bohaterów. Trudno będzie zapomnieć albinoskę.

Ale na stos, kiedy zapłonę, zapraszam wszystkich chętnych
To dobra zabawa.
Odpowiedz
Odpowiedz
Canulas chętnie zapoznam się z lekturą.
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
Can, coooo! Mię spalić? JA WAM DAM!

(ps. przeczytałam opis tego z lubimy czytać - zacny)
Odpowiedz
"jedyni z ust matki padło ciche" - jedynie;
"nie podjęła dalszej kontynuacji tematu" - wydaje mi się, że słowo "dalszej" jest tu zbędne, z tą "dalszą kontynuacją" robi się trochę masło maślane;
"Tym razem krzyk nią wystarczył" - chyba miało być "nie wystarczył";
Ma ta matka werwę, lubię ją, jest mi coraz bardziej ulubiona, takie charakterne baby zawsze radzą sobie najlepiej, nawet jeśli, a może zwłaszcza jeśli są trochę szurnięte!
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
alfonsyna dzięki piękne, błędy nareperuję jutro świeżym łbem, fajno, że hasasz dalej i że podoba Ci sie kolejna wariatka
Odpowiedz
alfonsyna Ritha - ogień - połącz (spalmy)
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
Co to ma być! Paszli do swoich szałasów
Odpowiedz
Miałem czytać tylko jedenastą, ale dawaj mnie tu następną. Kurwa, tera już wiem, czemu się nigdy nie spotkają, jak było napisane na początku. Ale kutasówa!!!
Strajkuję
Odpowiedz
Canulas Myślałam, że uśmierci faceta a tu taki zaskok :O smuteczek wręcz
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
SylviaWyka dla Charlesa przewiduję oscarową rolę
Odpowiedz
Ritha zakończoną spektakularną śmiercią... Żarcik ale trzeba przyznać że morderczynią jesteś wybitną, nikt się nie spodziewał 😱
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
SylviaWyka ha
ha ha ha ha!
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
SylviaWyka to nie rak jelita grubego, żebym ją mordowała chemioterapią przez 11 części opa
Odpowiedz
Ritha hahah 😂
ale tak nagle bez słowa... Moja mina wtedy była bezcenna ahhah
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
SylviaWyka ok, następnym razem nakręce postrzał w brzuch i całonocne wykrwawianie się w konwulsjach na przydrożnej stacji benzynowej :P
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
SylviaWyka przy okazji dowiedziałyśmy się coś o delikatnej strukturze emocjonalnej Canularda
Odpowiedz
Ritha hahahah
Odpowiedz
Ritha noo uważaj bo wjedzie petycja o spalenie ahha będzie pikietować, zbierać podpisy bo Pini umarła
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
SylviaWyka mogę z niej ewentualnie zrobić zombie
Odpowiedz
Ritha o biedna Pini ahahha
Odpowiedz
z dużym wykopem
" Jackie Jr Johnson usiadł przy kuchennym stole, skrył twarz w dłoniach i rozpłakał się tak, jak prawdziwi mężczyźni płaczą jedynie w obliczu prawdziwych tragedii." - Clinowo Eastwoodowe.

" – Teraz nagle cię to interesuje? Może liczyłeś, że zemrę z głodu podczas twojej nieobecności? Gdzie byłeś przez ostatnie miesiące? Przez ostatnie lata?! – Tym razem krzyk nią wystarczył, Sophia złapała za ścierkę i zdzieliła syna przez ramię. – Odchodziłam od zmysłów! Przez ojca, przez ciebie!" -że co? "krzyk nią wystarczył? Co to za diabełek? Może wstrząsnął.

Nie no, kurwa, chciałem dać, że straszny gniot, żebyś miała za swoje, ale no, nie mogę. Być może już się dąsam trochę mniej, bo zabieg w chuj zasadny.
Stara szkoła RIU. Rozkochaj i Ukatrup.
Ech
Odpowiedz
*Ritha 3 m.
Can, ło baben, wolałbyś abym ubiła Charlesa?
Albo może nikogo, hm?
Hmmm?
Smutno Ci, powiadasz... Miękka gra, powiadasz... No cóż! Ktoś mnie kiedyś nauczył nie brać jeńców
Dziękuję za nalot bombowy Wow. Heh. Cóż

ps. Tym razem krzyk nią wystarczył - nie* winno być
Odpowiedz
Ritha Phi
Odpowiedz
Ritha czyli "nie wystarczył?" - ją nie wystarczył? Co to za Kali jeść, Kali kupę
Odpowiedz
Canulas aaa, po prostu "nie wystarczył"
Odpowiedz
fb-t3kstura TW-t3kstura

Strona Główna  ·  Forum  ·  Pomoc  ·  Kontakt  ·  Regulamin